Login lub e-mail Hasło   

W cierpieniu jest sens...

w chorobie nowotworowej najgorszy jest ból i świadomość bliskiej śmierci, lęk przed umieraniem i niemożność odwrocenia tego;panika, żal, rozpacz, strach przez 24godz... cierpienie
Wyświetlenia: 2.236 Zamieszczono 18/01/2012
Kto zachorował na raka, ten zna myśli o nieuzasadnionym cierpieniu.
Jest to temat, z którym konfrontują się i walczą chorzy.
   Można wciąż zadawać pytania: dlaczego cierpię, co takiego zrobiłam? Dlaczego to mnie spotkało,
czemu właśnie ja? Czy jest to jakaś kara?
Nie dostaniemy jednoznacznej odpowiedzi.
   Jakże niesprawiedliwe wydaje się zachorować na tę straszną chorobę, jaką jest nowotwór,
gdy inni, którzy prowadzą o wiele gorsze życie, wydają się przechodzić przez to życie nietknięci chorobami.
Skąd to nieuzasadnione cierpienie? Jak Bóg może do tego dopuszczać?
Jest to najstarsze, najważniejsze i być może najtrudniejsze pytanie na świecie.
   Zwykle martwimy się o boskie spojrzenie na nas, zatroskani jesteśmy o boska reputacje,
walczymy, aby znaleźć wymówkę dla Boga.
Robimy wszystko, aby Bogu pomoc, tak, jakby On tego potrzebował.
   Przypomnijmy sobie największą historie cierpienia, jaką kiedykolwiek spisano.
Nie ma ostatecznej odpowiedzi na temat cierpienia, nie znajdujemy jej również w historii Hioba ze Starego Testamentu.
Hiob był człowiekiem sprawiedliwym, nie cierpiał dlatego, że był zły. Historia mówi, ze cierpiał, ponieważ był dobry.
Hiob nie zasłużył na utratę całej rodziny, pracy, posiadłości, zdrowia i wsparcia przyjaciół. 
   Z historii tej wynika jasno, że to nie Bóg zesłał całą tę serię nieszczęść, które trapiły Hioba,
ale również widać, że Bóg w jakiś sposób do tego dopuścił.
Następnie to właśnie Bóg pokonał te trudności, podniósł Hioba z nieszczęścia i uczynił go jeszcze "większym" niż poprzednio.
Okazał Hiobowi szerszy kontekst, który był niemożliwy do uchwycenia przeżywając szczęście.
   Również i my zostaliśmy "złapani" w naszej teraźniejszości, która jednak stanowi część czegoś większego,
czego jeszcze nie rozumiemy.
"Gdybyś tylko mógł ujrzeć to, co widzi Bóg, w szerszej perspektywie, wybrałbys dla siebie dokładnie ten sam los".
    Mimo, iż nie dostaniemy w pełni satysfakcjonującej odpowiedzi, znajdziemy coś cenniejszego - obecność Boga.
Staje On u naszego boku, nawet w tych chwilach, gdy okoliczności życiowe bywają nie do zniesienia.
Jego obecność nam pomoże.
   W otchłani rozpaczy otrzymujemy zapewnienie królestwa Bożego (Ojcze nasz, któryś jest w niebie, przyjdź królestwo Twoje...), i czasu, gdy nadejdą rządy Boga a wszystkie rzeczy wrócą do ładu.
   Jak jednak możemy cieszyć się z cierpienia, jak można powiedzieć o radowaniu się z bólu?
Wydaje się to sprzeczne z naszymi oczekiwaniami i ze zdrowym rozsądkiem. Czy to nie masochizm?
Dla każdej osoby może to znaczyć, co innego.
    Wiemy, że nie musimy obawiać się niczego, nawet perspektywy śmierci tylko dzięki opiece Boga.
Nawet w tych straszliwych cierpieniach, wywołanych chorobą, co jakiś czas zalewa nas wola życia i radości.
Nagle, z niewiadomej przyczyny, nie wiedząc jak, ani dlaczego, odzyskujemy wiarę i chęci do życia.
Jak duch wznosimy się ponad siebie wypatrując znaku, że jesteśmy wysłuchani i obserwowani.
I znów wkraczamy w nowy dzień pełni obaw, ale i sił. Znów nie mamy wątpliwości, ze Bóg czuwa nad nami.
   Rozpaczliwość położenia jest oczywista a jednak można jej sprostać.
Należy cieszyć się pozostawiając wszystko w rekach Boga. Oto cały sekret.
Szczęście na tym świecie jest nieuchronnie związane z Bogiem.
   W życiu ludzi, którzy maja za przyjaciela Boga, a którzy osiągają najwyższy stopień męki, dostrzegamy spokój i radość obecną pośród cierpienia.
Nawet w najgorszych okolicznościach, nie zostaniemy pozostawieni bez błogosławieństwa
i porzuceni przez przyjaciela Boga. To tylko człowiek zawodzi.
   Przykład osób cierpiących, pokazuje jak można dostać to, o co modlimy się i prosimy w naszych rozmowach z Bogiem.
Wiec prośmy i nie traćmy wiary! Bóg wie, co jest dla nas dobre.
#
Mojej Przyjaciółce Eli, ktora do końca nie wyrzekła się przyjaźni z Bogiem.
Odeszła mając uśmiech na twarzy.
Jestem z Niej dumna.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1246
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 689
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 935
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1017
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 388
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 974
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 704
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 507
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 466
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 807
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 287
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 375
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1313
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 929
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  bucikxls,  18/01/2012

Moja interpretacja chęci do życia może być kontrowersyjna, ale chyba o to tu chodzi. Załóżmy, że człowiek jest takim samym zwierzęciem jak inne, kierują nim dokładnie te same prawa. Nie ma ani duszy, ani niczego innego "magicznego" w sobie i wszystkie modlitwy kierowane do wyimaginowanej istoty są formą autohipnozy, która jest skuteczna, dopóki się wierzy w jakieś nadprzyrodzone moce, które mają n ...  wyświetl więcej

Moja szefowa nie poddała się myśleniu o śmierci, mimo małych szans.

  swistak  (www),  19/01/2012

Polecam Ci orędzia Vasuli Ryden. Tymi orędziami kierował się JP II.
Dowodem autentyczności przekazu są jego modlitwy kierowane do Boga, które Jezus przytacza w orędziach, http://archiwum.voxdomini.pl/m(...)3_2.mp3

  liwa,  19/01/2012

dziekuje :)

  adam4,  19/01/2012
  liwa,  19/01/2012

Alicjo.....nie mogłabym kogoś "uspić" ani nie powoliłabym żeby to ktoś mi bliski zrobił to mnie. Ja umrę a on zostanie. Czy da sobie radę później? jak będą wyglądały jego przemyślenia? JA nie chciałabym być na jego miejscu.

  liwa,  19/01/2012

Cierpiałam i mam to w perspektywie. Nie wolno odbierać zadnej nadziei, ani żadnego sposobu pocieszenia, czlowiekowi cierpiącemu. Nawet jesli to ma być coś, co jest tylko w świecie duchowym, majacym się nijak do materialnego życia. A jeżeli zostaje tylko wiara w Boga?? a jeżeli jedynym pocieszeniem jest, ze Bóg pomoże? To nich to bedzie "lekarstwem". :) nawet, jeśli inni to będą wyśmiewać.

  Psst,  19/01/2012

Zatem czym jest cierpienie? Skąd się bierze i jaki jest jego cel?

Nabywaniem doświadczeń Duchu... i zazwyczaj sami ich sobie przysparzamy, Bóg ich na nas nie zsyła.

  Psst,  19/01/2012

Dobrze. Sami przysparzamy sobie cierpień, bo potrzebujemy tych doświadczeń. Po co? Co nam to daje?

  adam4,  19/01/2012

każdy czyn pociąga za sobą niezmiennie ustanowione następstwo i nigdy nie zdołasz ujść tego następstwa

  Psst,  19/01/2012

Naprodukowałem wielki ciężki komentarz w którym chciałem wytłumaczyć, że...
Pod cierpieniem ukryta jest miłość.

I usunąłem, bo nikt by nie zrozumiał. Tego trzeba doświadczyć.

Jesteśmy, jak ten orzeł co myślał, że jest kurą.

  Psst,  19/01/2012

Oto oto, dobrze Skalna gada :)
Chodzi o pokonywanie własnych barier, przekraczanie granic, poszerzanie przestrzeni, którą jesteśmy w stanie ogarnąć miłością pochodzącą od nas. To jest droga do jedności.

A ja bym z chęcią ten zawiły komentarz poczytała... nie zakładaj z góry, ze będzie niezrozumiany...

  pirx,  19/01/2012

Tak się cały czas zastanawiam nad sensem cierpienia.
I w pierwszym odruchu człowiek je odrzuca. Przecież cierpienie jest złe.
A z drugiej strony, przecież sporo literatury jest zbudowana wręcz na gloryfikacji cierpienia. Np literatura obozowa, wojenna, czy jakaś opisująca zmagania z chorobą. I czytelnik wcale nie ma wrażenia, że przeżycia autorów ich decyzje, są bezsensowne. Często w ...  wyświetl więcej

  miki2,  20/01/2012

Bardzo spodobały mi się pytania, które postawiłaś. Nie są to najtrudniejsze pytania. Najtrudniejsze są odpowiedzi na te pytania.
Dlaczego najtrudniejsze?
Zależy kto odpowiada i w co lub kogo wierzy.
Poruszyłaś ważną kwestię cierpienia, bo cierpienia w chorobie zdążającej ku śmierci.
Chorzy różnie sobie z nią radzą. W zależności czy są wierzącymi w Boga, czy też nie. Ci ...  wyświetl więcej

Miki, droga(-i) miki: śmierć ale też i radość życia zupełną wyraża siła planet. Siły atomów łomoczą w naszych głowach, szamocą się i wrzucają nas a to w nastrój zadowolenia, a to w nastrój upadku. Prawdziwą siłą, która oznacza wieczny spokój jest siła planet i gwiazd. Zobacz: po smierci rozpadamy się - łomoczące się do tej pory atomy oziebiają się i rozpadają na fragmenty nieistotne. Zanika równie ...  wyświetl więcej

  antyk,  17/12/2012

"Gdybyś tylko mógł ujrzeć to, co widzi Bóg, w szerszej perspektywie, wybrałbys dla siebie dokładnie ten sam los".
:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska