Login lub e-mail Hasło   

Więzienie

Od wielu lat nie może się uwolnić, jak ptak zamknięty w klatce, spogląda na świat zza krat.
Wyświetlenia: 1.882 Zamieszczono 10/10/2012

Od wielu lat nie może się uwolnić, jak ptak zamknięty w klatce, spogląda na świat zza krat.

Ma swoje małe miejsce, cztery ściany i dach... który chroni ją przed deszczem. Słyszy krople uderzające o szybę, jak łzy tych lat, które odeszły.

CO MOŻE ZNIEWALAĆ?

Własne myśli, które ograniczają pole widzenia?

Człowiek, który zasłania naszą widoczność, okłamuje otoczenie, zamykając nas w swojej przestrzeni?

Praca, z której nie można zrezygnować, a na zmianę brakuje odwagi?

Zdrowie, o które trzeba dbać, ale to nie gwarantuje, że nic nie zaboli?

Ktoś ważniejszy i bliski nam najbardziej, syn lub córka, matka lub ojciec, ktoś kogo kochamy, komu oddanie się należy?

CO MOŻNA ZMIENIĆ? CZY MOŻNA SIĘ UWOLNIĆ?

Myśli można otworzyć na nową przestrzeń, nic ich nie ogranicza, tylko nasza świadomość. Ale to niebezpieczne...

Człowiek musi chcieć nas uwolnić. Przestać żyć fikcją i wieloletnim kłamstwem. Mieć odwagę przyznać się do prawdy zniewolenia drugiego człowieka, do tego co samemu się zrobiło i zacząć żyć naprawdę, a nie tylko na pokaz.

Praca to nasza wyobraźnia, tak wiele możemy. Nie wolno ograniczać się tylko do umiejętności, które się zna, trzeba uczyć się każdego dnia czegoś nowego, co otworzy kolejne drzwi możliwości wyboru. Nie wolno bać się zmian i podejmowanego ryzyka.

O zdrowie można się zatroszczyć, pielęgnować je i karmić dobrą energią. Trzeba tylko chcieć. Jednak czasami życie zaskakuje nas niespodziewanie, wtedy nie wolno się poddawać. Trzeba kochać samego siebie i wierzyć, że przyszłość nadejdzie.

Najbliżsi to trudne wyzwanie dla naszego uwolnienia. Oni muszą odlecieć z nami. Bez nich nie istniejemy, bez nich jesteśmy kim innym. Więc czy syn, córka... to zniewolenie? To miłość, szczęście i sens naszego życia. Czy matka, ojciec to ciężar i obowiązek? To szczęście i radość, że możemy im oddać to co sami dostaliśmy. To wewnętrzna potrzeba przekazania czułości i miłości każdego dnia.

CZEGO BRAKUJE W NIEWOLI?

Kogoś z kim możnaby porozmawiać bardzo szczerze bez udawania. Kogoś kto istniałby poza fikcją dnia codziennego. Kogoś komu możnaby o wszystkim powiedzieć, przytulić się i upuścić parę łez. Kto przygarnąłby opiekuńczym ramieniem i pozwolił odetchnąć chociaż na chwilę. Przy kim sen nie kończyłby się w środku nocy. Przy kim poczułaby spokój...

Strach zamknięcia ogarnia ją każdego dnia, traci oddech i zasypia na jakiś czas. Potem znów otwiera oczy i spogląda zza krat z tęsknotą... i smutkiem zapomnienia. Jak może cokolwiek zmienić, jeśli jej nie widać, żyje w ukryciu jak ptak w klatce za kratami. Nie potrafi się uwolnić, na to sił już brak. Czy samotny ptak już nigdy nie pofrunie w dal?

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1594
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 914
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1181
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1197
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 765
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 750
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 458
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1030
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 584
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 731
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 506
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 722
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 992
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  gnostyk,  10/10/2012

Piękne i wzniosłe refleksje Grażynko, dobry artykuł, nie śmiałbym tego podważać,
popieram bo i sam optuję za wartościami o takim przesłaniu. Mam tylko pecha,
tam gdzie pozornie kończy się każda droga ja nieodmiennie wciąż idę dalej i nie
znam nigdy odpowiedzi dokąd prowadzą bezdroża... Pozostaje mi tylko ślepa
ufność że to nie ja je projektowałem, pozdrawiam serdecznie:))))

  grazaa,  10/10/2012

Znamy tylko drogę tej chwili i jej kres, ale nie wiemy co jest przed nami, bo to zależy od wszystkiego wokół, każdego gestu, każdego słowa, każdej myśli... Dzięki za miłe słowa :)

  liwa,  10/10/2012

dla mnie nie ma nic gorszego, jak przywłaszczenie człowieka przez człowieka i zamknięcie go w klatce swoich przekonań, nawyków i postrzgania świata - z całą jego zawartością.
Grazaa, foty super!.:)

  grazaa,  10/10/2012

Takie zamknięcie to wyjątkowe okrucieństwo. A w tej klatce jest coś więcej, coś co może zniszczyć, upokorzyć, odebrać siły. Czasami muszą minąć lata zanim więzień zauważy kraty. Zrozumie, że nie wolno się na coś takiego godzić.
A foty starałam się dopasować klimatem, nawet je odrobinę przyciemniłam :)
Dzięki :)))

Minorowy nastrój... Zadałaś pytanie czy syn i córka to niewola... Nie. Oni cię nie zniewalają, gdy pozwolisz im żyć własnym życiem... Ty ich nie zniewalasz, kochając, bo miłość "rodzinna" istnieje niezależnie od uwarunkowań, ale nie możesz ich od siebie uzależniać, bo to jest z kolei toksyczne... Nasze dzieci nie są naszymi własnościami, tak jak my nie jesteśmy własnością naszych rodziców. Każdy, ...  wyświetl więcej

  grazaa,  10/10/2012

Zadałam takie pytanie, ponieważ niektórzy je zadają i nie są pewni odpowiedzi. Dla mnie to pytanie mogłoby nie istnieć, zawarłam to w tekście. Nasze dzieci nie są naszym zniewoleniem, tylko szczęściem, radością, sensem naszego życia. "To wewnętrzna potrzeba przekazania czułości i miłości każdego dnia." Przychodzi jednak moment osiągnięcia wieku, w którym powinniśmy pozwolić im rozpocząć dorosłe ży ...  wyświetl więcej

  greenway,  10/10/2012

Poznać, określić zobaczyć to bardzo ważne. Świadomość zależności i dążenie do uwolnienia bez zrywania więzów. Mądre i głębokie spojrzenie. :)

Tak właśnie jest, rozpoznać rzeczywistość, określić ją, zobaczyć siebie z boku... Ale co potem? A jeśli uświadomimy sobie, że budowaliśmy wieżę bez klocków? Istnieje obawa, że nie poradzimy sobie z ujawnioną prawdą. I to jest najtrudniejsze w uwalnianiu się z zależności... Dzięki :)

  greenway,  10/10/2012

Cierpliwości droga Grazaa, z tą prawdą trzeba trochę pomieszkać, oswoić się z nią, rozwiązanie przyjdzie, uwierz mi. :-)

  grazaa,  10/10/2012

Czas nie zawsze jest przyjacielem. Potrafi upływać nie przynosząc rozwiązań, czasami wiele lat... Trzeba mu pomóc, trochę zachęcić, sprowokować do zmian... :)

  wiesio,  11/10/2012

Dobry tekst. Jako świeży rozwodnik rozumiem jego przesłanie.
Trwanie w fatalnym związku małżeńskim rownież przypomina więzienie jak dwa kanarki zmuszone przez okoliczności do kohabitacji w jednej klatce.

  grazaa,  11/10/2012

Ten tekst można również odnieść do tego o czym Ty piszesz, tylko w rozbiciu na drobne kawałki... Jednak każdy może to interpretować inaczej, bo prawdziwe, moje własne cząstki, są ukryte. Wszystkie moje teksty są efektem przeżyć jakie doświadczyłam, a pisanie to potrzeba... Dziękuję za miłe słowa :)

  ananke50,  11/10/2012

Dostrzegam tutaj pewną ambiwalencję uczuć, odczuć...?
Otóż, jeśli sami zdajemy sobie sprawę ze swego zniewolenia i chcielibyśmy to zmienić, to nie widzę problemu.Każdą blokadę można pokonać.
Jeśli natomiast inni uważają, że jesteśmy zniewoleni, a nam jest z tym po prostu dobrze, to ich problem. To ich coś drażni i irytuje.
Nie każdy pragnie czuć się tak "wyzwolony" jak oni.

  grazaa,  11/10/2012

Tekst opisuje moment, w którym uświadamiamy sobie zniewolenie. Z jednej strony pojawia się jego świadomość, a z drugiej niemoc sytuacyjna, z którą trudno sobie poradzić. Właśnie o tych blokadach piszę.
No i jeszcze jedno, nie każdą blokadę można pokonać. Czasami trzeba podjąć bardzo trudną decyzję, wszystko zależy od sytuacji w jakiej się znajdujemy.
Pozdrawiam i dziękuję za ciekawe spostrzeżenia :)

  ewfor  (www),  11/10/2012

Czytając tekst myślałam sobie, że przecież to więzienie w jakimś sensie dotyczy każdego z nas. Każdy jest zniewolony czymś lub kimś. W mojej pracy często czuję się właśnie jak w więzieniu i chociaż mogłabym z niego w każdej chwili wyjść i zerwać te kajdany niemocy, to jednak nie potrafię tego zrobić. I wtedy sobie myślę, że jednak chyba tak najgorzej mi nie jest, ale tak jak ktoś tu powyżej napisa ...  wyświetl więcej

Zniewolenie rozpoczyna się od naszego umysłu, on na to pozwala, a potem rozszerza się na inne sfery, przestajemy to nawet zauważać. Aż przychodzi przebudzenie, a potem smutek i żal, jednak umysł nadal nas blokuje, pomimo świadomości zniewolenia. Ja to tak odbieram...
Przepraszam za mroczność tych fotek, ale to takie moje osobiste skojarzenie, bo temat dotyczy również mnie... i tak jak napisałaś, pewnie dotyka każdego chociaż odrobinę. Dziękuję za miłe słowa :)

Moze to polega na tym, ze w "mroku własnych myśli" łatwo zyć bo wtedy nieswiadomie "gramy ofiarę" czekając na współczucie innych. Skupiamy uwagę na sobie... Ktos to nazwał "brakiem zakotwiczenia". Duzo trudniej zyć w radosci i być szczęśliwym - to wewnętrzne przecież uczucia i wyłącznie zależą od nas. Zoe ma znbakomita rację... człowiek, który nie panuje nad swoimi myślami staje się często więźnie ...  wyświetl więcej

  grazaa,  14/10/2012

Zapanowanie nad własnymi myślami to wielka sztuka. Początek zniewolenia jest w naszym umyśle, on daje przyzwolenie na uwięzienie w innych sferach. Masz rację, gdyby uczono nas w szkole kontrolowania myśli, ludzie byliby szczęśliwsi, radośni, byłoby mniej ofiar pułapki własnego umysłu.

Troszkę możesz przemycić w swoich wykładach na Uczelni i w Szkole? Buziaczek

  grazaa,  14/10/2012

:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska