Login lub e-mail Hasło   

Recepta na bycie Macho

Większość poradników wprowadzi w Twoje życie chaos i cierpienie; uczą one czytelnika, w jaki sposób zmienić ma on swoje zachowanie i prezencję
Wyświetlenia: 2.499 Zamieszczono 26/09/2012
W dzisiejszym felietonie, odpowiadam na pytanie Bartka. Podobne zadaje mi wiele braci samców, więc wykorzystuje świetną okazję i odpowiadam zbiorczo; tak jak umiem, w oparciu o to co wiem i rozumiem.


Witam, czytam pańską stronę Samczeruno.pl i żałuje że nie znalazłem jej wcześniej, jednak obstawiam że takich tekstów już Pan trochę usłyszał. Zatem przechodząc do konkretów, ciapa ze mnie. Samoocena niska, brzuch, groźba łysinki, powodzenie nie za dobre. Czytam wszystkie poradniki, szukam rozwiązania to też i Pana chciałbym prosić o poradę. Jak zmienić się w niekoniecznie macho, ale stojącego na własnych nogach faceta. Praktycznie z wszystkim co pan pisał na stronie się zgadzam, ale jak to w życie wprowadzić?




Większość poradników wprowadzi w Twoje życie chaos i cierpienie; uczą one czytelnika, w jaki sposób zmienić ma on swoje zachowanie i prezencję, by osiągać sukcesy w związkach z kobietami. Mamy więc porady dotyczące obniżenia tembru głosu, spokojnego mówienia, zdecydowania w ruchach, działaniach, sztuki ubioru, szybkiej decyzyjności, i wszelkich innych rzeczy ukazujących Pańską męskość, dominację. To są całkiem dobre porady, jednak kompletnie niepraktyczne. Ludzkie ciało ma ok. 400, 500 mięśni, i wszystkie one tworzą mowę ciała na którą podświadomie reaguje kobieta. Mężczyzna niepewny siebie, nie jest w stanie kontrolować ok. 450 mięśni, jednocześnie próbując się nie zaczerwienić i nie zająknąć, recytując wyuczony tekst podrywu jak robot piskliwym głosikiem. Z tego wyjdzie kompletna klapa, a adept podrywu stanie się pośmiewiskiem wśród innych zakompleksieńców. Te książki nadają się jedynie jako ciekawostki do poczytania w toalecie, a później podpałka na ognisko.


Rzadziej spotykane książki są już sprytniejsze; ich autorzy rozumieją że kontrola ciała i otoczenia, jest nierealna u człowieka z dużymi kompleksami czy lękami, a więc jedyną ścieżką ku sukcesowi, jest zmiana osobowości. Gdy człowiek uwierzy że jest macho, nie trzeba kontrolować ciała, ono samo zachowuje się jak ciało macho - wyprostowana sylwetka, wypchnięta klatka piersiowa, wciągnięty brzuch, specyficzny chód i zachowanie człowieka, który świadomy jest swojej siły i dominacji. Ale tu pojawia się problem, ponieważ zmiana osobowości, to likwidacja swoich głównych lęków, podrasowanie pewności siebie i kilka innych spraw. I z tego co mi wiadomo, klasyczna psychologia ma w tym mierne efekty, żeby nie użyć brzydszego słowa. Całe lata pracy z pacjentem na kozetce, by chociaż jedna fobia minęła (a najcześciej nie mija) to szokująco niska skuteczność. Metody NLP działają znacznie skuteczniej, ale też nie na tyle by sprowokować tak duża zmianę. Oczywiście, psycholodzy chwalą się sukcesami, psychiatrzy lekami coraz to nowszych generacji a trenerzy NLP gotowymi cudami na talerzu. Wystarczy jednak by zamiast czytania marketingowego bełkotu, poczytać chociażby fora dla ludzi z fobią społeczną, którą ma wielu adeptów podrywu. Lata sesji, terapii grupowej i solo, stosy leków; i nic. Czasem na chwilę zaleczą objawy, ale znaczna większość ludzi po prostu żyje tak jak żyła, w lęku. Do lęku dochodzi nienawiść do swojego ciała i siebie, za to że takie jest, że nie chce się zmienić by dorównać wymarzonemu ideałowi.


Cipka w sukience


I tu dochodzimy do głównego dania; faceci cipkowaci, zalęknieni, takimi najczęściej zostaną do końca życia. Tak się złożyło że poznałem niejednego po bardzo drogich kursach, gdzie byli uczeni jak się poruszać, jak mówić do kobiety, ale to były tylko kosmetyczne zmiany; czuć było rybą od ich cipek, waniało równo, mogli by założyć sukienkę i nie zauważyłbym różnicy. Wiecie dlaczego jestem taki złośliwy? bo każda z tych męskich cipek, próbowała udawać kogoś kim nie była. Nie akceptowali siebie, odrzucali to kim są, a chcieli być jak ideał z telewizji; jeśli oni nienawidzą i odrzucają siebie, jeśli oni się nie szanują, to i ja ich nie mogę szanować. Cipki w sukienkach, ot co. I nie chodzi wcale o to że ja nimi gardzę; po trzykroć nie. Jeśli nie szanujesz siebie, to jeśli ja okażę Ci szacunek, uznasz że Tobą manipuluję, drwię z Ciebie. W końcu znasz siebie lepiej niż ja Ciebie, więc jeśli Ty uważasz że jesteś żałosny, to w to wierzysz i uznajesz za prawdę. Jeśli zareaguję inaczej, znienawidzisz mnie. Ludzie z kompleksami pragną szczerych komplementów, a gdy je uzyskują od naiwniaków i społeczniaków z misją czynienia dobra dla każdego, nie wierzą w nie i w odpowiedzi nienawidzą. Wierzą tylko oszustom którzy ich ordynarnie oszukują; po prostu czują podświadomie że to tylko kit, i to akceptują. W tej grze jednak jest tylko coś za coś; fałszywy komplement, najczęściej wymienialny za grube pieniądze adepta sztuki macho.


Dlatego gdy poznajesz człowieka, niezwykle ważnym jest, byś poznał czy on sam siebie docenia, szanuje. Jeśli nie, każde ciepłe uczucie wobec niego będzie źle odebrane; jako pogarda bądź szykana. Dlatego później faceci dziwią się, że kochali swoją kobietę, skakali koło niej, wszystko dla niej robili, a ona szalała by w końcu pójść do alkoholika, który ją tlucze codziennie po pysku. Znam takie przypadki, ale też na odwrót; kobieta stara się, staje na rzęsach, a facet wariuje i wchodzi w związek z psychopatką. Niestety, nie jest tak że ludzie są równi, i że wszyscy chcą miłości, szczerości i ciepła. Niektórzy tylko deklarują że tego chcą, ale spełnienie odczuwają jedynie w toksycznej relacji. Wszyscy wokół chcą im pomóc, tłumaczą, perorują i argumentują; nic z tego. Rzekoma ofiara toksyny miłosnej płacze, szlocha, zawodzi że chce miłości i szczęścia, chce ułożyć sobie życie; ale wraca do potwora, jakby była opiłkiem żelaza przy wielkim, psychopatycznym magnesie. Wymieni wybite zęby, nastawi złamany nos, i już pędzi do kata po kolejną porcję pogardy i upodlenia. A sprawa jest całkiem prosta; niektórzy lubią być ofiarami. Po prostu to ich kręci. Ci którzy pomagają, wchodzą w orbitę toksycznych wpływów, i zostają bezwzględnie wykorzystani. Takie historie też znam; ale to dobrze, jeśli chcesz pomagać, musisz się nauczyć pomagać, to wielka sztuka. Nie sztuką jest dać menelowi pieniądze, za które on się upije i nadal będzie na dnie. Sztuką pomocy jest sprawić, by ktoś na dnie poczuł chęć na odbicie się od mulistego, pełnego odpadków dna.


Ty pier.. hipokryto...


Wbrew pozorom, nie osiąga się tego komplementami; nikt z niską samooceną, nie przyjmie komplementów jako pozytywnego bodźca do rozwoju siebie, a na pewno za nie nie odpłaci. To niewdzięcznicy, upajający się swoim nieszczęściem, uważający że wszystko im się należy, ponieważ oni są nieszczęśliwi i w życiu im nie wyszło. Nic im się nie udaje, więc w nieszczęściu chcą być doceniani, zauważeni, chcą być gwiazdorami męczeństwa. Warto zaakceptować fakt, że niektórzy chcą tak żyć, że jest to ich wolny wybór. Chcą umrzeć we własnych szczynach, dusząc się wymiocinami? musisz się z tym pogodzić. Jeśli będziesz chciał im pomóc, obrabują Cię z pieniędzy i spokoju duszy. Jedyna pomoc, to danie przykładu; bądź szczęśliwy, spełniony, a może degenerat też zechce taki być? w końcu zobaczy że to możliwe. Wszyscy mu tylko mówią że warto być szczęśliwym, ale on tego w ogóle nie widzi; bo mówią tak przeważnie hipokryci, onanizujący się swoją lepszą pozycją nad menelem, któremu rzekomo z dobrego serca pomagają. Większość faktem pomocy słabszym i biedniejszym, tylko się dowartościowuje. Ładują akumulatory zadowolenia, sprawia im przyjemność obserwacja że nie tylko oni mają źle, i że nie są na samym dnie; bo Ty na nim jesteś. Martwią się, załamują ręce, a w środku serduszka troszeczkę dziwnej, perwersyjnej satysfakcji. I za te ohydztwo chcesz wdzięczności? gdy Ty na siłę nieudolnie komplementujesz kompletnego nieroba, lenia i śmierdziela, a często złodzieja albo jeszcze gorzej, liczysz na nagrodę za swoje "dobre uczynki", i szokujesz się gdy ktoś w zamian za Twoje rzekome dobro, np. Cię okrada czy mocno obije.


Pan Wampir Kurwa Emocjonalny


W młodości podziwiałem pewnego Pana. Ten to miał podejście do kobiet... miękły im kolana przy pierwszym z nim kontakcie. Nic z tego nie rozumiałem; miał męską twarz, ale wcale nie przystojną, był niższy ode mnie. Niczym nie wyróżniał się z tłumu; podziwiałem go, i chciałem być taki jak on. Gdy pytałem go o tajemnicę jego sukcesu z kobietami, odpowiadał tradycyjnie; szampan, kwiaty, dużo prezentów, komplementy. Jak mi mówił, kobietę trzeba po prostu kupić i zdobyć. Działało. Gdzie by nie był, niemal wszystkie mężatki trafiały w orbitę jego ruchliwych i chutliwych trzewi. Przerabiał te wierzące, niewierzące, inteligentne, tępawe, co tylko mógł, a mógł dużo. Te rady były jednak bardzo szablonowe; u mnie nie działały, i z tego co widziałem u innych ludzi też nie. A i sam Pan, kwiatków nie widziałem żeby kupował. I zadawałem sobie pytanie, dlaczego u niego to działa, a u mnie nie? przecież ten człowiek wystarczyło że się odezwał, a nie musiał kupować żadnej zieleniny i podkupywać kobiece łono prezencikami. Często po kilkunastu minutach, miał niezobowiązujący seks. Czyli to nie jego rady były kluczem do nektarium, a coś zupełnie innego.


Dopiero wiele lat później, zrozumiałem o co chodziło. Gdy zacząłem poznawać psychiatrię i psychologię, wiele czytałem o zjawisku psychopatii, o zawężeniu świadomości takiego człowieka, nazwanego przez świetnego Bernsteina wampirem emocjonalnym. I zrozumiałem dlaczego te rady nie mogły zadziałać w moim przypadku tak, jak u tego przemiłego, uroczego Pana. Zacząłem wspominać pewne rzeczy, i nagle okazało się że wszystko do siebie pasuje jak ulał. Ten Pan był psychopatą. Ten typ osobowości charakteryzuje się magnetyzmem, mocną charyzmą i seksapilem, a także odczuwalną siłą psychiczną. Zbrodnicza, niepełna osobowość, chora z natury i moim zdaniem niepodatna na leczenie, wytrenowała czy też nabyła, umiejętność wpływania na potencjalną ofiarę. Są dwa wyjaśnienia tego fenomenu. Jeden to teoria Andrzeja, który głęboko sięga po ezoterykę wyjaśniając kwestie psychopatii i jej nadludzkich możliwości http://swiatducha.wordpress.com/obciazenia-duchowe/
Nawet jeśli nie wierzycie w takie sprawy, zachęcam was do lektury; pomijając wątki ezoteryczne, cała psychologiczna otoczka tego tematu wiele wam da w życiu, i być może ocali przed wielkim nieszczęściem.


Druga teoria którą sam stworzyłem, i która wydaje mi się sensowna, to teoria przystosowania instynktownego. Wiemy że człowiek oślepiony, w niezwykły sposób wyostrza słuch i dotyk. Ktoś bez nóg, ma niezwykle sprawne ręce. Jedne narządy przejmują pracę innych, i próbują zminimalizować stratę. Psychopata nie ma serca, nie potrafi kochać i odczuwać empatii, a ludzkość te cechy w większości posiada. Jeśli nie masz wzroku, wyostrza się w niezwykły sposób słuch... gdy nie masz serca które możesz zaofiarować drugiemu człowiekowi, musisz przyciągać w inny sposób do siebie ludzi. Rozumiecie? nie wiemy do końca jakie człowiek ma psychiczne możliwości. I nikt kto nie dozna oślepienia, nie wie jak jego słuch może być wrażliwy i sensytywny. Można to samemu sprawdzić, chodząc w opasce na oczy np. cały dzień. Kto spróbuje, zdziwi się jak mocno jego słuch stał się wyostrzony. Moim zdaniem psychopata to ktoś, kto zastępuje serce umiejętnościami wpływu na innych ludzi. Podrasowana zostaje tymczasowa życzliwość, uwaga którą koncentruje się na potencjalnej ofierze (ona czuje się wysłuchana, szanowana, ważna), i szereg innych psychicznych właściwości. To jest zastąpienie usuniętego, emocjonalnego narządu. Skuteczne i widowiskowe, jednak skrywa w sobie otchłań smutku i bólu.


Och! to straszne!


I to jest straszne, że młodzi, wrażliwi ludzie, widząc psychopatę w akcji, marzą by być takimi jak on. Ja sam im wielokrotnie zazdrościłem, i przeklinałem swoją wrażliwość, marząc o sile przebicia takiego człowieka. Ale do czasu, gdy poznałem całość zagadnienia. Problem w tym, że widzicie fascynujący, elektryzujący podryw i początki związku. Cała reszta jest przed wami ukrywana - dlatego że charyzma i magnetyzm, ta emanująca męskość (czy kobiecość,w  przypadku psychopatki) to tylko wabik który ma zwabić ofiarę, i by ta się emocjonalnie zaangażowała w relację z psychopatą, czyli takie emocjonalne kajdanki, więzy; gdy to się stanie, wszystko się diametralnie zmienia. Mucha wpada w sieć pająka, i kończy się bajka; zaczyna się bolesne ssanie krwi. Serce może nie jest tak efektywne i widowiskowe, miłość i życzliwość, szacunek - nie są głośne, huczne, stroboskopowo urokliwe; są ciche, skryte w milczeniu, a by je zobaczyć trzeba samemu być wyciszonym. Ludzie jednak chcą by coś się działo; proszę bardzo! więc zamiast cichego, silnego serca, dostają fajerwerki emocji od psychopaty. Urok wampira emocjonalnego, uruchamia stan zakochania u ofiary, czyli aktywuje całą machinę endokrynologiczną w organiźmie, hormony szaleją, ekstaza, ekscytacja, jakby wirował kolorami cały świat... I nie mówię tylko o związkach, bo zdarza się że facet poznaje fajnego kumpla, czuje się zrozumiany, szanowany, a po czasie wychodzi na wierzch cała okrutna prawda. Podobnie z Paniami; one też trafiają na przyjaciółki, które mają zupełnie inne, czarne cele, niż sobie to wrażliwa dziewczyna na początku wyobrażała.


Psychopaci są dwojakiego rodzaju. Ci ekspansywni, macho, ludzie interesu, szybkie decyzje, ofensywny urok; ale też i defensywna elegancja, czyli ofiara losu, taki biedny i taki nieszczęśliwy, i jakby miał w sobie jakiś potężny magnes. Wszyscy chcą mu pomóc, przytulić, pożyczyć jakieś pieniądze. Oczywiście, wampir chętnie przyjmie pieniądze (których nie odda), ale najchętniej wprowadzi w życie ofiary chaos, wypruje ją emocjonalnie z wszystkich sił, czy też używając modnego słownictwa "zrobi jej jazdę". Jak zwał tak zwał, ważne że efektem jest totalny zmęczenie, brak energii, poczucie bezsensu życia, chęć zemsty, chęć nawrócenia czy przekonania wampira. "Moja miłość go zmieni" - to hasło przewodnie wielu ambitnych Pan, które nie mają żadnych, najmniejszych szans. Oczywiście taka motywacja u Pani - ofiary, wampirowi jest bardzo na rękę. Jedyna szansa to odejście, ucieczka.


Wielu moich czytelników, podziwia Mateusza Grzesiaka. Nie ukrywam że i ja należałem do tego grona. Jednak według mnie, to typowy wampir emocjonalny. Chcesz być jak Grzesiak? przykro mi, ale to niemożliwe. Jego siła i charyzma wyrasta z braku serca, a nie z umiejetności które można wyćwiczyć. Umówmy się że wiele można wytrenować, ale TAKIEJ charyzmy w życiu nie wyćwiczysz. Jej źródłem nie są umiejętności, a brak serca skompensowany wewnętrznym magnetyzmem. Podkreślmy że wiedzę Grzesiak ma sporą, znacznie większą niż moja, i inni coache; i każdy z nich przy nim wydaje się być kapciowaty. Ale to nic Ci nie da, nie wzmocni Cię. To tylko wizerunek, maska i wabik na energię tych, którzy chcą zmienić swoje życie. Podobne podejrzenia żywię do Leszka Żądło, który jest wampirem emocjonalnym, jak i wielu jego wiernych uczniów. Tak więc uprzedzam uczciwie ludzi, żeby zaglądali głębiej niż miłe słówka, charyzma i poczucie że oto jest ktoś, kto nas rozumie i będzie wspierał.


A więc, nie możesz stać się jak Twoi idole, którzy w większości są psychopatami. Rzadko który polityk nim nie jest, zdrowy emocjonalnie człowiek unika wielkich zgromadzeń ludzkich, czy miejsc gdzie jest głośno, huczno. Tam przebije się tylko psychopata. Podobnie znani guru rozwoju osobistego i duchowego; to także w większości wampiry emocjonalne. Wydają się być silni, ale to tylko siła w wydaniu zwierzęcym. Tak naprawdę psychopaci, są ewolucyjnie uszkodzeni, znacznie niżej niż zwykły człowiek na szczeblach emocjonalnej ewolucji. Tygrys także jest piękny, silny, i można się w niego wpatrywać godzinami. Rekin budzi lęk i podziw, a orzeł wzbudza w nas pragnienie wolności; ale człowiek stoi wyżej, gdyż posiada serce, i umiejętność śmiania się. Psychopata nie ma serca; Ty się zakochujesz, a jesteś dla niego tylko przedmiotem. Gdy się orientujesz o co chodzi, chcesz nawrócić bądź przekonać psychopatę; to nierealne. On czy ona, po prostu nie mają empatii. Nie są mechanicznie w stanie wyczuć, co Ty czujesz. Mogą za to udawać, i często udają zmianę jeśli widzą w tym interes. Zresztą sami odczuwają ciągły ból wewnętrzny, wezwanie do powrotu ku człowieczeństwu. Próba ich socjalizacji, jest dokładnie taka sama, jak próba nauczenia aportowania tarantuli; skończy się bolesnym ukąszeniem.


Plusy ujemne


Całe życie jesteśmy atakowani obrazkami modeli, mięśniaków, czy milczących macho z papierosem w ustach. Tak działa ten świat, że zarabia się na ludzkich pragnieniach. Ciągle chcą Ci coś dodawać:

Więcej wiary (religia, państwo)

Ładniejsze ciało

Lepsza praca

Lepsze zdrowie

Większy samochód

Żona i dzieci

Atrakcyjna dziewczyna

I wiele, wiele innych plusów, które "musisz" koniecznie mieć.



Idziesz przez życie, i chcesz ciągle coś ulepszać, dodawać. Ciągle jesteś niezadowolony, gdyż porównujesz się z modelami, czy rekinami biznesu. Gdy pytasz mnie, jak stanąć na nogi jako facet, chcesz bym podał Ci radę, jak upodobnić się do Twoich idoli; na pewno jakichś masz, i z całą pewnością są to wampiry emocjonalne. Niestety, nie mogę Ci dać takiej porady, po pierwsze nie wiem jak można się tak strasznie cofnąć w rozwoju, i okaleczyć by być jak oni; a nawet jakbym wiedział, to nigdy bym tego nie zachwalał. Podejrzewam że udział w strasznej wojnie, ciągłe widoki okrucieństw i zła, gwałtów i najgorszych okropieństw, o ile psychika by wytrzymała, sprawiłby że pojawiłby się w Tobie taki rys psychopatii. Wycofałbyś swoje uczucia przed strasznym, okrutnym światem, i zamiast nich wykształciłbyś uroczy magnetyzm. Wtedy byłbyś bardzo atrakcyjny dla Pań, jak macho; wątpię jednak by Ci się to spodobało. Ciągłe, nieustające cierpienie, znudzenie, poczucie skrzywdzenia; to niektóre cechy wampira emocjonalnego. Ktoś kto jest psychopatą, istnieje jakby wbrew ewolucji, i doświadcza tego dotkliwych skutków. Istnieją stopnie psychopatii. Jedni byli mocno skrzywdzeni, inni mniej, więc serce nie musi być do końca schowane, ukryte. Ale i magnetyzm mniejszy. Im większy, tym mniej serca.


Jak wprowadzić te rady w życie? tu powstaje pewien problem. Wszyscy chcą tu i teraz, jak najszybciej, i najlepiej za darmo; żeby było kolorowo i fajnie. Moim zdaniem, jedyna droga ku szczęściu (a nie byciem macho, z którym utożsamiasz szczęście) to odejmowanie ze swojej głowy tych wszystkich bzdur, które napchali Ci kiedyś autorytety, modele, newsy, media, znajomi. Gdy wyrzucisz to wszystko co nie jest Twoje, zostaniesz prawdziwy Ty. Z sercem miłością, życzliwością. A to oznacza że nie przelecisz wszystkich panienek które Ci się nawiną pod małego, ale spełnisz się w związku, albo jeśli jest Ci to pisane, spełnisz się w samotności. Będziesz odczuwał zadowolenie, spokój wewnętrzny; nie będziesz aż tak magnetyczny i charyzmatyczny jak wampir, ale po co Ci to? żeby zanęcić pustą lalkę, która nawet po sobie nie umie umyć talerza? na dłuższą metę magnetyzm jest okropny, ludzie Cię prześladują, chcą coś od Ciebie, nie dają Ci spokoju i oszukują Cię. Kobiety chcą mieć z Tobą dzieci, manipulują Tobą, faceci chcą być Twoimi kumplami, a jak Ty nie chcesz, będą się na Tobie mścić za odrzucone uczucie. Myślisz że wampir emocjonalny ma łatwe życie? ma znacznie gorsze od Ciebie, pomimo posiadania magnetyzmu, rzekomo wysokiej samooceny (siła przebicia to nie wysoka samoocena) zadbanego ciała, urody. Naprawdę chcesz go naśladować? to uderz się młotkiem w duży palec stopy, i pomnóż to razy sto; tak się czuje charyzmatyczny macho w środku.

Wyrzuć śmieci


Jak wyrzucać z siebie śmieci, z tych wszystkich lat, ten cały bełkot ludzi którzy niby wszystko wiedzą, a tak naprawdę gówno wiedzą? Obserwuj swoje myśli; w każdej chwili swojego życia. Obserwuj swoje ciało, jak reaguje w chwilach stresu czy zadowolenia. Obserwuj swoje reakcje na ludzi, zdarzenia. Staraj się utrzymać uwagę cały czas, nawet zasypiając. Z czasem zaobserwujesz ciekawe rzeczy, rzeczy które nie są Twoje. Zauważysz w swojej głowie swoich rodziców, wrzaski i łajania autorytetów, straszenie księdza, zabobony, sztuczne lęki. Cała olbrzymia góra śmieci, która nadaje się jedynie do wyrzucenia. Obserwuj także swoje myśli, to jakie są szalone, jak gnają przed siebie wciąż i wciąż. Zadaj sobie pytanie - czy te myśli są moje? czy jeśli te myśli chociażby na chwilę znikną, czy to nadal będę ja czy kto inny? jest takie fajne narzędzie w NLP, nazywa się alphabet game; wypróbuj to, by poczuć przez chwilę ciszę w swojej głowie, i zobaczyć jak wygląda naprawdę rzeczywistość, bez kolorowych okularów które ciągle nosimy.


Czy istnieje droga na skróty? testuję teraz kody uzdrawiania Lloyda. Naprawdę widzę że działają, ale chcę się wstrzymać z opinią na ich temat, póki nie przeprowadzę pełnych testów. Ale spróbuj, kup książkę i działaj. Możesz też kupić moją książkę KLIK, gdzie także opisuję o co w tym wszystkim chodzi. Wiem że samoobserwacja działa, to podstawa. Ale trwa długo, latami, czasem całe życie. Możliwe że są lepsze, szybsze sposoby na poradzenie sobie, z własnymi śmieciami w głowie, tylko ich na razie nie znam. Reasumując: odejmuj, wyrzucaj, a nie dodawaj czy mnóż. To jest droga do spełnienia, chociaż przy niej nie stoi tyle płatnych Pań, co na drodze wampirzego magnetyzmu. Na pierwszy rzut oka czujesz żal, ale nie wiesz że one wszystkie mają adidasa; ot taki ukryty prezencik.

Podobne artykuły


17
komentarze: 107 | wyświetlenia: 2250
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1134
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1075
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 583
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 804
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 502
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 690
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 629
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 652
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 995
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 512
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Glos za odwage z jaka piszesz o bardzo...bardzo sliskich tematach...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska