Login lub e-mail Hasło   

"Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego"

„Ksiądz od początku zacierał ślady. Nie chciał, aby cokolwiek po nim zostało. Niszczył po sobie dokumenty, rwał zdjęcia. Wszystko wyrzucał, niczego nie zbierał".
Wyświetlenia: 1.877 Zamieszczono 26/02/2012

"To było jego idee fix, żeby zostały wiersze, nic o człowieku".

Trudne miała zadanie autorka Magdalena Grzebałkowska, absolwentka historii na Uniwersytecie Gdańskim, od trzynastu lat reporterka „Gazety Wyborczej”, mieszkająca w Sopocie.

 Zebrała w notesie ponad 60 nazwisk i słuchała każdego, kto miał dłuższy  kontakt z księdzem Twardowskim „...bo taka miała być ta książka – opowiedziana przez innych.”

 

Na 358 stronach autorka pisze o życiu księdza poety.  O narodzinach 1. czerwca 1915 roku, a więc jeszcze w okresie zaborów, w Warszawie. O rodzinie, ulicy i domu w którym mieszkali. O ojcu urzędniku na kolei, matce i siostrach. Kamienicy w której nie było elektryczności, łazienki i buszowały pluskwy.

Autorka podaje w jakich szkołach uczył się przyszły poeta i gdzie spędzał wakacje oraz, że  zadebiutował w piśmie „Kuźnica Młodych” w wieku 15. lat wierszem „Skarga”.

Że w rodzinie uchodził za ponuraka „Mówiono, ze to dziwak, nieudany chłopiec.” a wśród kolegów okazywało się, że ma poczucie humoru. Już jako dojrzały poeta życzył czytelnikom „Zdrowia i karetki pogotowia, aby zdążyła na czas”.

 

Dowiadujemy się, że pierwszy tomik z 16. wierszami wydał w 1937 roku.

O tym, że w czasie II wojny światowej okno mieszkania rodziny Twardowskich wychodziło na getto „Myśl o śmierci rozbudziła mnie duchowo, a równocześnie oddaliła od chęci zakładania domu.”

I, że wybrał studia polonistyczne ku niezadowoleniu ojca.

 

Autorka opisuje pracę duszpasterską Jana Twardowskiego w kolejnych parafiach i jego początkowe wątpliwości czy nadaje się do kapłaństwa. Potem: „Kapłaństwo było dla księdza Twardowskiego kotwicą, poręczą, bez niego się nie ruszał.”

Nie był nachalnym kapłanem, w wierszu „Wyjaśnienie” napisał „Nie przyszedłem pana nawracać...”

Otrzymujemy też relację ze spotkań i rozmów księdza z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa. „Uważał, że nie ma spotkań przypadkowych i każdy człowiek przychodzi od Boga.”

Dowiadujemy się jakie znał języki obce i gdzie był poza granicami Polski.

 

Grzebałkowska opowiada także o kontaktach księdza-poety z kobietami. Z równolatkami, opiekunkami i młodymi, które nazywał wnuczkami. Jedna z nich została jego spadkobierczynią.

O tym jak tworzył i że „Wiersze były z nim wszędzie. W tramwaju, w drodze do chorego, przy kolacji.”

Helena Zaworska – krytyk literacki, przyjaciółka księdza Jana w liście do autorki napisała: „Ksiądz Jan Twardowski pisał proste wiersze o najprostszych sprawach i zwykłych ludziach, a my nie widzimy, że szedł za nim cały wielki uniwersytet prostoty.”

 

„Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...” ale tylko o niektórych powstaną książki.

 

Wydawn. „Znak” Kraków 2011

Podobne artykuły


12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 146
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1136
11
komentarze: 132 | wyświetlenia: 774
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 410
10
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1432
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 268
9
komentarze: 59 | wyświetlenia: 1451
9
komentarze: 11 | wyświetlenia: 148
9
komentarze: 26 | wyświetlenia: 181
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 996
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 305
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 196
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 215
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 165
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 182
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  26/02/2012

Po ks. Twardowskim pozostała poezja, która jest słowem płynącym w równej mierze od człowieka, poety i kapłana.

  Bar_ka  (www),  26/02/2012

Chociaż to nie Boże Narodzenie pozwolę sobie zacytować:

Wiersz staroświecki

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplatało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas pa

...  wyświetl więcej

  JA to ja,  27/02/2012

Recenzja wzbudza ciekawość i zachęca do sięgnięcia po książkę. :)

  swistak  (www),  27/02/2012

Zamiast wydać wiersze, to pisze się biografię o słudze a nie o Bogu podmiocie jego poezji.

  ulmed,  27/02/2012

Może paradoksem jest to, że zacierał ślady swojego życia? Co o nim wiedział? I dlaczego zacierał?

  ananke50,  27/02/2012

Nie chciał zostawiać śladów po sobie? One i tak zostały.
"Zostały same
naparstek
talerz płytki i głęboki
lusterko po wesołej babci
trzy srebrne widelce
kogut z czerwonej gliny
fotografie chore na serce
mgr dr hab.
jak pawie na grobie
Rzeczy ryczą po tobie".

  alodia1949  (www),  27/02/2012

bardzo dziękuję za komentarze

  awers,  28/02/2012

Warto Go przypominać - skromny, mądry i bardzo zdolny.

Szkoda,ze takim nie jest Rydzyk,jego rozglosnia byliby bliższa sercu,a nie p[polityki



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska