Login lub e-mail Hasło   

Trzej muszkieterowie i Milady de Winter

Do ubranych w atłasy i koronki, słabych i biernych przedstawicielek płci pięknej szpada raczej nie pasuje
Wyświetlenia: 2.044 Zamieszczono 21/09/2012

„Trzech muszkieterów”Aleksandra Dumasa czytałam dosyć dawno. Przez wielu krytyków literackich powieść ta uważana jest za jego najlepszą.

Gatunek płaszcza i szpady świetnie sprawdza się w filmie. Liczne ekranizacje książki świadczą dobitnie, że, mimo, iż powstała ponad półtora wieku temu, nie straciła na atrakcyjności.

Charakterystyczną cechą tego gatunku jest drugoplanowość postaci kobiecych. To mężczyźni grają pierwsze skrzypce. Kobieta jest najczęściej mało wyrazistym ozdobnikiem. No cóż, do ubranych w atłasy i koronki, słabych i biernych przedstawicielek płci pięknej szpada raczej nie pasuje.

Zdarzają się jednak wyjątki. W powieści Dumasa spotykamy taką realistyczną, odbiegającą od stereotypu, bohaterkę – demoniczną Milady de Winter. Po mistrzowsku posługuje się bronią znacznie groźniejszą i skuteczniejszą niż szpada – intrygą.

Rolę Milady odtwarzało wiele znakomitych i sławnych aktorek. W 1948 roku grała ją Lana Turner, której partnerował sam Gene Kelly w roli d’Artagnana.

Ja widziałam trzy ekranizacje, z 1961, 1973 i 1993 roku.

Przyznam, że pierwsza i trzecia nie przypadły mi do gustu.

W 1961 roku, we francuskiej adaptacji, rolę Milady zagrała, popularna wówczas, aktorka Mylene Demongeot, znana głównie z serii filmów o Fantomasie. Przyznała, nie była ze swojej kreacji zadowolona, gdyż, jak to określiła, obdarzyła tę postać zbyt nikłą nutą perfidii.

W filmie z roku 1993 rolę Milady odtwarzała Rebecca de Mornay – ceniona amerykańska aktorka. Mimo, iż towarzyszyły jej takie sławy, jak Charlie Sheen, Kiefer Sutherland czy ChrisO'Donnell, ta wersja nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Fabuła zbytnio odbiegała od literackiego pierwowzoru, a skomplikowane relacje między Milady i Atosem zostały spłycone.

Natomiast Richard Lester, reżyser „Trzech muszkieterów” z roku 1973, swoją interpretacją po prostu mnie zachwycił.

 Już sama czołówka wydała mi się nadzwyczaj pomysłowa i wprowadzająca w klimat filmu.

Widać dłoń w rękawiczce, ujmującą rękojeść szpady. I wspaniały, zwielokrotniony, rozedrgany (od uderzeń klingi o klingę) obraz walczących szermierzy, pokazanych w zwolnionym tempie. 

W obsadzie znalazły się wielkie gwiazdy ówczesnego kina. Michael York, jako d’Artagnan i pozostali muszkieterowie: Richard Chamberlain, Oliver Reed i Frank Finlay. Moją szczególną uwagę zwrócił Oliver Reed, odtwarzający Atosa, skrywającego cierpienie pod maską cynizmu, zgorzkniałego i nieszczęśliwego, rozdartego pomiędzy nienawiścią a miłością do byłej żony.

Znakomity był też Charlton Heston w roli kardynała Richelieu, zimnokrwistego, wyrafinowanego gracza, zbyt silnego i racjonalnego, by kierować się emocjami.

Raquel Welch - Konstancja Bonacieux nie miała szans, by dorównać olśniewającej kreacji Faye Dunaway w roli Milady de Winter. Konstancja była bowiem bohaterką, stworzoną zgodnie z regułami, wspomnianego wcześniej, stereotypu. Zresztą czarne charaktery, bez względu na płeć, bywają zazwyczaj bardziej atrakcyjne i dla widza i dla czytelnika.

Richard Lester wzbogacił swoje dzieło o elementy komediowe, rzadkie w ekranizacjach tej powieści. Na przykład, gdy d’Artagnan chwyta za róg dywanu, chcąc powalić stojących na nim przeciwników, oddarty kawałek zostaje mu w ręku. Kiedy kardynał Richelieu schodzi do lochów Bastylii, spodziewamy się budzących grozę widoków. Tymczasem widzimy dwóch katów, piekących kartofle na ruszcie do rozżarzania żelaznych prętów.

Jednak kunszt Lestera sprawił, że film nie staje się przez to mniej „dumasowski”. Przeciwnie, jest on, moim zdaniem, bliski literackiemu pierwowzorowi. Widza rozśmieszają niektóre sytuacje, ale ani na moment nie przestaje poważnie traktować bohaterów.

Faye Dunaway wiarygodnie zinterpretowała postać charyzmatycznej Milady, fascynującej, uwodzicielskiej a jednocześnie podstępnej, perfidnej i bezwzględnej.

 Po raz pierwszy zobaczyłam tę aktorkę w „Chinatown” Romana Polańskiego. Ale już dużo wcześniej zyskała uznanie i widzów i krytyków za rolę w kultowym „Bonnie i Clyde”. Warren Beatty, filmowy Clyde, zażądał, by zaangażowano do roli Bonnie kogoś mało znanego. To on miał być gwiazdą. Kierując się takimi intencjami, nie mógł wybrać gorzej…

Okazuje się, że powieść Aleksandra Dumasa nadal przyciąga uwagę filmowego świata.

W ubiegłorocznej, amerykańskiej produkcji w rolę Milady wciela się Mila Jovovic. Jako aktorka, chyba najbardziej znana jest z serii horrorów science-fiction „Resident evil”.

Nie oglądałam jeszcze najnowszej wersji „Trzech muszkieterów”, widziałam jedynie zwiastuny i trochę o filmie poczytałam. Jest dosyć luźną adaptacją i wyraźnie skręca w kierunku kina akcji (Milady skacze na banji i walczy na szpady). Nie brzmi to zbyt zachęcająco i wątpię, by ten film okazał się lepszy niż dzieło Richarda Lestera. 

Ale zamierzam go obejrzeć, by się przekonać.

 

Alicja Minicka

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1078
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 780
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1231
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 715
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 791
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 764
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1146
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 603
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1071
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1144
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 552
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 608
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 632
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 541
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Oglądałam wszystkie trzy ekranizacje...rzeczywiście rocznik 73 jest najbardziej udaną:)

  hussair  (www),  22/09/2012

Popieram moje Panie!

Nie popieram, bo nie mam pojęcia, o co chodzi.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska