Login lub e-mail Hasło   

Biblioteki okradają autorów, ale e-booki ukradną biblioteki?

Zarzuca się bibliotekom żerowanie na autorach przez wielokrotne wykorzystywanie książek . Są jednak niezastąpione dla biednych i nałogowych czytelników. E-booki to utną?
Wyświetlenia: 1.499 Zamieszczono 30/07/2012

Jakiś czas temu napisałem artykuł http://www.eioba.pl/a/30j2/kochane-czy-niechciane-biblioteki zaniepokojony projektem likwidowania bibliotek w Wielkiej Brytanii w związku z rozkwitem e-booków. Doszedłem wtedy do wniosku, że w Polsce biblioteki pełnią rolę szerszą niż tylko udostępnianie książek i dlatego nie należy ich likwidować.

Pozostaje jednak pytanie czy w bibliotece przyszłości będzie można wypożyczyć e-booka?

Myślę, że jednak nie z uwagi na jego specyfikę i poszanowanie praw autorskich. Można przymknąć oko na wypożyczanie książek papierowych, bo taka tradycja. Nasze biblioteki wypożyczają też często płyty z muzyką, audiobookami i filmami, chociaż to już jawne naruszanie cytowanych na nich praw autorskich. Nie powinno się więc tym bardziej wypożyczać e-booków. Jest też inny powód do tego - e-booki są stworzone do dystrybucji sieciowej i dystrybucja na trwałych nośnikach je okalecza.

Jak zatem udostępnić książki czytelnikom czytającym duże ilości książek?

Na pewno ogłaszane oferty promocyjne na darmowe i znacznie tańsze e-booki nie są wyjściem. Natomiast pewien pomysł leży w niesławnych "Klubach książki" organizowanych przez wydawnictwa i oferujące co prawda kolosalne rabaty, ale kosztem zmuszania czytelnika do zakupu chociaż jednej książki w kwartale czy w miesiącu. Jestem przekonany, że takie kluby powinny organizować sklepy internetowe oferujące szeroką gamę książek z wielu wydawnictw. Ich regulamin powinien być bardziej elastyczny np. w cyklu miesięcznym: w zależności od tego ile ebooków kupiłeś w ubiegłym miesiącu taki masz rabat w kolejnym. Na przykład po 1% upustu za jeden ebook z ograniczeniem do 50% upustu. To powinno zachęcić do czytania, a jednocześnie dać zarobić dystrybutorowi i wydawnictwu.

Jak zatem udostępnić książki czytelnikom ubogim?

Powinien powstać serwis oferujący bony czytelnicze różnym instytucjom: ośrodki pomocy społecznej, szkoły, fundacje itp. Fundatorzy kupowaliby bony różnych nominałów otrzymując je w postaci zdrapek lub kodów wysyłanych elektronicznie wprost na e-maile beneficjentów - jednorazowo lub cyklicznie. Ponieważ te instytucje dokonywałyby zakupów hurtowych, więc serwis stosowałby dla nich odpowiednie rabaty. Bony te mógłby realizować każdy chętny sklep z ebookami. Po wpisaniu kodu przez klienta sprawdzałby w serwisie bonów czytelniczych czy bon nie został już wykorzystany i rejestrował się jako jego beneficjent jednocześnie wydając klientowi ebooki odpowiedniej wartości z ewentualną dopłatą innymi środkami. 

A jak i za czyje pieniądze stworzyć taki serwis bonów czytelniczych?

Moim zdaniem powinna go stworzyć i prowadzić fundacja o profilu oświatowym i najpierw dystrybuować własne bony wśród beneficjentów, rozpropagować wśród sklepów sprzedających e-booki oraz honorować w serwisie. Później zaoferować bony innym podmiotom o charakterze dobroczynnym i sprzedawać bez prowizji traktując to jako działalność charytatywną. Jestem gotów pomóc w stworzeniu pierwszej wersji takiego serwisu i ewentualnym utrzymywaniu go przez pewien czas.

Podobne artykuły


11
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1882
29
komentarze: 17 | wyświetlenia: 8893
18
komentarze: 6 | wyświetlenia: 3541
17
komentarze: 6 | wyświetlenia: 10738
29
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3725
21
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1753
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 20208
20
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1469
17
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1423
30
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2308
18
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1646
25
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2816
14
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1717
 
Autor
Artykuł



Prawdziwie wizjonerski, a jednocześnie bardzo na czasie, projekt.

Biblioteki są bardzo potrzebne, to zasadniczy sposób zdobywania wiedzy, bardzo dobrze, że są darmowe, to niedorzeczny pomysł, aby je komercjalizować, sami zastawiamy na siebie pułapkę komercji taką jaką mamy w innych sferach skomercjalizowanych. To zawsze jest utrudnienie życiowe, w zdobywaniu wiedzy. A wiedza drogi Autorze to rzecz tak ważna dla ogółu ludzi, że lepiej ją rozdawać darmo, niż żyć wśród dzikiego tłumu.

Nigdzie nie napisałem, że chcę komercjalizowac biblioteki. W tym tekście nimi się nie zajmuję. Zająłem się dekomercjalizacją e-booków czyli ich dotowaniem, nawet 100%, dla uboższych i potrzebujących, zwłaszcza studentów i uczniów.

Ale jesteśmy Państwem PRAWA i ONO jest ponad wszystkim. Dlatego właśnie Trybunał konstytucyjny nie zgodził się na łatwiznę jaką było dzierżawienie terenów pod og

...  wyświetl więcej

  ,  31/07/2012

Istnieją już pierwsze biblioteki całodobowe i dostęp do zasobów online.
Wprowadzenie bonów wiąże się z dużym ryzykiem pokątnego ich handlowania. Poza tym funkcjonowanie bibliotek, a w nich czytelni z dostępem do internetu, książek i ksero wydaje się być tańszym rozwiązaniem, niż e-book, gdzie za każdy egzemplarz trzeba zapłacić z osobna.

Całodobowe? Gdzie? W małych miastach?
Nawet za ksero trzeba zapłacić, a najgorsze, że autor nie dostaje z tego ani grosza.
Amerykanie wyliczyli, że taniej jest drukować książki na życzenie i dawać gratis czytelnikom niż utrzymywać ogromne zbiory. Po prostu biblioteki są tak kosztowne.
Pokątny handel bonami, tylko po to żeby "legalnie" kupić e-booka? Ale się uśmiałem.
Ja ...  wyświetl więcej

  ,  01/08/2012

Oczywiście tylko w dużych - przynajmniej na razie.
Szczerze powiedziawszy to chciałbym aby się to spełniło. Szkoda, że jestem realistą.

"Myślę, że jednak nie z uwagi na jego specyfikę i poszanowanie praw autorskich. Można przymknąć oko na wypożyczanie książek papierowych, bo taka tradycja. Nasze biblioteki wypożyczają też często płyty z muzyką, audiobookami i filmami, chociaż to już jawne naruszanie cytowanych na nich praw autorskich. Nie powinno się więc tym bardziej wypożyczać e-booków. Jest też inny powód do tego - e-booki są s ...  wyświetl więcej

Z tego co wiem nie da się wymyślić pewnego zabezpieczenia e-booka, tak by można go wypożyczać. A raczej nikomu się to nie opłaca, czego dowodem likwidacja dotychczasowych zabezpieczeń u sprzedawców. To jednak nie to samo co "wypożyczenie", które de fakto powoduje nielegalne kopiowanie e-booka. Mogę się mylić, ale na tym bazuje moja koncepcja.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska