Login lub e-mail Hasło   

O czym będzie teraz?

Prawdę pisząc, chciałem pisać wyłącznie o tym, o czym każdy wie. Ale niezupełnie mi wyszło. Rytm okazał się jakiś taki asynchroniczny, czyli zakłócony.
Wyświetlenia: 1.386 Zamieszczono 27/06/2012

O czym będzie teraz?

O czym będzie? O początku wszechświata. Bo zawsze najlepiej zaczynać od początku, co każdy wie. No to zaczynam.

Na samym początku był Chaos, co też każdy wie. Chaos, czyli bajzel, gdyby napisać po ludzku. A co było potem? Potem, znaczy w drugiej kolejności, był Jego Wysokość Rytm.

To niby też każdy wie, ale od Rytmu począwszy, niektórym już miesza się kolejność. To bardzo smutne, że ona się miesza. Nie powinna się mieszać, bo to jest rzecz całkiem oczywista. Bez Rytmu nie byłoby niczego, czyli do dzisiaj żylibyśmy w bajzlu. Znaczy, wcale byśmy nie żyli. Bo ten Rytm powołał nas do życia, zaś w bajzlu życia nie ma. To też każdy wie.

Wcale nie chcę twierdzić, że bajzel został już całkiem z życia wyeliminowany. Człowiek to jest bydlątko takie, że i do bajzlu przywyknie. Nawet go specjalnie tworzy. Co prawda, zawsze go jakoś bardzo uczenie nazywa i wtedy ten bajzel przestaje być bajzlem. On, ten bajzel, robi się porządkiem. Zaś to, że nadal nie ma w nim życia, albo jest bardzo trudne, nikogo specjalnie wzruszyć nie jest w stanie. Na poprawiaczy świata żadnej rady nie ma. Prócz, oczywiście, atomu. Dlatego takie jest zapotrzebowanie na atom.

No dobra, ale co to jest, ten Rytm?

Prawdę pisząc, chciałem pisać wyłącznie o tym, o czym każdy wie. Ale niezupełnie mi wyszło. Rytm okazał się jakiś taki asynchroniczny, czyli zakłócony. Czym on jest zakłócony? On jest zakłócony asynchronicznie, znaczy raz tym zakłócony jest, raz owym. Zwyczajnie pisząc, każdy wie dobrze, nawet jeszcze lepiej, czym ten Rytm jest, ale nie ma nikogo aż tak mocnego w gębie, kto by to potrafił wytłumaczyć. Dowolnym sposobem. Rytm jest wszędzie i we wszystkim.

Kiedy piszę „wszędzie i we wszystkim”, to znaczy dokładnie wszędzie,  we wszystkim. Nie tylko w „sekcji rytmicznej” na koncertach głuchoniemych muzyków, ale naprawdę wszędzie i we wszystkim. Cały świat i wszechświat cały poddaje się władaniu Rytmu.

Biorąc z grubsza, a także z cieńsza, Rytmowi poddają się planety i orbity, gwiazdy i czarne dziury, wszechświaty dorosłe i niemowlęce, dni się poddają tudzież noce, lata i wieki, ery i epoki, poddają się ludzie i zwierzaki, nawet bakterie i mikroby. No, wyliczyłem. Nie darmo napisałem, że wszędzie, we wszystkim jesteśmy pokorni poddani Jego Wysokości Rytmowi.

Rzecz jasna, ma to swoje nieliche konsekwencje. Jego Wysokość rządzi nami od zewnątrz tak samo, jak od wewnątrz. Każdy z nas, jak wszystko na tym świecie, podlega swoim Rytmom z osobna.

Napisałem „Rytmom” – i dobrze napisałem. Ponieważ, ujmując to ściśle, Rytmów jest niepoliczalna ilość. Każdy ma własny Rytm spania i jedzenia, oraz tego, co jest jedzenia odwrotnością. Własny Rytm pracy i byczenia się, bzykania i bekania, nawet puszczania wiatrów – jest ich naprawdę niepoliczalna ilość.

Te własne Rytmy – to jest to, co nas odróżnia od innych. Dzięki temu każdy pies i każdy kot bezbłędnie odróżnia nas, jednego od drugiego. Nigdy się nie pomyli.

              Schowaliście już ten cholerny odkurzacz?!

Bo każdy z nas żyje w innym Rytmie. Znaczy, w innej sumie Rytmów. Na świecie nie ma takiej rzeczy, która byłaby „sama w sobie” i dla siebie, mimo wysiłku całej bandy filozofów. Tę bandę już tak rozpuściliśmy, że ona zajmuje się byle czym. Znaczy, zajmuje się takimi mądralstwami, które nawet samej tej bandy nie obchodzą. Więc wszędzie tam, gdzie wspomnę o Rytmie, będę miał na myśli całą sumę Rytmów. Sumę indywidualnych Rytmów człowieka.

Ona, ta suma, przypisana jest każdemu z osobna. Raz na zawsze. Chociaż bywa i tak, że człowiek do pewnego stopnia może zmieniać poszczególne elementy tej sumy – ale zawsze dzieje się to sporym kosztem. Bardzo często ten koszt jest nieopłacalnym. Ale człowiek to kiepski księgowy. Na ogół.

Rytmy bywają naturalne i nienaturalne. W naturalnym Rytmie człowiek żyje już chyba tylko na wyspach Pacyfiku, w afrykańskiej dżungli, albo gdzieś w selwie brazylijskiej. Na pewno nie w cywilizacji. Cywilizacja – to ogromne osiągnięcie, ale jeszcze większe nasze przekleństwo. I nie ma na to żadnej rady. Zresztą, czy ktoś chce wrócić do jaskini?

Wprawdzie znam kilku takich, którzy by nawet chcieli, ale pod jednym warunkiem – żeby im pozwolono zabrać do jaskini telewizor. I komórkę. Nie muszę ich wymieniać po nazwisku, ani też inaczej.

Ludzie rozumni doskonale wiedzą, że wszystko złe, co nas napotyka, ma swoje źródło w zakłócaniu Rytmu. Wszystko. Ból głowy i angina, brak humoru i jego nadmiar, spieprzony mecz i kibolska wojna, a nawet wojna polsko-ruska, nie wspominając o wojnie polsko-tuskiej.

Napisałem „wszystko” – i dobrze napisałem. Ale niektórym na złość jeszcze więcej napiszę. Że zakłócanie Rytmu, jak inne rzeczy na świecie, też musi podlegać ewolucjom, nawet rewolucjom. Że całkiem inny jest Rytm starego zgreda, a całkiem inny gówniarza. O tym gówniarskim Rytmie dużo mogę napisać. I napiszę, bo warto.

Ale najpierw muszę wrócić do Afryki.

Wracam też, oczywiście, do tego, co każdy wie. Że Afryka to kolebka ludzkości, bez żadnych wyjątków. Bez? Tego to nie jestem całkiem pewien. Bo podobno prawdziwą kolebką był raj, podobno usytuowany gdzieś koło Araratu. Ale nie na pewno. Dlatego mniejsza z tym. Załóżmy, że na pewno Afryka. Bo najwięcej głosów jest właśnie za Afryką. W demokracji zawsze mają rację ci, których jest najwięcej. Reszta i tak się nie liczy.

Zawsze się niesłychanie głęboko zastanawiałem nad pewnym trudnym problemem. Zastanawiałem się, jak to jest możliwe, że kolebka ludzkości aż tak bardzo pozwoliła się wyprzedzić w tej dziwacznej konkurencji, zwanej cywilizacją. Cholera jasna, w ogólności to my już zdołaliśmy dojść do atomu i niemal do kosmosu, a te Afrykanery, to one wciąż walą w swoje tam-tamy. Przez bodaj sto tysięcy lat!

Doszedłem do tego, że jak zwykle w świecie, są dwa wyjścia. Albo ta cała cywilizacja nie jest warta choćby splunięcia i należy ją przed nami jeszcze, za dowolną cenę wystrzelić w kosmos – i wrócić do tam-tamów. Nie, żebym to rozważał na serio, ale wpływ tam-tamów na cywilizację większy jest, niżeli mógłby się Afrykanerom przyśnić. W najgorszych i najlepszych snach.

O drugim wyjściu w ogóle nic nie napiszę. Jeszcze chcę trochę pożyć, choć dobrze wiem, że stary zgred wyłącznie kłopoty sprawia.

Te Afrykanery, oni sobie żyli w tej swojej Afryce tak jakby całkiem bez problemów. Bez problemów dla nas, cywilizowanych ludzi. Znaczy, oni mieli tam swoje problemy, oczywiście, ale sami je załatwiali. I wszystko było dobrze tak długo, dopóki w sprawę nie wmieszali się Amerykanie. Oni zawsze muszą się we wszystko wmieszać. Takie już geny mają.

To zaś, czy Amerykanami byli pierwsi Angole, Francuzy, czy nawet może Hiszpany, nie ma żadnego znaczenia. Te geny dopadają wszystkich. Dopadają każdego, kto choćby liznął Ameryki. Bywa, że i tych dopadają, którzy nigdy nie byli i nie będą w Ameryce. To okropnie zaraźliwe geny. Roznoszone są, rzecz jasna, przez mikroba. Ten mikrob nazywa się Dolar.

Nie muszę wam tłumaczyć, jaki on niebezpieczny, bo sami to wiecie.

Biorąc dokładniej, ten mikrob najpierw nazywał się Funt. Tak śmiesznie jakoś. Albo Luidor, czy tam Peso. Prędzej czy później, to się jednak musiało zmienić. Good bless, America!

Ale nie chodzi o to, tylko o to chodzi, że te Afrykanery stały się w Ameryce koniecznie potrzebne. Do roboty na polach bawełny. Tubylcy myśleli, że kiedy się wykupią złotem Inków i Azteków, nie będą musieli pracować przy tej bawełnie. Zresztą szybko powymierali, a problem bawełny pozostał.

No więc, wobec tego sprowadzono do Ameryki Afrykanerów.

I stało się coś, czego żaden Białas nie przewidział.

Wydawało się Białasom, że jeśli do Ameryki nie przewiozą tam-tamów, bo na tych statkach w ogóle nie było dla tam-tamów miejsca, to Afrykanery nie mogą w niczym nikomu zaszkodzić. I bardziej pomylić się nie mogli. W żaden sposób nie mogli bardziej. Choćby nie wiem jak chcieli.

Okazało się, że Afrykanery wcale nie musieli tych tam-tamów przewozić. Nie były im w Ameryce do niczego potrzebne. Zupełnie wystarczyło, że zabrali ze sobą swój afrykanerski Rytm. Skoro zabrali, to żyli w swoim afrykanerskim Rytmie. Bo żaden człowiek nie może żyć wbrew swojemu Rytmowi.

Napisałem, że Rytm dotyczy tak samo planet, zwierzaków, Afrykanerów, także Białasów. Ale jest bardzo źle, kiedy się te Rytmy miesza. Na przykład Rytm zgreda nijak nie pasuje do Rytmu gówniarza. A Rytm Afrykanera nijak nie pasuje do Rytmu Białasa. Dlatego od czasu wymieszania Rytmów świat po prostu zwariował. Bardzo delikatnie pisząc.

Białasy odrzucili wszystko, albo prawie wszystko, co zdołali wypracować z takim trudem przez całe tysiące lat. Opery, sonaty, symfonie – wszystko diabła warte, bo splunięcia już nie. Splunięcia nie warte.

Kto dzisiaj uczy się muzyki i po co? Starczy wygrać konkurs u możnego pana Wojewódzkiego – i już zostaje się gwiazdą i robi się kasę. Przecież o kasę chodzi najwięcej.

Dlatego do szkół muzycznych tylko nawiedzeni chodzą, zresztą co druga taka szkoła od dawna zamknięta. Racji bytu nie ma. Co druga gwiazda nijak nie potrafi odróżnić bemołka od wesołka. No bo, do czego jej to potrzebne?

Grunt, że jest Rytm. Afrykanerski. Ale gwiazda nawet o tym nie wie. Bo po co ma wiedzieć? Najważniejsze, że jest sekcja rytmiczna.

Sekcja rytmiczna, czyli walenie w tam-tamy. To najważniejsze.

Bez tam-tamów nic nie jest ważne.

 

 

 

Chyba przyda się poniektórym parę kawałków bez tam-tamów -

 

 http://youtu.be/88gLWwq5G5M

 http://youtu.be/5d1HWklOlN8

http://youtu.be/lG2Mv3RBt1g

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1193
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 538
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 867
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





No co wy? Chcecie do zera, albo walkowerem?!

A po co ludzie maja się narażać na: "A gdzie ten młotek dla kotka? " :)))
Zbysławie, kapitalnie o tym rytmie... bardziej sensownie, tak jak zapowiedzialeś:)

Do: Skalny Kwiat.
Rozumiem - ja jestem wazeliniarz, ale TY - tchórzyczką?! Młoteczka kotkowego przestraszyłaś się? :)

Ja nie, przecież się odzywam:))) Ale ostatnio, to Zbysławowe zdawkowo rzucone zdanie, wywołało niejakie poruszenie pod tekstem o zmianach na eioba. Pozdrawiam Januszu :)

  hussair  (www),  27/06/2012

...albowiem anglo-amero-konkwistadorzy straszną Arytmię wszczęli na naszym Podwórzu.
Kapitalne, Zbysławie. Kwintesencja przesłania zawiera się tu (i w pełni podzielam):
"Ale jest bardzo źle, kiedy się te Rytmy miesza. Na przykład Rytm zgreda nijak nie pasuje do Rytmu gówniarza. A Rytm Afrykanera nijak nie pasuje do Rytmu Białasa. Dlatego od czasu wymieszania Rytmów świat po prostu zwariował. Bardzo delikatnie pisząc."

Ponieważ dzień bez wazeliny jest dniem straconym, więc będę s m a r o w a ł :). Ależ tekścior! Dla mnie perełka. Co do meritum - czysta, panie, prawda. A w dodatku podana w uwielbianym przeze mnie tym Twoim "zgredowskim" stylu.

Jedno tylko do uściślenia - co do chaosu. CYT.: Na samym początku był Chaos, co też każdy wie. Chaos, czyli bajzel, gdyby napisać po ludzku." No tak, tak zwykle lud

...  wyświetl więcej

  awers,  27/06/2012

JEST BLUES... nawet u niektórych białasów. Działa jak tamte tamy.

No właśnie działa dokładnie, jak tam-tamy, czyli jest ich echem. A ja nie cierpię, gdy mi ktoś narzuca obcy Rytm. Mam własny i chcę słuchać muzyki, jak mi własny Rytm dyktuje.

Po prostu "sekcja rytmiczna" jest czymś obcym dla każdego Białasa.

  awers,  27/06/2012

Zgoda i prawda wygląda tak, że nasze pokolenie musiało przetrwać ileś trzęsień ziem, uciekając od serwowanych koniunktur - rytmów. Ze skrajności w skrajność - baseny bez wody, albo na głębokie z wysoką falą bez asekuracji. Zawsze była sekcja rytmiczna. Czas na własny rytm, ale kiedy, kto, w jakim miejscu... za ile uzbieranych oboli? I tak wycinamy przecież solówki Blues jest wtedy, kiedy zaczynamy to rozumieć i chyba wtedy zaczynamy czuć bluesa?

Nawiedzeni??? Ja Ci dam nawiedzonych... wrrr:P

Ktoś mi opowiadał o pewnym debilu, który wysiadł na stacji benzynowej z ryczącego decybelami auta i poprosił o "coś na ból głowy". Kilku innych debilów oferowało mu aspartam. Ale żaden nie poradził wyłączenia głośników.

Wszystko, co się rusza, wydaje dźwięk. Muzyka wszechświata musi być zatem monumentalną symfonią. W ludzkim świecie tylko poezja, a i to tylko czasami, wpisuje się w ten Rytm. Odczucie wszechogarniającej harmonii jest jednym z najniezwyklejszych i najbardziej zdumiewających doznań, jakich może doświadczyć człowiek.
Wpisać się w kosmiczny rytm, wpisać się w kosmiczny rytm, wpisać się w kosmiczny rytm.....

  Elba,  28/06/2012

Napiszę w mało wyszukany, acz dobitny sposób: rzygać się człowiekowi chce, jak odkryje rzeczywisty świat, jaki stworzyli nam Ci, którzy chcieli dla nas "dobrze".

Cytat:

"Gdy zapowiada ktoś, że będzie dbał o twoje dobro - z całą pewnością spotka cię niebawem coś złego".

Tak a propos. Żeby wysłuchać podanych w linkach melodii, należy zaciemnić lewym klikiem myszy cały link, następnie prawym kliknięciem wybrać "otwórz odnośnik".

Czy wie ktoś może, dlaczego Mozilla odmawia mi normalnego linkowania?

Zbysławie, link trzeba zaciemniać prawym przyciskiem myszy,.. Następnie ponownie najechać myszą na link, użyć lewego przycisku i wybrać opcję "otwórz odnośnik" ponownie klikając prawym.

Nie, nie popełniłem błędu. Najpierw PRAWYM przyciskiem, potem LEWYM.

  Gamka  (www),  29/06/2012

Zbysławie, jeśli chcesz aby linki były aktywne, tylko! ( bez filmiku ),...ustaw kursor na końcu linka - linku !? ;-) ... i tylko kliknij ENTER ... może się uda :-)
Jeśli nie pisz na maila, pomogę :-)
Czy pierwszy link to ten ? http://www.youtube.com/watch?v(...)outu.be
a drugi ten ? ...  wyświetl więcej

Gamko, podałem linki dobrze - poniżej (w ramce) są linki w skróconej wersji. Też działają - w podany wyżej sposób.

Chodzi mi jednak o Mozillę, co robić?

  Gamka  (www),  29/06/2012

Ja też je sprawdziłam w Mozilce i działają.
Spróbuj jeszcze raz je wstawić .. z udostępnienia (ramki ) ale po każdym wstawionym linku kliknij Enter aby link był aktywny.
Jeśli się Tobie nie uda spróbujemy przez maila.

  Gamka  (www),  30/06/2012

Zbysławie! tutaj na końcu tego artykułu
http://eiba.pl/w
wstawiłam Twoje linki i one działają ....zobacz je i sprawdź i zrób tak samo, albo przekopuj je ... Ctrl C - Ctrl V
i będą działały ;-)

Przekopiowałem, nie działają w edycji. Mozilla wysyła mi komunikat, że działać nie będą.

  Gamka  (www),  30/06/2012

Widzę, że linki pokonane ;-) wygrałeś z nimi Zbysławie ;-)
A ten ostatni zmień na ten, może dlatego nie działa
http://youtu.be/NwIOt-xL88o
Miłego dnia życzę !

Niepokonane, czyli działają po staremu.

Swoją drogą, chciałbym doczekać się pośród "absolwentów" Kuby Wojewódzkiego (lub kogokolwiek innego), głosu na takim poziomie, jak te w linkach. To jednak niemożliwe, bo tam JESZCZE uczy się śpiewu, zaś u nas JUŻ nie uczy się niczego.

'



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska