Login lub e-mail Hasło   

Powiedział Nalepie "odp...l się"

Rozmowa z Tomkiem Bieleckim, harmonijkarzem, laureatem krajowych i zagranicznych festiwali. Grał m.in. z Tadeuszem Nalepą, Maleo Reggae Rockers, Houkiem, 2Tm2,3, T. Love.
Wyświetlenia: 1.292 Zamieszczono 26/09/2012

Kiedy byłem…

małym chłopcem wiedziałem, że będę grał bluesa. Nie śmiałem nawet marzyć, że z Tadeuszem Nalepą. To marzenie spełniło się w 1995 roku.

Dlaczego blues?

Miałem 8 lat, gdy mój ojciec zabrał mnie na koncert Muddy’ego Watersa, w domu było dużo płyt z muzyką bluesową. Moim pierwszym instrumentem była perkusja, jednak ze względu na sąsiadów zamieniłem ją na harmonijkę ustną. I okazało się, że trafiłem w dziesiątkę.

Pierwszym zespołem był Blues 66, który współtworzyłem, mając niespełna 17 lat. Wygraliśmy eliminacje do Rawy Blues, gdzie w nagrodę wystąpiliśmy na głównej scenie. Potem zacząłem współpracę z Tadeuszem.

Mistrzu, odp…l się

Na pierwszej próbie przed nagraniem płyty „Flamenco i Blues” w Józefowie bardzo wymagający i srogi Tadeusz kwestionował mój styl gry. Kazał mi powtarzać kawałek utworu 50 tysięcy razy, doprowadzając moją próżność do wrzenia. Ku własnemu zaskoczeniu powiedziałem: „Odp…l się, lepiej nie umiem” i trzasnąłem drzwiami. Tadeusz wysłał za mną Piotrka (Piotr Nalepa, syn Tadeusza, gitarzysta), z wieścią, że mam wracać i grać tak jak umiem. Poczułem się głupio…

Wróciłeś?
Tak i okazało się, że ten oschły facet stał się nagle łagodny i przyjazny. Nagrałem z nim jeszcze jedną płytę „Zerwany film”, pojechaliśmy w trasę z Inwazją Mocy. Tadeusz mnie strasznie stresował, z jednej strony mobilizował, a z drugiej sprawiał, że okropnie się spinałem. Była to dla mnie wielka przygoda i nauka pokory.

Na koncercie w Stodole graliśmy „Co się stało kwiatom”, utwór, który Tadeusz szczególnie celebrował. Zaczyna się harmonijką. W stresie wziąłem instrument w zupełnie innej tonacji. Po introdukcji zespół wszedł na temat utworu, co zabrzmiało jak pilnik w zębach. Nalepa nie przerwał gry, tylko przez mikrofon powiedział mi: „wyp…laj”. Przy dwóch tysiącach ludzi, nie licząc tych przy odbiornikach.

W sumie bardzo pozytywna sprawa z tego wynikła, nauczył mnie szacunku dla odbiorcy i kolegów muzyków. Informację o Jego śmierci przekazał mi Janusz „Kosa” Kosiński, popłakałem się.

Grałeś w teatrach…

W Ateneum w „Cyrano de Bergerac” grałem z  Jankiem Jangą Tomaszewskim, ze spektaklem „Moja mama Janis” Teatru Roma jeździliśmy po całej Polsce. Dobrze to wspominam.

Filmach...
W „Sponie” i „Sposobie na Alcybiadesa” grała moja muzyka, jako aktor wystąpiłem w „Abudibi Abudabi”, zrobiłem też muzykę do tego filmu.

I na festiwalach

Tak, udało mi się w Poznaniu, Mysłowicach, Bydgoszczy, Toruniu, a także w Niemczech, Francji, Holandii, Estonii, Moskwie. Wystąpiłem  też w byłej Jugosławii.

 

Nie tylko blues, nie tylko flamenco…

Grałem z wieloma muzykami. W reggae’owym zespole Maleo Reggae Rockers, z Robertem Brylewskim, T. Love, Houkiem, 2Tm2,3, Kostkiem Yoriadisem. W Staromiejskim Domu Kultury do 2002 roku odbywała się superimpreza, której gospodarzem był Tadeusz Woźniak, taki Hyde Park dla artystów, lubiłem tam grać, szkoda, że już jej nie ma.

Jesteś też nauczycielem…

Tak, przez pięć lat pracowałem jako instruktor w Domu Kultury Śródmieście, teraz uczę prywatnie. Bardzo lubię patrzeć jak ci kumaci idą dalej swoją drogą i jak wychodzi im to na dobre.

I saskersem*…

Grałem tu wszędzie, na murku, nad kanałkiem, na drzewie, o różnych porach dnia i nocy. W Salonie 101, kościele, na pogrzebach i na stypach. W barze Fregata obrywałem szmatą od pani Fredzi, która wrzeszczała: „Wynoś się stąd, to jest lokal dla porządnych ludzi”. Jednak właściciel był przychylny muzykom, robiliśmy tam jamy z Jankiem Pęczakiem (T. Love), Arkiem Krupą (Szwagierkolaska), Grzegorzem Rytką (Daab) i wieloma innymi. Zapraszałem też swoich uczniów. Niestety, po śmierci właściciela ta idea upadła. Teraz próbuję ją odrodzić w barze Alpejskim, pierwszy koncert z grupą Zderzenie za nami, zobaczymy, co z tego wyniknie. Jak nie tu, to gdzie indziej, muzyka powinna być wszędzie.

 

* Saskersi – tak mówią o sobie mieszkańcy Saskiej Kępy

Podobne artykuły


20
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3105
33
komentarze: 83 | wyświetlenia: 2872
32
komentarze: 37 | wyświetlenia: 9205
23
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3176
20
komentarze: 8 | wyświetlenia: 5627
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2551
18
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1676
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2739
17
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2760
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1316
29
komentarze: 14 | wyświetlenia: 12735
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 13232
 
Autor
Artykuł



Gratuluję. Moją uwagę przykuło zdanie '' Kiedy byłem…...małym chłopcem wiedziałem, że będę grał bluesa.'' W moim domu od dziecka przewija sie blues, codziennie. Mój tatko gra na saksofonie. Kocham tę muzykę.

Dziękuję bardzo :) Mamy zatem wspólną miłość, pozdrawiam!

Ta miłość jest piękna. Również pozdrawiam:)

Nie potrafię bez bluesa i jazzu... Mmmm...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska