Login lub e-mail Hasło   

Szkolny sklepik

Kilka lat temu w polskich szkołach pojawiły się sklepiki. Dzieci przestały na przerwach chodzić po ulicach, ale w zamian pojawiły się inne problemy.
Wyświetlenia: 2.913 Zamieszczono 09/11/2012

Sklepiki są przeciwstawieniem prawdziwych sklepów, gdzie trzeba ma mieć dużo pieniędzy i łatwo się pogubić w asortymencie. Sklepiki posiadają jedynie wyselekcjonowany dla dzieci najważniejszy asortyment. Na połowie półki znajduje się kilka zeszytów, gumek oraz długopisów. Na pozostałych półkach znajdują się wszelakiego rodzaju słodycze, których skład jest niezrozumiały dla przeciętnego człowieka, za to kolory, kształty i konsystencja znakomicie przemawiają do zmysłów najmłodszych. Po zapchaniu buzi można ją przepłukać Colą i tak właśnie najmłodsi robią.
 
Czy komuś to słodkie Eldorado przeszkadza? Raczej nie, bo dzieci wciąż żyją i w dalszym ciągu chodzą do szkoły. W niektórych sklepikach znajdują się także jabłka, które ładnie urozmaicają wystawę. To nad nimi dzieci wyciągają swoje rączki po zapiekanki z mikrofali i zimne pizzerki, bo owoców i warzyw nie chcą jeść nawet tych darmowych, które dostają w szkole. Jakby się uparło to w sklepiku można znaleźć kilka rzeczy zdrowych. Zdrowie to jednak termin zbyt abstrakcyjny dla najmłodszych. Oni sięgają jedynie po to co im smakuje, a lista zdrowych produktów, które jedzą, jest niestety coraz krótsza. Podczas eksperymentu szczurowi dano nieograniczony dostęp do wody i do kokainy. W ciągu dnia szczur jedynie dwa razy sięgnął po wodę i aż dwieście razy po kokainę. Z dziećmi i słodyczami jest podobnie. Podczas, gdy zwykle nie mają apetytu na to co zdrowe to biały chleb z Nutellą w każdej chwili jest mile widziany więc mamy kupują drogie słoje i batony zadowolone, że ich pociechy mają na coś ochotę, a telewizja nieustannie przekonuje, że czekoladowe produkty są dla dzieci najlepsze.
 
Pani Małgosia obserwuje nawyki żywieniowe swoich uczniów i jest przerażona nieświadomością rodziców. Często pierwszym posiłkiem dziecka jest zjedzony w szkole baton Kinder Bueno czy Snickers, a następnym posiłkiem jest dopiero obiad, przy którym wiercą i krzywią. Nawet jeżeli w szkole nie ma sklepiku to rodzice sami dbają o to, aby ich dziecku nie zabrakło tego co „najlepsze” lub dają trzy złote i mówią: „Kup sobie coś w sklepie”. Dzieci kupują nie martwiąc się tym, że drożdżówka nie posiada żadnych składników odżywczych dla ich rosnącego organizmu.
 
W południe do szkoły przywożą zupę. Dzieci masowo zlewają ją do wielkiego garnka, który sprzątaczka zabiera dla swoich zwierząt. Za to z apetytem zjadają białą bułkę, którą dostają do zupy. W szkole  pani Małgosi większość dzieci jest szczupła, tak jak gdyby były niedożywione. Natomiast w szkołach miejskich coraz większa liczba dzieci jest gruba, a nawet bardzo gruba. Wiele z nich przypomina małe prosiaczki. W karcie zdrowia jako schorzenie coraz częściej nie jest wpisana „nadwaga”, lecz „otyłość”. Są ubrane w drogie ubrania. Bawią się drogimi gadżetami. Widać, że w rodzinie są pieniądze, także na jedzenie. Niestety w dramatycznym stopniu ich rodzicom brakuje podstawowej wiedzy.
 
Huk na przerwie szkolnej nie jest niczym nowym. Nauczyciele, z którymi się spotykam coraz częściej przyznają, że z każdym rokiem coraz trudniej jest im nawiązać kontakt z dziećmi. Nie słuchają, nie rozumieją i są coraz bardziej pobudzone. Mają kłopoty w nauce. Często diagnozuje się u nich ADHD. W USA istnieją szkoły, w których takie dolegliwości leczy się za pomocą zbalansowanej diety pozbawionej białej mąki, cukru, konserwantów i barwników. Wyniki są niezwykłe. Dzieci wracają do równowagi zdrowotnej i emocjonalnej. U nas na takie dolegliwości stosuje się leki. W małych, wiejskich szkołach łatwiej jest pracować z dziećmi niż z ich rówieśnikami w mieście. Są grzeczniejsze. Mają większe skupienie i wrażliwość. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że ich rodziców nie stać na rujnowanie zdrowia swoich dzieci.
 
Winą za problem nie można obarczać jedynie sklepików szkolnych, gdyż te wpisują się jedynie w końcowe ogniwa łańcucha problemu, w którym swoje miejsce mają zarówno szkoła, jak i polityka państwa, a przede wszystkim media i rodzice. Co można z tym zrobić? Chyba jedynie mówić, pisać, apelować i prowadzić akcje  uświadamiające dla rodziców i nauczycieli. Chrońmy dzieci!
 
Maciej Strzyżewski

Podobne artykuły


31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 2765
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 11057
31
komentarze: 30 | wyświetlenia: 5788
110
komentarze: 47 | wyświetlenia: 159627
50
komentarze: 17 | wyświetlenia: 54994
24
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2936
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4721
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 12867
21
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3345
31
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2396
22
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1905
19
komentarze: 8 | wyświetlenia: 7275
20
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5861
18
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1474
 
Autor
Artykuł



  Amicus,  09/11/2012

Tylko jedna uwaga: sklepiki (prywatne!) w polskich szkołach pojawiły się już z górą dwadzieścia lat temu. i wiem, co mówię, Maćku :)
A poza tym - głos. Zdecydowanie!

Za moich czasów nie było sklepików. Na przerwach chodziliśmy do piekarni, a do wyboru mieliśmy trzy. O istnieniu Mamb nikt jeszcze nie słyszeli.

  greenway,  09/11/2012

Ale chyba ktoś tu już pisał - "Ujmij dziecku słodyczy, a cię pokocha". :)

  berni*,  09/11/2012

Są to wyjątkowo mądre słowa! Pozdrowienia ślę.

  hussair  (www),  11/11/2012

Dobre! Bédé cytowac. ;)

  ewfor  (www),  09/11/2012

A ja się pytam gdzie jest Sanepid, który wyraźnie zezwala lub nie, na produkty spożywcze jakie mogą lub powinny spożywać dzieci. No tak, kupują (!!!) za własne pieniądze, więc mają prawo do wszystkiego. Ponad dwadzieścia lat byłam intendentką w przedszkolu i jednym z moich obowiązków było planowanie posiłków. Ponieważ sama miałam dzieci lubiłam eksperymentować z posiłkami i pamiętam jakie oburzeni ...  wyświetl więcej

Bo prawdziwa kanapka to przecież ta z zamulającym żółtym serem.

Ostatni akapit jest naprawdę trafnym wnioskiem. Trzeba spojrzeć wyżej, na wspomnianą politykę państwa. Ten cały system polityczno - ekonomiczno - społeczny z każdym dniem jest poszerzany o nowe elementy i zależności. A najbardziej prymitywne właśnie jest skupianie się na sklepikach. Ileż w takiej instytucji jest elementów: edukacja, wychowanie, stosunki wspólnoty, zdyscyplinowanie, prace społeczne ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  11/11/2012

A dopóki nie mozna specjalnie wierzyc w zaangazowanie instytucji, trzeba wpajac dzieciom prawdé o znaczeniu dobrego i niedobrego jedzenia w domu. Nieustajáco.
Mam syna, wiéc trafiajá do niego ,,spartaskie'' zachéty, np. ze od surowej papryki biceps urosnie wiékszy, a banany sprawiá, ze bédzie szybki, co ma znaczenie w szkolnej rywalizacji. ;)
Art na czasie.

  Tomasz Het  (www),  12/11/2012

Szkolne sklepiki najlepsze - pączki z podłogi bywały nawet jak pamiętam

  fotom  (www),  14/11/2012

Mój szkolny sklepik sprzed 10 lat w ofercie miał również kostki czekolady za kilkanaście groszy. Sprzedawca, który to prowadził pił z przysłowiowego gwinta Pepsi, a potem nalewał w kubeczki uczniom :/

Niedalej jak wczoraj rozmawiałem z mamą uroczej dwulatki. W pewnym momencie zapytałem ją czy mała nie ma kłopotów z apetytem. Na to mama szczęśliwa odpowiedziała: "Nie ma. Zjadła już dwa kawałki tortu, a potem jeszcze dwa lizaki." Moja starsza córka też ma taki apetyt z tym, że mnie to martwi.

Sklepiki szkolne to największe zło, naprawdę:) nie pozwólcie swoim dzieciom kupowania tam czegokolwiek.

A kto w dzisiejszych czasach jeszcze robi sobie dzieci dla siebie? Dzieci są przeca dla szkoły, ewentualnie dziadków. A czym Jaś za młodu nasiąknie, wiadomo czym będzie później trącił.
Ale, cytując za moim znajomym imć Wiesławem, "wolność wyboru wyborowej tkanki mózgowej" jest.
Głos jak dzwon, Macieju, choć daję go ze smutkiem i troską.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska