Login lub e-mail Hasło   

Egzamin z Życia

Życie to szkoła, a w szkole jak to w szkole, ciągle się czegoś uczymy. Czego tym razem? - sami odpowiedzcie sobie na to pytanie...
Wyświetlenia: 2.076 Zamieszczono 24/09/2012

...

Egzamin z Życia

 

Szkoła Życia

 

- Tak ogólnie to nie uważam siebie za lekarza.

- Prędzej uważam się za badacza, który zajmuje się tym, że...

- prowadzi studia nad człowiekiem, nad światem.

- A ponieważ...

- Chrystus na przykład wypowiedział takie zdanie...

- "Ten kto zna wszystko, ale nie poznał siebie, ten nie zna nic".

- To mówi nam o tym, że na początek trzeba poznawać człowieka...

- a pojąwszy człowieka możemy pojąć sedno i zjawiska zachodzące w świecie.

- A tak naprawdę ludzie, którzy do mnie przychodzą...

- pomagają mi poznać człowieka.

- I stało się w sposób naturalny, że nawiązała się jakaś współpraca.

- Z kim?; - Uważam, że z Bogiem.

- Dlaczego taki wyciągnąłem wniosek?; - Dlatego, że przez te prawie 10 lat, gdy...

- zajmuję się tymi sprawami...

- daje mi On różne przykłady.

- Na początku nauczam się jednego przedmiotu, przychodzą ludzie, którzy wszyscy mają podobną cechę wspólną...

- potem drugi przedmiot, potem trzeci, potem czwarty, potem tworzony jest system zdrowia człowieka oraz...

- tworzona jest idea tego co on sobą przedstawia, na ile jest on bardziej złożony od...

- tortowego przekładańca, jakim go przedstawia współczesna nauka.

- I okazuje się, że człowiek, wszechświat i Bóg to wszystko jest w zasadzie jednością...

- i dlatego rozdzielić ich po prostu nie można.

- Nie da się rozdzielić, ani na poziomie konstrukcji, ani na poziomie działania.

- Jest to wiecznie pracujący system, gdzie Bóg jest nierozdzielną częścią człowieka i wszechświata...

- a odpowiednio wszyscy ludzie i wszechświat są związani na tyle, że...

- życie każdego ma swój wpływ na życie wszechświata.

- W zasadzie człowiek jest przede wszystkim osobowością...

- a osobowość ma pierwszeństwo do przejawienia woli.

- I jeśli człowiek przejawiał by swoją wolę, to wszystko byłoby doskonale.

- Co zechciał to i uczynił.

- Ale okazuje się, że może on chcieć jednego, a wykona zupełnie coś innego.

- Pada pytanie: - "Dlaczego? Jak to się stało?".

- Już mówiłem, że po pierwsze jest on prowadzony ku temu, by nie przejawiał swojej woli.

- Zatem co się przejawia? Kto podejmuje decyzje za człowieka?

- Okazuje się, że decyzje podejmuje za niego jego podświadomość.

- Kiedy człowiek nie przejawia woli pracuje jego podświadomość.

- Jest to z punktu widzenia priorytetów już "drugi krok"...

- druga instancja, która podejmuje decyzje...

- lecz w 95% przypadków pracuje właśnie podświadomość.

- Dochodzimy do wniosków, że człowiek zaledwie pojmuje...

- jak jest zbudowany i jak funkcjonuje, dlaczego czyni tak, a nie inaczej.

- Jeśli zechcemy zrozumieć co on wykonuje, to powinniśmy zwrócić się do jego życiowego doświadczenia...

- które ma w swojej podświadomości, zrozumieć co to za doświadczenie...

- gdzie jest tak naprawdę zmagazynowane, czym to jest i z czym się konfrontujemy.

- Okazuje się, że mamy do czynienia ze świadomością człowieka w której zawarte jest jego doświadczenie życiowe.

- I właśnie władanie swoją świadomością prowadzi człowieka do władania swoim życiem.

- Jeśli człowiek chce żyć szczęśliwie, to powinien się rozwijać duchowo, powinien oczyścić swoją podświadomość ze wszelkich brudów.

- Tam są i dobre rzeczy i oczywiście tych się pozbywać nie trzeba...

- dlatego całe to doświadczenie zmuszeni jesteśmy rozdzielić tak jakby na dwie części.

- Powinniśmy z jednej strony wydać ocenę pozytywną...

- a dokładnie za to jaki człowiek osiągnął stopień władania systemem, albo jaki ten człowiek osiągnął poziom władania swoim własnym ciałem.

- Każdy będzie miał inny stopień władania swoim ciałem.

- Po drugie powinniśmy porozmawiać o tym jakie istnieją u nas nie naprawione błędy...

- które bezpośrednio odbijają się na jego zdrowiu fizycznym i psychicznym oraz na jego losie.

- Można powiedzieć, że to doświadczenie chronione w podświadomości...

- określa każde zdarzenie w potocznym życiu, każde zdarzenie mające miejsce dzisiaj...

- jakich ludzi człowiek spotyka, jakie mają oni problemy - wszystko to człowiek określa sam.

- Z drugiej strony powinniśmy zatroszczyć się o jego zdrowie.

- Dlatego też do mnie trafiają ludzie, którzy z jednej strony przychodzą z problemem zdrowotnym...

- a z drugiej strony przychodzą z problemem relacji z bliskimi...

- a jeszcze lepiej powiedzieć z "bliźnimi".

- Różnica jest taka, że Jezus za bliźniego uważał każdego człowieka z którym przyszło nam się spotkać.

- Nawet jeśli jest to nieznany człowiek w autobusie to okazuje się on bliźnim.

- Chrystus właściwie przedstawiał ten problem, że...

- właśnie podejście do bliźniego okazuje się podstawowym elementem życia na Ziemi; - A dlaczego?

- Dlatego, że człowiek przyszedł na Ziemię się uczyć; - Czego się uczyć?; - Przyszedł się uczyć żyć.

- Co znaczy "uczyć się żyć"?; - To znaczy nie popełniać pomyłek.

- Można to nazwać prosto: - "Celem jest życie bez błędów".

- Mówiąc ogólnie... Ci, którzy zajmują się kierowaniem, czy jakimś duchowym rozwojem ludzi...

- przede wszystkim tę funkcję wzięła na siebie religia - dowolna religia.

- Ona i powinna dyktować co robić i jak.

- Ale religia niestety, każda religia - rozwiązuje swoje własne problemy.

- A problemy człowieka rozwiązać może tylko on sam.

- Dlatego też pozostaje nam takie podejście do problemu...

- "Jeśli chcesz dobrego życia, to powinieneś sam władać swoją świadomością".

- To znaczy: - "Jeśli siedzisz w samochodzie, to albo siedzisz za kierownicą, albo nie miej żadnych pretensji o to, gdzie dojechałeś".

- Skoro raz sam oddałeś "kierownicę"... - No cóż, sam oddałeś, sam "gospodarzysz".

- Okazuje się, że...

- człowiek w praktyce nie włada swoją świadomością; - Jak to prosto objaśnić?

- Oto przychodzi do mnie człowiek, a ja go pytam...

- "Jaki jest cel twojego życia?"...

- i wychodzi na jaw, że człowiek nie rozumie o co ja go pytam.

- On żyje, i jeśli chce osiągnąć jakiś cel, to powinien wiedzieć jaki on jest...

- a wtedy może on wybrać stosowne do tego środki.

- A jeśli on nie wie czego chce?; - A okazuje się, że on nie wie czego chce, a wiedzą ci, którzy nim sterują.

- Dlatego pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić jeśli człowiek pragnie szczęśliwego życia, jeśli chce wolności i masy innych rzeczy do których ludzie dążą...

- to powinien nauczyć się rozumieć czym jest jego świadomość, kto i jak na niego wpływa...

- oraz nauczyć się wszystko to przesunąć i władać swoją świadomością samodzielnie.

- Pierwsze co trzeba dokonać, aby samodzielnie władać świadomością, to trzeba przeanalizować swoje dotychczasowe doświadczenie.

- Jest to doświadczenie i tego życia i poprzednich żywotów.

- Jak już wspomniałem trafiają do mnie rozmaici pacjenci...

- tak ja ich nazywam, ale tak naprawdę nie jest to prawidłowe, nie wiem jak ich określić inaczej...

- ci ludzie, którzy przychodzą ze mną pracować - był taki człowiek...

- on wiedział, że w jednym z poprzednich żywotów był angielskim lordem.

- Miał on tak bogate doświadczenie życiowe...

- jakiego nie miał nikt z osób towarzyszących mu wówczas.

- I on okazuje się tak naprawdę głównodowodzącym.

- Musieliśmy pracować razem przez 2 lata, aby "poradzić" sobie z tym lordem...

- aby chociaż usunąć go na "dalszy plan".

- Czasem bywa tak, że człowiekiem włada kilka naraz jego przeszłych osobowości.

- Dlaczego tak się zdarza?; - Ponieważ doświadczenie jakie posiada człowiek zawsze jest indywidualne.

- A decyzje jakie potem człowiek podejmuje - one z reguły tak wyglądają...

- człowiek trafia w podobną sytuację i podejmuje decyzję jaka według jego woli okazuje się właściwą w danej sytuacji.

- Ściślej mówiąc, to jest cała świadomość.

- Czym takim jest świadomość?; - To też trzeba dobrze rozumieć.

- Wielu wyobraża sobie świadomość jako...

- pewien proces intelektualny zachodzący w człowieku.

- I wszystko co nie odnosi się do intelektu za świadomość uważane nie jest.

- Tym nie mniej musimy powiedzieć - wszak mówimy o kierowaniu człowiekiem, że świadomość kieruje człowiekiem...

- W świadomości istnieją dwie sfery - jedna uczuciowa, a druga intelektualna.

- Współczesny człowiek przeważnie żyje w sferze uczuciowej.

- Odróżnia się on od zwierząt tylko tym, że nie ma nad nim aktywnych programów.

- Sam może podejmować wszystkie decyzje i w tym sensie jest faktycznie podobny Bogu...

- i powinien stać się Bogiem...

- choć na to potrzebne będą miliony lat.

- Do tego by zostać Bogiem powinien on zdobywać pozytywne doświadczenie...

- czyli doświadczenie tworzenia, jednak obecnie zdobywa on doświadczenie niszczenia.

- I kiedy rozmawiamy o tym, że powinniśmy usuwać jakieś programy z podświadomości, to mamy na uwadze właśnie programy niszczenia.

- Te decyzje, które prowadzą do destrukcji trzeba usuwać.

- Destrukcji czego?; - Destrukcji losu, zdrowia.

- Wszystko to jest tak naprawdę nieprawidłowa zawartość podświadomości.

- Podświadomość można oczyszczać; - Od czego trzeba zaczynać?; - Od oczyszczenia sfery emocjonalnej.

- A to dlatego, że jest ona u człowieka czynnikiem wciągającym w doświadczenia.

- Ponad 95% to sfera uczuciowa.

- A nawet ponad 99%.

- U laureatów nagród Nobla, intelekt w świadomości...

- w całej jego zawartości zajmuje około 3%, a pozostałe to wszystko uczucia.

- Człowiek żyje według uczuć i nic w tym złego...

- złe jest tylko to, że uczucia jako narzędzia twórcze i niszczące, którymi powinien władać...

- w swym całkowitym składzie, który trzeba poznać i okiełznać stanowią liczbę 324...

- a on zna na przykład 30/50.

- I dlatego, że zakres ich jest tak mały...

- to intelekt wypełnia tak naprawdę rolę wspomagającą.

- Powinien on uświadamiać sobie te uczucia, które istnieją, po to człowiek powinien doznawać jakichś nowych uczuć.

- A w tej społeczności w jakiej dziś żyjemy jest dobrze jeśli przez całe życie pozna jedno nowe uczucie.

- Takie przykładowo jest dzisiaj tempo rozwoju, taka jest efektywność nauczania...

- w tej "Boskiej szkole" do której trafiliśmy; - Wielu tutaj chce trafić, a gdy tak się stanie zapominają oni po co tutaj przyszli, jaki był cel życia...

- człowiek już nic nie wie, a gdy go pytają: - "Po co tu żyjesz?"...

- niektórzy odpowiadają, że po to aby wychować dzieci.

- Często wtedy mówię tak: - "Tak jak łyżwiarze mamy programy obowiązkowe"...

- tak samo jest w życiu, chodzi o ochronienie życia, zachowanie go na Ziemi.

- To jest ważne dla wszystkich, ale...

- najważniejsze jest, by poznać na czym polega szczególny sens każdego przyjścia człowieka na Ziemię.

- Oprócz tego istnieje jeszcze jeden bardzo ciekawy aspekt: - "Zdobycie przez człowieka wiedzy".

- I znów to wszystko związane jest z tym, co my nazywamy "życiem".

- Kiedy człowiek trafia na Ziemię, to niesie ze sobą to doświadczenie z podświadomości o którym mówiliśmy...

- lecz nie może ze sobą przynieść uczuć; - Uczucia powinni dać mu ci, którzy już żyją.

- Czyli genetyka, aparat genowy jest sposobem na dostarczenie człowiekowi mechanizmu przejawiania uczuć - czyli emocji.

- Emocje tak naprawdę są definiowane poprzez rodzinę...

- I za każdym razem, gdy człowiek schodzi na Ziemię powinien otrzymać zespół uczuć nie mniejszy niż w poprzednim życiu.

- Jak on się będzie tym gospodarzył, to już zależy od jego indywidualnego doświadczenia z którym przyszedł.

- Zazwyczaj dobiera się człowiekowi rodziców tak, że powinien być zachowany i język i stopień rozwoju...

- to znaczy stopień w hierarchii społecznej człowieka, a także i rodziców.

- Jeśli na przykład u pijanych rodziców urodziło się dziecko z upośledzeniem umysłowym...

- to nie mówi o tym, że rodzice są winni, mówi to o tym, że innych rodziców nie dało się dobrać - nie było możliwości...

- dlatego też urodziło się ono właśnie w tej rodzinie.

- Oto przykładowy problem wcielenia ludzkiego; - Czyli uczucia dają mu rodzice i naturalnie rodzice go kształcą...

- I rezultatem wychowania jest to, co w sferze uczuciowej człowieka nazywamy moralnością.

- Czym jest moralność?; - To jest wiedza uczuciowa.

- To jest to, co najczęściej przejawiamy w swoim życiu.

- Czyli, że możemy mieć przykładowo zestaw 50 uczuć, ale z nich trzeba coś ująć...

- to nie oznacza, że wszystkie te uczucia są dobre, tam są i uczucia destrukcyjne i budujące.

- Gniew jest u podstaw uczuciem niszczącym.

- Kiedy się tym faktycznie zajmujemy, to tak naprawdę...

- to tak naprawdę niszczymy i swoje życie i swój świat.

- Tu muszę powiedzieć taką oto rzecz...

- Bez względu na to, że teraz tutaj siedzimy razem, znajdujemy się w różnych światach.

- Każdy z nas znajduje się w swoim własnym świecie i po to, by się komunikować powinniśmy zbudować sobie wizerunek tego człowieka...

- z którym się spotykamy i z tym obrazem żyjemy.

- Człowiek może się zupełnie różnić od tego obrazu jaki mu nadaliśmy.

- Bardzo często mąż lub żona przez 30 lat wspólnego życia "był inny"...

- a on zawsze był taki, ale po prostu obraz był zbudowany z nadzieją na lepszą przyszłość, niezupełnie taki jaki jest naprawdę.

- I oto nagle następuje olśnienie.

- Człowiek nie jest niczemu winien, on zawsze był taki, on starał się grać rolę jakiej od niego oczekiwano i on ją grał.

- Dlatego powinniśmy zrozumieć, że my wszyscy dla siebie nawzajem gramy role.

- I jeśli chcemy się dowiedzieć kim on jest tak naprawdę, to powinniśmy poprzez pierwsze odczucie, pierwsze zetknięcie z człowiekiem...

- dowiedzieć się o nim jak najwięcej, gdyż dalej będzie on już grał rolę.

- A w tej chwili nie gra on żadnej roli dla mnie; - Jest on taki jaki jest.

- Jest to łatwo pojąć na przykładzie dzieci.

- Dzieci dla każdego dorosłego grają swoją rolę...

- ale, gdy zbiera się bardzo wielu dorosłych dziecko zaczyna kaprysić; - Dlaczego? - Bo te rolę są ze sobą niezgodne.

- Pozostaje mu grać już tylko jedną rolę: - "Zdusiliście mnie wszyscy".

- Taki oto obrazek społecznego oddziaływania.

- Jeśli w ogóle mówić o oddziaływaniu na siebie nawzajem, to powinniśmy wspomnieć nieco o tym na czym polega życie.

- Życie oparte jest na miłości.

- Dlatego też i Boga nazywamy miłością.

- Czynimy tak dlatego, że gdziekolwiek byśmy nie spojrzeli - w jakiekolwiek "źródła" tworzące życie...

- obowiązkowo dojdziemy do miłości; - Miłość jest zarówno życiowym zasobem, miłość jest też zasadą, którą powinniśmy zgłębiać...

- miłość jest także sposobem komunikacji.

- I oto ta "trójca" stanowi ścisły obraz...

- Boga "Trójjedynego".

- Można to też powiedzieć inaczej, że "trójca" Boska jest świadomością.

- Jest to wola, są to uczucia, to znaczy, że tworzy ojciec, uczucia to duch święty, a intelekt to syn.

- Dlaczego intelekt jest synem?; - Dlatego, że przejawia się on na samym końcu.

- Jest to ostateczna z form jaka rośnie w świadomości.

- Uczucia okazują się piedestałem na którym można zbudować życie intelektualne.

- Lecz jeśli ten piedestał jest niewystarczający, to znaczy jeśli morale jest słabe...

- to niczego dobrego od pracy intelektu i rezultatów intelektualnej pracy nie ma co oczekiwać.

- Doskonale to wiemy.

- Dlatego też pewien znany pedagog - Jan Kamieński, żyjący w średniowieczu, gdzieś tam w XVI wieku...

- powiadał, że jeśli człowiek jest niemoralny, to w żadnym wypadku nie da się mu wskazać żadnego wyzwania...

- dlatego, że doprowadzi to do złego.

 

Egzamin z Życia

 

- Co to takiego jest wiara?

- Kiedy rozpatrujemy dwie części świadomości...

- intelektualną część świadomości i emocjonalną część świadomości...

- możemy odpowiednio do tego mówić o światopoglądzie i odczuwaniu świata.

- Odczuwanie świata to wiara, a światopogląd to światopogląd...

- jest to postrzeganie świata przez człowieka.

- Okazuje się, że odczuwanie świata albo też wiara kształtuje wszystko co się dzieje z człowiekiem.

- Jeśli jego wiara jest nieprawidłowa to bardzo trudno mu przejść poza te ograniczenia.

- Po pierwsze: - Czym jest prawidłowa wiara?

- Po pierwsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że człowiek jest nierozdzielną częścią Boga.

- Co oznacza nierozdzielną?

- To oznacza, że nawet karma, którą nazywamy...

- ściślej - nazywamy tak ten zbiór błędów, który posiada człowiek...

- i który tak naprawdę określa jego zdrowie i los...

- nawet tę karmę człowiek nie otrzymuje od Boga od razu.

- Jeśli bowiem przy urodzeniu dać mu całą tę karmę i niech on sobie radzi...

- to dożyje on maksymalnie do 6 lat.

- A on powinien pożyć trochę jak należy, zebrać jakieś doświadczenie...

- powinien zaznać jakiegoś szczęścia w życiu, gdyż jeśli go nie doświadczy to stanie się siłą niszczącą.

- Okazuje się, że karmę należy dozować stopniowo.

- Dlatego Bóg, że tak powiem, przygląda się życiu każdego człowieka...

- i reguluje...

- i tę realizację karmy reguluje każdemu indywidualnie.

- Dlatego też jeśli chcemy uleczyć człowieka, jeśli chcemy zajmować się jego zdrowiem, jego losem...

- czynienie tego bez Boga jest bezsensowne.

- To jest zarówno błąd w sztuce jak i bardzo szkodliwe...

- dlatego, że proces uzdrawiania trzeba przede wszystkim prowadzić w kontakcie z Boskością.

- Każdy człowiek pragnący zająć się uzdrowieniem duszy i ciała powinien w pierwszym rzędzie wejść w kontakt z Bogiem.

- To bardzo trudne.

- Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że to jest niezbędne.

- Jest na przykład człowiek, który ma jakieś talenty energo-terapeutyczne...

- i przychodzi do niego człowiek z chorobą i co się dzieje? - On go wzmacnia energetycznie na jakiś czas.

- Mija jakiś czas, a człowiek znów popada w taką samą sytuację - dlaczego? - A dlatego, że...

- człowiekowi nieustannie przekazywany jest program realizacji jego karmy.

- Można nazwać to dyrektywą, gdyż istnieją takie jakby "teczki".

- Nie cała karma jest realizowana od razu, ale jakaś jej część...

- tak więc ta realizowana akurat część karmy, "przedstawia sobą" los i zdrowie - na "dzień dzisiejszy".

- Jeśli chcemy człowieka uzdrowić, to nade wszystko trzeba zatrzymać te wszystkie programy.

- W zasadzie, aby to uczynić wystarczy poprosić Boga by to zrobił.

- On to uczyni, lecz dlaczego?

- Przecież on daje karmę...

- Dlaczego On daje człowiekowi karmę?

- Dlatego, aby człowiek zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak, coś jest niewłaściwie.

- A następnie on powinien sam pracować, powinien sam się uzdrawiać.

- W jaki sposób? - Powinien zacząć władać swoją świadomością.

- Choćby w małym stopniu - po prostu zacząć ją czyścić, zacząć zaprowadzać w niej porządek.

- Twórczy porządek - "A Jak?"...

- Jak? - Zaraz porozmawiamy i o tym.

- Pierwsze co jest potrzebne, aby człowiek nakierował się na ten proces...

- aby dał radę wejść w niego...

- Do tego potrzebna jest stosowna wiara - trzeba wierzyć w istnienie Boga.

- Trzeba wierzyć, że człowiek jest z nim jednością, trzeba wierzyć, że Bóg nie ma nic więcej dla człowieka poza miłością.

- A wszystko inne... co człowiek dał rade - to wziął, a czego nie dał rady, czego nie zdołał - to odrzucił.

- W jaki sposób określane są jego działania? - Określane są tymi emocjami jakie się w nim pojawiają.

- Tu pojawia się kolejne pytanie...

- "Czy to człowiek wpływa na świat, czy też świat wpływa na człowieka?".

- Oczywistym jest, że jest to sprzężenie zwrotne...

- i tu można zacząć patrzeć na ten proces z dowolnego punktu...

- należy tu wyjaśnić kto jest tu gospodarzem...

- okazuje się, że w swoim osobistym świecie każdy jest sam sobie panem...

- każdy sam sobie Bogiem i królem - co jest w stanie to i uczyni.

- Dlatego ludzie jakich spotykam, czyli jak to powiadał Jezus - "bliźni"...

- są dokładnie tymi, których sam do siebie wezwałem do mojego indywidualnego świata; - Jak ja to zrobiłem? - A bardzo prosto.

- Mechanizm jest prosty, jest nim - "rezonans emocji"; - Podam wam przykład z mojego własnego życia...

- Stoję sobie w kolejce do jakiegoś kina.

- Idzie kobieta z dzieckiem, ona przystanęła sprawdzać ceny, a dziecko stanęło przede mną w kolejce.

- Odezwałem się: - "A tobie co, bardzo się śpieszy?".

- On przyjrzał mi się bardzo uważnie.

- Kobieta sobie poszła.

- Ona zupełnie nie zdawała sobie sprawy po co ona tutaj przyszła, popatrzyła na ceny i odeszła.

- Chłopiec ją przyprowadził, a chłopca wezwałem ja.

- Czym go przywołałem? - U mnie były zablokowane emocje, u niego także.

- I oto spotkaliśmy się, wymieniliśmy energią i obaj zachorowaliśmy.

- Mnie po minucie zaczęło boleć gardło; - Ja zdawałem sobie sprawę co się dzieje i w mgnieniu oka leczę siebie i chłopca...

- i w ten sposób przerywam proces chorobowy.

- Wróćmy teraz do człowieka, który zdał sobie sprawę, że choruje i doświadcza niemiłych rzeczy w życiu.

- On przychodzi do mnie i powiada: - "Oto takie się u mnie dzieją rzeczy, co robić?".

- Ja oczywiście mu nie mówię, że wszyscy, którzy do mnie przychodzą, wszyscy wychodzą z jednym i tym samym.

- Wszyscy wychodzą z zadaniem pracy ze swoją świadomością.

- Na czym polega ta praca?

- Trzeba oczyszczać etyczną część swojej świadomości...

- i trzeba oczyszczać intelektualną część świadomości.

- Tak, więc co człowiek tworzy; - Przede wszystkim tworzy on emocjami, emocjami tworzy przestrzeń...

- a w przestrzeni trwa już twórczość w której określany jest już zamysł, czyli poprzez intelektualną część świadomości...

- to co człowiek postanowił zrealizować - jakiś zamysł intelektualny.

- Wszystkie zmysły, wszystkie emocje, których człowiek używa są narzędziami za pomocą których tworzy on przestrzeń...

- Przestrzenie można stworzyć rozmaite; - Mogą być one destrukcyjne lub twórcze.

- Dlatego w...

- przestrzeni destrukcyjnej człowiek nie jest w stanie tworzyć intelektualnie.

- Nie jest w stanie on stworzyć żadnych "myśloform", gdy jest w emocjach negatywnych.

- Jeśli emocje są pozytywne to jest w stanie tworzyć "myśloformy".

- Co to jest "myśloforma"?; - Jest to wszystko co istnieje wokół nas, a w tym także my sami.

- To wszystko to "myśloformy", są to przejawy życia.

- I te właśnie "myśloformy" stają się życiowymi formami - tym jest nasz świat.

- I ten nasz cały świat..., aby umieć nim władać powinniśmy zrozumieć jak on jest zbudowany.

- A jak jest zbudowany?; - Zbudowany jest następująco... - Pamiętacie jak wam mówiłem, że istnieją 4 Światy...

- Praw, Naw, Jaw i Sław.

- Przede wszystkim wszystko bierze swój początek ze Świata Prawi.

- A dlaczego z Prawi?; - A dlatego, że stamtąd płyną fundamentalne...

- ...że tak powiem - sprawy światopoglądowe i tam zaczyna się twórczość umysłowa.

- W Nawi następuje już realizacja - tam następuje tworzenie przestrzeni fizycznej.

- Czym są uczucia z punktu widzenia fizyki?; - To jest elektryczność.

- Czym są myśli?; - To jest pole magnetyczne.

- Dlatego istnieje na przykład u człowieka pamięć stresowa w której...

- kiedy trzeba zapamiętać niewłaściwe, negatywne emocje to zapamiętywane one są w formie elektrycznej...

- dzieje się to w meridianach i czakrach odpowiadających potencjałom elektrycznym.

- Kiedy chcemy zapamiętać "myśloformę", to jest ona zapamiętywana w polu magnetycznym, które istnieje wokół człowieka.

- W taki oto sposób, mniej więcej człowiek tworzy swój świat.

- A jak powinien zachowywać się człowiek?

- Powinien on mieć prawidłową wizję świata, czyli wiedzieć, że istnieje Bóg i powinien zwracać się do niego jak...

- do żywej części systemu, którego sam jest częścią...

- i bez którego nie może on nic zrobić; - Rozumiecie...

- Jeśli on to rozumie i jeśli taka jest jego wiara, to jest mu już lżej...

- ma on już dużo lepszą wizję swojej właściwej struktury...

- o tym co on sobą przedstawia...

- to, że jest on stworzeniem Bożym - może nawet i nie wiedzieć o tym, a jest stworzeniem Bożym.

- On ma te wszystkie możliwości co i Bóg...

- A ten, który bierze się za leczenie powinien...

- znajdować się na bardzo wysokim poziomie rozwoju, albo jak to powiadamy, na bardzo wysokim poziomie harmonii.

- Co to takiego?; - Czym jest poziom harmonii?

- Wyobraźmy sobie, że oprócz czterech wymiarów...

- które znamy, jest jeszcze jeden - piąty wymiar.

- Co mierzy ten wymiar?; - On mierzy poziom samoorganizacji żywego systemu...

- czyli, można to ująć inaczej, że w harmonii istnieje ogromna ilość rozmaitych poziomów.

- Istnieje harmonia niskiego poziomu, istnieje harmonia wysokiego poziomu.

- Na przykład pasożyt żyje harmonijnie - żyje on w harmonii o bardzo niskim poziomie.

- I kiedy zaczynamy w ten sposób mierzyć...

- te wartości, czyli poziom samoorganizacji żywego systemu...

- to okazuje się, że istnieją systemy czysto pasożytnicze...

- czyli wszystkie one są rozmieszczone do określonej granicy poziomu samoorganizacji.

- I ten stopień poziomu samoorganizacji...

- oddziela systemy pasożytnicze od systemów...

- ...jak to nazwać, samo-organizujących się, które istnieją samodzielnie...

- ...i tak oto systemy, a ściśle przestrzenie w których istnieją systemy pasożytnicze...

- odpowiadają wyobrażeniu piekła; - Czym to jest?

- Jest to obszar, gdzie entropia jest zjawiskiem pozytywnym.

- Na naszej Ziemi nie znamy żadnego innego takiego miejsca poza tym właśnie piekłem.

- Żyjemy w tym i uważamy, że cały wszechświat jest tak zorganizowany, ale to zupełnie nie tak.

- Na Ziemi wszystko można zmienić i wkrótce ta zmiana będzie dokonana...

- ale póki co wszyscy uczeni sądzą, że cały wszechświat podporządkowany jest tym zasadom...

- powiedzmy... - "Zasadom termodynamiki", które panują na Ziemi.

- A tak naprawdę wszystko jest inaczej, gdyż...

- wszechświat nie był by w stanie istnieć na takim poziomie harmonii, wszechświat nie może pasożytować - on nie ma na czym pasożytować.

- Ten system sam siebie stworzył i sam siebie utrzymuje nieustannie przy życiu.

- Niestety pośród ludzi ta wiedza nie jest powszechna.

- W świecie zwierząt jest tak samo, widać systemy pasożytnicze.

- Kiedy jest mowa o systemie immunologicznym - co on ma za funkcję?

- On tak jakby odpracowuje hierarchiczność systemu wobec siebie.

- Na przykład człowiek może jeść grzyby, a grzyby człowieka jeść nie mogą.

- Podam taki własny przykład...

- Przyjmijmy, że na paznokciu mojej nogi zaczyna rosnąć grzyb...

- Dlaczego on tam rośnie?; - Dlatego, że krew przestała zasilać obręb ciała.

- I te mechanizmy obronne, które posiada krew nie są w stanie tam zadziałać.

- Kiedy tylko polepsza się krążenie, grzyb sam znika, nie trzeba go leczyć.

- On po prostu ginie, gdyż do głosu doszedł system immunologiczny.

- Takie coś zaobserwować można nie tylko na palcach, ale na dowolnej części ciała.

- Okazuje się, że od stopnia samoorganizacji systemu uzależniony jest poziom pracy systemu obronnego.

- Im wyższy stopień samorealizacji, tym precyzyjniej utrzymywany jest poziom hierarchii systemu.

- Ale istnieje najniższa część piekła, gdzie...

- panuje anarchia; - Czym jest anarchia?

- Jest to stan, gdy system ze względu na swój poziom samoorganizacji nie jest w stanie...

- nawet sprzeciwić się innym systemom.

- Tam można zabijać - to w praktyce świat kryminalny.

- Wszyscy zjadają się nawzajem, żyją z dnia na dzień, nikt za nic nie odpowiada.

- Jeśli zasady są tylko w teorii to tak się dzieje.

- Ściśle mówiąc dobrze wiecie, że pomijanie zasad przy takim światopoglądzie nie sprawia żadnego problemu.

- Tak więc istnieje sposób by poprzez poziomy harmonii zmieniać stopień organizacji.

- Wtedy okazuje się, że granica między piekłem, a rajem znajduje się na granicy między 9 a 10 poziomem harmonii.

- A ile istnieje poziomów harmonii? - Nieskończenie wiele.

- Ja powiadam: - "Do ilu umiesz liczyć - tyle jest poziomów"...

- Dlatego też, gdy człowiek wzrasta w poziomach harmonii to styka się z tym czego jeszcze nie znał, więc jak to może opisać?

- Zaczyna on poszukiwać systemu w jaki mógłby zapisać swój poziom harmonii.

- Jeśli mówić o świecie fizycznym, to można to nazwać ściśle, że jest to 20 poziom harmonii.

- Tam świat fizyczny się kończy i istnienie w świecie fizycznym, istnienie systemów fizycznych ściśle zawiera się w tym zakresie...

- że tak to ujmę: - "Duchowych zdarzeń".

- I gdy przychodzi człowiek z jakimś problemem, na przykład, gdy przychodzi do mnie; - To co ja mu mówię?

- Jako pierwsze słyszy: - "Przyszedłeś do mnie, aby rozwiązać swoje problemy...

- ale najpierw ci powiem, że...

- jeśli ktoś mówi... - Zapłać Pieniądze, a Ja Cię Wyleczę - to zaręczam ci, że cię okłamuje".

- Pracować należy samemu nad sobą, gdyż oprócz ciebie nikt inny tu nie stwarza blokady; - To rzecz pierwsza.

- Czyli, że jeśli ktoś wam obiecuje, że wyleczy was bez żadnej aktywności z waszej strony, to jest to już kłamstwo.

- Po prostu potraktują was jak klienta...

- który będzie nieustannie się pojawiał i tym samym "pomagał" im "zapełnić sakiewkę z talarami".

- Na czym polega trud?

- Trud polega dokładnie na tym, by podnieść poziom samo zorganizowania swojego żywego systemu.

- Co wchodzi w skład żywego systemu? - Duch, dusza i ciało; - Co to takiego jest duch?

- Jest on tym, co każdy człowiek otrzymał od Boga; - Jak to się stało?

- Wziął On Swojego Ducha, oddzielił część i powiada: - "Zdobywaj doświadczenie".

- A potem kolejny, i tak każdy z nas jest równy Bogu według możliwości...

- według - że tak to nazwę - siły duchowej.

- A dalej już jednakowych ludzi nie ma, gdyż każdy ma swoje indywidualne doświadczenie.

- Tak więc tenże duch włada ciałem; - Za pomocą czego on kieruje?

- Nie ma on nic innego oprócz duszy, a więc zestawu narzędzi, którymi nazywamy emocje, lub też uczucia; - Niczego innego nie ma.

- Co zawiera sam duch? - Jest tam ta pamięć w której chronione jest doświadczenie...

- i nawet uczuć własnych on nie ma, je powinien obowiązkowo dać ten, kto już żyje na ziemi; - Ten kto jest żywy.

- Jeśli faktycznie mówić o wiedzy jaką człowiek zdobywa...

- i jeśli mówić, że tak ogólnie człowiek jest po prostu zbiorem wiedzy...

- wiedzy emocjonalnej i intelektualnej...

- oraz rezultatów postępków dokonanych za użyciem ciała...

- to dochodzimy do wniosku, że ta wiedza "magazynowana" jest w różnych miejscach.

- Ta jak już powiedziałem - dać człowiekowi zestaw uczuć...

- zestaw emocji może tylko stworzenie żywe.

- Oznacza to, że wiedza chroniona jest w dwóch miejscach; - Z jednej strony "magazynowana" jest w duchu, a z drugiej w ciele.

- Ciało i Duch okazują się "dwoma pamięciami", gdzie wszystko jest "zmagazynowane".

- Co zawiera ciało? - Tam akurat jest pamięć emocjonalna.

- Wszystko co człowiek odczuł - wszystko tam jest zawarte.

- Dlatego, gdy przychodzą ludzie to pierwsze co należy dla nich zrobić, to postawić diagnozę - "duchową diagnozę".

- Nad czym konkretnie każdy z tych ludzi powinien pracować; - Być może nic tam nie trzeba poprawiać, są i tacy.

- Na przykład była u mnie pewna kobieta i ja jej napisałem długą listę modlitw jakie powinna czytać...

- ona pojechała do Egiptu i weszła na górę Mojżeszową...

- przyjeżdża z powrotem i powiada: - "Niech pan wyjaśni, co ze mną się dzieje, ja to odnajdę"...

- Ja robię odczyt i mówię: - "Wszystko dobrze, pani wszystko odpracowała poza zabójstwami".

- Zabójstwa tak czy siak trzeba będzie odpracować.

- Ona wdrapała się jeden raz na tę górę, jak ona to zrobiła nie wiem, bo to kobieta już około 70, ale żwawa taka.

- Mówiła, że Arabowie jej pomagali, ale na wielbłądach nie siedziała.

- Tak naprawdę te istniejące legendy nie są takie bezpodstawne...

- wejść na górę, to jest też wzniesienie się duchowe...

- tym bardziej, że na tej górze Mojżesza ostatnie 700 metrów idzie się jak po schodach - tam jest bardzo "ostro".

- Była i inna kobieta, wzięła spis modlitw, włożyła do torebki i poszła na "Pik Lenina".

- Potem znów wróciła i mówi: - "Wie pan co... - nic z tego nie czytałam"

- Ja jej na to: - "Nic pani nie miała czytać, już pani wszystko zrobiła".

- Tę pracę duchową jaką wykonała...

- "porywając się" na ten ważny dla siebie...

- szczyt - wszystko to przepracowała.

- Życie skonstruowane jest w taki sposób, abyśmy mogli za każdym razem dokonywać wyczynów duchowych i rozwijać sduchowo.

- Jedyne co powinniśmy wiedzieć, a czego nie czynimy, to naprawiać błędy jeśli one się przy tym pojawią.

- Dlatego też trzeba się nauczyć samemu odnajdować te błędy.

- Jak to zrobić? - Trzeba najpierw zrozumieć, że całe życie jest szkołą.

- Dowolna negatywna sytuacja jaka się wam przytrafia, to albo lekcja albo egzamin.

- Jeśli nic z tego nie rozumiecie, co się dzieje, to jest to lekcja...

- lecz, gdy już wszystko pojęliście to następuje identyczna sytuacja; - A dlaczego?

- Przecież już wszystko zrozumieliście?; - Nie, trzeba jeszcze nauczyć się tą sytuacją władać...

- czyli trzeba zdać egzamin z tej wiedzy jaką posiedliście; - A dlaczego tak?

- Dlatego, że jeśli otrzymałeś jakąkolwiek informację, to nie ma ona świadomej wartości dopóki nie przepuścisz jej przez swój osobisty "cykl twórczy".

- Kiedy ona staje się już taką wiedzą, to jest to już prawdziwa wiedza.

- Wszyscy to już doskonale znają - pedagogika od dawna już to wie, że koniecznie trzeba wszystko sprawdzić...

- aby to zapadło głęboko w pamięć.

- Bardzo ważnym jest, by nauczyć się nie tylko zdawać egzaminy, ale należy nauczyć się prawidłowo dostrzegać te sytuacje szkoleniowe.

- Większość ludzi, gdy następuje jakiś trudny czas w życiu zaczyna to przeżywać...

- i jest to najgorsze co można wymyślić; - A dlaczego?

- bo podczas przeżywania człowiek może rozbudzić jeszcze więcej negatywnych emocji, które w tym czasie "płyną lawiną".

- Każda emocja negatywna niszczy człowieka.

- Jeśli potrafisz odpracować ciężką sytuację "z marszu", to jesteś panem sytuacji.

- Jeśli nie, to jeszcze trzeba ci popracować.

- Tu interesująca sprawa, gdy człowiek zaczyna się leczyć to zwiększa się mu ilość nieprzyjemności w życiu.

- Wszystko - nawet ząb trzeba wyrwać; - A dlaczego? Zwiększyła się szybkość jego wzrostu duchowego i "kontrola" do niego zagląda częściej.

- I tam mu się przyglądają: - "Kim ty jesteś? Co ty tu wyrabiasz?" - On na to: - "Jestem taki a taki"; - Tak? No to sprawdzimy.

- Czyli przechodzi, albo nie - tkwi tam póki nie zda egzaminu.

- A kto naucza?

- No to jest jasne, bliźni jest nauczycielem.

- Pośród bliźnich jest masa krewnych, gdyż krewni to tacy nauczyciele od których nigdzie nie uciekniesz.

- Każdego człowieka można odprawić, a rodziny nie.

- Dlatego też krewni nas najwięcej uczą...

- ale nauczycielami mogą być...

- nie tylko krewni.

- Dam wam taki przykład...

- Jeden z moich pacjentów jest głównym inżynierem zespołu fabryk.

- Jest to człowiek, który pisze książki o losie państwa - bardzo inteligentny człowiek.

- Ma on konkretny, swój światopogląd - on jest niewierzący, jest ateistą.

- Problem w tym, że kiedy umarła jego matka-staruszka, to pozostali sobie wrogami.

- Ona go uczyła, a on nie rozumiał.

- Nie dlatego, że nie chciał się uczyć...

- Po tym jak jej zabrakło...

- wszelkie te negatywne role nauczycieli wzięła na siebie jego kochająca żona.

- Dziś ona go prowadzi pod rękę, bo on oślepł, a i tak nic nie zrozumiał...

- A to dlatego, że nie ma w tym człowieku wiary.

- Nie ma on właściwego wyobrażenia o tym, co od czego zależy.

- On nie rozumie mechanizmów życia.

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 779
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





"Pracować należy samemu nad sobą" - niechaj to mottem przewodnim będzie dla wszystkich poszukujących prawdy...

Droga do zrozumienia bywa długa i kręta, ale warto ją przejść, aby choć cząstkę życia i siebie zrozumieć .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska