Login lub e-mail Hasło   

Jak Dawidka z Goliatką

Jednoosobowy team, wygrał z potężną, norweską machiną narciarstwa klasycznego.
Wyświetlenia: 1.544 Zamieszczono 09/01/2012

Norwescy dziennikarze, po ostatnim biegu Tur de Ski, orzekli: „Jednoosobowy team, wygrał z potężną, norweską machiną narciarstwa klasycznego”. To cytat z pamięci, ale mniej więcej tak to brzmiało.

 

Nie wierzę w sukces Justyny Kowalczyk  – polskiej, absolutnej i niekwestionowanej królowej śniegu. Dlaczego nie wierzę? Dlatego, że ona jest zwykła kobietą. A jej przeciwniczki są maszynami od biegania. Nie da się wygrać z maszyną, chociaż Justyna pokazała, że można, ale… Norwegowie nie puszczą tego płazem. Wymyślą nowe szpryce, nowe „dozwolone (dla swoich) dopalacze”, żeby takich maluczków jak jakaś tam Polka, wyprzedzić.

Przed i po Igrzyskach W Vancouver, Justyna Kowalczyk podnosiła sprawę dopingu. Jednak szybko „zamknięto jej gębę”. Oto Norwegowie cierpią na narodową chorobę, pt. astma i mogą sobie do woli brać „lekarstwa”. Nieco wcześniej biegaczki rosyjskie, za branie astmatycznych dopalaczy były masowo dyskwalifikowane i zawieszane na lata. Ale Rosa jest zdrowa, Norwegia nie. Światowy związek narciarstwa klasycznego jest zdominowany przez norweskich działaczy. Ponad 80 % wszelkich władz międzynarodowych – narciarskich to działacze z Norwegii. Idzie za tym potężna ilość środków finansowych, a w konsekwencji, co oczywiste, oczekiwania na wyniki.

Justyna (chyba) liczyła na wsparcie sportowej braci. Niestety, pomyliła się. Nie jestem dokładnie pewien, a nie chce mi się głęboko grzebać, ale chyba Szwedka, Charlotte Kalla (tutaj mogę się mylić i jeśli tak, to z góry przepraszam), opowiedziała się po stronie… Bioergen, z niewinnym uśmiechem przyznając, że… też ma astmę i bierze „leki”. Inne zawodniczki nabrały wody w usta i Justyna została sama, z Petrą Maidić. Wiedziały, że nie przewrócą całej machiny.

Kiedy Kowalczyk podniosła sprawę „leków” na astmę, zawodnicy, działacze i opinia publiczna, zarzucały jej słabość: „Nie umie wygrać, więc się czepia”. I sprawa szprycowania stała się tematem tabu. Co mnie jednak najbardziej bolało, również tematem tabu była w polskich mediach. Justyna zasuwała jak przecinak i… przegrywała z naszprycowanym robotem. Tymczasem polscy dziennikarze, jakby nigdy nic, rozpływali się nad geniuszem Marit Bioergen. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuła walcząca z wiatrakami dziewczyna. Co czuła, bez jakiegokolwiek, najmniejszego choćby wsparcia. Ostatnich kilka dni spędziłem w Niemczech. Nie znam co prawda Niemieckiego, ale oglądałem sport w ichniej telewizji, no bo jak można nie oglądać. Kiedy Justyna przegrywała z Bioergen, słyszało się absolutny podziw niemieckich dziennikarzy dla tej sportsmenki. "Justina Kowalczik" powtarzane było jak mantrz, nawet kiedy kamera "siedziała" na Bioergen. Czuło się po prostu, że nienieccy dziennikarze "są z Justyną", chociaż nie rozumiałem co mówili. W przegranym biegu, była, absolutna w Niemczech bohaterką. A u nas... nie widziałem niestety, ale widziałem rok temu, dwa lata temu...

Chociaż miała wsparcie… moje. Przy okazji igrzysk kanadyjskich, napisałem artykuł o zwykłym oszustwie na niekorzyść polskiej narciarki. Odzew jednak, jak można było się spodziewać, nie tylko niewielki, ale wrogi. Polacy, oglądacze tefałenów i innych trwam nów, czytacze wybroczej i naszych dzienników, jak muły, drukują do swoich szarych komórek „gazetowo-teleizyjne polecenia” – żenada.

A ja, szczerze nielubiany przez wielu komentatorów, jeśli nie ma za co, to za wymyślone wulgaryzmy, mam satysfakcję. Parę lat temu napisałem o „ściemie w sprawie Olewników”. Potem pisałem o idiotyzmach różnych polityków, potem pisałem o „chorej” kolei, potem o machinie na rzecz Bioergen” i zawsze, absolutnie zawsze, byłem sponiewierany, utaplany przez hektolitry gnoju czytających.

Po czasie, zawsze!!! Okazywało się, że było warto.

Jest taki jeden dziennikarz, który tak jak ja, „prze po swojemu”. Ciągle się z nim kłócę, na gorąco, bo jesteśmy zupełnie „inni politycznie”. Jednak on swoje wie i często… po czasie zauważam, że ten facet „wie”, co pisze i nie potrzebuje poklepywania po plecach. Pozdrawiam Łukaszu!

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1246
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 689
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 935
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1017
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 388
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 974
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 707
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 507
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 468
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 807
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 287
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 375
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1314
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 929
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  JA to ja,  10/01/2012

Justyna jest najlepsza i to bez astmy i leków:)

  andrzejs,  10/01/2012

Absolutnie tak!

  hussair  (www),  11/01/2012

Ot, Słowianki i ich duch, ich siła! Ja im kapelusza nawet na Saturnie będę uchylał!

Tak trzymać!

Hussair.
Z tymi Słowianami to może się już nie wygłupiaj.

  hussair  (www),  12/01/2012

Aha.

Andrzejs, ja podziwiam tą katorżniczą pracę Justyny... takie samozaparcie jest godne uznania!

Brawo Justyna! Brawo Autor!

Pokazała charakter krytykując Marit Bioergen.
Wtedy najbardziej ją podziwiałem.
Tekst trafiony. Gratuluję.

  mss72,  14/01/2012

))))))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska