Login lub e-mail Hasło   

Szokująca historia pewnej śmierci

Czy wszystko da się wybaczyć, czy też są czyny, których wybaczyć nie można?
Wyświetlenia: 2.939 Zamieszczono 24/02/2012

Należał do ścisłej światowej elity. Stał na czele organizacji o rozlicznych międzynarodowych kontaktach. Bogaty. Odważny. Czasami liryczny. Podobał się kobietom i obficie z tego korzystał. Brał każdą, która mu się podobała, i robił, co chciał. Bez większych sprzeciwów. Aż niepostrzeżenie przekroczył wszelkie granice.

Spodobała mu się żona jego pracownika. Gdy ten wyjechał na dłuższą delegację, zaprosił ją do siebie, w celu wiadomym. I wszystko potoczyłoby się jak zwykle, bez większych problemów, gdyby nie to, że zaszła w ciążę. Usunięcie ciąży nie wchodziło w grę. Nie mógł sobie pozwolić na skandal. Pod pretekstem złożenia sprawozdania z postępu działań wezwał do siebie z delegacji męża tej kobiety. Nawet wydał na jego cześć mały bankiet. Komplementował, obiecywał awanse, częstował najlepszymi trunkami — by na koniec mocno podchmielonego, przed kolejnym wyjazdem w delegację, odesłać do domu, do żony, w celu wiadomym. 

I tu stała się rzecz dla niego niepojęta — jego pracownik tak bardzo był przejęty sprawami firmy, że nie chciał wracać do żony, zanim nie wróci do pracy, by skończyć wyznaczone mu wcześniej zadania. W końcu wszyscy poszli spać.

Nieudane podejście go nie zniechęciło i przez kolejne dwa dni dalej próbował upijać i odsyłać swojego pracownika do żony. Bezskutecznie. Ten natychmiast chciał wyjeżdżać do pracy, uparcie powtarzając, że na małżeńskie figle przyjdzie czas później.

Ujawnienie skandalu zbliżało się nieubłaganie. Ale to mogłoby zniszczyć publiczny wizerunek naszego bohatera. Dlatego postanowił sięgnąć po środek ostateczny. Polecił... zabić swojego nadlojalnego pracownika. Oczywiście tak, żeby to wyglądało na wypadek. Gdy tak się stało, ożenił się z wdową i wydawało się, że skandal został zażegnany. Wydawało się.

To nie jest historia Dominique’a Strauss-Khana, byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, choć stracił stanowisko w wyniku skandalu z seksem i przemocą w tle, ani historia żadnego innego współczesnego celebryty. Nie jest to też fabuła żadnego filmu hollywoodzkiego, choć wiele podobnych już nakręcono; ani żadnej powieści miłosno-kryminalnej. To autentyczna, choć nieco podkoloryzowana, historia... żydowskiego króla, a jednocześnie Bożego proroka i autora Księgi Psalmów — Dawida, opisana w rozdziałach 11. i 12. starotestamentowej Drugiej Księgi Samuela.

Szokujące? Trochę tak. Zwłaszcza dla kogoś, kto pierwszy raz czyta Pismo Święte.

Ta historia się na tym nie kończy. Bóg widział wszystko i nie podobało Mu się postępowanie Dawida. Wysłał do niego proroka Natana, który rozpoczął z Dawidem „grę operacyjną” i doprowadził do tego, że Dawid pękł i wyznał swój grzech. Ale i to nie zakończyło całej historii. W efekcie grzechu Dawida jego dziecko zmarło, a to dopiero był początek klęsk, które spadły na jego dom. Zachował władzę, ale już nigdy nie był taki jak przedtem. Wszystko to przeorało duszę Dawida do głębi. Jeden z najpiękniejszych psalmów, jakie napisał — Psalm 51 — powstał jako wyraz szczerego żalu i wyznania grzechu po tych wydarzeniach. „Zmiłuj się nade mną, Boże — pisze Dawid — według łaski swojej, według wielkiej litości swojej zgładź występki moje! Obmyj mnie zupełnie z winy mojej i oczyść mnie z grzechu mego! (...) Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie! Nie odrzucaj mnie od oblicza swego i nie odbieraj mi swego Ducha świętego!”[2].

I Bóg wysłuchał błagania swego grzesznego sługi. W nowotestamentowym Liście do Hebrajczyków imię Dawida wymienione jest w rzędzie innych bohaterów wiary, co do których Bóg objawił, że będą zbawieni. Przez tysiące lat słowa Dawida były pocieszeniem dla wszystkich pokutujących grzeszników. Świadczyły, że jest dla nich jeszcze nadzieja.

Szokujące? Zbawiony morderca? Dlaczego nie? Nie będzie jedyny. Choć Pismo Święte uczy, że „niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą (...) ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy”, to jednak zaraz stwierdza, że „takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego”[2]. O czym to świadczy? Że niebo nie jest zamknięte dla grzeszników, o ile żałują swoich grzechów.

Po co o tym piszę? Przecież nie jest to wprowadzenie do żadnego z głównych tematów tego numeru. Nie mogłem jednak nie napisać nic o tym, o czym mówi ostatnio cała Polska — o śmierci Madzi z Sosnowca i roli jej matki w tej śmierci. Właściwie to nie wiem, jaka to była rola. Ani ja, ani nikt inny. Matka Madzi mówi, że dziecko wyśliznęło się jej z rąk. Ustalenia lekarzy temu nie przeczą. Nie wiadomo, jakie będą ostateczne ustalenia prokuratury i sądu, ale póki co wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść podejrzanej. To rzeczywiście mógł być wypadek, a cała reszta mogła być tylko brnięciem w kolejne kłamstwa młodej kobiety, przerażonej tym, co się stało. Jeśli tak było, to mamy do czynienia z olbrzymią tragedią młodej matki; tym większą, że duża część lokalnej społeczności już wie lepiej, i to bez żadnego sądu, że matka Madzi to... morderczyni. Za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka — jeśli tak to zostanie w końcu zakwalifikowane —  na pewno spotka ją kara. Być może nawet za zbezczeszczenie zwłok i wprowadzenie w błąd organów ścigania, co przez wielodniowe poszukiwania naraziło skarb państwa na poważne straty. Żadna z tych kar nie będzie jednak większa niż to, co już spotkało tę kobietę.

Bóg przebaczył Dawidowi cudzołóstwo i morderstwo. Jeśli matka Madzi mówi prawdę i szczerze wyzna swoje grzechy Bogu, a nie tylko detektywowi, prokuratorowi i sądowi — Bóg jej przebaczy. Tylko czy ludzie jej przebaczą? Czego trzeba, żeby nasz chrześcijański naród wybaczył tej kobiecie i pozwolił jej rozpocząć życie na nowo? Bo jak na razie wydaje mi się, że zbierane są tylko kamienie na ukamienowanie.

Andrzej Siciński

 

 [1] Ps 51,3-4.12-13. [2] 1 Kor 6,9-11.

 [Artykuł ukaże się jako wstępniak marcowego numeru miesięcznika "Znaki Czasu"].

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1600
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1290
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1027
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 858
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 968
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 942
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 893
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 776
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 904
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 560
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 776
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  gnostyk,  24/02/2012

Bardzo rozsądny artykuł Anrzeju,a z przymrużeniem oka powiem tylko:Boże bądź miłościw
mnie grzesznemu;)Pozdrawiam:)))

  mss72,  24/02/2012

Wielu wierzących i wojujących nie zna i nie rozumie Pisma Świętego a tu jest wspaniale, przystępnie wszystko wyjaśnione. We wstępie oczywiście. O Madzi napisane też interesująco i prawdziwie. Nie bardzo tylko do końca pojmuję taki wstęp do takiego artykułu pomimo wyjaśnienia autora. Jednak to trochę zalatuje kaznodziejstwem. Wczoraj Świstak usłyszał, ze to nie ambona i tutaj również mogą być tacy co stwierdzą podobnie.Świstaka chętnie przeczytałem, ten również więc głosuję na plus.

Dziękuję za głos i życzliwy komentarz. Związek między wstępem a zakończeniem jest taki, że jako ludzie bywamy w swych ocenach innych ludzi ostrzejsi od Boga, mimo, że nie mamy pełnego obrazu ocenianego zachowania. Bóg ma i może dlatego jest miłosierny i łaskawy.
A co do "zalatywania kaznodziejstwem":-) to niespecjalnie się przejmuję możliwością postawienia mi takich zarzutów. Publikuję tu j ...  wyświetl więcej

  mss72,  24/02/2012

Nie, no jasne, ja też przepraszam za taki zwrot o kaznodziejstwie ale uznałem, że będzie przez Pana prawidłowo zrozumiany). Bez złośliwości. I to nie zarzut z mojej strony.Ja niestety za szczerość i obiektywizm przyzwyczaiłem się już obrywać.Teraz całkiem pojąłem sens wstępu. Może też jestem trochę przewrażliwiony bo jako zajmujący się historią uważam za zły styl jej interpretacji w sposób ,,boguojczyźniany". To przynosi często wiele szkód prawdzie i nauce.

  Iwona Akwas  (www),  25/02/2012

Trzeba nam dobrych kaznodziei, gdy księży mamy kiepskich;) Biblia to świetna książka i warto ją czytać/przekładać na współczesność. Trzeba przypominać ludziom, żeby stanęli w prawdzie.
Niewdzięczna rola kaznodzieji, milej być (pewnie) celebrytą. Gwiazdorzących jenak dostatek, objaśniającyh świat - na lekarstwo. Pan bierze tę rolę, doskonale Pan przypomina o rzeczach ważnych.
Gratuluję i dziękuję

Pani Iwono:

Może Pani rozwinąc myśl, cytuję: "Trzeba przypominać ludziom, żeby stanęli w prawdzie. "

Którzy ludzie i dlaczego mają stanąć w prawdzie?

Proszę mi wyjaśnić dlaczego pastorowie są lepsi od księży, bo ja nędzny do setna dojść nie mogę.

Ano dlatego, Henryku, że taka jest opinia społeczna o KK. Tego nie zmienisz. Poprzez zachowania swoich niektórych księży, KK kompromituje się w ich oczach jako całość - tak jak odrobina kwasu zakwasza całe ciasto. :-)
A jeśli ktoś chce oddawać swe Zbawienie w ręce organizacji, to już jego sprawa. :-)

  Gamka  (www),  24/02/2012


....>"Czy wszystko da się wybaczyć, czy też są czyny, których wybaczyć nie można? "...<
Trudne pytanie Panie Andrzeju ... bardzo trudne ... ale odpowiedź na nie jeszcze trudniejsza !

  JA to ja,  24/02/2012

Ludzie są źli, bo czują się oszukani. Niedługo sprawa ucichnie, może nawet emocji wygasną, albo chociaż zostaną złagodzone.

"Czego trzeba, żeby nasz chrześcijański naród wybaczył tej kobiecie..."
Andrzeju wybacz. Ale uważam, że naszemu narodowi tak jest do bycia chrześcijańskim jak mnie do do primabaleriny... W spalonym teatrze.
:-)

Właśnie o tym piszę.

To była taka, tego, no prowokacyjka...
:-)

  hussair  (www),  24/02/2012

Fajnie napisane i skomponowane.

Kto ?Katolicka "miłosci blizniego żadna krwi,a nie przebaczania?Za Katyń Rusom dopieprzymy jak nie na ziemi to w niebie -wołają ,a matce Magdy ?TRAGEDIĘ ludzką do polityki wtłaczają media i politykierzy!,
Czekajcie cierpliwie ponownie na Zbawiciela,może zrobi z tym bajzlem zwanym miłością blizniego" porządek ,a puki co słuchajcie jak biją dzwony kościelne i jak bredzą z trybuny sejmowej o ...  wyświetl więcej

  awers,  24/02/2012

A Szymon zawsze swoje nawet a propos Dawida, czy konia. Panie Andrzeju, niech Pan zostawi obgadaną przez media matkę Madzi, niech Pan tłumaczy dalej biblię z polskiego na swoje!

  erin,  25/02/2012

Wydaje mi się, że w tej sprawie ludzi najbardziej drażni fakt, że zostali oszukani. Kierują więc złość na matkę zabitej dziewczynki, bo to im przynosi ulgę. Najgorsze jest to, że tu wcale nie chodzi o dziecko... Człowiekowi najtrudniej wybaczyć... cudze błędy. Nie chcemy wybaczać choć tak bardzo lubimy "bawić się" w Boga.Pozdrawiam

  barkarz  (www),  25/02/2012

Nie jestem oczywiście Panem Bogiem, więc nie znam wszystkich faktów ale nie jestem do końca przekonany o konieczności wybaczenia tej pani. Wydaje mi się, że byłoby to zbyt pochopne i nie ma tu nic do rzeczy chrześcijańskie sumienie.
1. Nie zdarza się upuszczenie dziecka prawdziwie kochającej matce, która prędzej dałaby się pokroić na plasterki, niż pozwoliła żeby jej dziecku stała się krzyw ...  wyświetl więcej

Ja bym nie porzucił swego dziecka gdzieś w polu, nawet gdyby taki wypadek się zdażył.
Krzyczałbym, pomocy. Dzwonił po pomoc, do rodziny, na pogotowie ... gdziekolwiek. Ale zostawić gdzieś w polu i nie mieć grobu swego dziecka? NIGDY. Przebaczenie może istnieć w innych warunkach. Tutaj takich naturalnych odruchów nie ma.
Chciałbym przypomnieć że przebaczenie nie występuje tak sobie, b ...  wyświetl więcej

@barkarz
"Nie zdarza się upuszczenie dziecka prawdziwie kochającej matce (...)".

Chcielibyśmy, żeby tak było, ale tak się niestety zdarza. Zdarza się, nawet bardzo często, że ojciec kierujący samochodem i wiozący swoich bliskich na wczasy uczestniczy w wypadku, w którym wszyscy giną albo choćby tylko jedno z jego dzieci. Wystarczył jeden nieopatrzny ruch, albo pęknięcie opony - coś

...  wyświetl więcej

@Henryk Sakiewicz
"Ja bym nie porzucił swego dziecka gdzieś w polu (...)".

I oby nie musiał Pan nigdy doświadczyć takiej czy podobnej ekstremalnej sytuacji, by się przekonać, czy Pana deklaracje pokryją się z rzeczywistością. "Kto myśli, że stoi niech baczy, żeby nie upadł", ostrzega apostoł Paweł. Inny apostoł, Piotr, też twierdził, że choćby wszyscy inni mieli porzucić Jezusa, to

...  wyświetl więcej

Pomiędzy apostołem Piotrem a Jezusem nie było więzów krwi. Stąd uczucia były na innym poziomie. Ale wracając do tego nagłośnionego wypadku, Madzi. Jakoś te uczucia były niezbyt mocne, skoro tak łatwo została podjęta decyzja o matactwie. Wypadek to wypadek, nie można spodziewać się nadzwyczajnej kary. Raczej pokuty. Nie do końca rozumiem postępowanie tej Pani. Czyżby było jej to obojętne?

Niektóre komentarze sa równie ciekawe, jak sam artykuł. W Polsce ciągle pokutuje mnit Matki-Polki, nieskazitelnej i nie popełniającej błędów, zawsze gotowej do każdego poświęcenia dla dobra dziecka. Ulegamy często pokusie zrobienia sobie z kogoś takiego, jak matka Madzi czegoś, co ja nazywam "czarnym tłem".
Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie wyjaśniona. Jeżeli był to wypadek, to, jak słusz ...  wyświetl więcej

Głos jak dzwon!
Andrzeju, piszesz: "nasz chrześcijański naród".
Yyhm??
Czyżby? A może katolicki, nie widzący różnicy między jednym, a drugim?
Chrześcijanin odpuszcza z definicji, zaś Katolik w zależności na jakiego księdza "trafił". ;-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska