Login lub e-mail Hasło   

Uważaj na geniusza!

Część czytelników moich ostatnich tekstów zarzuca mi działalność rewolucyjną, która ma prowadzić wyłącznie do destrukcji. Czas więc najwyższy, aby przedstaw...
Wyświetlenia: 1.799 Zamieszczono 30/09/2012

Część czytelników moich ostatnich tekstów zarzuca mi działalność rewolucyjną, która ma prowadzić wyłącznie do destrukcji. Czas więc najwyższy, aby przedstawić kilka propozycji, wprowadzenie których będzie łatwe i nie przyniesie wywrócenia systemu.

                 1. Mniej nauczania, więcej uczenia się.

W polskiej szkole nadal pokutuje stara metoda tłoczenia wiedzy czy to za pomocą wykładu, czy konieczności przyswojenia rozdziału z podręcznika. Są i tacy nauczyciele, którzy wręcz wymagają wyrecytowania tekstu słowo w słowo. Dziś wiedzy nie trzeba "zdobywać", ponieważ jest ona na wyciągnięcie ręki. Do każdej informacji można dotrzeć w parę sekund. Informacyjna rewolucja spowodowała konieczność przemodelowania systemu edukacyjnego. Skoro nie jest już problemem sama informacja, należy skupić się na tym, w jaki sposób ja mogę tę informację wykorzystać. W jaki system kwantyfikacji mogę ją wpasować. Samo zapamiętanie informacji: "Jan Kochanowski urodził się w 1530 roku" jest ważne, ale jeszcze ważniejsza (dla mnie najważniejsza) jest realizacja projektu: "Jak być szczęśliwym? Stoickie inspiracje w twórczości Jana z Czarnolasu". Po pierwsze, samodzielne poszukiwanie wiedzy, zdobywanie informacji, selekcjonowanie jej i hierarchizowanie jest o wiele skuteczniejsze. Uczeń uczestniczący w realizacji takiego projektu przestanie być przedmiotem nauczania, stanie się natomiast podmiotem uczenia się. Na co może liczyć, jeśli podejdzie do tego zamierzenia poważnie? Na satysfakcję płynącą z odkrywania, poszerzania horyzontów badawczych. Po drugie, samodzielna praca dowartościowuje. Nauczyciel, który pełni rolę raczej konsultanta niż wszystkowiedzącego bożka systemu, zaczyna (a dzieje się to niemal automatycznie) traktować podopiecznego jak partnera w projekcie badawczym. Rośnie samoocena jednego i drugiego, potęguje się także poczucie sensu w przestrzeni zaprojektowanego zadania. Po trzecie, nie trzeba już dokonywać weryfikacji wiedzy i umiejętności w tradycyjny sposób (odpytywanie przy tablicy, nieśmiertelna kartkówka czy coraz bardziej popularny test). Podejrzewam wręcz, że byłoby to uwłaczające dla wszystkich uczestników projektu. Jak zatem należałoby weryfikować? Toż już samo ukończenie projektu jest dostatecznym sprawdzianem wiedzy i umiejętności. Zamiast omawiać "Króla Edypa" na lekcji można go przedstawić na scenie. Ja z moimi uczniami pracuję jak w prawdziwym teatrze: zaczynamy od zapoznania się ze scenariuszem (czyli de facto przeczytania dramatu), potem są próby czytane, następnie uczenie się ról, projekty scenografii, muzyka, a na końcu premiera w szkole i, nieco później Miejskim Centrum Kultury. Wyobrażacie sobie, żebym po tym wszystkim robił jeszcze kartkówkę ze znajomości dramatu Sofoklesa? Byłby to absurd, prawda? Wreszcie, po czwarte, samodzielne uczenie się generuje kreatywność, rozwija krytycyzm i autokrytycyzm.

2. Uczeń nie jest moim wrogiem. Nie muszę wkładać pancerza, idąc na lekcję.

Wszyscy mamy jeszcze w pamięci niedawne wydarzenia w polskich szkołach, które miały dowodzić faktu, że młodzi ludzie zachowują się na lekcji jak przestępcy, a nauczyciele są ich ofiarami. Bo to albo kosz ze śmieciami wyląduje na głowie, albo w stronę nauczycielki poleci epitet - "ty dziwko", albo....etc.

Tymczasem wystarczałoby spełnienie kilku elementarnych warunków, żeby takich sytuacji uniknąć. Po pierwsze, działamy zawsze w przestrzeni prawdy. Dobrze jest na początku powiedzieć, że funkcjonujemy razem w takim, a nie innym systemie, któremu, mówiąc najdelikatniej, sporo brakuje do doskonałości. Zawieramy więc porozumienie - "zróbmy razem tyle, ile się da". Pracujmy tak, żebyśmy czerpali przynajmniej minimalną satysfakcję z tego, co razem robimy. Po drugie, należy zawsze uważnie wysłuchać propozycji uczniów, ich oczekiwań i ofert. I nawet, jeśli na początku, nie potraktują owego "kontraktu" zbyt poważnie (bo przecież są przyzwyczajeni przez lata tresury edukacyjnej do tego, że lepiej się nie wychylać) i zaczną się z tego podśmiewywać, to trzeba wykazać cierpliwość. Jeżeli oni zauważą, że ja wypełniam kontrakt, to wcześniej czy później uznają mnie za wiarygodnego i dostroją własne zachowania do przyjętego porozumienia. Zniechęcenie się już na początku to zarodek klęski. Z moich doświadczeń wynika, że ci najbardziej niepokorni i pyskaci okazują się później najbardziej wartościowymi jednostkami, bo to właśnie oni najwcześniej pojęli absurdy systemu.

Po trzecie, jeżeli lubisz swoich uczniów i traktujesz ich poważnie, kosz nigdy nie wyląduje na twojej głowie. Tu działa prosty mechanizm psychologiczny: nie lubisz, nie będziesz lubiany, nie traktujesz kogoś poważnie, nie będziesz poważnie przez niego traktowany, obrażasz, i ciebie obrażą.

3. Uważaj, bo możesz mieć kontakt z geniuszem.

               System oświatowy (nie tylko w Polsce zresztą) jest tak skonstruowany, że bierze geniusza za idiotę. Nie jest bowiem przypadkiem, że Albert Einstein miał w szkole problemy. Szkoła to fabryka, która wypuszcza na rynek równo ociosane cegiełki. Celem jest unifikacja paradygmatu myślenia, sposobu postrzegania rzeczywistości i społecznych zachowań. Jasnym jest, że do celu musi prowadzić odpowiednio dobrany pedagog, najlepiej posłuszny, niezadający pytań, ślepo realizujący program nauczania. Najgorszy jest ten, który wprowadza twórczy ferment, bo burzy on w ten sposób jałowy spokój i ciepełko bezmyślnego funkcjonowania. Czy to przypadek, że w tym zawodzie zawsze istniała selekcja negatywna? Nie, bo system manipulacji i zniewolenia zaczyna się w szkole i jest fundamentem, na którym buduje się społeczeństwo androidów.

            Posłuchajmy ciekawego fragmentu powieści Hermana Hessego "Wyższy świat":

            ....między geniuszem (...) a nauczycielstwem z dawien dawna utrwaliła się głęboka przepaść i co tylko z tego gatunku pokaże się w szkołach, z góry przejmuje profesorów zgrozą. Dla nich geniusze to najmniej wdzięczni wychowankowie, którzy nie mają szacunku dla przełożonych, którzy w czternastym roku zaczynają palić, w piętnastym się zakochują, w szesnastym chodzą do knajpy, czytują zabronione książki, piszą zuchwałe wypracowania, nierzadko patrzą ironicznym okiem na profesora i dostają się na karty dziennika jako podżegacze i kandydaci do karceru. Belfer woli mieć dziesięciu patentowanych osłów w swojej klasie niż jednego geniusza.

              Trzeba zatem pracować z najzdolniejszymi, z tymi, którzy nie mieszczą się w przeciętnej systemowej, którzy nie radzą sobie z zadaniami maturalnymi, bo te są dostosowane do poziomu półanalfabetów. Zapytacie, jak to możliwe, iż zdolni nie radzą sobie z zadaniami, które wykonują przeciętni. Ano, odpowiedź jest prosta. Zdolny czy wybitny uczeń nie będzie pisał o tym, co mu się wyda oczywistością, nie uzyska więc punktów z modelu.

              To dla nich trzeba stworzyć model i to szybko, bo tracimy kolejne roczniki.

             W kolejnej części postaram się napisać o kilku jeszcze takich propozycjach zmian, które można wprowadzić szybko i bez szkody dla koherencji systemu.

autor - Jan Stasica.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1514
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1011
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 950
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 890
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 794
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1019
13
komentarze: 75 | wyświetlenia: 1222
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 881
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 674
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 830
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 731
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  grazaa,  30/09/2012

Z ust mi to wyjąłeś :))) Zgadzam się w 100%.

  hussair  (www),  30/09/2012

Koalicja-akademicja? :)

Hussarze! Miło, że się odezwałeś.

  hussair  (www),  30/09/2012

Nie można się nie odezwać, Janku, kiedy piszesz o tak ważnych, a przecież frapująco zakrzywionych sprawach.

  greenway,  30/09/2012

Janie czytając Twoje propozycje, czuję jak wraca mi wiara w ludzi, ale w naszym pokręconym systemie oświatowym wszystko jest na opak i prawdziwie potrzebnych zmian się nie wprowadza.

A można je wprowadzić tak łatwo i tak szybko! Głupota czy sabotaż? Pozdrawiam.

  greenway,  30/09/2012

Obawiam się, że jedno i drugie.;( Ale pociesza mnie to, że moja córka będąca w pierwszej klasie liceum, jest zadowolona z nauczycieli, przynajmniej z większości. Pozdrawiam gorąco Janie i trzymam za Ciebie kciuki. :)

  hussair  (www),  30/09/2012

I tak mi się jakoś przypomniało, Janku, "Stowarzyszenie umarłych poetów". Czas by znów obejrzeć ten świetny film.

  grazaa,  30/09/2012

Ale historia opowiedziana w tym filmie źle się kończy dla jednego z uczniów. Jednak pomysły tego wykładowcy były genialne :)

Ale za śmierć młodego nie był odpowiedzialny kapitan, ale durny ojciec.

  hussair  (www),  30/09/2012

I takich ojców nie brak, niestety.

  gnostyk,  30/09/2012

Przeczytałem Janie z uwagą artykuł, mam kolegę, emerytowany nauczyciel, stara generacja.
Opowiedział mi kiedyś incydent z posiedzenia rady pedagogicznej, uczeń X był zagrożony
pozostawieniem w tej samej klasie na trzeci rok. On postawił sprawę na ostrzu noża.
" Jeżeli X nie został skierowany przez nikogo do szkoły specjalnej i jest w naszej to pytam
za co pobieraliście ...  wyświetl więcej

Wiesz, Gnostyku, to jest pewien rodzaj mentalności polegający na tym, że im więcej postawię ocen niedostatecznych, tym bardziej czuję się ważny. Piszesz o nauczycielu starej generacji. Otóż oni traktowali konieczność postawienia "dwói" jako swoją osobistą porażkę. To nie uczeń się nie nadaje, tylko ja gdzieś popełniłem błędy. Paradoks tego zawodu polega na tym, że powołanie (dziś już chyba zapomni ...  wyświetl więcej

  grazaa,  30/09/2012

Problem jest bardzo poważny, ale dotyczy nie tylko uczniów i rodziców, ale również tej niewielkiej grupy nauczycieli, którzy chcieliby rzeczywiście pracować z młodzieżą, a nie uprawiać fikcji. Tak naprawdę chory jest cały system, bardzo trudno będzie to odbudować.

Próbować jednak trzeba, bo stracimy kolejne pokolenia.

  grazaa,  30/09/2012

Wiem o tym, jednak to wyjątkowo samotna walka... I kłody pod nogi spadają... Ale trzeba, to pewne :)

  gnostyk,  30/09/2012

Czytelnie przedstawiłeś ten problem Janie, kiedy mój syn chodził do ogólniaka miałem
czelność zaprotestować w konkretnych przypadkach, dyrektor niby przyznawał mi rację
ale to niczego nie zmieniało, oparło się o Oświatę, przyjechali przedstawiciele,
skonfrontowaliśmy problem, byłe sam przeciwko gronu, sprawę zagłaskano
o czym poinformowano mnie pisemnie. Dziś docierają ...  wyświetl więcej

  jotko49,  30/09/2012

"Przysłuchując" się Waszej ciekawej rozmowie, pozostaję w nadziei że troska Wasza o przyszłość edukacji nie pójdzie na marne ani też do archiwum portalu. Skwituję ją jakże trafnym cyt. św. Augustyna
>Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.<
A młodej kadrze pedagogicznej przypomnę tyl ...  wyświetl więcej

Cytat ze św. Augustyna jakże cenny!

  gnostyk,  30/09/2012

Mądrość mieszka w nas, tak pięknie potrafimy zadbać o estetykę, o wystrój w naszych
domach. Często zastanawiam się dlaczego nie stawiamy kwiatów we wnętrzach swojej
własnej świadomości, o nią należałoby zadbać najbardziej. Na stolikach rozsądku
powinna płonąć wiecznym światłem dusza by rozjaśniała mroczne zakamarki, by właśnie
ta mądrość nie obijała się o rozgardiasz:)

Gnostyku! Jesteś prawdziwym poetą.

  gnostyk,  30/09/2012

:)))

  ulmed,  30/09/2012

Uczenie myślenia?! No, no co to, to nie. To jest iście rewolucyjny postulat.
Gdyby było choć trochę takich nauczycieli jak Ty, to co by się działo z narodem?
Dodatkowe pytanie; dlaczego z dzieckiem bardzo zdolnym pracuje się tak samo jak z resztą klasy?
Dlaczego z dzieckiem mało zdolnym pracuje kilku różnych nauczycieli?
Gdy moje dzieci były małe to na stole cały czas l ...  wyświetl więcej

  gnostyk,  30/09/2012

Tyle tylko że nam nikt nie utrudniał samodzielnego myślenia, bo rozumiem że
o tym mówisz Ulmed:)))

  ulmed,  30/09/2012

Gnostyku, zawsze trzeba było mieć charakter, by nie dać się zdominować słabemu nauczycielowi.
Nie wszystkich na to stać!

  gnostyk,  30/09/2012

Oczywiście Ulmed, ale pranie mózgów na przestrzeni wiadomych lat skutecznie usunęło
samodzielność i siłę przebicia, skoro dorośli dali je sobie wyprać, to jakie pretensje
możemy mieć do dzieci.

Janie, zgadzam się w pełni i rekomenduję :)

Ale to są wyłącznie wybrane przeze mnie niektóre propozycje. Inne są bardziej rewolucyjne. Ulmed mogłaby nie zdzierżyć.

  jotko49,  30/09/2012

A więc do odważnych ...niechaj z Twej wiedzy i doświadczenia, które jest szkołą o niezbyt wysokim czesnym, korzysta przyszłość narodu by jej zdobyta wiedza obrodziła w godne "zasiłki" dla starszych pokoleń. :))

  gnostyk,  30/09/2012

" AMENT" ;)))))))

  ulmed,  30/09/2012

Coś Ty Janie! Ja zdzierżę wszystkie rewolucyjne pomysły edukacyjne. Władza nie!

Tak sobie zażartowałem. Z władzą bym nie żartował.

  ulmed,  30/09/2012

Janie wyślij swoje propozycje tej pani minister, może...pomoże. :))

Tak się, Ulmed, składa, że znam obecną Panią Minister i wiem, że jest ostatnią osobą, która powinna zarządzać tym resortem. Jak zapewne wiesz, napisałem otwarty list do Pana Premiera, w którym napisałem o konieczności rozpoczęcia debaty publicznej w sprawie edukacji. Dostałem odpowiedź, to prawda, jednak to co otrzymałem można nazwać urzędniczym bełkotem.

  ulmed,  30/09/2012

Selekcja negatywna?
Janie, cóż Ty powiadasz - 'ostatnią osobą...' - to...chyba narażasz się:)).
Władza bełkocze? Budzisz mój podziw, aleś odważny!.

To nie odwaga, to desperacja!

  berni*,  30/09/2012

Za ten artykuł dałbym Ci kilka głosów, nie potrafię tego zrobić! Pozdrawiam

Dzięki, Berni!

Słuszne, tylko na ile realne?

Wydaje się nie raz,że nauczycieli więcej niż uczni.W kraju nigdy w niczym nie było jednomyślności,jedni do lasa drudzy do sasa,,pomijając różnice ideologiczne ,religijne i olbrzymi pluralizm wychowawczy-stawiamy na przyszłe pokolenie-taka będzie Polska,jaka wy młodzi zbudujecie-ględzą i dupa blada,widać nawet ślepym okiem jak j budują ,ględzą o miłosci blizniego,a bokiem wychodzi , ością w gardle ...  wyświetl więcej

  stalk3r,  03/10/2012

Świetnie napisany artykuł, jednocześnie bawi mnie to jak system jest ułomny, a z drugiej strony dobija. Sam jeszcze do matury nie podszedłem, czeka mnie ta makabra. Masa osób mówi, że to egzamin życia, a ja nie potrafię tak myśleć. Chyba jedynie rewolucja przyniesie nam nowy, lepszy system edukacji i nie tylko... Więcej takich artykułów na Eiobie!

Nie wierz w to, że to egzamin z życia. Obecnej matury raczej sztuką jest nie zdać. Trzymaj się!

Autor, moim skromnym zdaniem, ma tę rządką "przypadłość" pisania ciekawie zarówno na tematy ciężkie, jak i (na pozór) lżejsze. :-)
Janie, teraz zbieram się do wyjazdu (ojczyzna wzywa na tydzień!), więc do powyższego artu odniosę się po powrocie. Co nagle to po diable.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska