Login lub e-mail Hasło   

Wyznanie wyznanie wyznaniem pogania

…czyli o tym, jak zręcznie kochać bliźniego.
Wyświetlenia: 3.127 Zamieszczono 29/03/2012

Czy przydarzyło Ci się, Drogi Czytelniku, że przeczytawszy jakieś tekst „z autorytetem“, ktoś miał zupełnie inną jego interpretację od Twojej? Jak wtedy zareagowałeś?

Weźmy na tapetę jakiś znany tekst z autorytetem, np. Biblię (dla niektórych oczywiście autorytetu ona nie ma, lecz nie o tym tu mowa).
Nie musi to być konkretnie Biblia, ale załóżmy, że jest.
Załóżmy więc, że otwierasz ją. Załóżmy też, że jesteś wierzący, więc przed czytaniem zapewne pomodlisz się o zrozumienie. Zrobiwszy to, zaczynasz od razu czuć się pewniej, bo przecież właśnie zapewniłeś sobie, że „Bóg jest po Twojej stronie".
I wreszcie czytasz…

Czytasz jeden fragment, potem drugi, następnie trzeci. Porównujesz. Jednak w pewnym momencie zaczyna Ci się wydawać, że tekst czasami mówi, że 2+2=5, a jeszcze kiedy indziej, że 2+2=22. O-o!

Co wtedy robisz?

To proste: ponieważ jesteś żądny wiedzy, otwierasz chrześcijańską publikację (wydaną przez Wyznanie, do którego należysz) i wnet przychodzi ulga – przecież tam jak byk stoi, że 2+2=4! No oczywiście, jakie to proste… Jak mogłeś być aż tak nierozumny i tego wcześniej nie pojmować, jak w ogóle mogłeś w to wątpić!?

Z doznania ogromnej ulgi przechodzisz w stan szczęścia. W konsekwencji, zaczynasz czuć się dumny oraz pewny swego Zbawienia. To z kolei potraja Twoje szczęście. Nie wiesz co prawda czy jesteś szczęśliwy bardziej z odczucia dumy, czy pewności Zbawienia, ale ten drobny dylemacik w tyle świadomości nie zmąca Twego spokoju. Co prawda, nie wiesz również czy jesteś bardziej dumny ze swego odkrycia, czy z samego siebie, lecz tak czy inaczej, jedno jest pewne: poczucie dumy rozpiera Cię. No i jest jeszcze Coś poza Dumą… Jest jeszcze Pewność. I jest to nie byle jaka pewność, tylko szczególny rodzaj Pewności: to SuperPewność z turbodoładowaniem, która od tego momentu - uwaga! - usprawiedliwiać Cię będzie do zarzucenia raz na zawsze rozmyślań czy Twój Kościół trzyma się słusznych prawd. Trzyma się! Albo czy Twoja wiara ma solidne podstawy. Ma! Przecież to jasne jak Słońce; to oczywiste jak 2+2=4!

Z odzyskanym spokojem ducha, z przepełniającym Cię uczuciem szczęścia oraz pełen/pełna ufności w Swoje Wyznanie, pójdziesz do Swojego Kościoła na kolejną mszę/nabożeństwo (niepotrzebne skreślić). Tam zasiądziesz w jednej ławce z dobrze sobie znanymi twarzami (grunt to poczucie akceptacji stada) i wysłuchasz Waszego księdza/pastora/kaznodziei/guru (niepotrzebne skreślić), gdy ten będzie głosił kazanie – przygotowane, rzecz jasna, w oparciu o interpretację Biblii z Waszej Publikacji, wydrukowanej (rzecz jasna) zgodnie z wytycznymi Centrali Waszego Wyznania. Następnie, odśpiewacie piękny hymn na cześć Boga, po czym siostra Weronika przeczyta własnoręcznie napisany wiersz o miłości do Jezusa, który to wiersz podniesie zebranych na duchu. „Ta to dopiero musi mieć silną wiarę!“ – pomyślisz o niej w duchu (z lekką zazdrością).

Na koniec zaś, komunikaty przeczytają/dzwonkami zadzwonią/świece zgaszą (niepotrzebne skreślić) i Zbawienie będzie zaklepane jak co tydzień. „Msza/nabożeństwo jak marzenie - Panie, czekamy Twego przyjścia w chwale!!“ – kłapniesz gębą w błogości ducha. Lecz co najważniejsze, z owej mszy/nabożeństwa (niepotrzebne jeszcze raz skreślić) po raz kolejny wyniknie Ci, że 2+2=4.

Uff, to dopiero ulga…!

A później, przy wspólnym obiedzie, a może na wspólnym spacerze, powspominacie byłego męża Siostry Weroniki, który wierzy, że 2+2=5 (notabene, właśnie przez to musiała się z nim rozejść, bidulka). Następnie, z politowaniem pokiwacie głowami nad losem córki Brata Edka, która ostatnio przystąpiła do tych, co to wierzą, że 2+2=22. „Trzeba ją czym prędzej wyrwać ze szponów innowierców!“ – dojdziecie do wspólnego wniosku. Praktyka będzie oczywiście praktyką, lecz poteoretyzować też jest miło, prawda?

Nagle, idąc w stronę domu z podniesionym czołem, z rozpierającą piersi dumą i SuperPewnością swego Zbawienia, staniesz oko w oko z …byłym mężem Siostry Weroniki. O-o! W trakcie czysto kurtuazyjnej rozmowy, on coś przebąknie, że być może 2+2=5, przytaczając na to odpowiedni cytat z Biblii, rzekomo to potwierdzający. Wtedy Ty popukasz się w czoło (oczywiście tylko w myślach), a na poparcie FAKTU, że 2+2 jest 4 (oraz że on się myli), zacytujesz biedakowi dobrze sobie znany, Twój ulubiony fragment z Pisma. Jednak ku Twojemu zdumieniu, rozmówca odpowie, że on rozumie ów fragment, jakoby 2+2 mogło się równać zarówno 4 jak i 5, a na potwierdzenie swoich słów przytoczy inny cytat. O-o! 

Skonsternowany, przeczytasz swój kluczowy cytat jeszcze raz, zastanowisz się przez chwilę co odpowiedzieć, bo nie za bardzo będziesz wiedział co, bo rzeczywiście chłop chyba ma rację… Jednak, wiedziony rozsądkiem oraz umiłowaniem Swojego Wyznania i Swojej Racji (co na jedno Ci wyjdzie), sięgniesz do swojej Publikacji, w której jak byk będzie stało, że 2+2 to jednak 4, a nie 5. Czyli masz rację, a chłopa z głowy! Uff, co to będzie za ulga…!

Rozejdziecie się więc bez porozumienia, bo przecież on ciemniak i odmieniec, więc nie pojmie Twojej argumentacji – a jeszcze bezczelnie powie, że będzie się za Ciebie modlił! Lecz na tym nie skończy się jednak Twoja misja głoszenia Ewangelii, o nie! Oto na drugi dzień spotkasz przypadkiem …córkę Brata Edka (na psa urok!). W trakcie rozmowy (niechcianej, ale przecież bliźniego trzeba miłować i być dlań miłym - tak ponoć każe Jezus), córka Brata Edka stwierdzi, że z lektury Biblii wynika jej, że 2+2=22, a na potwierdzenie swojego rozumowania przytoczy odpowiedni cytat. Lecz Ty będziesz dobrze wiedział co z tym fantem zrobić: dziarsko otworzysz Pismo na znanej już Ci na pamięć stronie, by zacytować biedaczce swój kluczowy, swój cudowny, oklepany, wyświechtany fragment. Mógłbyś zacytować go z pamięci, lecz nie chcesz się popisywać, pamiętając, że Chrześcijanin ma się nie wynosić ponad innych (przynajmniej nie na zewnątrz). Jednak, ku Twojemu wielkiemu zdumieniu (oraz nie mniejszej irytacji), Twoja rozmówczyni ze spokojem (i uśmiechem, do cholery!) odpowie, że rozumie ten fragment, jakoby 2+2 mogło się równać zarówno 4, ale też i 22 – co podeprze innymi cytatami, że jednak 22. Jakie licho! Jakie lich…

Tu się na moment zatniesz, coś Cię przez chwilę poruszy…

Coś w Tobie drgnie, coś Cię zastanowi…

Będzie to tylko ułamek sekundy, lecz Ty go odczujesz jak wieczność, otworzy się w Tobie dziwne, nieznane pole, na którym wcześniej nie byłeś/byłaś i wejścia na które panicznie się zawsze bałeś/bałaś. Lecz zanim na dobre dopuścisz do głosu swój Głos Wewnętrzny, by rozważyć to co może być za zamkniętymi dotąd drzwiami, za drzwiami, do których od dawna nie chciałeś/chciałaś się zbliżyć i ich otworzyć – z rozbiegu chlapniesz myślą: “Nno, tego już za wiele! Jak ona może być taka nierozumna i oporna!? Przecież to ja, to JA mam techniczną rację!!!“

I dlatego, tym razem, coraz bardziej poirytowany, wyciągniesz nie Biblię, lecz (żeby było szybciej) Swoją Publikację, w której będzie stało jak byk że…

A w międzyczasie, Chrystus przyjdzie jak złodziej i rozgoni całe towarzystwo.

Rozgoni całe towarzystwo, włącznie z tymi, co wyliczali, że 2+2=4, lecz zabrakło im Miłości. Jakże wtedy nagle zapragniesz stać się głąbem z matematyki, oby tylko miłować bliźniego… Ale przecież to TY miałeś "techniczną rację"! Przecież głosiłeś "miłość Jezusa", czyż nie? O co mu więc pójdzie, gdy w Dzień Sądu odsunie się od Ciebie i pójdziesz w wieczną nicość…??

*********

To jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak ja Was umiłowałem. 
[Jana 15:12]

*********

„Nie każdy, kto mi mówi «Panie, Panie!», wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca (…). Lecz wtedy ja im oświadczę: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości.“  [Mt 7:21-23]

Podobne artykuły


382
komentarze: 338 | wyświetlenia: 386649
25
komentarze: 35 | wyświetlenia: 4481
51
komentarze: 21 | wyświetlenia: 16146
132
komentarze: 65 | wyświetlenia: 40292
112
komentarze: 102 | wyświetlenia: 19816
101
komentarze: 224 | wyświetlenia: 45658
70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24360
38
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6274
57
komentarze: 37 | wyświetlenia: 10883
44
komentarze: 11 | wyświetlenia: 16879
20
komentarze: 39 | wyświetlenia: 3276
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 7552
26
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3250
 
Autor
Artykuł



  Remter,  29/03/2012

Ciekawie to ująłeś .. ale to pewien etap, jaki każdy z nas przejść musi, zanim ujrzy coś, co mu pozwoli zajrzeć tam, gdzie nie wszyscy jeszcze mogą.. żadna krytyka nic nie pomoże, dopóki umysł śpi i odpoczywa w iluzji zbawienia..:)

"Iluzja zbawienia" - trafny komentarz. Dziękuję, Tereso. :-)
P.S.: Czy czytałaś może "Hard to believe"? Nie wiem czy istnieje przekład polski.

Strasznie to zagmatwałeś... czy nie prościej jest przyjąć, że dla wielu ludzi na pewnym etapie rozwoju duchowości, religie i ewangelie są zupełnie niepotrzebne i że zanim się do tego zrozumienia nie dotrze, to nie ma co dyskutować z tymi, którzy sami muszą przejść etap przynależności do "zboru" i jego opuszczenia, by dopuścić odpowiedź równą 22? Przecież w rozwoju świadomości wspina się w górę, a nie obniża loty do poziomu opium dla ludu?

Droga Kasiu, właśnie tak! Jest zagmatwane, gdyż ja nie przeinaczam rzeczywistości - ja ją opisuję. Kto uwierzył i przeszedł "ten" etap, ten wie i temu chylę czoła. Ty jednak mówisz o rozwoju duchowości w zupełnie innym kierunku. :-) Czy myślisz, że ludzie zaczynają wierzyć, bo "chcieli rozwinąć się duchowo"?

Jacku, traktuję nauki Jezusa jako jedne z wielu, przynoszące miłość tym, którzy są na nią gotowi. Nie traktuję zapisów biblijnych jego nauk i nauk jego "uczniów" jako jedynie słusznych. Biblia jest dla mnie księgą historyczną, i na pewno nie jedyną niosącą duchowe przesłanie miłości.

Wiem, rozumiem, lecz tu mowa o wierzących w realność Jezusa-Zbawiciela - nie jakiegoś tam nauczyciela, jednego z wielu innych. A wtedy to i zapał jest (a przynajmniej powinien być) o wiele większy, bo i stawka zupełnie inna. Stawka większa niż (obecne) życie. :-) Lecz ten zapał wielu gubi; Teresa i inni coś o tym pewnie wiedzą. :-)

I tu nie ma się z czego śmiać! ;-)

Delikatnie się uśmiechnęłam, również ze zrozumieniem...

:-)

  liwa,  29/03/2012

czy nie publikowałeś tego wcześniej? jakiś znany mi ten tekst...

Nie, kochana, nigdy wcześniej! Chyba, że była moim przyjacielem Tolkiem... :-)

Chociaż, Liwa, może istotnie coś w tym jest...
Tak, puściłem w/w tekst jako okólnik do kilku znajomych w okresie, gdy tekst był "świeży", zapisany na gorąco. Dopiero teraz odważyłem się nim podzielić z "osobami postronnymi". :-)

  Sylwia.,  29/03/2012

Wspaniały artykuł Jacku:) Pozdrawiam:)
Wersety biblijne, które przytoczyłeś to sama mądrość. Szkoda, że tak nie wielu ludzi bierze je sobie do serca.

  mojra  (www),  30/03/2012

Wystarczy parę cytatów z biblii by udowodnić, że dwa barany plus dwa barany to razem nie cztery uczone

Rozumiem aluzję, Mojra...
Wiem, że Twoje Nieomylne Wyznanie naucza, że 2+2=4.
Niestety, wiem też, że dla Ciebie Biblia jest li tylko punktem wyjścia, by wyliczać 22, a nawet 666... :->

Nie bardzo rozumiem konkluzję artykułu, ale choć nieco alegorycznie, to porusza problem całkiem typowy, choć nie dla wszystkich, a dla członków małych wspólnot religijnych. Wydaje się, że problemem nie jest istnienie publikacji wyznaniowych komentujących "tekst z autorytetem", ale traktowanie ich czasem jak czegoś nad tym tekstem nadrzędnego. Czegoś bez czego "tekst z autorytetem" się jakby nie li ...  wyświetl więcej

Absolutnie tak, Panie Andrzeju – bardzo dobrze Pan wyczuł moje intencje. :-)
Proszę jednak pamiętać, że pisałem jak najbardziej z doświadczenia, wiem zatem, że problem ten dotyka WIELU wierzących, i nie tylko z małych Kościołów. Zapewniam, że nie tylko z małych.
Jednak wyznaniu tu nic do tego – tu potrzeba serca czystego oraz dojrzałości, by uznać Autorytet.
Pozdrawiam!

  Paweł Malec  (www),  31/03/2012

No tak, Panie Autorze.:)
Ten matematyczny przykład trochę mnie początkowo zmylił, nie ułatwiając zrozumienia.

Drogi Pawle - zdaję sobie świetnie sprawę, że może być mylące. I wyobraź sobie jakiż ja wtedy mogłem być "zmylony". :-)

  miki2,  06/04/2012

Witaj Jacku!
Dla "lepszego" pomieszania tym, którzy nie pojęli, można jeszcze przytoczyć, co w sprawie napisał George Bernard Shaw: "Jest tylko jedna religia, chociaż ma sto wersji" :-)
A tak matematycznie, to moja profesor matematyki mawiała, że 2+2 nie zawsze równa się 4.
Zrobiłeś czeski błąd, ma być Jana 15:12, ale to każdemu się zdarza
Pozdrawiam!

Witaj również.
Dziękuję za Twe sokole oko jak i za dodatkowe "zamieszanie" w temacie. :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska