Login lub e-mail Hasło   

Aleksander Macedoński i inni Wielcy

Sądzę, że my, ludzie współcześni, uzbrojeni w wiedzę i humanistyczne ideały, powinniśmy spojrzeć nieco szerzej i wnikliwiej na dokonania wszystkich Wielkich.
Wyświetlenia: 1.456 Zamieszczono 24/05/2012

Nie chcę pisać o faktach z życia Aleksandra, jest wiele lepszych źródeł takiej wiedzy.  Przedstawiam moje refleksje odnośnie jego i jemu podobnych historycznych postaci.

Z biografii Aleksandra można wysnuć wniosek, że jego dążenia nakierowane były na zyskanie sławy i chwały.

Stał się legendą już za swego życia.

Koszty osiągnięcia tego celu nie miały dla niego znaczenia. Uważano go za półboga. Oficjalna propaganda głosiła, że był synem Zeusa. Tak też twierdziła jego ambitna i żądna władzy matka – Olimpias.

Tak na marginesie, Olimpias jest jedną z najbardziej fascynujących kobiet w historii. Osobiście uważam ją za postać ciekawszą niż jej syn. Świetna biografia macedońskiej królowej wyszła spod pióra Karola Bunscha.

Nie ulega wątpliwości, że Aleksander był genialnym strategiem. Dzięki podbojom stworzył olbrzymie Imperium.  Okres jego panowania to początek epoki hellenistycznej w historii starożytnej.

Imperium rozpadło się zaledwie kilka lat po jego śmierci.

Trwała okazała się tylko sława.

Jej zdobycie oznaczało śmierć i cierpienia dla setek tysięcy ludzi, włączając w to żołnierzy Aleksandra. Szczególnie podczas kampanii indyjskiej wielu z nich straciło życie, nie tylko na polu bitwy, ale z powodu głodu, chorób i wycieńczenia.

Władcy byli wtedy traktowani niemal, jak bogowie. Jeszcze trzysta lat po śmierci Aleksandra, Kleopatra, ostatnia królowa Egiptu, uważana była przez swój lud za wcielenie bogini Izydy.

Sądzę, że my, ludzie współcześni, uzbrojeni w wiedzę i humanistyczne ideały, powinniśmy spojrzeć nieco szerzej i wnikliwiej na dokonania wszystkich Wielkich.

Chociażby dotyczące wojen. Bardzo utkwiło mi w pamięci zdanie wypowiedziane przez jednego z filmowych bohaterów, dowódcy i oficera. Powiedział: „Wojna jest brudna”.

To chyba najtrafniejsza ocena. W kinematografii, zwłaszcza amerykańskiej, aż roi się od filmów, gloryfikujących wojnę i przedstawiających żołnierzy, jako szlachetnych bohaterów.

A tymczasem, wojna i związany z nią strach o własne życie, wydobywa z ludzi najgorsze instynkty.

Trochę odbiegłam od tematu Wielkich w historii, ale zagadnienie wojen z reguły jest z nimi nieodłącznie związane.

My Polacy, ze szczególnym sentymentem traktujemy wybitnych dowódców i strategów, takich jak, na przykład, Napoleon Bonaparte. To też jeden z Wielkich. Okazuje się jednak, że chyba bardziej trwałe okazały się jego dokonania bynajmniej nie z bitewnego pola, chociażby reforma administracji państwowej i słynny Kodeks Cywilny Napoleona, obowiązkowa edukacja i szereg innych nowatorskich rozwiązań, usprawniających funkcjonowanie państwa.

Gdy mowa o Napoleonie Bonaparte, przypominam sobie „Popioły” Stefana Żeromskiego. Takie trochę nietypowe dla Polaka spojrzenie na epokę napoleońską, być może bliższe prawdy niż to, do którego jesteśmy przywiązani…

Z rodzimej historii warto z pewnością wspomnieć o ostatnim z dynastii Piastów – Kazimierzu Wielkim. W czasach, w których przyszło mu rządzić, trudno było uniknąć wojen, ale ten władca skupił się na umacnianiu i reformowaniu Państwa. Nie miał wybujałych ambicji terytorialnych. Jako doskonały dyplomata i zręczny polityk, brał pod uwagę przede wszystkim korzyści, jakie Polska mogła odnieść. Dlatego jego celem był, między innymi, Śląsk.

Historycy podkreślają jego zasługi w rozwoju budownictwa („Zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.”). Zreformował administrację, sądownictwo i ustawodawstwo.

Jednym z jego największych dokonań było ufundowanie w 1364 roku Akademii Krakowskiej.

Aleksander Macedoński w ciągu dekady podbił olbrzymie terytoria. Ale nikt nie był w stanie utrzymać jego Imperium. Moim zdaniem, ślepo dążył do zdobycia nieśmiertelnej sławy, nie zważając na realne skutki swoich poczynań.

Przyzwyczailiśmy się trochę do pewnych interpretacji i nie zawsze potrafimy wyrwać się z kręgu wielowiekowych stereotypów.

Czy większym bohaterem jest zdobywca i strateg, czy ten, który latami, wytrwale i z wysiłkiem buduje coś trwałego i, co ważniejsze, z korzyścią dla innych?

Czy sława i chwała Wielkich warte są ceny, jaką płacą za nią zwykli ludzie?

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 765
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 817
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 829
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1211
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 657
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1287
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1352
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 582
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 737
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 624
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 637
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 880
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 389
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 506
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 287
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  awers,  24/05/2012

Myślę, że mój http://eiba.pl/x jest jakąś odpowiedzią na ten sposób postrzegania. Wiem Alu, że czytałaś,lecz innym polecam. Wszak zmieniły się tylko środki i niektóre metody kreowania herosów i wyników ich działania.

Sława i chwała na chwilę nic nie warta... Trwałość wysiłków i dbałość o innych i wspólne dobro są najważniejsze we wszystkich podejmowanych działaniach...

Przyznam, że ten temat od dawna "chodził" mi po głowie. Aleksander jest podziwiany do dzisiaj.

CYT: "ślepo dążył do zdobycia nieśmiertelnej sławy" – sedno sprawy, Alicjo! A ilu ludzi na tym ucierpiało... :-/
Pozdrawiam. :-)

  hussair  (www),  25/05/2012

No to teraz o Olimpias? :)

Myślę, że najlepiej sięgnąć po książkę Karola Bunscha. Historyczna prawda przekuta na atrakcyjną beletrystyczną formę.
Chciałam przede wszystkim przedstawić moje refleksje odnośnie tych, których do dzisiaj uważamy za Wielkich.

A ilu z tych wielkich i sławnych ludzi było by dziś leczonych umysłowo, ponieważ ich życie dalekie było od dzisiejszej normalności.

Jeśli z matury będę miał więcej niż 60%, to uznam, że Aleksander był Wielki! [o nim miałem esej]

Trzymam kciuki. W tym wypadku Aleksander na pewno będzie Wielki.

  Kitek,  26/05/2012

A czy nie przyszło ci na myśl, że mógł szukać drzewa nieśmiertelności? Przecież jako wykształcony człowiek nie mógł nie wiedzieć, że tak wielki podbój nie ma sensu.

Sądzę, że Aleksander poszukiwał nieśmiertelnej sławy, jak Achilles. Cel swój osiągnął. Ja jednak skupiałam się na skutkach jego działań, zwłaszcza dla innych ludzi. Podstawowe pytanie, czy cena, jaką ci ludzie zapłacili nie była za wysoka?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska