Login lub e-mail Hasło   

Morderstwo w Miłowie - Kryminalne międzywojnie

http://www.carpenoctem.pl/recenzje/morderstwo-w-milowie/
Wyświetlenia: 1.261 Zamieszczono 24/10/2012

Recenzja „Morderstwa w Miłowie” zamieszczona w Carpe Noctem (polska strona internetowa poświęcona literaturze)

Kryminały retro przeżywają w ostatnim czasie prawdziwy renesans. Mamy i w tym przybytku autorów rodzimych: Krajewskiego, Wrońskiego, a ostatnio Sasza Hady wbiła się przebojem na rynek swoim świetnym debiutem. W podobną konwencję, która ostatnio jest chyba modna, (ale to moda w jak najbardziej stylowym wydaniu), wpi­suje się Alicja Minicka ze swoim Morderstwem w Miłowie, które umiejscowiła w roku 1928.

Tytułowa osada to wieś w okolicach Poznania. Wyróż­nia ją jednak z setek jej podobnych ekstrawagancka posiadłość państwa Górskich, która już niebawem stanie się milczącym świadkiem ponurej zbrodni. Obserwato­rem całej sprawy przypadkiem staje się Samanta Greenwood – Angielka polskiego pochodzenia, będąca gościem na włościach Górskich. Jako rezolutna młoda dama postanawia pomóc śledztwu jak umie najlepiej – jak to wychodzi w praktyce? To już zupełnie inna bajka…

Minicka postawiła na klasyczną formę kryminału – taką, jaką znamy chociażby z powieści Agathy Christie. Czytel­nik dostaję tajemnicę w postaci morderstwa oraz kano­niczny zamknięty krąg podejrzanych – tych, którzy znajdo­wali się akurat feralnej nocy w posiadłości. Rzuca się w oczy scenograficzne ograniczenie akcji. Większość opi­sywanych wypadków dzieje się albo w Miłowie, na terenie domostwa Górskich, lub w Poznańskim komisariacie. Takie zawężenie odbija się zarówno na długości powie­ści, jak i jej dynamice. Lektura płynąc spokojnym, ale jed­nocześnie pełnym zakrętów rytmem wodzi czytelnika mocno za nos, wpuszczając go w coraz to nowe meandry. I niestety, gdy czytelnik już wprawi się w dryfowaniu tym nurtem powieść się kończy. Niedosyt zaś pozostaje.

Scenograficznie osadzenie akcji sprawdza się znakomicie. Minicka oddała realia epoki drobiazgowo, odczu­walne one są nawet w zachowaniach oraz ograniczają­cych bohaterów konwenansach i salonowych grach. Klimat lat międzywojnia wylewa się wprost z kart tej powie­ści, urzekając czytelnika – to taki książkowy wehikuł czasu, który przenosi nas do czasów, kiedy świat był odro­binę mniej skomplikowany, a piękno i dobry gust było nadal w cenie.

Dwójka protagonistów Morderstwa w Miłowie to per­sony skrojone na pozór zwyczajnie, ale wzbudzają w czytel­niku natychmiastową sympatię. Jak można nie polubić rezolutnej studentki sztuki, którą śmiało można by nazwać emancypantką oraz cynicznego i nieprzejednanego stróża prawa? Duet może i nie oryginalny, ale za to posiadający urok tych rzeczy, które są nam już dobrze znane. Prawie wszystko w wizji Minickiej ma stylowy urok tak charaktery­styczny dla dwudziestolecia międzywojennego. Dzięki temu nawet to, co oklepane, zyskuje zupełnie nowy, nostalgiczny wyraz.

Cała powieść Minickiej można właśnie nazwać taką sentymentalną wędrówką. To książka dla lubiących kla­syczne kryminalne łamigłówki bez ton akcji i wymyślnych komplikacji fabuły. Ta i tak zaskakuje wystarczająco. Można by narzekać na odrobinę niewykorzystany potencjał całości – ciężko się oprzeć wrażeniu, że można by było zro­bić to lepiej i głębiej. Chwilami zgrzyta też odrobinę rwana narracja.  Mimo tych wad, powieść Minickiej ma rzadki dar „oczarowywania” czytelnika. Wtedy niedoróbki schodzą w cień i można się cieszyć smakowitą lekturą. Tylko, czemu tak szybko się kończy?

Marcin Bukalski

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1087
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 791
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 730
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 803
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 888
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1164
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1217
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 631
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1139
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 553
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 854
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 597
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 612
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  awers,  24/10/2012

Brawo.

  gnostyk,  24/10/2012

Ukłony Alu :))))

  Amicus,  25/10/2012

Nie jestem miłośnikiem kryminałów. Polskiego międzywojnia też "nie lubię". Użyłem cudzysłowu ponieważ nie do końca rozumiem, dlaczego w związku z tym okresem historii zawsze odczuwam dziwny niepokój i obniżenie nastroju. Może to jakieś... obciążenie karmiczne?
Dlaczego więc głosuję?
Odpowiadam z rozbrajającą szczerością: ponieważ lubię i cenię Alę Minicką :))

  jotko49,  25/10/2012

W dorocznym głosowaniu na eiobową indywidualność, zaproponuję Cię na Pierwszego sapera...Jestem rozbrojony skutecznie. :)))

  Amicus,  25/10/2012

;) :)

  hussair  (www),  31/10/2012

Amicus mnie też rozbroił, do gatek. :)

PS - ale odczucie rozumiem doskonale.

Amicus,
Napisałeś:
"w związku z tym okresem historii zawsze odczuwam dziwny niepokój i obniżenie nastroju."
Chyba wiem, co masz na myśli. Niektórzy, w tym ja, darzą sentymentem nie prawdziwe międzywojnie a wyobrażenie o nim, naiwne i romantyczne.
Życie większości ludzi nie było wtedy łatwe. Przedwojenne filmy i książki nie należały do zbyt realistycznych. A chyba trochę przez ich pryzmat postrzegamy te dwadziescia lat.
Pozdrawiam

  hussair  (www),  31/10/2012

Hm, może Amicusowi chodzi raczej - nawet na poziomie podświadomym - o to, co mnie: trudno jest /mi/ oglądać filmy i kroniki z tamtych czasów, nawet (zwłaszcza?...) urocze i zabawne, tak, by uciec od myśli natrętnej i ponurej o losie tych ludzi i architektury "wkrótce potem". Mnie się to nie udaje. Komedia przedwojenna jest równie zabawna co PRL-owska i 300 razy bardziej zabawna niż drewniaki z ostatniego 20-lecia - a jednak, gdy śmiech zamiera, gdzieś w środku przesącza się żal. A nawet gniew.

Hussair, trafiłeś w 99%. O pozostałym 1% może kiedyś pogadamy, ale nie tutaj.
Się trzymaj!

  hussair  (www),  31/10/2012

Miałem już książkę w dłoni, ale mi ją zrabowano. Poczułem magnetyzm bijący z okładki, a zerknąwszy w kilka fragmentów treści - już w klimat wpadłem po uszy. I wtedy mi książkę zrabowano.
Nie zgłaszam policji - ani współczesnej, ani granatowej - bo złodziejaszkiem okazała się szacowna moja mateczka. Raban zrobię dopiero, jak nie odda po przeczytaniu. ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska