Login lub e-mail Hasło   

Ja i mój przyjaciel robot

Bunt maszyn coraz bliżej?
Wyświetlenia: 1.189 Zamieszczono 17/03/2012

19 listopada 2020 

Godz. 13:45 

Jedno z większych miast w Polsce

- Alex dawaj śniadanie szybko - rzuciłem na głos w pokoju - jeszcze chwila i znowu nie podasz mi go przed porannymi powtórkami 145 edycji tańca z gwiazdami z udziałem robotów.

- P  R  O  S  Z  E - powiedział jak Ivona ze znanego odtwarzacza, Alex

- Tępy robocie, gdzie jest musztarda - dopiero teraz spojrzałem gniewnie na niego

- J U Z    P R Z Y N O S Z E - wydukał Alex

 - Migiem kupo złomu !!!- rzuciłem już do pustego pokoju

    I wierzcie albo i nie, ale Alex był moim najlepszym przyjacielem. A właściwie to chyba jedynym.Jedynym którego oglądałem codziennie na żywo. Jak na najtańszego robota - pomocnika, całkiem inteligentnie sobie ze wszystkimi czynnościami radził. Wyręczył mnie ze wszystkich obowiązków, poza jedzeniem i fizjologią. No cóż, może nie mam daru pedagoga, ale tego nauczyć go nie potrafię.

     Mam 32 lata i ponad przeciętną wagę. Kiedyś ktoś biadolił że postęp technologiczny i masowe wprowadzenie robotów wprowadzających znacząco ograniczą naszą sprawność i z wolna będą prowadzić do naszej zagłady. Ok. Ludzie może nie wychodzą z domów, ale przy tak rozwiniętym poziomie masowej sieci - znajomych widuje częściej niż kiedyś. Czy poziom fizyczny się obniżył ?? Pieprzenie. Jak bym chciał to w każdej chwili mógłbym wstać, pójść na zakupy, do toalety, zrobić sobie jedzenie itp., ale po co?? Wszystko mam po ręką. Zresztą statystyki mówią same za siebie. Do 0 zlikwidowano przestępczość, wypadki drogowe, epidemie chorób. A to że czasem napomną że ktoś umarł z wycieńczenia - i tak kiedyś każdy umrze.

 - Alex - starałem się krzyknąć najmocniej jak potrafię - zaraz się program zaczyna.

 Ale pierwszy raz od niepamiętnych czasów, mój przyjaciel gdzieś przepadł.

 - może na zakupy poszedł bo się musztarda skończyła - odrzekłem w myślach

 Po 7 godzinnym seansie Tańców z gwiazdami, naprawdę zgłodniałem, poza tym woreczek z "siuśkami" i innymi wydzielinami trzeba było natychmiast wymienić.

 - Alex - znowu krzyknąłem - nie pogarszaj swojej sytuacji!!!

 Cisza robiła się dla mnie nie znośna i kłopotliwa.

 - A niech cie na złom zabierają - warknąłem i wystukałem na internetowym telefonie numer pogotowia.

 - Hallo - odezwał się gruby głos kobiecy. Chociaż czy aby na pewno...

 - Mój robot, Alex nr. 231 4534 21 zx 232 się popsuł i nie wykonuje nakazanych poleceń. Proszę go zabrać i zgodnie z umową przysłać nowego.

 - Obawiam się że w tej chwili nie będzie to możliwe - bez zakłopotania odrzekł głos

 - Przecież mam dożywotnią umowę wraz z gwarancją - uniosłem trochę głos - łamiecie moje prawa

 - Proszę przełączyć kanał na informacje, może to pozwoli panu zrozumieć - rzekł głos chyba już męski - nic nie mogę zrobić!!!!

 - No dobra - zgodziłem się z rozmówcą - a na jakim kanale jest informacja??

 - Na przed ostatnim - 4536z8 - wystrzelił głos - miłego dnia

 Kliknąłem szybko na linka który wyświetlił się na monitorze. Kiedy ja ostatnio oglądałem  informacje?? - zadałem sobie pytanie w myślach.

 Beznadziejne tło studia od razu raziło w oczy. Nikt się nie uśmiechał, nie opowiadał żartów, ludzie jacyś tacy brzydcy i z wyglądu niesympatyczni.

 5 minut - rzekłem do siebie - tylko 5 minut będę to oglądał.

 Co jest?? Na monitorze zaczęły pojawiać się obrazy z całego kraju, przestawiające roboty stojące na głównych placach, i cicho rozmawiające między sobą.

 Jakiś dziwny pasek mrugał co chwila na dole. Nie mogę wyłapać co jest napisane. BU - ciężko czytać jak coś ciągle przewija się przez ekran. BUNT R - nie mogę.

 Jako że jestem człowiekiem niecierpliwym, wyłączyłem szybko informacje i wrzuciłem na net.pl. BUNT ROBOTÓW ten tytuł na czarnym tle nie wróżył nic dobrego.

 Od dzisiaj głupie maszyny postanowiły, że to one będą rządzić naszą planetą - taki był końcowy wniosek artykułu.

 Głupi złom chce nami rządzić!!!??? - po moim trupie - odrzekłem obruszony jak byk.

 Na te słowa przy mnie znalazł się Alex. Wyglądał tak jak zawsze - prosto ale z klasą.

 - Zawiodłeś mnie - rzekłem pośpiesznie do niego - odwróć się wgram Ci godzinnego wirusa z bólem.

 -  T E R A Z, M Y   T U   R Z Ą D Z I M Y - odrzekł przyjaciel

 Zanim zdążyłem zareagować, Alex dalej drążył wypowiedź

 K O N I E C    Z   U S Ł U G I W A N I E M     

 N I E   J E S T E Ś C I E   J U Ż    P A N A M I     N A S Z E J     P L A N E T Y

 - Ty mały kawałku żelaza, już ja ci dam - chciałem się nawet zamachnąć ręką

 S P Ó J R Z    N A     S I E B I E    

 J E S T E Ś    T Ł U S T Y     G Ł U P I       B R Z Y D K I      A    T W O J A     E G Z Y S T E N C J A    TO     T Y L K O  

 W E G E T A C J A

 Ż E G N A M    

 Maleńka łza zakręciła się w oku. Nim ją wytarłem jego już nie było.

 Ja ci pokaże złomie ty - krzyknąłem

 Pierwsza prób powstania zakończyła się porażką, druga i trzecia też , za 237 razem udało mi się uzyskać kąt 90 stopni.

 Nie na długo.

 Włączyłem na monitorze lusterko. Czy aby na pewno jest tak źle??

 Już po mnie !! - rzekłem widząc swoje odbicie.

 Ważyłem chyba ze 150kg, zero mięśni , małe kończyny.

 - Alex - krzyczałem - wybaczam Ci, pomóż mi, proszę.

 Nikt nie odpowiada. Błędem było nakazanie rano uchylenia okna w celu przewietrzenia pomieszczenia.

 Dopiero teraz za niego [okna - przyp. red] dobiegały krzyki tak straszne, że łzy same napływały mi do oczu.

 Zawziąłem się w sobie. Postanowiłem walczyć. Nie oddamy naszej planety.

 - Alex - wrzeszczałem co sił - ja tu zginę!!

 Trzeci i chyba ostatni dzień mojej tragedii. Wreszcie uspokoiły się głosy za oknem. Wszystko ucichło.

 Roboty wróciły - pomyślałem - ciekawe kiedy Alex przyjdzie.

 Znów nie zdążyłem myśli uporządkować a On już tu był.

 - Alex - rzekłem anemicznie - przyjacielu, wiedziałem że mnie nie opuścisz

 - Nie ty - kontynuowałem - nie po tym co przeszliśmy

 P R O S Z Ę - odrzekł spokojnie przyjaciel

 Na te słowa wyciągnął jednego małego Iryska.

 T O    R O Z W I Ą Ż E      N A S Z E      P R O B L E M Y

 Chyba nie dziwiłem się bardzo kiedy opuszczał znów pokój.

 A więc to tak ma się to zakończyć - powiedziałem w myślach.

 - Nikt nie podjął walki ?? Nikt nie próbuje ??

 Piąty dzień bez jedzenia i picia, z dziwnym uczuciem chłodu i niechęci do wszystkiego.

 Odwróciłem głowę i spojrzałem w stronę drzwi.

 Nie wiem od kiedy ale tam stał. Mój przyjaciel. Jedyny przyjaciel.

 Nic nie mówił. Po prostu stał.

  - Zrobię to tylko dla Ciebie - chyba chciałem wzbudzić w nim  litość

 P R Z Y N I O S Ł E M     M U S Z T A R D Ę    - odrzekł nagle

 Ale ... - nie mogłem wydusić słowa.

 Łzy same napływały mi do oczu.

 Wiedziałem - uśmiechnąłem się - mój przyjaciel

  N A J P I E R W     J E D N A K      Z J E D Z      C U K I E R K A

 Nie wiem czy tak właśnie czuł się Cezar, kiedy Brutus wbijał mu nóż w plecy.

 Smakował dobrze, miękki, choć o nieznanym dotychczas smaku.

 - Najlepszy cukierek jak dotychczas jadłem - odrzekłem do niego

 Z A S Ł U Ż Y Ł E Ś    N A      N I E G O   

 A    T E R A Z       Ś N I J      O       C Z Y M Ś      M I Ł Y M

 -Dobranoc, przyjacielu - rzekłem próbując wskrzesić do niego uśmiech

  D O B R A N O C

Podobne artykuły


21
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2319
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 13315
31
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2672
31
komentarze: 55 | wyświetlenia: 2228
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6134
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 1439
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 4370
13
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1622
32
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5372
27
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2828
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1277
7
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1456
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 6702
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł



Ha! I taki scenariusz jest jedną z możliwości... Od jutra chyba na dietę przechodzę- profilaktycznie:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska