Login lub e-mail Hasło   

Rozum w drodze do Boga

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://fakty.interia.pl/religia/news/roz(...)39,5930
Czy Bóg istnieje? Kim był Jezus? Czy naprawdę zmartwychwstał? Odpowiedzi na te i inne pytania szuka Antonio Socci w swojej bestsellerowej książce.
Wyświetlenia: 2.228 Zamieszczono 11/04/2012

Oto jej fragmenty, udostępnione przez wydawcę.

Dnia 9 grudnia 2004 roku wśród wielu newsów agencyjnych znalazł się jeden pochodzący z Associated Press o tej treści: "Słynny ateista uwierzył w Boga".

Chodzi o Antony'ego Flewa, filozofa, który był dotychczas światowym symbolem naukowego ateizmu i patronem wielu dzisiejszych popularyzatorów idei nieistnienia Boga, takich jak Richard Dawkins.

Podczas kongresu w Nowym Jorku Flew publicznie oświadczył, że przekonał się o istnieniu Boga i że jego pewność w tym względzie "oparta jest na naukowych dowodach".

Dla środowiska wiadomość ta była prawdziwym szokiem, ponieważ był mózgiem nowoczesnego filozoficzno-naukowego ateizmu od pół wieku, czyli dokładnie od roku 1950, kiedy to przedstawił w Oxfordzie swoją pracę zatytułowaną Theology and Falsification, która stała się jedną z najczęściej wznawianych dwudziestowiecznych książek filozoficznych. Jak mało kto, Flew przyczynił się do stworzenia poważnych teoretycznych argumentów dowodzących nieistnienia Boga.

(...) Głośne nawrócenie Flewa na deizm jest wydarzeniem o niezwykłym znaczeniu, ponieważ nie wynika z kryzysu osobistej świadomości, z osobistej historii niemającej nic wspólnego z jego badaniami filozoficznymi. Wręcz przeciwnie, sam Flew tak je uzasadnia: "Moje odkrycie Boga wynikło z pielgrzymki rozumu, a nie wiary".

Bóg Arystotelesa i Einsteina

Z pewnością trzeba niezwykłej intelektualnej lojalności, aby mając ponad osiemdziesiąt lat, po pięćdziesięciu latach akademickiej glorii, ogłosić "kapitulację" wobec dowodów, wywracając do góry nogami system filozoficzny, któremu zawdzięcza się miano słynnego mistrza ateizmu, i na koniec oświadczyć: "I now believe there is a God!" ("Teraz wierzę, że Bóg istnieje!"). Flew przedstawił czarno na białym główne argumenty, które przemogły go i przekonały, w niezwykłej książce wydanej przez Harper Collins w 2007 roku o znamiennym tytule "Bóg istnieje" i wymownym podtytule:

"Jak najsłynniejszy ateista zmienił światopogląd". Chodzi (ni mniej, ni więcej) o racjonalne odkrycie istnienia Boga. Wydarzenie to wywołało ogromny skandal w środowisku. W mass mediach jednak i w debacie publicznej poświęcono mu zdecydowanie mniej miejsca niż na to zasługiwało.

(...) Bóg, którego istnienie uznaje Flew, jest Bogiem Arystotelesa i Einsteina; Bogiem, do którego dociera rozum. "Nie usłyszałem żadnego głosu. Samo rozumowanie doprowadziło mnie do tego wniosku".
Do przekonania Flewa przyczyniły się najnowsze, skomplikowane odkrycia w dziedzinie biologii, chemii i fizyki. W zmianie światopoglądu Flewa decydującą rolę odegrały argumenty genialnego żydowskiego uczonego Geralda Schroedera, autora pozycji "The Hidden Face of God", a także refleksje zawarte w "The Wonder of the World" katolickiego dziennikarza Roya Abrahama Varghese, z którym potem napisał książkę "Bóg istnieje".

Piętno transcendentnej obecności

Ewidentne ślady Stwórcy, na które wskazują ci i inni autorzy, dotyczą zarówno makro- jak i mikrokosmosu. Kto bowiem nadał bezwładnej i ślepej materii żelazne prawa logiczno-matematyczne, które w zdumiewający sposób porządkują jej zachowanie zarówno w skali nieskończenie małej, jak i nieskończenie wielkiej? Rozważmy moment, w którym powstały obydwie, czyli Wielki Wybuch, od którego wszechświat wziął początek. Potężna eksplozja światła, która spowodowała rozszerzanie się elementarnej grudki czystej energii, była uderzająco podobna do pierwszego aktu stworzenia opisanego w Księdze Rodzaju, do Bożego Fiat Lux ("Niech się stanie światłość").

Wypracowując teorię Wielkiego Wybuchu, odkryliśmy, że czas, przestrzeń i materia miały początek w tym ułamku sekundy około 15 miliardów lat temu. Arno Penzias, laureat Nagrody Nobla z fizyki za odkrycie kosmicznego promieniowania tła (czyli echa Wielkiego Wybuchu), mówi: "Nie ma żadnego "przed" Wielkim Wybuchem, bo wcześniej nie istniał czas, przestrzeń ani materia".

Wszystko zatem narodziło się dokładnie w jednym, dokładnie określonym momencie i ma nieuchwytną przyczynę leżącą poza czasem, przestrzenią, materią i prawami fizycznymi rządzącymi wszechświatem.

Jednak piętno owej transcendentnej obecności, owej stwórczej Inteligencji odciśnięte zostało - jak twierdzą fizycy tacy jak Schroeder - w tym wszystkim, co później nastąpiło, od pierwszych ułamków sekundy. Wystarczy pomyśleć o doskonałej równowadze między energią ekspansji a siłami grawitacji. Gdyby energia Wielkiego Wybuchu była minimalnie wyższa albo minimalnie niższa, wszechświat podległby autodestrukcji. Była ona jednak doskonale w sam raz.

Przypadek?


(....) Spójrzmy tylko na niektóre fascynująco przedstawione przez Schroedera przykłady: optymalna odległość Ziemi od Słońca (wystarczyłoby, żeby planeta znajdowała się minimalnie bliżej lub dalej od Słońca, a życie na niej nie byłoby możliwe), idealny kształt orbity (gdyby była bardziej eliptyczna, jak na przykład orbita Marsa, nie byłoby życia)14. Poza tym przypadek sprawił, że gazy wulkaniczne umożliwiły powstanie atmosfery i oceanów, a tak zwany wiatr słoneczny fazy T-Tauri wiał wcześniej i nie zniszczył pierwocin życia.

I znowu za sprawą tego samego szczęśliwego "przypadku" atmosfera Ziemi posiada warstwę ozonową chroniącą przed śmiercionośnym promieniowaniem, ale przepuszczającą niezbędne do życia światło i ciepło.

A przez inny zbieg okoliczności w środku Ziemi znajduje się wielka masa roztopionego żelaza opatrznościowo chroniąca życie na planecie przed innego rodzaju niszczącym promieniowaniem i sprawiająca, że żyjemy "pod prawdziwym parasolem magnetycznym".

(...) Grichka Bogdanov wykonał następujący rachunek: "Aby grupa nukleotydów "przez przypadek" stworzyła użyteczną cząsteczkę RNA (kwasu rybonukleinowego), potrzeba by było, żeby przyroda ponawiała próby przez przynajmniej milion miliardów lat (jedynka z piętnastoma zerami), czyli sto tysięcy razy dłużej, niż wynosi wiek naszego wszechświata".

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia znajdujemy całą ,Boską komedię' wyrytą na skale. Gdyby ktoś twierdził, że znaki te powstały przypadkowo pod wpływem działania wiatru, wody i minerałów, z pewnością wyśmiano by go. To z oczywistych względów niemożliwe, zupełnie nieprawdopodobne. A przecież prosty organizm jednokomórkowy "zawiera pięć tysięcy razy więcej informacji niż cała "Boska Komedia". Jak to zatem możliwe, by pierwsza żywa komórka powstała przez przypadek?

Antonio Socci

za: http://fakty.interia.pl/religia/news/rozum-w-drodze-do-boga,1781239,5930

Podobne artykuły


81
komentarze: 21 | wyświetlenia: 96826
70
komentarze: 107 | wyświetlenia: 15039
49
komentarze: 97 | wyświetlenia: 112903
44
komentarze: 20 | wyświetlenia: 20175
39
komentarze: 101 | wyświetlenia: 5346
37
komentarze: 26 | wyświetlenia: 6013
37
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3933
31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 8618
27
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1963
26
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5032
25
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1684
24
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2338
24
komentarze: 34 | wyświetlenia: 88951
22
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1673
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Mniejszy
Artykuł



Bardzo dobre!
I taka refleksja - jak długą trzeba przebyć nieraz drogę, aby dojść do Źródła. Cóż, każdy z nas ma swoją ścieżkę. Tym krótsza, im egotyczny rozumek mniej nami rządzi...
Grzesiu - serdeczne dzięki!

A, kłaniam się nisko:-)

  swistak  (www),  11/04/2012

Jezus daje nam siedmiomilowe buty w postaci ewangelii.
Mówi do nas Bóg poprzez mistyków cyt "Zachodzące wydarzenia nie zaprzeczają słowom moim, poza czasem ich następowania, który w waszym mniemaniu odbiega od tego, czego się spodziewaliście na podstawie znanych wam zapowiedzi — ale czas jest w moich dłoniach (więc upływa z taką szybkością, jaką Ja uważam za właściwą; mogę też wydarzenia pr ...  wyświetl więcej

"Miłość przykrywa wiele grzechów".

  gnostyk,  11/04/2012

Chociaż jedna dobra wiadomość, bo ja spieprzony totalnie, ale nadrobię;))))

Natychmiast wysyłam Ci moich, prywatnych Odspieprzywaczy Humorów. Są absolutnie niezawodni!

  gnostyk,  11/04/2012

Dawaj ich Grzesiu puki jeszcze mnie do końca szlag nie trafił;)))))

Zanim dolecą... No, tego... Bo gdyby tak komuś koniecznie trzeba by dać w dziób to... Wchodzę w to. Śmiechem każdego powalę...
:-)

  gnostyk,  11/04/2012

Swędzą mnie łapska, to fakt-ale też wolę śmiechem;))))

Widać dolecieli! Cudnie:-)

  Bar_ka  (www),  11/04/2012

Grzegorzu. Od jakiegoś czasu widzę jakby zmiany w poruszanych przez Ciebie tematach. Niektóre są mi bardzo bliskie, powiedziałabym "moje".
Przypomnę tylko że obiecałeś mi coś kilka miesięcy temu.
Zabierzesz mnie w myślach w drogę do Santiago de Compostella. Przypominam, nie zapomnij, proszę.

Pamiętam:-)
Wyruszam najprawdopodobniej 23. czerwca. To się jednak może o parę dni przesunąć. Ale nie ma to żadnego znaczenia.
Ukłony i serdeczne pozdrowienia.

argumentacja słaba, do powstania życia ocenia się było potrzebne znacznie więcej sprzyjających czynników - olbrzymy gazowe i pas asteroid jako odkurzacze, księżyc i wiele innych. I co z tego? Wcale nie dowodzi to istnienia Boga - co najwyżej tego że życie nie jest tak powszechne we wszechświecie jak sie uważa.
Czy ten Grichka Bogdanov to nie rosyjski naukowiec przypadkiem z tymi jego wylicz ...  wyświetl więcej

  greenway,  12/04/2012

A jednak ludzie wolą wierzyć w serię cudownych przypadków niż w Boga, czy to nie dziwne?
Grzesiu, będę Ci duchem (uśmiechniętym) towarzyszyć w Twojej czerwcowej wędrówce. :)

nie twierdzę, że Boga nie ma
piszę, że ta argumentacja dowodu jego istnienia "oparta jest na naukowych dowodach" jest słaba po prostu
zresztą Bóg/wiara i dowodzenie naukowe są to pojęcia wzajemnie się wykluczające po prostu
cały sens wiary w Boga polega na tym żeby uwierzyć a nie zobaczyć/zrozumieć/pojąć umysłem - co to już nikt nie pamięta lekcji religii o niewiernym Tomaszu?

  greenway,  12/04/2012

Wiara to coś więcej niż usypianie rozumu lub korzystanie z jego osiągnięć. To jest światło przenikające całe nasze człowieczeństwo i jednoczące w nas wszystkie nasze zdolności postrzegania. :)
To jest wewnętrzna zgoda na oddanie Bogu pierwszeństwa w tym świecie z zachowaniem naszego człowieczeństwa. :) To jest wzrastanie w świetle Bożej miłości. :)
Przynajmniej tak to widzę.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska