Login lub e-mail Hasło   

Mikrokomputerowa iskra

Okładka czasopisma zagnała czwórkę nastolatków do tworzenia sprzętu i oprogramowania komputerów, które trafiły pod strzechy i zmieniły świat. Wspólne korzenie APPLE I Microsoft
Wyświetlenia: 1.504 Zamieszczono 03/01/2012

Kiedy INTEL wypuścił mikroprocesor 8080 w kwietniu 1974, pojedyncza sztuka kosztowała 360 dolarów. Ed Roberts wynegocjował na kupowane hurtowo procesory  cenę 75 dolarów i użył ich wraz z innymi częściami w zestawach do budowy mikrokomputera Altair 8800 kosztującego 439 dolarów. Jego komputer pojawił się na okładce styczniowego numeru Popular Electronics i zelektryzował wielu ludzi w USA, gdyż nagle pojęli, że komputer będący synonimem nowoczesności i bogactwa wielkich firm stanął w zasięgu ich rąk. Nic dziwnego, że twórca ALTAIRA znalazł w krótkim czasie wiele tysięcy odbiorców swego komputera.

Jednakże była to zaledwie iskra wobec tego czego dokonała czwórka nastolatków, którzy zresztą wcale nie kupili ALTAIRA. Dwóch z nich z Los Altos zaczęło budować podobne komputery tworząc firmę Apple, która dziś jest warta 65,225 mld dolarów z przychodami na poziomie 14,013 mld dolarów. A dwóch z Seattle wyposażyło komputer ALTAIR w interpreter języka programowania BASIC tworząc firmę Microsoft wartą dziś 62,484 mld dolarów z przychodami na poziomie 18,760 mld dolarów.

Steve Jobs i Steve Woźniak poznali się w Los Altos. Obydwaj lubili robić kawały, słuchali podobnej muzyki i interesowali się elektroniką. Zjednoczyło ich wspólne przedsięwzięcie polegające na budowie i sprzedawaniu przystawki do telefonu, która generując piski o określonej częstotliwości potrafiła włamywać się do sieci telefonicznej wykonując darmowe połączenia. Okładka "Popular elektronics" spowodowała powstanie klubu komputerowego, na którego jednym ze spotkań zaprezentowali skonstruowany przez Woźniaka prosty mikrokomputer złożony z bardzo tanich elementów. Obecny na spotkaniu właściciel sieci sklepów Byte Shop zamówił u nich 50 takich komputerów po 500 dolarów sztuka. Kupując części na raty i montując zestawy w domu Jobsa wyprodukowali pierwszą partię komputera Apple I. Jego wadami był brak obudowy, zasilacza i monitora. Kolejny komputer postanowili zrobić znacznie bardziej kompleksowo i solidnie. Do tego jednak potrzebny był spory kapitał. Jobs poznał przedsiębiorcę Mike Markkulę, który zaproponował pomoc w stworzeniu business planu i w przypadku obiecujących wskaźników zainwestowanie w ich firmę. W ten sposób Apple Computers zyskało pierwszego inwestora i produkt, który zapewnił firmie byt na długie lata. Jobs w 1984 roku z wielką pompą w postaci reklamy w trakcie zawodów superbowl wypuścił na rynek swój microcomputer Macintosh, który charakteryzował się innowacyjnym interfejsem graficznym dopieszczony w każdym detalu. Niestety wysoka cena komputera połączona z małą wydajnością wynikającą ze słąbego mikroprocesora, małej pamięci sporego obciążenia grafiką z wyszukanymi czcionkami przyczyniła się do okresowego spadku sprzedaży. Stało się to pretekstem do wyrzucenia w 1985 Jobsa z firmy. W ten sposób Apple pozostało bez swych założycieli, bo Woźniak odszedł prędzej. Pasmo niepowodzeń Apple i obiecujące technologie rozwiniete przez Jobsa w firmie NEXT przyczyniły się do jego powrotu w 1996. Jobs zabrał się za porządkowanie firmy m.in. przez zmniejszenie liczby różnych produktów. Zainicjował też serię produktów, które miały urzekać designem i łatwością użycia, a więc m.in.: bajecznie kolorowy jednoczęściowy komputer stacjonarny iMac, cyfrowy odtwarzacz muzyczny iPod, seria przenośnych MacBooków, telefon komórkowy iPhone, komputer sterowany gestami rąk iPad. Stworzył też sieć luksusowych sklepów Apple i przełamał zamknięty krąg niemożności w sprzedaży cyforowej muzyki w sieci serwisem iTunes. W ten sposób Apple wybiło się na jednego z największych na świecie przedsiębiorców branży muzycznej. Już wcześniej Jobs zasłynął w branży filmowej wytwórnią PIXAR, która nieprzerwanie wyprodukowała dziesięć kolejnych przebojów filmowych ze słynnymi Toy Story na czele. Współpracująca z nim wytwórnia Disney, która w tym czasie nie notowała sukcesów kupiła PIXARA czyniąc Jobsa swoim największym udziałowcem, a jego studio zajęło miejsce dotychczasowego studia filmowego Disneya. Jobs zmarł na raka trzustki jesienią 2011.

Interpreter języka Basic dla Altair stworzyli założyciele Microsoft Paul Allen i Bill Gates z pomocą Monte Davidoffa. Użyli samodzielnie zaprogramowanego symulatora mikroprocesora Intel8080 pracującego na minikomputerze PDP-10 zainstalowanego na Uniwersytecie Harvarda, na którym w tym czasie Gates studiował. Pierwotnie był dostarczany na taśmie papierowej wymagając zaledwie 4 KB pamięci. Firma została założona w roku 1975 w Albuquerque(gdzie była siedziba producenta ALTAIRA) w stanie Nowy Meksyk. Microsoft współpracował z twórcą Altaira, ale interpreter sprzedawał na tasiemkach na własny rachunek. Spowodowało to, że razem z obecną wtedy kulturą klubów komputerowych ich produkt był przedmiotem kopiowania i wymiany pomiędzy członkami klubu powodując straty dla Microsoftu. Wkrótce jednak kłopoty z produkcją ALTAIRA, a zwłaszcza z zawodnymi pamięciami wypchnęły producenta z rynku i Microsoft przeniosół się do rodzinnego Seattle. Powszechność programu Microsoftu wśród społeczności mikrokomputerowej zaczęła wkrótce przynosić firmie spore korzyści. Zwracali się bowiem do nich coraz to nowi producenci mikrokomputerów z zamówieniami na wbudowany w pamięć ROM interpreter Basica. Takie zamówienie przynosiło im średnio dochód 50 tysięcy dolarów. Wkrótce pojawiło się zapotrzebowanie na inne już wcześniej znane z dużych komputerów translatory języków programowania i Microsoft zaczął je tworzyć. Do znanego na rynku producenta translatorów języków programowania zwróciło się IBM z zamówieniem na przygotowywany przez nich mikrokomputer IBM-PC. W trakcie negocjacji padło pytanie o możliwość dostarczenia przez Microsoft również systemu operacyjnego dla tych komputerów. Okazało się bowiem, że czołowy twórca systemów operacyjnych dla mikrokomputerów Digital Research nie potrafiło poprowadzić negocjacji z IBM. Po ostatecznym fiasku tych rozmów Microsoft został wręcz zmuszony do dostarczenia systemu operacyjnego. Nie mając własnego oprogramowania nabył od Seattle Computer Products system zwany przez nich Dirty Operating System, czyli niedopracowany system operacyjny. Microsoft naprędce dostosował system do komputera IBM-PC i jako dostarczany razem ze sprzętem nazwał go PC-DOS. Sprzedawany oddzielnie miał już nazwę MS-DOS i pozwalał tworzyć kompatibilne z IBM-PC środowisko. Wkrótce zaczęły powstawać kolejne wersje MS-DOS, a w listopadzie 1985 odbyła się premiera Microsoft Windows 1.0 – nakładki graficznej na system MS-DOS. Była to bardzo skromna i zdaniem wielu nieudana próba podążenia śladem oprogramowania dla Apple Macintosh. Microsoft porozumiał się również z Apple na tworzenie edytorów tekstu i arkuszy kalkulacyjnych dla Macintosha. W 1989 roku Microsoft wprowadził pakiet biurowy Microsoft Office, na który składały się m.in. Microsoft Word i Microsoft Excel. W 1990 Microsoft przedstawił system Windows 3.0, który zawierał graficzny interfejs użytkownika i tryb chroniony kompatybilny z procesorem Intel 80386. Było to wreszcie względnie udane środowisko graficzne. W 1995 pokazało się Windows 95 wreszcie zintegrowany z interfejsem graficznym system operacyjny, który w cztery dni sprzedano w milionie egzemplarzy. Firma wydała przeglądarkę Internet Explorer 1 w dodatku Microsoft Plus!. W 1995 firma uruchomiła MSN, jako bezpośredniego konkurenta AOL. W 1997 Microsoft wydał Internet Explorer 4 zarówno dla Windows i Mac OS skutecznie wypierając z rynku obecne na nim wtedy przeglądarki. Microsoft miał poważne problemy w związku z ustawa antymonopolową, "czepiano się" zwłaszcza przywiązania przeglądarki internetu do systemu operacyjnego. W 1998 Bill Gates zaczął odsuwać się od działalności w firmie kierując zainteresowania ku swojej fundacji. Poza kolejnymi systemami operacyjnymi XP, VISTA i Windows 7 oraz pakietami OFFICE Microsoft zaistniał na rynku konsol marką XBox. Stworzony dla XBox360 streownik KINECT pozwalający bezprzewodowo sterować konsolą przez ruchy ciałem okazał się najszybciej sprzedającym się urządzeniem elektroniki konsumenckiej. W tej konkurencji Microsoft ściga się z APPLE, którego odtwarzacze muzyki i multimediów oraz telefony komórkowe też biją coraz to nowe rekordy.

Opowiedziałem te historie bo wydają mi się bardzo ciekawe i budujące naszą wiarę w moc kapitalizmu i wolnego rynku, jako siłę napędową nowoczesnych technologii. Są to uwspółcześnione bajki o awansie amerykańskiego pucybuta. Tylko, że tym razem sam upór i bezwzględność w dążeniu do celu nie wystarczą. Konieczna jest też odrobina inteligencji, żeby nie powiedzieć geniuszu by osiągnąć cel jakim było tworzenie coraz doskonalszych produktów i osiąganie z nimi powodzenia rynkowego. 



Podobne artykuły


11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1673
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 416
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 425
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 928
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 704
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 315
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 264
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 585
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 447
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 341
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 298
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 559
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 376
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 363
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 544
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  nse,  21/02/2012

Niby wszystko byłoby fajnie gdyby nie złodzieje mający władzę i apetyt na cudzy dorobek intelektualny :(

Czyżbyś chciał powiedzieć, że to wszystko wcześniej wymyśliłeś, a oni z pomocą rządu(jakiego?) ci to bezczelnie ukradli?

  nse,  21/02/2012

Źle wnioskujesz, chcę powiedzieć że kapitał nie może być najważniejszą motywacją ...
Tego nie wymyśliłem, wymyśliłem coś innego i miałem okazje się zapoznać z mechanizmami okradania ludzi z ich dorobku intelektualnego ... ot choćby na kopalniach.

Wszyscy, o których piszę mieli na początku kapitał bliski zeru, więc nie wiem skąd krytyka wielkiego kapitału i władzy pojawiła się w twojej wypowiedzi. To strzał jak kulą w płot.
Na początku nic nikomu nie zerżnęli. A wymyślili wiele ciekawych rozwiązań. Potem to już trudniej byłoby mi tak definitywnie zapewniać, ale niewątpliwie mieli to "coś" co pozwoliło im stworzyć te gigantyczne korporacje.
I tylko o to mi chodziło.

  nse,  21/02/2012

W porządku nawet sam kiedyś z kolegami wymyślaliśmy różne rozwiązania w trudnych czasach bardziej z pasji niż z chęci zarobienia, potem jak zaczęły się sprawy kręcić wokoło pieniędzy wiele zaczęło się chrzanić :( Dlatego piszę że kapitał nie jest dobrą motywacją ..., potrafi wiele zabić :(

OK. No to ja też się przyznam, że miałem wiele pomysłów, z których nie potrafiłem zrobić pieniędzy. Innym, niekiedy z podobnymi, albo nawet gorszymi pomysłami, to się udawało. Ale tym bardziej jestem pod urokiem tych największych sukcesów.

  nse,  21/02/2012

Ja najmilej wspominam początki i radość jak to zadziałało :) Kasy nie było za to mieliśmy coś prawdziwego i naszego ;)

  nse,  22/02/2012

Tak się zastanawiam nad tymi pomysłami, no bo pomysł ma czemuś służyć jeśli pomysł ma służyć rozwiązaniu jakiegoś problemu; załóżmy że " cięciu drzewa na opał " ...
W związku z tym problemem można opracować odpowiednio piły spalinowe lub elektryczne nawet je zautomatyzować tak by wydajność cięcia tego drzewa była jak największa, no i powinno wszystko grać ...
Tylko potem takie urządz ...  wyświetl więcej

Rzadko jest to nowy wynalazek. Nie często nowe dzieło sztuki. Czasem lepiej zaopiekuje się dziećmi, rodziną. Spędzi czas ze znajomymi. Ale często, niestety, odpręża się z alkoholem, nawet w nadmiarze. A gdy jest to wynalazek pomagający w pracy zawodowej to szef zawsze mu znajdzie zajęcie, a jak będzie za mało pracy to kogoś zwolni. Ale nowe wynalazki rzadko powodują redukcję zatrudnienia. Częściej podnoszą jakość pracy.

  nse,  22/02/2012

Problem nie tkwi w samych wynalazkach jako takich, problem tkwi w umiejętności korzystania z tych wynalazków ...
Warto się zastanowić nad mechanizmami rządzącymi kapitałem ;)
"A gdy jest to wynalazek pomagający w pracy zawodowej to szef zawsze mu znajdzie zajęcie"
... no tak :), tylko że to zajęcie nie zawsze jest komuś potrzebne na ogół to taka wymyślona syzyfowa robota szcze ...  wyświetl więcej

  nse,  22/02/2012

Pozwolę sobie tu zadać z pozoru dziwne pytanie:
Co ma wspólnego statystyczny Kowalski wysyłający kupon totolotka z wynalazcą pracującym nad swym wynalazkiem ??

1.Piszę prezentację o grach i tam wśród wielu wynalazków z nimi związanych pojawia się i TOTOLOTEK jako przykład gry losowej-hazardowej.
2.Być może przebicie się ze swoim wynalazkiem i zarobienie na nim to podobne prawdopodobieństwo jak wygrana w LOTKA, więc zamiast próbować zmieniać świat lepiej grać w LOTKA(?) Oszczędzi się wysiłku umysłowego i kosztów pobocznych, a szansa podobna ;)

  nse,  22/02/2012

Fakt czy związku z tym należy zaprzestać prac nad wynalazkami ??
Patrząc z perspektywy ludzkich motywacji, to oboje też wierzą że to co robią ma jakiś sens ;)
Gdyby wynalazcy kierowali się w swej pracy efektem finansowym, to wiele wynalazków prawdopodobnie nigdy by nie powstało ...
Zadam jeszcze inne dość osobliwe pytanie typu coby było gdyby:
Jaki efekt społeczny wywołałoby wprowadzenie technologii stojącej na straży bezpieczeństwa ludzkiego życia ?

1.Nie należy zaprzestawać wysiłków nad wynalazkami, bo ludzie których opisałem w artykule to tylko wierzchołek góry lodowej ludzi, którym się udało. Niewątpliwie to społeczeństwo powinno wspierać wynalazców by było im łatwiej osiągać sukcesy i zmieniać rzeczywistość. W szerszej perspektywie przez wieki wynalazków wiele się zmieniło. Jesteśmy o krok od wielkich zmian w genetyce i medycynie by kolej ...  wyświetl więcej

  nse,  23/02/2012

Te wszystkie marzenia i fantazje może się kiedyś spełnią :) Zadając to pytanie o technologii stojącej na straży ludzkiego życia, miałem też na względzie ograniczenie przez tą technologie pole ludzkiego wyboru ... przecież taka technologia musiała by ograniczyć ludzka głupotę ?
I tak nasuwa się kolejne pytanie co kiedy taka technologia zderzy się z naturalną ludzka skłonnością do hazardu ? ...  wyświetl więcej

Wystarczą mi podróże naddźwiękowe. Po likwidacji Concorde nie ma samolotów i będą dopiero za kilkanaście lat. Poza tym bilety na Concorde kosztowały po kilka tysięcy dolarów, więc nie należy się spodziewać nagłego dostępu do tanich lotów. Podróże nadświetlne uniemożliwiają prawa fizyczne, ale nawet jakby były możliwe to na Ziemi niepotrzebne, bo prędkość światła pozwala na skok nawet do najdalszyc ...  wyświetl więcej

  nse,  23/02/2012

Może kontynenty zostaną połączone takimi tunelami aerodynamicznymi w których będą przesyłane kapsuły pasażerskie ... powinno to być bezpieczniejsze od lotu w otwartej przestrzeni gdzie byle chmurka popiołu wulkanicznego jest w stanie spowodować katastrofę, choć trzęsienie dna oceanu też może taka wywołać.
... hmm może wymyślą coś innego na przykład teleportacja ? Gdzie w nadajniku pasażer b ...  wyświetl więcej

Pewien naukowiec z MIT zaproponował linię kolei magnetycznej w próżniowym tunelu łączącą Nowy Jork z Londynem. Pociągi miałyby mknąć z prędkością dochodzącą do 7200 km/h prze co podróż skróciłaby się do ... godziny.

To słynny dylemat teleportacji: Czy niszczyć kopię wyjściową?
Być może to zmartwienie podobne do kłótni o to ile diabłów mieści się na czubku szpilki?
Na razie chyba za mało wiemy o tych możliwościach by sensownie się wypowiadać.

  nse,  24/02/2012

Zgadza się :) ..., ale fajnie se czasem pobujać w obłokach ;)

  nse,  29/02/2012

Nasuwa mi się takie pytanko:
Czy komputery wraz ze swoim oprogramowaniem, są wstanie poznawać człowieka tak same z siebie bez aktualizacji oprogramowania jako dzieła ludzkiej myśli twórczej , tak by lepiej współdziałać z człowiekiem ?

Zdarzają się takie i to coraz ciekawsze. Najprostsze to chyba w Windowsach lista ostatnio używanych programów i w ogóle plików. Ale trzeba z tym uważać, bo czasem sprowadza się to do wyręczania człowieka w tym co powinien chcieć, z on akurat tego nie chce.

  nse,  01/03/2012

Tylko czy komputer sam od siebie wyciągnie wnioski z błędów znajdujących się w algorytmach wgranego w niego oprogramowaniu i je sam od siebie skoryguje ?

To wymagałoby zorganizowania oprogramowania w pewne warstwy uporządkowane od tych najbardziej pewnych do tych najmniej. Np. można by napisać kod, który potrafi na 100% sprawdzić czy wynik jest poprawny. Ale ta część programu nie potrafi wygenerować wyniku. Do tego służy inna, która jednak generuje wyniki nie zawsze poprawne i musi być korygowana przez tę pierwszą część. Istnieją tez programy generujące inne programy czy raczej część swojego kodu. Czasem to ma sens.

  nse,  01/03/2012

No tak tylko to jest ciągle w obrębie tego samego sposobu analizy sytuacji, co gdy zajdzie konieczność wynalezienia innego sposobu analizy sytuacji według innej całkiem nowej tablicy znaczeń i powiązań ?
To co opisujesz widzę, jako analizy na podstawie statystyk ewentualnie powielenie istniejącego sposobu postępowania ??

Nie bardzo rozumiem te semantyczne terminy i nie chodziło mi o statystyki.
Trzeba natomiast sobie zdawać sprawę jak ogromny jest obszar niemożności w informatyce.
Jeszcze przed powstaniem elektronicznych komputerów udowodniono w 1936 roku, że problem stopu algorytmu komputerowego jest nierozstrzygalny. Jeśli mamy algorytm i dane dla niego to może się okazać, że program zapętli się w ...  wyświetl więcej

  nse,  01/03/2012

O możliwość wyjścia programu z własnej pętli i przejścia do innej pętli bardziej rozwiniętej która powstała utworzona przez tą pierwszą ?
czyli takie programy samo rozwijające się na wskutek rozwijania się otaczającej rzeczywistości ...

Tak jak mówiłem: można pisać programy, które piszą inne programy i potem przechodzą do ich wykonywania. Ale tak naprawdę to nic nie zmienia. Zmieniają się jedynie proporcje tego co zapisano w postaci kodu programu, a w postaci danych.

  nse,  02/03/2012

Nie chodziło mi o programy samo kopiujące się do gromadzenia danych, tylko bardziej o aspekt twórczy zawarty w programach bez ingerencji człowieka ...

Pisałeś o programach, które potrafią poprawiać swoje błędy, więc pokazałem, że napisanie programu, który analizuje innych program, albo inaczej inny moduł tego samego systemu napotykają poważne problemy teoretyczne. Nie będą potrafiły np. sprawdzić, czy program się nie zapętla w nieskończoność.
Jeśli w ogóle rozmyślać o możliwości jakiegoś twórczego "myślenia" to nie na poziomie programowan ...  wyświetl więcej

  nse,  03/03/2012

Jak te programy szachowe wypadają w konfrontacji z aktywnymi Arcymistrzami szachowymi ??

Deep Blue był pierwszym systemem komputerowym, który wygrał partię szachów ze światowym mistrzem Garri Kasparowem z regularną kontrolą czasu. Pierwsza wygrana partia odbyła się 10 lutego 1996 roku. Partia ta stała się znana, mimo że Kasparow wygrał trzy kolejne partie i dwie zremisował, ostatecznie wygrywając z Deep Blue wynikiem 4:2.
Deep Blue został mocno ulepszony i nieoficjalnie nazwany ...  wyświetl więcej

  nse,  05/03/2012

Obrabiarki CNC swoją wydajnością i precyzją przewyższają możliwości ślusarzy, jednak by produkowały nowy produkt wymagają ingerencji człowieka; tak jak i w przypadku awarii.
W oparciu o przykład "Deep Blue" potrafią wygrać z człowiekiem, jednak tylko w obszarze ściśle określonym definicją ruchu figur i pola gry, co kiedy przyjdzie poszukiwać rozwiązań w obszarze abstrakcyjnego myślenia ?? i czy takie komputery będą potrafiły same się naprawić ?

A kto się potrafi sam uleczyć z obezwładniającej choroby?

Trudno już znaleźć grę, w której komputery by nie zwyciężały. I łatwiej im przychodzi toczenie bojów w abstrakcyjnych światach niż np. sterowanie robotem grającym w piłkę nożną. Możliwe jest również tworzenie programów, które w pierwszym etapie dowiadują się reguł gry, a w drugim z sukcesem grają.

  nse,  05/03/2012

Pytanie co w tych grach jest zwycięstwem, a co porażką ? ... hmm czy pokonanie przeciwnika jest zawsze zwycięstwem ?
W niedzielę przyglądałem się kotu jak zeskakiwał ze szafy , jego analizy skoku niepewności i w końcu precyzyjny skok i lądowanie na stole w pokoju ...Pewnie napisanie takiego oprogramowania to spore wezwanie ? , a to tylko umysł kota ;)

>W niedzielę przyglądałem się kotu jak zeskakiwał ze szafy ,
To raczej nie jest abstrakcja, ale już w 1969 lądowaniem na księżycu sterował komputer, a dzisiaj te wszystkie pociski, lądowania samolotu, helikoptera to przecież w dużej mierze skomputeryzowane. A ten dwukołowy pojazd Segway, który sam zadba o zachowanie równowagi. Mówi się już, że niedługo wystarczą jednokołowce.
Z ro ...  wyświetl więcej

  nse,  14/03/2012

Rozumie tylko te gesty które zostaną mu wpisane do pamięci ??
Czy sam z siebie jest w stanie wywnioskować i wpisać w siebie gesty uprzednio nie zaprogramowane ??
Przykładowo mrugnięcie lewym okiem poprzedza ruch prawą ręką ;)

Komputer na ekranie może przedstawić różne gesty i potem sprawdzać, który z nich wykonał człowiek.
Gesty mają dość umowną naturę, bo np. Bułgarzy potakują kiwając przecząco według nas głową. (sam miałem z tym nieporozumienie)
Są już programy uczące się z przykładów. Np. dla gestów mogłoby to być wiązanie ich z dźwiękami, tekstami itp.

Taka lista komentarzy, a to tylko dwie osoby się rozpisały niczym w komunikatorze...
Ja dodam od siebie, że po prostu uwielbiam czwórkę tych geniuszy!

Ale wszystko na odwrót: Skończone studia informatyczne. Brak własnej firmy. I poszukiwanie pracy dalekiej od informatyki. ;)
Wielu jest takich, którym nie starczyło odwagi i motywacji by pójść w ich ślady.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska