Login lub e-mail Hasło   

Jak zminimalizować ryzyko wychowania dziecko na chuligana

Delikatna polemika z tekstem „Jak wychować dziecko na chuligana” (pozwolę sobie zachować strukturę ww. tekstu).
Wyświetlenia: 1.739 Zamieszczono 17/05/2012

Zatem, jak zminimalizować to ryzyko:

1.   Od wczesnych lat dawać mu wszystko, czego potrzebuje, nie czego chce.

2.   Dziecko, jak i człowiek dorosły, najlepiej uczy się na przykładzie, a najlepszą metodą internalizacji wzorca zachowania jest interakcja z autorytetem.  Zatem jeśli rodzice używają grubiańskich słów i dziecko je powtarza, to albo nie myślą, albo chcą, żeby dziecko tak się zachowywało; druga wersja: jeśli autorytetem stają się koledzy z podwórka, a nie rodzice, to jest to totalna porażka rodziców.

3.   Od urodzenia należy oswajać dziecko z religią (bądź wartościami, którymi hołdujemy). Ma to być dla dziecka czymś naturalnym, ale nigdy przymusem. Do Kościoła możemy dziecko zaciągnąć siłą, dopóki mamy nad nim kontrolę, ale takim zachowaniem sami wystawiamy sobie świadectwo dotyczące naszego pojmowania religii (chyba, że jesteśmy wyznawcami bogini Kali), a druga rzecz, to taka, że jeśli młody człowiek będzie już w miarę samodzielny, to mało prawdopodobnym jest, żeby wracał do miejsc, które kojarzą mu się z jakimkolwiek przymusem, a z punktu widzenia dziecka, po prostu z nic nie wnoszącą nudą.

4.   Postępowanie złe lub dobre, to pojęcia bardzo względne. Wystarczy powiedzieć dziecku, że swoim postępowaniem wyrządza krzywdę konkretnej osobie (także sobie samemu). Oczywiście trudno to wytłumaczyć dwulatkowi, ale nigdy nie można zaprzestać tego robić – dopóki możemy, nie stosujemy siły fizycznej, ale ci którzy mają dzieci wiedzą, że często zdarza się zaingerować fizycznie, najzwyczajniej w świecie nie dopuszczając do fizycznych naruszeń ciała bądź przedmiotu. Bronimy się w ten sposób, że staramy się usunąć dziecko bądź z „miejsca zbrodni”, bądź usunąć przedmiot jego „gorliwego zainteresowania”.

5.   Staramy się pokazać dziecku, że robienie porządków może być zajmujące i w miarę możliwości pozwalamy mu sprzątać samemu, nawet gdyby proces sprzątania miał się dwukrotnie wydłużyć. Jeśli będziemy zmuszali dziecko do sprzątania, to będziemy mieli z niego tyle pożytku co z niewolnika – nie oczekujmy od niego kreatywności – a tym bardziej, nie ważmy się mu mówić, że nie myśli.

6.   Oglądanie telewizji przez dzieci do trzeciego roku życia świadczy tylko o lenistwie, wygodnictwie i niedojrzałości ich rodziców – wychowywanie dziecka to jedno z najtrudniejszych i najcięższych zajęć na świecie (praca górnika na przodku to przy tym bułka z masłem). A co do lat późniejszych? – jeśli będziesz interesował się wszystkim innym za wyjątkiem swojego dziecka i będziesz poświęcał czas wszystkiemu innemu oprócz swojego dziecka, to nie dziw się, że będzie oglądać i czytać wszystko, na co ma ochotę.  I nie zrzucaj winy na dziecko – NIKT NIKOMU NIE KAŻE MIEĆ DZIECI!

7.    Nigdy nie pokazujcie dzieciom negatywnych wzorców: obgadywania, obwiniania, czy kłócenia się.

8.   Najlepszym sposobem na spowodowanie, żeby człowiek zaczął kłamać jest groźba kary, bądź obietnica nagrody. Działając z powodu nagrody lub kary najzwyczajniej w świecie nie jesteśmy autentyczni, co następnie przekłada się na kreowanie naszego sztucznego wizerunku.

9.   Żeby człowiek miał autentyczną radość z rzeczy fizycznych, musi mieć możliwość cieszenia się nimi „od minimum” do „maksimum”, czyli: jeśli dasz siedmiolatkowi stuzłotową tygodniówkę, to jaką mu dasz, kiedy będzie miał szesnaście lat? A może pozostanie na tym samym poziomie, podczas gdy jego potrzeby się powiększą? Jeśli jako dwudziestolatek zaczniesz jeździć mercedesem, to co ci sprawi przyjemność, kiedy będziesz miał 40 lat? Jeśli w wieku trzydziestu lat zaczniesz korzystać z pięciogwiazdkowych hoteli, to czy tak samo będą cię one cieszyć, kiedy będziesz miał lat 60?

10. Używanie trunków i narkotyków to przede wszystkim chęć zdobycia akceptacji grupy, bądź braku zainteresowania ze strony rodziców – i to nie tylko tym, co dziecko robi, ale dzieckiem jako autonomiczną i równoprawną jednostką. Jeśli ty przestaniesz być dla dziecka autorytetem, to bądź pewien, że zastąpi sobie ciebie kimś innym. Nie dziw się temu.

11. Zawsze należy stawać w obronie dziecka, ponieważ dopóki jest od was zależne jesteście ich jedynymi obrońcami. Samo nauczy się bronić podczas długiego procesu obserwacji sposobów obrony, jakich używają rodzice. Jeśli dziecko, zwracając się do was z problemem lub prośbą, otrzyma od was sygnał odebrany przez nie jako kara, bądźcie pewni, że już więcej nie zwróci się do was z żadnym problemem.

12. Byliście wychowywani w systemie kar i nagród – czyli ogólnie mówiąc w systemie maksymalnie stresującym, a teraz wyrośliście na porządnych ludzi? Zatem spróbujcie się cofnąć do lat swojego dzieciństwa, dokładnie do konkretnego momentu, kiedy przeżywaliście taki stres. Potraficie sobie przypomnieć jak się wtedy czuliście? Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe.

Wychowanie bezstresowe jest bardzo często błędnie pojmowane przez ludzi próbujących wprowadzić w życie zasady takiego wychowania, a już zupełnie niejasne jest dla jego przeciwników. Przede wszystkim nie należy go mylić z permisywizmem. Dziecko ma mieć jasno określone granice, ponieważ dzieci lubią przewidywalność; granice płynne „demoralizują” człowieka.

Jeżeli dziecko zrobi coś źle, to najpierw poszukajmy przyczyny takiego zachowania – najprościej jest zrzucić winę na niesfornego bachora.

No i wreszcie: patrzmy się na dziecko, jak na równorzędną nam osobę, a nie „maszynkę do wykonywania naszych poleceń”, a przede wszystkim uświadommy sobie, że już trzylatek, wychowywany w domu pełnym miłości i przewidywalności jest pełnoprawnym partnerem do rozmowy.

Ad Historia z życia wzięta... o wychowaniu bezstresowym

„(...) Brzdąc zaczął wiercić się, machać nogami i kopać starszą panią po nogach.

Kobieta odsuwała się, ale to nic nie pomagało, bo gówniarzowi kopanie bardzo się spodobało. Nikt nie reagował.(...)”

Szkoda, że starsza pani nie powiedziała „gówniarzowi”, że nie chce być kopana, że ją to boli i nie lubi, kiedy ktoś sprawia jej ból – już samo odezwanie się obcej osoby do dziecka, stawia je w pozycję attention; czy my naprawdę nie potrafimy mówić o swoich uczuciach? Nie wszyscy są jasnowidzami. I jeszcze jedno: dlaczego miano by zwracać uwagę „paniusi”, kiedy to dziecko zachowywało się źle, a nie ona – oczywiście, że to opiekunowie są odpowiedzialni za proces uspołeczniania dziecka i prawne konsekwencje jego czynów, ale my chyba też mamy jakiś rozum i umiejętności komunikacyjne, żeby z nich raz na jakiś czas korzystać – dziecko siedzące na fotelu w autobusie to nie niemowlak w głębokim wózku (!), bądźmy pewni, że zrozumie to , co się do niego powie.

 

Ad Pewna zasłyszana historia

 

„(...) Wrzask jest tak okropny, że kasjerki zaczynają masować skronie, każdego zaczyna boleć głowa.

Kasjerka która obsługiwała kobietę jest blada jak ściana, myli się co chwila z nerwów ale trzyma się dzielnie.(...)”
Vide: Ad Historia z życia wzięta... o wychowaniu bezstresowym


Człowiek jest z natury dobry, wypacza go cywilizacja (J.J. Rousseau) – nic dodać, nic ująć.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1193
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 538
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Podoba mi się ta polemika:)

  Bar_ka  (www),  17/05/2012

To tak jak awers i rewers :)

Ostatnio jakoś tak parami ta eioba się jawi:)))

  Bar_ka  (www),  17/05/2012

No cóż, maj, bociany i orły wysiadują swoje jaja :) A tak nawiasem podglądam je czasami :)

Kurcze, z tym wychowywaniem dzieci to nie lada problem. Sam wiele razy zastanawiałem się, jak kiedyś wychowam swoje. Z jednej strony chciałbym zbudować sobie w ich oczach pewien autorytet, a z drugiej być dla nich zaufanym przyjacielem ... Z jednej chciałbym dać im wolną rękę w poznawaniu świata, a z drugiej przekazać swój system wartości ... Jak to pogodzić?!

  greenway,  17/05/2012

Narysuj sobie diagram. :)

To ironia, czy po prostu jestem przewrażliwiony?

  greenway,  17/05/2012

Rzadko sobie pozwalam na ironię wobec ludzi, ale krew nie woda i czasem coś się wymsknie. Nie to, że Cię nie lubię, ale trudno komuś, kto lubi generalizować, wytłumaczyć swoje stanowisko. Ale twój diagram zrobił na mnie wrażenie. Dużo powiedział o Tobie. Dlatego mimo wszystko pozdrawiam Cię i życzę Ci sukcesów wychowawczych, a to ciężki kawałek chleba! :)

Hmmm ... Nie uważam się za 'mentalną skamielinę' i potrafię przyznać się do błędu. Diagram w moim artykule o wierze był trochę zbyt subiektywny i 'ofensywny', przyznaję. Ostatnio myślałem nawet, czy jakoś go nie zmienić. Również pozdrawiam!

:)))

  wurkut,  17/05/2012

Eee tam, pozostanę tradycjonalistą. Czasami trzeba bachorowi dać w dupę, ino z czuciem, żeby kości ogonowej nie połamać albo se ręki nie zwichnąć ;)
Nie raz i nie dwa się od ojca sięgło, i na złe mi to nie wyszło. Z perspektywy czasu uważam, że i tak rodzice mieli anielską do mnie cierpliwość :)
Swoją drogą ciekawe, modne ostatnio są bezstresowe wychowania, nowoczesne programy naucza ...  wyświetl więcej

Każdy komentarz jest cenny i za ten bardzo dziękuję, ale:
1. Przypomnij sobie moment jak się czułeś kiedy "ojciec cię sięgnął".
2. Chuliganów jest więcej (tak mi się zdaje, bo też jestem ofiarą mediów), bo coraz mniej przebywamy z własnymi dziećmi (to jest temat na osobny artykuł: w wielu miastach w ostatnich dwudziestu latach znikły ławki przed blokami, które były naturalną platform ...  wyświetl więcej

  wurkut,  18/05/2012

Co tu sobie przypominać, pobolało i przestało :) Pretensji do rodziców nie mam (matka potrafiła czasem lepiej od ojca przyłożyć;).
Być może pasek ojcowski uratował mi życie, bowiem takie rzeczy się za małolata wyprawiało, że teraz jak sobie przypomnę to się włos jeży... Współczesne pokolenie dzieci od Play Station, co to nawet nigdy szwów na głowie nie miało ani zęba wybitego, nic o tym nie ...  wyświetl więcej

Czy pisząc: "świat w miarę dobrze funkcjonował", masz na myśli także "w miarę dobrą przemoc i wojny"?:)

  wurkut,  20/05/2012

Wojny były, są i będą, i nikt tego nie zmieni, nawet ultralewicowcy ;)
Taka jest natura człowieka, że musi się między sobą naparzać o terytorium i baby, kiedyś przy pomocy maczug, obecnie korzystając z rakiet :)
Za to faceci sa teraz totalnie zniewieściali, kiedyś takich mięczaków było zdecydowanie mniej.
A baba jak była brzydka i nikt jej nie chciał, szła do zakonu, a nie zostawała feministką :)

"jeśli młody człowiek będzie już w miarę samodzielny, to mało prawdopodobnym jest, żeby wracał do miejsc, które kojarzą mu się z jakimkolwiek przymusem"
I w tym cała moja nadzieja...
Skalny Kwiecie, wiesz o co mi chodzi, prawda? :)

  ,  18/05/2012

Tyle teorii...
W praktyce potrzebujemy przynajmniej jedną wykształcona nianię z doświadczeniem i zaangażowaną całą rodzinę. Najlepiej jak rodzina nie musi zbyt ciężko pracować, bo wywodzi się z zamożnego rodu, wówczas z ogromnym zapałem może zająć się bezstresowym wychowaniem pociechy.
Generalizując: przenoszenie metod wychowawczych z innych kultur, jest jak hodowla bananów w naszym kraju (w odpowiednich warunkach się uda).

Jeśli się nie ma warunków, nie choduje się bananów...

przepraszam za "choduje":)

  ,  22/05/2012

Tylko jabłka, które są cenione na całym świecie...

  hussair  (www),  20/05/2012

Bardzo, bardzo dobre.

Pierwowzór raził stereotypowym podejściem aż do bółu.
Ta polemika trafia w sedno i na pewno jest znacznie bardziej przydatna dla zagubionych rodziców.

  Gamka  (www),  24/05/2012

>Pierwowzór raził stereotypowym podejściem aż do bółu. <
Andrzeju!
Tekst " Jak wychować dziecko na chuligana?” był podany z dość dużą ironią oraz miał podtytuł …...czyli jak zbyt wielką dawką miłości wypaczyć dziecku psychikę i rozbestwić do niemożliwości….!
Nie wiem Andrzeju czy przeczytałeś mój tekst do końca, ale chyba nie zrozumiałeś ironii tego tekstu :) a szkoda :)

Żeś się, chłopie, postarał.
Głos jak dzwon! :-)

  Gamka  (www),  24/05/2012

Jeśli dziecku potrafimy dać swą miłość, zrozumienie, stworzymy mocną więź a przede wszystkim będziemy potrafili z nim rozmawiać i nauczymy się go słuchać! i traktować jak kogoś dla nas bardzo ważnego, wówczas nie stracimy kontaktu, a zyskamy przyjaciela, któremu można powiedzieć wszystko i o wszystkim porozmawiać i zyskamy bratnią duszę,. Wówczas nie potrzebne będą jakiekolwiek poradniki jak wycho ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  24/05/2012

@ sididifudi :))
.... a to specjalnie dla ciebie ...
http://eiba.pl/3

Przydatne:). Dziękuję.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska