Login lub e-mail Hasło   

Gdzie się podziało moje życie - O syndromie DDA słów kilka

Gdzie się podziało moje życie - O syndromie DDA słów kilka Chciałabym podsumować syndrom DDD/DDA (Dorosłe Dziecko Dysfunkcyjne oaz Dorosłe Dziecko Alkoholika). Dziecko z...
Wyświetlenia: 2.387 Zamieszczono 07/01/2012

Gdzie się podziało moje życie - O syndromie DDA słów kilka

Chciałabym podsumować syndrom DDD/DDA (Dorosłe Dziecko Dysfunkcyjne oaz Dorosłe Dziecko Alkoholika). 

Dziecko z syndromem DDD/DDA często pragnie, aby jego życie było perfekcyjne, doskonale zorganizowane oraz podporządkowane wewnętrznym zasadom. Wszystkie normy i zakazy z zewnątrz determinujące zachowanie przybierają postać krytyka, który najczęściej spacza prawidłowe widzenie rzeczywistości. Lęk przed utratą kontroli niszczy całą satysfakcję życiową. Kiedy jednostka nie pozwala sobie na swobodę, nigdy nie będzie w stanie doświadczać przyjemności. Zawsze przeszkodzi jej poczucie kontroli, wewnętrzne napięcie oraz zahamowania. W dysfunkcyjnym domu dziecko często zdane jest jedynie na siebie. Istotna dla jego przetrwania staje więc kontrola otaczającego go środowiska. Własne zachowania, które często bywają stłumione, także poddane zostają kontroli. Wszystko po to, aby doświadczać złudnego poczucie bezpieczeństwa. Dziecko, które nie zazna spełnienia i spokoju w domu rodzinnym, dąży do zachowania wewnętrznego poczucia sprawstwa. „Skoro nie mogę zmienić nikogo w domu – mogę przynajmniej zapanować nad sobą”. Osoba wychowująca się w dysfunkcyjnej rodzinie szybko zaplątuje się we własnych emocjach, nie potrafiąc ich nazywać. Dość często nie zauważa, że narzuca sobie niezdrową samodyscyplinę nie wynikającą z chęci rozwoju, a jedynie z obowiązujących w dzieciństwie nakazów. Te i inne doświadczenia przyczyniają się do nadmiernej samokrytyki, opartej na wyraźnym niezaspokojeniu emocjonalnym. Podążanie ku doskonałości, której nie sposób osiągnąć można uznać za wyraz głębokiej frustracji. 

Zachowanie kontroli wewnętrznej wiąże się z dozowaniem emocji na zewnątrz. Osoba, której potrzeby były zaspokajane w ograniczonym bądź znikomym stopniu będzie starała się pozostawić większość przeżyć jedynie dla siebie. Związane jest to z niskim poczuciem własnej wartości oraz utrwalonym przekonaniem, że nie jest się na tyle ważną osobą, aby mieć w życiu cele i pragnienia. Osoba z rodziny dysfunkcyjnej nie do końca ufa ludziom, przejawia znaczne zamknięcie emocjonalne – pozbyła się już bowiem większości swoich marzeń. Jako dziecko nauczyła się istnieć sama dla siebie. W dorosłym życiu tak trudno więc o równowagę – dominują skrajności. Człowiek pragnie realizacji tego co niegdyś uległo stłumieniu, lecz poczucie wewnętrznej kontroli nie pozwala mu nawet na pełne uświadomienie sobie własnych potrzeb. Skutkuje to przewlekłym napięciem, frustracją oraz wycofaniem emocjonalnym. Dorosły wychowany w dysfunkcyjnej rodzinie często boi się nagłych, nieprzewidywalnych zachowań – dlatego skłonny jest kontrolować otaczające go środowisko. Uwolnienie siebie spod kontroli zaowocowało by poczuciem lęku oraz przejawem nieakceptowanych emocji. Spontaniczność wydaje się więc drogą do porzucenia patologicznej władzy nad sobą. DDD boją się własnych reakcji emocjonalnych, gdyż w dużej mierze po prostu ich nie znają. Autentyczność kojarzą z niebezpieczeństwem, same bowiem często musiały zgadywać co jest prawdziwe, a co takie nie jest. Dlatego zachowania DDD są raczej wyważone, kontrolowane oraz w dużej mierze nastawione na oczekiwany rezultat. Każda niespodziewana zmiana czy zachowanie wywołuje u DDD niepokój. Zdarza się, że funkcjonowanie takich osób jest niezwykle skrajne, nigdy jednak nastawione na prawdziwe przeżywanie siebie, może wiązać się z nieadekwatnością odczuwania i dużą uległością w sytuacjach społecznych. DDD silne reakcje emocjonalne mogą kojarzyć się ze zbliżającym konfliktem. 

Do ukształtowania niewłaściwych reakcji emocjonalnych przyczyniają się często nieprzewidywalne zachowania któregoś z członków rodziny. Skutkiem doświadczania czyichś destrukcyjnych zachowań może być dążenie do nadmiernego kontrolowania oraz karania siebie. Wszystko po to, aby poczuć się bezpieczniej i mieć złudne wrażenie panowania nad życiem, którego nie miało się dotychczas. Mam na myśli fakt, że w rodzinach dysfunkcyjnych, szczególnie z obecnym problemem alkoholowym dziecko najczęściej nie wie jakich zachowań może się spodziewać. Nauczyło się więc życia w strachu i ciągłym oczekiwaniu. W późniejszym życiu może stać się dorosłym, który nie potrafi funkcjonować w nieuporządkowanym świecie. Dominujący lęk przed chaosem, to tylko powtórka z poprzednich wydarzeń. 

Znieczulenie, nieprzytomność, stłumienie emocjonalne – najczęściej obecne w rodzinach silnie patologicznych zdominowanych przez alkohol, jak i również przez różnego rodzaju przemoc fizyczną i psychiczną. Wszystko zaczyna się od funkcjonowania we współuzależnieniu z toksyczną osobą oraz przebywaniu w niekorzystnym rozwojowo środowisku. Pogłębianie bezradności i tworzenie coraz to nowych mechanizmów obronnych rozpoczyna proces odcinania się od własnych potrzeb i emocji. W takich rodzinach są one często lekceważone, a samo dziecko zaniedbane i głęboko sfrustrowane. Aby przetrwać uczy się rezygnować z siebie. Bez względu na to jaką rolę przybiera, działa najczęściej w sposób niezgodny ze swoim prawdziwym ja. W rodzinie doświadcza zagubienia. Nigdy nie wiadomo, na co może liczyć, ponieważ wszystko zależy od chwilowego nastroju. Cokolwiek zrobi, zrobi źle. Nikt nie wysłucha, jakie ma trudności, bo wszyscy wiedzą lepiej od niego, co ma robić. Niektóre obietnice są spełniane, nie wiadomo tylko które, kiedy i dlaczego. Takie dzieci uczą się trzech rzeczy: nie ufać, nie mówić, nie odczuwać.

Rodziny dysfunkcyjne to zazwyczaj zamknięty na świat system. Sygnalizowanie własnych potrzeb przez młodego członka rodziny, a co gorsza wyrażanie sprzeciwu bądź też niezadowolenia jest najczęściej karane. Dziecko funkcjonujące w systemie rodzinnym pełnym spaczonych norm nie jest w stanie ich zrozumieć. Jest więc zmuszone do adaptacji. Nigdy jednak w sposób zgodny ze sobą, a jedynie za pomocą znieczulania się, stosowania mechanizmów obronnych ułatwiających przetrwanie. W zależności od stopnia i rodzaju dysfunkcji dziecko uczy się funkcjonować w odcięciu od własnych emocji, budując fałszywy obraz własnej osoby oraz otaczającej go rzeczywistości. To wszystko sprawia, że w dorosłym życiu, również skłonne jest rezygnować z siebie. Skutkuje to gromadzeniem się dużych pokładów negatywnych emocji oraz mechanizmów zachowań, które ujawniają się pod wpływem wchodzenia w nowe role społeczne. DDD ciągle funkcjonuje jak skrzywdzone dziecko, jakkolwiek próbuje się maskować doświadcza głębokiego poczucia zranienia, które samo nigdy nie odejdzie. Dorosłe role życiowe, zawsze będą tymi samymi, które zakorzeniły się w dziecięcych latach. 

Dziecko wychowane w rodzinie generującej przemoc zrozumiało jak ważne jest unikanie sytuacji konfliktowych. Często zakorzenia się w nim przekonanie, że „Twórcze rozwiązywanie problemów nie istnieje”. Dorosłe dziecko dysfunkcyjne będzie więc skłonne unikać konfliktów, zwyczajnie odczuwając lęk na myśl o tego typu zachowaniach. Większość nieporozumień w rodzinach kończyło się przejawami destrukcji, różnego rodzaju przemocą fizyczną czy werbalną. To nauczyło jednostkę wychowaną w takim środowisku ciągłej czujności oraz dystansu. Jako dorosła osoba może więc funkcjonować w ciągłej gotowości na odpieranie ataków z otoczenia, nie dostrzegając jak jest naprawdę. Dzieci bite, niekochane, o niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych, widzą świat inaczej. Wszystko rzutują potem na dorosłe role, w których również nie funkcjonują w sposób prawidłowy powielając jedynie dawne cierpienie. DDD może charakteryzować się dużą uległością w sytuacjach społecznych, rezygnować z własnych zamierzeń i przekonań, aby nie doświadczyć negatywnych emocji płynących ze środowiska. Takie osoby mogą być przewrażliwione i kontrolować stany emocjonalne osób z otoczenia, a Wszystko po to, aby nie powrócić do dawnych urazów i nie doprowadzić do sytuacji konfliktowych. Zdarzają się DDD, którzy celowo wywołują sytuacje przepełnione agresją i emocjonalnością, gdyż nie znają innych reakcji i sposobów działania. Żyją jak doskonały radar skupiony na odbieraniu sygnałów - prowadzących najczęściej do zagrożenia. Jako dziecko DDD uczy się manipulacji i emocjonalnego "podpinania" do sytuacji niepokojących lub skrajnych. Wszystko po to, aby je kontrolować i zdominować w przyszłości.

DDD przepełnia najczęściej nieuświadamiane poczucie winy i odpowiedzialności. Już jako dzieci mogą mieć nadmierną skłonność do przejmowania obowiązków innych i opiekowania się nimi. Takie zachowania każą dziecku być bardziej dojrzałym i dorosłym niż jest w rzeczywistości. Zahamowana zostaje więc naturalna droga rozwojowa, w której dziecko krok po kroku uczy się odpowiedzialności oraz szanowania własnych potrzeb i czasu. Często zmuszone jest, ,aby wykonywać pracę zupełnie nieadekwatną do jego wieku. Rozwiązuje również problemy, które mogą jedynie wpłynąć niekorzystnie na zdrowie psychiczne i utrwalić negatywny obraz samego siebie. Takie wymuszone poczucie odpowiedzialności i obowiązku odbiera dziecku jego spontaniczność oraz dziecięcą radość. Młoda osoba, która musi opiekować się kimś z członków rodziny, pozbawiona jest możliwości jakie niesie ze sobą dzieciństwo. Bardzo szybko staje się poważna. Przekonana, jak bardzo wiele od niej zależy, lub wręcz przeciwnie pozwala wykorzystywać się dla potrzeb innych. To znaczy, że dziecko nie dostrzega negatywnego wpływu takiego postępowania na własne życie. Przestaje dbać o własne emocje, o stan psychiczny, próbuje raczej znieczulać się, aby móc przetrwać bądź też sprostać rozmaitym obowiązkom w rodzinie. Bez względu na to jaką dysfunkcją charakteryzuje się rodzina, dziecko uczy się w niewłaściwy sposób zaspokajać własne potrzeby. Najczęściej musi z nich rezygnować, aby wciąż zadawalać innych. Pomoc związana jest z ofiarnością, wyręczaniem, przybiera niekiedy postać ogromnego obciążenia. W dorosłym życiu jednostka może chcieć przypodobać się innym, również rezygnując z siebie. Ten brak asertywności związany jest często z lękiem przed odrzuceniem. Jako dziecko osoba zyskiwała spokój poprzez wykonywanie pewnych obowiązków, być może także uwagę oraz miłość. Niespełnione potrzeby przenosi nadal na dorosłe życie i wchodzi w niekorzystne dla własnego rozwoju relacje. 


Często poczucie wartości dziecka budowane jest na silnej, nieadekwatnej do wieku odpowiedzialności. W takich sytuacjach tworzy się fałszywa samoocena, która jest bardzo podatna na zburzenie. W momencie niespodziewanych zmian oraz konfliktów w relacjach społecznych DDD może często czuć się zagubione. Różnorodność sytuacji związanych z odpowiedzialnością i udzielaniem pomocy sprawia, że nie zawsze rozumie intencje i zamiary ludzi. DDD jako dziecko musiało najczęściej zablokować swoją spontaniczność, zmuszone było do działań, które wykraczały poza jego możliwości. Dlatego w przyszłości, oczekiwać może nagród za postępowanie związane z nadmierną dojrzałością. Nadal może nie dostrzegać jak bardzo rezygnuje z siebie dla życia innych ludzi. Nie potrafi odmawiać gdy prosi się je o pomoc. Z różnych powodów. Najczęściej boi się doświadczyć negatywnych reakcji zwrotnych. Niektórzy nie potrafią odmawiać, chociażby dlatego, że chcą sobie udowodnić jak ich pomoc wiele znaczy, pomaganie stanowi dla nich potwierdzenie własnej wartości.

W rodzinach dysfunkcyjnych, na przykład z problemem alkoholowym, poczucie winy oraz wstyd są zupełnie normalne. To się odczuwa, aby uzyskać zainteresowanie bądź też namiastkę pozytywnych, ciepłych uczuć. Jednostka może walczyć. Walczyć z problemem na zewnątrz albo walczyć ze sobą. Najczęściej wybiera drugą możliwość. Poczucie winy oraz przepraszanie za rzeczy, które tego nie wymagają to zazwyczaj wyraz silnego lęku. Lęku przed nie sprostaniem wymaganiom, nie dostosowaniem się do sytuacji rodzinnej lub oczekiwań osób znaczących. DDD w późniejszym życiu, boi się mówić o sobie, odczuwać. Również często przeprasza, może pozostawać w cieniu. To wszystko w odpowiedzi na niską samoocenę, która kształtowała się przez dziecięce lata. W takich rodzinach najczęściej każdy każdego obwinia w celu uwolnienia się od nieprzyjemnego napięcia. Najsłabsza osoba zaczyna pełnić rolę ofiary, która odpowiada za rzeczy, za które nie powinna, bierze winę za to, czego nie popełniła – wszystko po to, aby dostosować się, zakończyć kłótnię lub rozwiązać konflikt.

A wszystko dlatego, że rodziny dysfunkcyjne uczą…(trzy nauki)

Nie odczuwać – jako efekt nauki znieczulania się. To ciężkie, silne i negatywne uczucia od których trzeba się odciąć. Chociażby dlatego, że nie wypada poczuć nienawiści do któregoś ze swoich rodziców. Tak trudna psychologicznie sytuacja sprawia, że dziecko uczy się wycofywać. Bezpieczniej jest pomyśleć „nie ma mnie”, „nie ma tego co czuję” i uciec przed tym. Lecz stłumienie wszystkich uczuć i zafałszowanie ich, grozi utratą prawdy o sobie samym. Brak kontaktu z własnymi uczuciami grozi wyuczeniem się schematycznych, sztywnych sposobów działania, funkcjonowaniem w napięciu emocjonalnym.

Nie ufać – niespełnione obietnice, niedotrzymane obietnice, zagubienie rodziców nie sprzyja kształtowaniu się ufności, poczuciu bezpieczeństwa. Przynosi to efekt w postaci biernej postawy lękowej.

Nie mówić – Rodzina szczególnie z problemem alkoholowym, lub tworząca bardzo zamknięty system nie daje się poznać światu. Członkowie rodziny ukrywają własne problemy. Dziecko także uczy się funkcjonować w fałszu o sobie i o własnej rodzinie. Dostało przecież zakaz mówienia źle o swojej mamie lub tacie, wyrażania sprzeciwu lub niezadowolenia. Wszyscy uczą się więc nienaturalnego przystosowania, samookłamywanie – jest dobrze, to jedynie próba przezwyciężenia własnych negatywnych odczuć co do obecnej sytuacji. Gdy intymna komunikacja w rodzinie zostaje zaburzona, DDD może nigdy nie odważyć się spróbować żyć inaczej. Nie odważy się mówić o sobie i o tym co czuje. Tym samym często skazane jest na samotność wśród ludzi.

Wychowani w dysfunkcyjnej rodzinie nie potrafią porzucić kontroli i oddać się spontaniczności. To dla nich zbyt trudne, oznaczałoby bowiem godzenie się na to co niesie rzeczywistość. Dziecko zazwyczaj nie wiedziało czego się może spodziewać po członkach rodziny. Nieprzewidywalność sprawiała, że funkcjonowało w ciągłym poczuciu lęku i niepokoju. Dlatego już jako dzieci, a potem dorośli ciągle pilnują własnych reakcji oraz ekspresji emocjonalnej. Ich życie nie jest wolne od kontroli siebie oraz otoczenia. DDD może mieć skłonność do sprawdzania czy pewne reakcje emocjonalne są pożądane i akceptowane w danej sytuacji. Dopiero Po ocenieniu jej jako bezpiecznej i znanej, dopasowuje się do otoczenia. Spontaniczna zabawa praktycznie nie istnieje, dziecko zmuszone było poświęcać czas na inne czynności, które często były niekorzystne a nawet niebezpieczne dla zdrowia psychicznego. Zdolność do odprężania się u DDD najczęściej zanika. Nie potrafi już wypoczywać, wybaczać sobie, poddawać się przyjemnym sytuacjom. A nawet jeśli, trudno w tym o równowagę. W skrajnych przypadkach, 
w rodzinie zabawa zawsze oznaczała picie, bądź też kończyła się przemocą. W umyśle DDD głęboko zakorzeniło się wyobrażenie, o takim a nie innym stanie rzeczy. Nie jest już w stanie pozytywnie kojarzyć zabawy, a jedynie z sytuacjami zagrażającymi oraz wywołującymi nieprzyjemne odczucia.

Lęk przed popełnieniem błędu, lub byciem niedoskonałym skutecznie odbiera życiu naturalność. Takie emocje często towarzyszą DDD, które skłonne jest kontrolować siebie na każdym kroku. Popełnienie błędu oznacza zazwyczaj kierowanie szeregu negatywnych emocji wobec siebie. Dążenie do perfekcji oraz wyobrażenia: „nie daruję sobie”, „muszę to osiągnąć, nie mogę przegrać”, związane są z działaniem wyuczonym, ograniczającym. DDD często chce zrekompensować sobie nieudane dzieciństwo. Odznacza się odwagą, wytrwałością, dążeniem do osiągania sukcesów. Często jednak przybiera to negatywną formę, gdyż sprawia, że życie staje się sztywne i nienaturalne.  Z popełnianiem błędów w dysfunkcyjnej rodzinie często wiąże się odczuwanie poczucia winy oraz zakłopotania. Za popełnienie ich można było ponieść straszne konsekwencje w postaci obciążenia negatywnymi emocjami lub też doświadczeniem nieporozumień. Naturalną reakcją jest więc zaprzeczanie w późniejszym życiu. Nie przyznawanie się do pewnych stanów emocjonalnych lub zachowań. DDD może chcieć uniknąć ewentualnych kłótni i przez to żyć w zakłamaniu. 


Samookłamywanie w takiej rodzinie jest zazwyczaj na porządku dziennym. Członkowie rodziny przerzucają na siebie wzajemnie odpowiedzialność oraz reagują nieadekwatnie na wypominane im braki. Kłamstwo pomaga uchronić się od przeżywania frustracji i niszczących emocji. DDD w późniejszym życiu może notorycznie oddawać się kłamstwu, aby zastąpić życiowe braki lub zabarwić inaczej rzeczywistość. Trudno bowiem nauczyć się zdrowego podejścia do rozwiązywania konfliktów. Są one zazwyczaj maskowane lub zastępowane innym zachowaniem. Dziecko uczy się uciekać od problemów, od poszukiwania możliwości. Okrywa się toksycznym wstydem. Nawet jeśli żyje już samo, po wielu latach może utrzymywać dystans w stosunku do innych. Ciągle jest skłonne dochowywać tajemnicy i unikać bardziej osobistych rozmów. Najważniejsze problemy, szczególnie w rodzinach z problemem alkoholowym są ukrywane. Szczególnie fakt picia czy silnej przemocy. Obwinianie, manipulacja każą dziecku widzieć świat inaczej. Zamiast uwolnić się z tej sytuacji myślą one, że problem jest w nich samych, a nie na zewnątrz. Zdominowane i Osłabione tą, a nie inną sytuacją, przestają się bronić.

Przebywanie w dysfunkcyjnej rodzinie przyczynia się do powstania poczucia bezradności, oraz wewnętrznej słabości. Gdy niekorzystna rozwojowo sytuacja trwa przez wiele lat, DDD zaczyna utrwalać w sobie i przejawiać na co dzień wzorce ofiary. To skutecznie uprzykrza życie. Syndrom wyuczonej bezradności stanowi zespół wzorców, które przyczyniają się do negatywnego spostrzegania siebie oraz otaczającego świata. Utrwalone przekonania „nic nie mogę zmienić”, „nie wiem co mam robić, to i tak nic nie da” to te przykładowe, które wpływają demotywująco na działanie. Jednostka z takim nastawieniem, zakodowanym lękiem i bezradnością, nie jest w stanie dążyć do zmian i urzeczywistniać własnych planów. Szczególnie jeśli doświadczyła zawodu na sobie, podczas życia w toksycznej rodzinie. Przecież tyle razy próbowała już coś zmienić, lub uwolnić się. Pozostawanie w roli ofiary wiąże się z częstym przeżywaniem depresji oraz wycofaniem społecznym. DDD może być bardzo ciężko zmienić swoje życie, ponieważ wyrosło w otoczeniu, które często działało negatywnie na samoocenę. Nauczyło się rezygnować z własnych marzeń i przez to może nie wierzyć w możliwość przeprowadzenia zmian.

Wyuczone poczucie kontroli zmusza często DDD do prowadzenia uporządkowanego życia. Doświadczanie wielu negatywnych przeżyć w dzieciństwie skutkuje często przejawianiem zachowań kompulsywnych, które zazwyczaj służą stłumieniu lęku oraz wspomnień. DDD może wybierać skrajności różnego rodzaju. Gdy się czemuś oddaje to w pełni, miewa skłonności do perfekcjonizmu. Za tym mogą kryć się pragnienia zrekompensowania sobie własnego życia. Dążenie do doskonałości to także poddawanie się nakazom, zakazom, które narzucane 
w dzieciństwie ukształtowały system wartości danej osoby.


Samoocena DDD może bardzo wzrastać gdy udziela ono komuś wsparcia. Tendencja do mylenia miłości z litością i przyciąganie ludzi pokrzywdzonych jest bardzo charakterystyczne dla opisywanych przeze mnie osób. Dlatego istotne jest, aby odróżnić chęć litowania się nad kimś, pomagania od prawdziwego zaangażowania uczuciowego. DDD może czuć się bezpiecznie z drugim DDD, gdyż po części wie czego może się spodziewać po takiej osobie. Związek może wyrażać podświadomą chęć uzdrowienia samego siebie. DDD najczęściej próbuje zapobiegać w relacji stanom oraz zachowaniom, które samo przeżyło. Może chcieć nadmiernie kontrolować sytuację lub wierzy, że dokładnie zna własnego partnera. Nadopiekuńczość, dążenie do stworzenia doskonałego związku jest częste, jednak DDD szybko zawodzi się realną sytuacją. Doznaje poruszenia, gdy nie może zmienić partnera, lub dostosować okoliczności pod własne lęki i wyobrażenia. Skłonność do tworzenia związków z osobami, które także wiele przeżyły jest całkowicie naturalna. Ludzie szukają zrozumienia i wierzą, że podobne doświadczenia do siebie zbliżają. Jednak DDD bardzo często nie dostrzega prawdziwej jakości relacji w której tkwi. Nadal powtarza stare schematy oraz role własnych rodziców, lub te własne nieco patologiczne. Nie widzi, że nadal rezygnuje z siebie i najczęściej chce chronić lub zmieniać własnego partnera. Nie może idealnie funkcjonować w związku, doznając starych urazów i emocji. Myślę, że u DDD charakterystyczna może być wiara w to, że jako jedyne potrafi stworzyć coś idealnego, wartościowego, a szczególnie jeśli chodzi o stworzenie rodziny i związki z innymi osobami. Takie osoby Dążą do uniknięcia powtórki z przeszłości, najczęściej jednak ze zgubnym skutkiem, ponieważ nie uzdrowiły własnego życia. Wtedy próba zatuszowania przeszłych doświadczeń jest niemożliwa. 

Lęk przed porzuceniem może skutecznie zablokować drogę do szczęśliwego życia. Działa niesprzyjająco na tworzenie związków oraz utrudnia zaangażowanie się. DDD reaguje często bardzo skrajnie. Boi się tworzyć głębokie związki uczuciowe, a jednocześnie ich pragnie. Same rozstania są zazwyczaj pełne emocji. Nienaturalnie szybkie, wręcz pokazujące drugiej osobie brak zainteresowania lub niezwykle bolesne dla samego DDD. Często pragnie ono całkowitej jedności z drugą osobą, stopienia się i funkcjonowania w pewnym połączeniu. W takiej sytuacji nie trudno o kontrolę i nieporozumienia. Lęk przed porzuceniem może towarzyszyć DDD przez cały czas trwania związku, także dzięki niskiej samoocenie. Odejście to częste skojarzenie z psychicznym, i emocjonalnym oddaleniem się rodziców. W związkach z innymi przejawiamy tak naprawdę związki z naszymi rodzicami, dlatego DDD przy nieuzdrowionej relacji z nimi, może mieć duże trudności w zdrowym współżyciu i integracji. 

Dzieci doświadczające nieprzewidywalnych zachowań w swojej rodzinie, równie często nie wiedzą kiedy spodziewać się porzucenia lub nieobecności. Rodzice, którzy przyczyniają się do takiego stanu rzeczy, robią to bardziej lub mniej świadomie, zależy od rodzaju dysfunkcji. Jednak zawsze wpływa to na ukształtowanie się w dziecku lęku przed opuszczeniem, nieprzewidywalną reakcją drugiej osoby. DDD boi się porzucenia ze względu na własną niską samoocenę oraz pamięć poprzednich wydarzeń. Samotność to stan, którego dziecko doświadcza bardzo często. Na pewno w rodzinie z problemem alkoholowym lub przy innym gdzie rodziców również „nie ma”, dziecko skazane jest na samotność. Buduje w sobie przekonanie, że na innych nie można liczyć, lub, że skazane jest samo na siebie. Gdzieś w głębi boi się opuszczenia oraz odejścia, jednak próbuje się dostosować do owej sytuacji. W późniejszym życiu może bać się, doświadczenia tego ponownie. Zdarza się, że pozostaje w pewnej izolacji, a nawet nie próbuje wchodzić w ewentualne związki.

Często ten żal trwa bez końca. Nieważne ile się nad tym pracuje, w przypadku gdy człowiek nie doczeka się rekompensaty za swoje cierpienie tym bardziej nie poradzi sobie z zalegającymi emocjami. DDD próbuje wyprzeć przeszłość lub zajmuje się nią bardzo wnikliwie. Ostatecznie obie drogi prowadzą do depresji jeżeli jakość życia nie ulega przez lata poprawie. Nie można odrzucić bolesnej przeszłości. Przychodzi czas, kiedy człowiek czuje się tym co miało miejsce, nie przygląda się temu, a staje się tym co przeżył. Wtedy następuje moment wyboru, aby coś z tym zrobić, albo próbować wciąż oszukiwać samego siebie. „Cały składam się z ran, jestem jak pozszywany” – to wypowiedź pewnej znajomej osoby. Skąd więc czerpać motywację? 
Jak żyć skoro pomimo pracy nad sobą, ciągle ma się świadomość utraty? Przeszłość posiada taką umiejętność, aby uczynić sobą teraźniejszość i przyszłość. Walka nie jest skuteczna,tylko miłość może pomóc w uzdrowieniu. DDD nie mówi najczęściej o swojej rodzinie. Czasem boli fakt, że całe życie staje się uzdrawianiem siebie. Kiedy więc przyjdzie moment, w którym człowiek uśmiechnie się i pomimo własnej tragedii powie „warto żyć, uśmiecham się na myśl o wszystkim tym co było i tym co odeszło”. 


Okazywanie emocji lub też przejawów niezgadzania się z sytuacją rodzinną jest zazwyczaj w dysfunkcyjnym systemie karane. Większość emocji traktowanych jest jako przejaw słabości. Dziecko, może być w pewien sposób manipulowane, aby myślało, że to co odczuwa czy myśli na temat sytuacji rodzinnej jest nieprawidłowe. Stąd wpajanie poczucia winy, przekonania, że wszystkie odczucia dziecka są „przesadzone” oraz zupełnie nieadekwatne. Skutkować to może doznaniem pewnego rodzaju pomieszania oraz zagubienia w sferze emocjonalnej. Dziecko może już nie wiedzieć do końca co czuje i zablokować w sobie naturalną ekspresję. DDD często wstydzi się własnych emocji, nie okazuje strachu, wypiera pewne zachowania i odczucia mając na ich temat zakorzenione negatywne przekonania. Skłonne może być do ukrywania własnych emocji, gdyż wcześniej traktowane były one jako przejaw słabości. 


DDD w pewnym sensie uczy się zaufania do samego siebie. Wie, że musi polegać wyłącznie na sobie. Nauczyło się tego w dzieciństwie, kiedy nie zawsze mogło liczyć na wsparcie najbliższych. Życie w niesprzyjającej rodzinie często staje się walką. Walką o siebie i lepszą przyszłość, często nawet o przetrwanie. Dziecko dorastając pragnie wyrwać się z toksycznych więzów i zacząć inne życie. Zazwyczaj w planach ma stworzenie utopii, czegoś zupełnie odmiennego niż dom w którym wyrosło. Dziecko często czuje się jak bohater, wojownik walczący o wielką sprawę. Nie uświadamia sobie, że mimo tego wszystkiego i tak nasiąka negatywnymi wzorcami ofiary i staje się człowiekiem skrzywdzonym. Doświadczenia rodzinne często wywołują w DDD takie poczucie, że nie istnieje nic co mogłoby je zaskoczyć. Z przekonaniem, że może liczyć wyłącznie na siebie wyrusza w świat. Nie dostrzega jak często tworzy dystans z innymi ludźmi, jak bardzo odcina się od własnych emocji. Trudno w tym stanie przyznać się do własnego cierpienia, własnej porażki. Najtrudniej do tego, że jednak było się ofiarą i doświadczało się tych wszystkich bolesnych rzeczy.


O DDD/DDA pozytywnie

Takie dzieciństwo z reguły podcina skrzydła¸ trzeba zwykle wielu lat pracy, by odzyskać równowagę emocjonalną i zacząć tworzyć własne, zdrowe życie. Wpływ alkoholizmu i innych sytuacji patologicznych jest ogromny, DDD/DDA niemal w każdej dziedzinie życia czują się okaleczeni, wyobcowani, nie na miejscu. Jeżeli nie znajdą w sobie odwagi do zmienienia własnego życia powtórzą jedynie role obserwowane lub narzucone w dzieciństwie.

DDD/DDA to osoby najczęściej bardzo wytrwałe, pomocne, empatyczne. Pomimo lęków oraz znacznej niepewności i wycofania emocjonalnego mogą okazać się wspaniałymi przyjaciółmi. Rozumieją bowiem ciężkie problemy, „nic nie robi na mnie wrażenia” – wypowiedź jednej osoby z forum. Pewnego rodzaju znieczulenie lub uodpornienie tak naprawdę mogą stanowić dobrą podstawę do stania się empatycznym. Jeżeli zrozumieją własną krzywdę i będą w stanie ją uzdrowić, mają szansę na zbudowanie innych relacji z ludźmi. Trudne wydarzenia w dzieciństwie pozwalają nam zrozumieć istotę życia, rozmaitych problemów społecznych, a następnie zbudować dojrzałość po uzyskaniu wglądu we własną przeszłość. To wszystko wydaje się trudne, ale po intensywnej pracy nad sobą można docenić tak bogatą przeszłość






Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1227
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1096
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 923
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1009
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 677
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 486
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 667
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 377
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 966
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 591
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 786
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 920
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 366
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1286
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ulmed,  07/01/2012

Życie jest! Nie podziało się gdzieś!
Pięknie podsumowałaś: 'Trudne wydarzenia w dzieciństwie pozwalają nam zrozumieć istotę życia"

...To nas wzmocni. Życzę Ci najcieplejszych promyków, każdego dnia :))

Bardzo dobry artykuł,wszystko to układa się w logiczną całość patrząc z perspektywy DDD. Pozwala zrozumieć mechanizmy,które nami żądzą, życzyłabym sobie więcej takich artykułów na Eiobie.Dobra robota.Pozdrawiam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska