Login lub e-mail Hasło   

Słowa ranią na całe życie!

„Jestem głupią, małą suką. Jestem gruba, brzydką i bezużyteczna” - recytuje dziecko w kampanii przeciwko przemocy wobec dzieci zatytułowanej "Dzieci wierzą w to, co im się mówi".
Wyświetlenia: 2.233 Zamieszczono 12/10/2012

Akcja ma za cel uświadomić dorosłym, że słowa też mogą wyrządzić poważną krzywdę. Nie jest to pierwsze przedsięwzięcie o charakterze edukacyjnym tego typu. W kwietniu 2012 odbyła się kampania "Słowa ranią na całe życie", organizowana przez Polską Fundację Dzieci Niczyje.

 

Po mimo tego, że coraz częściej przeprowadza się takie akcje, społeczeństwo wciąż wydaje się nie dostrzegać powagi sytuacji. Nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo słowa wpływają na nas, dojrzałych ludzi, skąd mieli byśmy wiedzieć jak bardzo potrafią wpływać na naszych podopiecznych. Pracując z dziećmi czasem jestem świadkiem jak zmęczony pracą rodzic potrafi poranić psychikę dziecka bez konieczności użycia fizycznej siły. Od lat wiele mówi się o tym jak bardzo zła jest przemoc fizyczna. W tym zakresie zostało zrobione bardzo wiele. Przemoc nie zniknie, jednak jej „nieświadoma forma” użycia, wydaje się być już ograniczona i  co bardzo ważne nieakceptowana społecznie.

  

Edukacje rodziców należało by zacząć o podstawa. Wierzę, że w większości przypadków, nie jest świadomą intencją wyrządzić krzywdę swojemu dziecku. Nieznajomość podstaw działania psychiki człowieka jest tu podstawową przeszkodą. Jako hipnotyzer i swoisty ekspert z zagadnień procesów jakie zachodzą w podświadomości, dostrzegam na każdym kroku brak podstawowej wiedzy ludzi odnośnie funkcjonowania ich własnych procesów psychicznych. Wiele jest jeszcze przesądów i zabobonów na temat zarówno ludzkiej psychiki jak i edukacji oraz sposobów postępowania z dziećmi.

 

Wszystko co słyszymy jest wychwytywane przez naszą podświadomość. Jako dojrzali ludzie mamy jednak wiele „filtrów” wyłapujących i segregujących pozyskaną w ten sposób wiadomość. Mamy już wykształconą pewną tożsamość, to kim jesteśmy oraz to jaką tworzymy relację z innymi. Gdy ktoś nam powie w przypływie złości, że „jesteśmy do niczego” potrafimy odnieść tą informację do naszej wewnętrznej opinii i systemu wartości. Może to być dla nas bolesne, choć jeżeli mamy zbudowaną solidną podstawę własnej wartości, jednorazowy przekaz o takiej treści, zignorujemy. Proszę sobie wyobrazić jak bolesne może być częste słuchanie takich sów od osób, które są dla nas autorytetami lub bliskimi osobami. Nawet silna dojrzała podświadomość, może mieć problem z obroną swoich wewnętrznych przekonań.

 

Teraz wczujmy się w sytuacją z perspektywy małego dziecka. Nierozwiniętą jeszcze tożsamość buduje ono w większości na informacji pochodzącej ze środowiska w jakim żyje. Młody umysł funkcjonuje na bardzo wysokich obrotach, wyłapując bezkrytycznie z otoczenia wszystkie informacje. Dzieci uczą się tak szybko, ponieważ większość czasu przebywają w stanie umysłu zbliżonym do lekkiego transu hipnotycznego. Podświadomość jest w tym stanie niesamowicie chłonna jak również bardzo otwarta na sugestie.

Rodzic wraca zmęczony z pracy, zdenerwowany bałaganem mówi do dziecka: „Jesteś debil, do niczego w życiu nie dojedziesz jak będziesz tak bałaganić”. Dziecko odbiera wszystkie aspekty informacji a wiec nie tylko przekaz werbalny ale i agresywną postawę, wzburzony ton głosu oraz mikromimikę wskazującą na rozdrażnienie i niechęć ( często na twarzy przy takich emocjach pojawia się również grymas obrzydzenia i nienawiść). Nie będący w stanie się bronić wewnętrznymi filtrami, młody człowiek bezkrytycznie przyjmuje i akceptuje cały przekaz. Informacja kierowana jest do niego przez największy autorytet, jakiego dorośli nie są już w stanie nawet sobie wyobrazić. Najbliższą osobę, która jest dla niego wszystkim, bez której nie ma szans na doznanie miłości i bezpieczeństwa. Kształtująca się tożsamość dostaje podświadomie szereg instrukcji i informacji, które będą stanowić w przyszłości o charakterze dziecka, jego życiowych wyborach i zadowoleniu z życia.

Jeżeli sytuacja taka będzie się powtarzać, dziecko nie ma szans na unikniecie głębokich psychicznych ran, które procentować będą w jego przyszłym dojrzałym życiu. W tym wypadku wymierzona na chłodno i sprawiedliwie kara cielesna, bez niepotrzebnych emocji i słów, jest o stokroć łaskawsza i mniej bolesna. Lecz przecież bicie jest złe a przyłożenie dziecku sugestią „ty kretynie”, jest w oczach rodzica, jedynie niegroźną manifestacją jego niezadowoleniu z zaistniałej sytuacji, którą dziecko ma obowiązek zaakceptować i dojrzale zrozumieć.

 

Uświadomienie społeczeństwu tego zagadnienia jest jeszcze w powijakach, jednak bardzo mnie cieszy, że powstają tego typu kampanie w mediach. Prowadzone sondaże wykazują, że są one odbierane dość kontrowersyjnie. Częścią kampanii jest film, w którym kilkuletnia, smutna dziewczynka mówi: "Jestem głupią, małą suką. Jestem gruba, brzydka i bezużyteczna. Nie zasługuję na przyjaciół. Nigdy niczego dobrze nie zrobiłam. Jestem nikim". Taki przekaz porusza dorosłych ponieważ wydaje się to takie obce. Ludzie zastanawiają się, co musiano robić aby to biedne dziecko nabyło takiej opinii o sobie. Jak już wiemy niewiele. Wstrząs jaki towarzyszy takim przesłaniom świadczy tylko o tym, z ilu spraw, tyczących się wychowania, sobie jeszcze nie zdajemy sprawy.

 

Powinniśmy uczyć się jak mówić i postępować z dziećmi. Mają one swój własny świat w którym występuje wiele nieracjonalnych dla nas leków, jak również nieopisanych zachwytów nad pięknem rzeczy do których przywykliśmy. Powinniśmy cieszyć się z piękna, które widzą a nie strofować je słowami „to zwykły kamień, wyrzuć go jest brudny”. Gdy dziecko czegoś się boi nie powinniśmy lekceważyć jego odczuć. Często słyszę: „głupi jesteś, nie becz to tylko burza”. Wystarczy tak niewiele, okazać trochę zrozumienia, przytulić, opisać zjawisko i odsłonić przed dzieckiem jego piękne strony. Czy nie stać nas na tak nieznaczny wysiłek? Dzieci uczą się wszystkiego co mówią dorośli jak również tego jak mówią. Podstawą wychowania jest przekazywanie odpowiednich wzorców. Nie wymagajmy od dzieci by były pełne ciepła i radości życia jeżeli my go w sobie przy nich nie mamy.

 

Czas aby rodzice stali się świadomi swojej roli w wychowaniu nowego pokolenia. Mamy czasy powszechnego dostępu do wiedzy, korzystajmy z tego przywileju. Gdy za kilka lat spojrzymy, sobie i naszym dzieciom w oczy nie będzie można się zasłonić argumentem „nie zdawałem sobie sprawy”, „nie byłam świadoma”.

 

 

Życzę wszystkim świadomości cudu, który się dokonuje gdy uczymy życia nasze dzieci. Bądźmy dla nich takimi, jakimi chcieli byśmy je widzieć w przyszłości.

 

http://yourkatharsis.pl/

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2396
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1173
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 849
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 715
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 664
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 744
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 692
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 541
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 749
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1517
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 532
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Dobrze, że o tym mówisz... Etykiety słowne nadane dzieciom, potrafią towarzyszyć im nieraz przez całe życie, zaniżając samoocenę i poczucie własnej wartości. Dorośli powinni bardzo uważnie używać słów w rozmowach z dziećmi...
W podziękowaniu za ten artykuł :
http://eiba.pl/v

  JA to ja,  12/10/2012

" Mowa jest srebrem, a milczenie złotem" . Czasem lepiej nic nie mówić...

  Fraktal  (www),  23/10/2012

Nie trzeba nic mówić... wystarczy dać przykład. Po prostu postępujmy dobrze, dzieci to nasze odbicie.

  nse,  13/10/2012

Niestety to nie jest kwestia samej edukacji rodziców ... :( ..., to też kwestia systemu w jakim żyjemy gdy psychomanipulacjami i socjotechnikami zmusza się rodziców do pracy ponad wytrzymałość psychiczną, wmawiając że to zapewni lepszy byt dzieciom które kochają nie wspominając przy tym ze ich stan emocjonalny jest widziany przez dzieci nawet bez słów i podcina im skrzydła do końca ich życia ...

  Fraktal  (www),  23/10/2012

Zgadzam się, że "system" jest w dzisiejszych czasach poważnie spaczony. Jednak jak z niego wyjść? Przez EDUKACJĘ. Nauczmy to pokolenie jak wychować nowe, zdrowe. Wiele jednostek składa się na społeczeństwo.. pracujmy nad jednostką, kształćmy, dajmy przykład sobą a za dwa, trzy pokolenia system będzie zdrowy!

Dobrze podany artykuł, nie trzeba o tym zapominać.

  *Karo*  (www),  16/10/2012

ja wam podam pozytywny przekaz z dzieciństwa, a mianowicie Doda była tak hołubiona i wychwalana, że...nawet do głowy jej nie przyjdzie,ze coś robi nie tak;) wiec chwalmy swoje dzieci ale nie aż tak mocno;)

  Paweł Malec  (www),  16/10/2012

Chętnie rekomenduję.

  ewfor  (www),  16/10/2012

Ktoś, kto przeczytał ten artykuł bez emocji przeszłości, może tylko wyrazić swoje zdanie. Dodałam kilka plusów tym komentarzom, które wywarły na mnie wrażenie, ale plusy to nie wszystko. Sama jestem osobą, która doświadczyła na sobie nieprzemyślanych słów rodziców i (niestety) doświadczam ich do tej pory, chociaż mam już za sobą pół wieku. Artykuł bardzo na czasie, tylko ciekawa jestem ile osób go zrozumie tak jak powinno? Pozdrawiam

"Dzieci wierzą w to, co im się mówi" - a dorośli nie rewidują swoich wierzeń z dzieciństwa.

  Fraktal  (www),  23/10/2012

Tak, życie w iluzjach jest wygodne dla każdego i na swój sposób bezpieczne.

Zależy jaką iluzją żyjemy.

  Fraktal  (www),  24/10/2012

Też prawda. Wszystko zdaje się być iluzją. Zdaje się też, że są iluzje lepsze i gorsze... ale może to też tylko iluzja ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska