Login lub e-mail Hasło   

Gry Bogów - Świat

Nachodzi chęć, aby zrobić film bez słów. Milczeć i żeby wszystko było jasne, a ściślej: by wszyscy wszystko pojęli prawidłowo.
Wyświetlenia: 2.807 Zamieszczono 16/12/2012

...

Żołądek. Trafiając do żołądka alkohol aktywnie stymuluje wytwarzanie enzymów trawiennych. Enzymy z alkoholem agresywnie niszczą błonę śluzową wyściełającą żołądek, w rezultacie czego żołądek trawi sam siebie, a proces trawienia zamienia się w proces gnicia. Skutki: zapalenie żołądka, wrzody żołądka, rak żołądka. Dbaj o siebie.

 

Napisy: michalxl600, khorovod, DGorov9;

Produkcja: "Studio ŻAK". Film Siergieja Striżaka: „GRY BOGÓW Akt Ósmy, Część Pierwsza”.

 

Nic nie może być dla Ciebie fundamentalne, dopóki nie ujrzysz tego sam. Załączając i to, co zawiera ten film.

 

ŚWIAT, Świat (Mir) - czas bez wojny; Mir – wszechświat; Mir - społeczność, społeczeństwo; Mi(e)r - miara czasu; Mira - wonny olej; Mir - społeczność, społeczeństwo.

 

 Nachodzi chęć, aby zrobić film bez słów. Milczeć i żeby wszystko było jasne, a ściślej: by wszyscy wszystko pojęli prawidłowo. Przyroda komunikuje się poprzez obrazy, my utraciliśmy intymne rozpoznawanie obrazów i zaczęliśmy używać słów. Słów jest dziś wiele a zrozumienie wciąż mniejsze i aby je odbudować nie obejdziemy się dziś bez słów. Powiada się by klin klinem wybijać, kontynuujmy zatem przywracanie słowom ich pierwotnego obrazowego sensu.

 "Nie ma nic co byłoby niewłaściwe i niedoskonałe" zauważył sławny Tonino Guerra. Zatem doskonałość jest dobra. A czymże jest doskonałość? Ma ona miejsce wtedy gdy w pełni osiągnięto to co zaplanowano - wcielono ideę. I jeśli zgadzamy się z doskonałością twórcy to możemy przyjąć, że wszystko to co stworzone jest na Jego obraz i podobieństwo. Od narodzenia każdy z nas obdarzony jest wolą i gdy dobrowolnie współgramy z Bożym zamysłem, to jest to dla nas gwarancją duchowego wzrostu. Jest to idealna gra, gdzie wszystkie role, od głównej po epizodyczne koniecznie trzeba odegrać i prowadzą one każdego z uczestników do doskonałości. Warto dodać, że doskonali się nie materia lecz ten kto nią kieruje. Tak więc w zamyśle gry i on jest wcielony bezbłędnie, tak czy inaczej nie da się tego z niczym porównać. I tu ważne jest zwrócenie uwagi na właściwe wykonanie. Chodzi nie o rolę jako taką, lecz o dyscyplinę jej odegrania. Jeśli rola jest wykonywana według warunków zalecanych przez autora, to gra przynosi radość i niesie możliwość przejścia do grupy o większych możliwościach. Wszak gra ta jest niczym innym jak szkoleniem w osiągnięciu doskonałości. Na pewno zauważyliście, że dzieci lepiej się uczą podczas gry. A skoro wcielamy się w tą grę w celu wzrostu ewolucyjnego to nie ma lepszego sposobu by to osiągnąć niż gra. Zauważcie, że tak samo jest w teatrze. Czym lepiej aktor wciela się w rolę nie skażając przy tym zamysłu autora... tym wyższej jakości jest jego doświadczenie, a sztuka jest bardziej pociągająca. Istnieją co prawda ludzie nie mogący się zgodzić z tym, że życie jest grą, ale to raczej problem osobistego doświadczenia. Dla nas jest ważne, że im bliżej źródła tym mniejsze skażenie. A przy okazji dziękujemy Szekspirowi za jego mądrą podpowiedź.

 Dziś przyjęło się twierdzić, że demokracja pomaga w najlepszy sposób rozwiązywać polityczno-społeczne problemy. Używamy tego pojęcia, ale czym ona jest nikt nie potrafi wyjaśnić. Spytać możemy: Czym demokracja Anglii z monarchią konstytucyjną i ławą przysięgłych różni się... od demokracji z rządami prezydenckimi, czy też piątej z rzędu republiki francuskiej? Wszędzie jest demokracja, ale czy możecie wymienić choć jeden kraj, gdzie władza faktycznie należy do narodu? A może demokracja to po prostu wirtualny daszek wygodny dla rozmaitego typu korzystnych manipulacji?

– „ ...ponieważ te poza-prawne organizacje są finansowane tak naprawdę przez obce kraje, to my postrzegamy je jako instrument zagranicznych krajów do prowadzenia polityki w stosunku do naszego kraju. To ukryte finansowanie, ukryte przed społeczeństwem. Co tu jest demokratycznego? Możecie mi odpowiedzieć? Nie, nie możecie i nie powiecie nigdy, bo to demokracją nie jest, lecz po prostu wpływem jednego kraju na drugi. Ale jesteśmy zainteresowani tym, aby istniało społeczeństwo obywatelskie w Rosji. Aby ono karciło władzę, krytykowało, pomagało władzy nazywać swoje własne błędy. Korygować swoją politykę w interesie społeczeństwa” – W. Putin.

 Widzimy jak niektórzy nasi urzędnicy naprawdę próbują znaleźć właściwe rozwiązanie i jakoś uporządkować społeczne stosunki. Lecz wszystkie te próby nieustannie tłumione są przez skorumpowany system władzy. Przy wszystkich instytucjonalnych deklaracjach o narodzie gospodarzu władza tak naprawdę do niego nie należy. Pilnuje się nas uważnie abyśmy przestrzegali przepisów (ZAKON-ów), to oczywiście prawidłowo, ale co z KON-em? Zwróćcie uwagę na słowa: KANCELARIA, KONKURS, KONSTYTUCJA, KONWÓJ, KONTROLA, KONCERT, KONDYCJA, KONIEC, KONKURENT, KONKURENCJA, KONTRYBUCJA, KONSERWACJA, KONTRA, KONSTRUKTOR, KONTEKST, KONTYNENT, IZKONNYJ (oryginalny, pierwotny). Wszystkie one zawierają w swej budowie pradawny skrót "KON". Po dziś dzień nie można dłużej twierdzić, że na przykład konstytucja Ukrainy czy USA jest "Z-KON". Ona jest ZA-KONna, czyli wtórna w odniesieniu do KON-u. Oznacza to, żeśmy arogancko podeptali pierwotne zasady gry i teraz szukamy harmonii w kakofonii. A może zagadkę rozwiązać bardzo prosto? A co by było gdyby znów nastroić się na "KON"? Może wtedy i harmonia się pojawi?

 Był kiedyś taki mądry człowiek - Bakunin. Jeden z twórców znanego powszechnie anarchizmu. A. Hiniewicz: "I kiedy zaczęły się rozważania na temat zmiany ustroju i wszyscy proponowali tenże amerykański model jakoby wolnego społeczeństwa, gdzie zadeklarowana jest wolność i prawo... on powiedział dokładnie tak: "Władza państwowa jest przymusem oraz stłumieniem wolności i swobody". Co za różnica dla ludności, że pałka jaką będą ją bić będzie nazywana pałką narodową? A dowolna demokracja drogą demagogii doprowadza do pełnego absurdu i to obserwujemy na przykładzie USA. Czyli to co powiedziano kiedyś tam w 19 wieku jest aktualne i dzisiaj. Można głosić jakiekolwiek ideały, prawda? Ale naród czuje, że jakby nie nazwać pałki, czy to "pałka sprawiedliwości", "miecz rewolucji", czy też "narodowa dębina" - tak czy inaczej boli. Dlatego też człowiek stara się odejść od systemu, który sprawia mu ból i żyć swoimi własnymi zasadami.

 Przyroda nie mówi językiem zakazów. Ona pozwala istnieć wszystkiemu i zawsze mówi: "tak". Przyroda społeczeństwa ludzkiego nie jest tu wyjątkiem, dlatego żadnego ustroju politycznego nie można nazwać prawidłowym, gdyż zbudowany jest na przymusie.

 Taka jest przyroda państwa jako takiego. PAŃSTWO; W podręczniku: "Ogólna teoria prawa i państwowości" przedstawia się następującą definicję: PAŃSTWO: "to specjalna organizacja władzy politycznej społeczeństwa władająca specjalnym aparatem przymusu i wyrażająca wolę klasy panującej lub całego narodu". Angielski filozof Ernest Gellner inaczej formułuje istotę państwa: "Państwo istnieje tam, gdzie wyspecjalizowane organy podtrzymywania porządku takie jak na przykład policja i sąd oddzieliły się od pozostałych sfer społecznego życia. One stanowią państwo". Bardzo wyraziście wypowiedział się na temat państwa znany na całym świecie wódz proletariatu: "Państwo to maszyna dla ucisku jednej klasy przez drugą. Maszyną służącą do utrzymywania przez jedną klasę, innych - podporządkowanych sobie klas w posłuszeństwie." W. LENIN. A oto jeszcze inne hasło z "mądrej" Wikipedii: "W odróżnieniu od "społeczności" - obejmujące sobą społeczne klasy "państwo" zajmuje się kierowaniem ich wspólnymi sprawami ZAWODOWO". Co mówił Puszkin: "Nie powierzajcie historii i polityki zawodowcom. Oni sprzedają swoją pracę za pieniądze" - A. PUSZKIN. No i na koniec tego krótkiego przeglądu znów cytat z Wikipedii: "Ani w nauce ani w międzynarodowym prawie nie ma jedynego i zrozumiałego powszechnie pojęcia "Państwa". Sława Bogu. Teraz wszystko jasne.

 Każdy z nas powtarza - nie zastanawiając się nad tymi słowami: "Och Panie! Zmiłuj się Panie!" A dlaczego? "Z przyzwyczajenia" padnie standardowa odpowiedź większości. I to jest prawda. Po około 1000 latach w naszym narodzie pojawiło się przyzwyczajenie do życia przy rządach mniejszości, tolerować panowanie ucisku i bić pokłony "Panu". Jak to się stało, że słowa i pojęcia, które są przeciwieństwem miłującej wolność Słowiańskiej duszy, weszły do powszechnego obiegu i zdołały się przyjąć? "Ciężkie słowo", wyrażenie znajome, prawda? Ono może być naprawdę bardzo ciężkie, ale i przeciwnie - lekkie. Dzisiaj mało kto wie, że w alfabecie 28 znaków z 49-ciu ma swoje odnośniki liczbowe. Czyli swój własny ciężar właściwy. To nie jest przypadkowa zgodność. Dla naszych Przodków główna mądrość zawierała się w jednym słowie: "BÓG". BOGOWIE OPOWIEŚĆ TWORZĄCY czyli Ci, którzy tworzą obrazy. Początkowo pod tym słowem rozumiano twórców światów - Ra-M-Ha. Liczbowe znaczenie "OPOWIADAĆ" odpowiada trójce, a litery pierwsza i ostatnia odpowiednika nie mają. Jest to odniesienie do złożonej budowy światów: Jawi, Nawi i Prawi. Dlatego też skrót "BÓG" ma odniesienie DO wtórnej wielopoziomowej budowy świata. Od samego początku procesu zmiany wiary zaczęto uparcie narzucać słowo "PAN", gospodarz - czyli władca, co w Starym Testamencie wymieniane jest jako Jehowa lub też Jahwe... i okazuje się odpowiednikiem niewymawialnej Żydowskiej czteroliterówki "YHWH". Ale słowo "PAN" pomimo, że ma w sobie 7 poziomów, nie odnosi się do świata "Prawi". To tylko poziom postrzegania "Jawi" i "Nawi". Dla Słowiańskiego Prawosławnego Wedyjskiego pojmowania świata pojęcie wielości światów było naturalne. I jeśliby naszym Przodkom zakomunikowano, że urodził się wielki Pan, gospodarz i władca, który zarządza wszystkim, to takiej nowinki nikt by nie przyjął poważnie. Jezusa wówczas nazywano nie inaczej jak wielkim rybakiem, czy też wielkim wędrowcem, czyli mądrym człowiekiem, którego zabito za to, że głosił dobro i miłość do bliźnich.

 A teraz porównajcie: "BOGOWIE OPOWIEŚĆ TWORZĄCY" i "TEN, KTÓRY OPOWIADA O DOBRU". To są różne poziomy tworzenia. W podsystemie skrótów obraz "gospodarz/władca" zamaskowano odwracającymi uwagę obrazami Słowiańskich znaków piśmiennych. (YHVH = WŁADCA, PAN); Liczono na to, że naród nie zdoła odwrócić się od "tego, kto tworzy dobro dla wszystkich". I dawna forma przyjęła się i weszła w obieg, właśnie poprzez ten pseudo-obraz. Ale co to ma wspólnego z państwem? Znaczenie jest fundamentalne. Etymologia słowa "PAŃSTWO" ma prosty łańcuch zależności: (YHVH = WŁADCA, PAN); PAN, PANOWAĆ, MONARCHA, PAŃSTWO, PAŃSTWO; Pojęcie "Państwo" przyszło na Ruś z religii. Znane jest powszechnie powiedzenie: "Rosja jest duszą planety". A to jest z reguły kojarzone z Prawosławiem. Tak, Rosja jest rzeczywiście krajem Prawosławnym, ale nie chodzi tu o Prawosławie religijne lecz Wedyjskie - oparte nie na czołobitności, ale na mądrości. Prawie we wszystkich językach słowa, które na Ruski tłumaczy się jako "państwo" mają praktycznie jeden i ten sam zapis: "STAT" albo "SZTAT" czyli "statyczne umiejscowienie". Trzy narody: Białorusini, Serbowie i Ukraińcy po dziś dzień nazywają swoją wspólnotę "DZIERŻAWA", a jedynym krajem, który używa pojęcia Gosudarstwo (Państwo) jest Rosja. Ale nie ma: Carstwa bez Cara, Królestwa bez Króla, Księstwa bez Księcia, Państwa bez Pana, Stanów bez Prezydenta, a kto jest w "DZIERŻAWIE"?

 

DZIERŻAWADOBRE ISTNIENIE RODÓW ŻYWE MĄDROŚCIĄ ASÓW” (Asów: Przodków, którzy osiągnęli doskonałość).

 

 Wytyczne współczesnego państwa są w większości przestarzałe. Rzecz w tym, że im bardziej się ono rozwijało, umacniało i krzepło, tym bardziej rozrastała się biurokracja a razem z nią korupcja. WALERY DIEMIN (pisarz, badacz przeszłości). W wielkiej mierze, niewłaściwie i nieefektywnie tracono zasoby i nadal tak się dzieje. Państwo tak naprawdę unika rozwiązania problemów ekonomicznych, zleca to zadanie osobom prywatnym i w rezultacie, ostatecznie masa środków idzie donikąd. Ludzie jak się wydaje idąc z postępem, powinni otrzymywać wciąż większy zasób dóbr, czyli powinni realizować swoje potrzeby lecz dzieje się tak, że osoby prywatne władające ekonomiką przeważającą część bogactwa kierują na siebie i większa część narodu nic z tego nie ma. Ludzie na samym dole hierarchii znajdują się w roli niewolnika, są uciskani we współczesnym państwie. Współczesny szary obywatel zmuszony jest szukać środków do przeżycia i równocześnie nie ma możliwości realizacji spraw najważniejszych. W tej sytuacji bardzo ważne staje się pytanie: Jakie konstrukcje istniały dawniej i jak działały? A w szczególności u naszych Przodków Rusów i Ariów. A u Rusów i Ariów była Dzierżawa z miejscowym własnym kierownictwem, bez pasożytów i demagogów. SAMO-Dzierżawie, SAMO-władza, czyli sami się utrzymywali, sami zarządzali, żyli w dostatku i rozkwicie, bez wmieszania się jakiejkolwiek postronnej władzy. Przy okazji odnośnie władzy: Można wymyślić wiele słownikowych znaczeń, ale jak by nie spojrzeć - prawdziwe władanie nad czymkolwiek to przede wszystkim "nadanie czemuś ładu", "bycie w ładzie". Oto źródłowe znaczenie słowa "władza", "w ładzie". Dziś to pojęcie jest utracone, dlatego też nasze harmoniczne współgranie z "władzą" nie da się tworzyć nigdzie na świecie. A Starosłowiański język jest jednoznaczny i z dziecięcą prostotą pokazuje źródłowy sens i funkcję prawdziwej władzy. W ... wiedza, mądrość; ŁAD ... harmonia, porządek; A ... arsz (miara definiowania/określenia) - PORZĄDEK WYZNACZONY MĄDROŚCIĄ. Skoro to istnieje w języku to znaczy, że było i źródłowo. Wszak język narodu wyraża to co ma dla niego sens, a to wynika z poglądu na świat.

 (Film rysunkowy I. Iwanowa-Wano "LEWORĘCZNY"); Pamiętacie powiedzenie: "I duchowny i żniwiarz i muzyk grający na dudach też". Wszystko umieli sami - nie było wąskich specjalizacji. Dlatego też istniała pełnia i niezależność. (Film rysunkowy I. Iwanowa-Wano I Film Ch. Chaplina|"LEWORĘCZNY" I "DZISIEJSZE CZASY"); Pasożyty wymyśliły rozdzielenie pracy nie dla wzrostu indywidualnego, lecz dla zwiększenia zysku... i przedstawiają to jako wielki postęp w rozwoju cywilizacji... - SWOJEJ, ma się rozumieć, a nie ludzkiej. I znów: "dziel i rządź" - stały i jedyny algorytm działań pasożyta. Tak samo jest ze światopoglądem. Różne religie podtrzymuje się dziś sztucznie, nie dla zjednoczenia na drodze do świadomości, a dla rozdzielenia i odłączenia od jedynego duchowego sedna człowieka. A ta broń jest straszniejsza niż kopie i tomahawki.

 Światowy rząd stara się pogłębić przepaść między Muzułmanami i Chrześcijanami, aby mieć potem co odbudowywać. Dziś oni jedną ręką podtrzymują Chrześcijan - czyli wychowują fanatyków, oczywiście tak samo wspierają fanatyków Muzułmańskich. A potem chcą ich skonfrontować ze sobą. Tu na Kaukazie starają się zbudować jedyne Islamskie państwo - (A. Treheblov - znawca Wed, pisarz). Oni chcą zrobić zawieruchę najpierw w Azerbejdżanie, potem przejść do Dagestanu, Czeczenii, Kabardy, Bałkarii, Adygei... i będą mieli potrzebę stworzenia Jedynego Imperium Islamskiego, czyli Kaganatu. Granica Kaganatu jak oni twierdzą, przechodzi pod Woroneżem. I będą wnioskowali o oddzielenie się od Rosji. Ogólny system Rusów i Ariów odróżniał się od współczesnej konstrukcji społecznej w fundamentalnych kwestiach. Rusowie i Ariowie żyli w "Dzierżawie". Dziś istnieje pojęcie "Dzierżawa", ale znaczenie jest chybione. Słownik języka ruskiego S. I. Ożegowa: „Dzierżawą nazywa się dziś państwa silnie w sensie wojennym i ekonomicznym, mogące mieć wpływ na otaczających sąsiadów”. Dlatego ci ludzie, którzy zajmują się państwem - siłą rzeczy znajdują się w fałszywym systemie współrzędnych. I dlatego nie mogą mieć tej wiedzy, jaka tak naprawdę jest potrzebna do tego, aby prawidłowo zbudować współczesne społeczeństwo ludzkie. A wiedza o budowie dzierżawy w jakiej żyli nasi Przodkowie pozwala to uczynić. Ten zarząd nie miał głównej funkcji jaka istnieje we współczesnym państwie - on nie posiadał WŁADZY! Władza jako środek przymusu powstała wraz z pojawieniem się państwa. W dzierżawie ludzie żyli według nakazów światłych Bogów i wielkich Przodków, według stabilności jaką daje Ród, według kanonów społeczności i nie było tam struktur władzy. W dzierżawie nie było Faraonów, Imperatorów ani też Carów. Kierownicze funkcje w dzierżawie stanowił krąg. Na poziomie dzierżawy istniał krąg dzierżawny. Na poziomie regionu był stosowny krąg, a na niskich poziomach istniały społeczności Rodowe albo społeczności terytorialne, ale one także wybierały swoje kręgi Rodowe albo kręgi wspólnoty. I każdy z tych kręgów wypracowywał te zasady życia i funkcjonowania wspólnoty, klanu czy dzierżawy jako całości, które były niezbędne na tym poziomie zarządzania. W związku z tym nie było konieczności podejmowania przez jednego człowieka jakichś tam decyzji. I jak faktami dowodzi przeszłość - tam gdzie powstawał autorytarny system rządów całości, tam dziedziczona władza nieuchronnie doprowadzała do impasu swojego rozwoju, choćby z tego powodu, że umiejętności ludzi kierujących nie były przekazywane dziedzicznie. One nie były przekazywane i nie są. A nasi Przodkowie doskonale znali tą zasadę i nigdy nie powierzali jednemu człowiekowi zarządu choćby i wioską, a co dopiero dzierżawą czy całą społecznością.

 Takie samokierowanie, a mówiąc prawidłowo "samodzierżawie" było ustanowione przede wszystkim dzięki głębokiemu Wedyjskiemu rozumieniu Boskiej przyrody człowieka, a konsekwencją była duchowa jedność Rasy. Dziś takiego zrozumienia nie ma. Nasz świat podzielony jest na 193 państwa, 2500 narodowości i 6809 żywych języków. W takiej sytuacji rozdzielenia trudno sobie wyobrazić inny porządek współistnienia niż współczesny. Sztucznie podtrzymywana różnorodność religijnych i naukowych światopoglądów utrudnia znalezienie wzajemnego porozumienia. Do tego instrumentem kierowania światem jest dziś kapitał, który odciąga uwagę ludzi od realizacji swojego prawdziwego celu i wtrąca ludzi we władanie namiętności. To często sprowadza człowieka poniżej poziomu zwierząt. Ale nie wszystko jest takie beznadziejne. Nasza planeta pamięta czasy, gdy świadomość całych narodów zmieniała się w bardzo krótkim czasie. Przede wszystkim trzeba się ocknąć i zrozumieć czym jest jawa - czyli to co nas nauczono widzieć i co jest tak naprawdę u źródeł. Zobaczywszy różnicę będzie trzeba dokonać wyboru: albo przewrócić się na drugi bok i znów "zapomnieć się" tj. "być poza sobą" albo wyzdrowieć i obudzić bliskich. Do tego nie trzeba wojen, rewolucji i awantur. Do tego trzeba woli i Rodowego doświadczenia Przodków.

 Człowiek może się przebudzić z byle przyczyny. Może się też stać odwrotnie. Człowiek może zostać otruty lub coś może mu zaszkodzić. Dlaczego? Dlatego, że mechanizm jest prosty: Duch człowieka jest jak lampeczka, Dusza jak abażur i ciało albo świat cielesny, to jest to co się materializuje - WŁADIMIR KUROWSKIJ - Wołchwa Wedyjskiego Prawosławia. Gdy stworzycie sobie we wnętrzu obraz, że wokół są źli ludzie, że wszystko jest źle - będziecie przyciągać złych ludzi. Wyobraźcie sobie tylko, że wszystko wokół jest pięknie i duchowy potok światła powoduje zmianę. Pojawia się zupełnie inny obraz wokół was. Dlatego ludzie będący przejawem Boga, gdy jednoczą się w jednej myśli, tworzą jeden obraz ładu, miłości i jedności, wtedy w sposób mistyczny Ziemia zaczyna się zmieniać. Czyli te problemy, które jeszcze wczoraj były, dziś znikają, bo znajdujemy się w zupełnie innym świecie, w innej realności gdzie tych problemów już wcale nie ma.

 REALNOŚĆ; Zdaje się, że przyszła pora wyjaśnić słowo "realność". Słowniki wyjaśniają to słowo jako: "to, co faktycznie istnieje" i zrównują je ze słowem "rzeczywistość", ale to są różne słowa i różne obrazy. RE – ALNOŚĆ; Nasze dawne pismo zawiera runę "al" (skondensowana informacja). Ona odzwierciedla obraz stworzonego świata materialnego. Słowo "RE", (rekonstrukcja, reanimacja) oznacza "nadanie formy dźwiękowej", nazwanie obrazów symbolami, słowami, ale słowo to nie obraz, ono jest wtórne. Komunikacja za użyciem słów wnosi zniekształcenie. W ten sposób "realność" to: "wypowiedziana alność". I okazuje się nie tym samym, co istnieje pierwotnie, lecz "wzajemnie uzgodnionymi pozorami istnienia". A RZECZYWISTOŚĆ to nie pozory. Jest to pierwotne działanie, nieskażona "alność", albo też "prawda".

 Czym jest wiedza duchowa? Duchowa wiedza to źródłowy, pierwszy obraz, który należy utrzymać, który trzeba wspierać siłą modlitwy i wtedy idziemy we właściwym kierunku. Słowo "modlitwa" nie znaczy "przebacz", nie znaczy "wymodlenie czegoś" lecz rozmowę, komunikację. "Molytysja" lub też "mołytsja" , z korzeniem "mot" oznacza: "rozmawiać z Bogami". Dziś, gdy mówimy, że coś jest prawidłowe, to znaczy to zjednoczenie "lewego" i "prawego", jedność tworzenia i destrukcji, to jedność męskości i kobiecości, pojedynczego i przejawionego w mnogości. Obecnie nastąpiło rozdzielenie: tam jest "wiera", a tam gdzieś "wieda". Dlatego też ludzie czując niedostatek zaczynają czegoś szukać w innych tradycjach. I tworzy się zamęt, czyli ich wewnętrzne obrazy nie korespondują z tym. To jest tak jakby miliony różnych projektorów wypuszczały w świat rozliczne obrazy. Kończy się to tym, że te różne obrazy nie powodują materializacji tego co jest niezbędne. Jeszcze raz: weźmy jako przykład film "Szczęki". Do momentu gdy ukazał się film, białe rekiny niemal nie napadały na ludzi. Gdy tylko wyobrażono sobie obraz wroga - białego rekina, to stało się tak, że białe rekiny zaczęły napadać na ludzi. Pisarka, nie pamiętam nazwiska, napisała romans o Titanicu, o statku, który wpłynął na górę lodową. Mistycznym sposobem "Titan" czyli "Titanic" nastąpiło zjednoczenie według scenariusza jaki opisywał... czyli dziewczyny popłakały nad tym romansem i faktycznie siłami ducha zatopiły okręt. Czyli kiedy oglądamy pornografię, gdy widzimy wszystkie te paskudztwa czy jeszcze tam coś, to nie jest to takie "nic". To jest realność jakichś tam światów i my tę realność możemy przyciągnąć tutaj. Gdy coraz bardziej się jej boimy, im więcej o niej myślimy, czym więcej to oglądamy - tym bardziej przyciągamy tę realność tutaj. Dzisiaj nastał czas by poznać tę swoją duchową moc. My tutaj i nie tylko my tworzymy tu świat wokół siebie. Istnieją też wyższe siły, które tworzą także świat wokół siebie. Ale człowiek ma prawo wyboru, może pójść drogą destrukcji albo drogą miłości i sprawiedliwości. Gdy mówimy o Słowiano-Aryjskiej tradycji i Wedyjskim Prawosławiu to jest to kult miłości i sprawiedliwości.

 Bardzo często tych, którzy dobrze mówią o Ruskich obwinia się, jakoby starali się przedstawić naród Ruski jako wybrany, a jeszcze do tego straszy się Hitlerem. To są kompletne bzdury. Słowianie nigdy nie chorowali na "bycie wybranymi". Nadto my dobrze wiemy kto zazwyczaj krzyczy: "łapać złodzieja". A nadstawiać policzki z powodem czy bez, przyzwyczajono nas już dawno temu. To się już stało niemal cechą narodową. Zamiast ochraniać i wspierać swoich, tak jak to robią wszystkie narody bez wyjątku, nasi znacznie ubożsi współplemieńcy niewolniczo kucają przed nowo-przybyłym gospodarzem i stopniowo sami zamieniają się w pasożyty.

 Nasi urzędnicy przeszkadzają, a dlaczego? Bo są zamienieni w zombie, nie mają dostatecznej informacji - (A. Trechlebow - znawca Wed, pisarz). I jeśli im wyjaśnić, że to dla ich dobra... : "Kochani, chcecie być u władzy to znaczy, że jesteście wojownikami. Bardzo ładnie! Chodźcie, my wam wyjaśnimy jak być u władzy i żeby także wam było dobrze. Żebyśmy nie zebrali złej karmy i żeby to też było dla dobra narodu". Dziś wielu ludzi będących u władzy już rozumie, że rządowi światowemu oni są zbędni. Skoro Margaret Thatcher jawnie w wystąpieniu telewizyjnym oświadczyła: "Zostawimy 15 milionów Ruskich debili, którzy będą obsługiwali nasze szyby naftowe i wysypiska radioaktywne". Czyli plany rządu światowego nie są tajne. Ale Ruscy nie będą dla nich pracować. Oni doskonale wiedzą, że w dowolnej chwili Ruscy mogą wzniecić powstanie, a to jest zagrożenie. Dlatego rządowi światowemu władza Ruska jest tu niepotrzebna.

 "Nowy Porządek Świata budowany będzie przeciw Rosji, na ruinach Rosji i kosztem Rosji." - Zbigniew Brzeziński. Londyn i Waszyngton zawiedzione są uznaniem niepodległości dla Abchazji i Południowej Osetii - (JOHN LAFLEND z-ca dyr. Paryskiego instyt. demokracji i współpracy). To zupełnie zakłóca ich plany w tym regionie: "Całkowicie okrążyć Rosję z pomocą NATO na Kaukazie, na Ukrainie i zamienić Morze Czarne w amerykańskie jezioro". W Rosji, we Francji, w Brytanii i USA pozostały siły jądrowe, atomowe rakiety. Mam proste pytanie, gdzie są skierowane te rakiety nuklearne? (Walery Fadiejew - red. dziennika "Ekspert"). Nasze rakiety jądrowe wycelowane są w wiele obiektów w Europie, a Francuskie i Angielskie są wymierzone w Rosję. Dopóki tak jest, dopóki taka jest misja programu lotu tych rakiet - nie ma sensu rozmawiać o partnerstwie. Na rozpad ZSRR i bloku Warszawskiego złożyło się wiele wewnętrznych przyczyn. Całymi latami wzrastały wewnętrzne ruchy dla rozerwania bloku państw socjalistycznych. Niestabilność jaką stworzyło USA w latach 90-tych, użyto do okrążenia Rosji wojennymi bazami. Oczywiście, że musimy podtrzymywać rewolucję. Bardzo ciężko znaleźć rewolucję, która byłaby możliwa bez wsparcia z zewnątrz. Aksamitne rewolucje powiodły się tylko dlatego, że podtrzymywaliśmy je moralnie, politycznie i finansowo. Prowokować Rosję zaczęła administracja Clintona, a kontynuował to Bush; Cokolwiek by nie twierdziło USA, destabilizacja Rosji jest dziś sprawą nr.1 dla polityki amerykańskiej. Czuję, że w USA i Europie rośnie zaniepokojenie możliwością odrodzenia się wielkiej "Dzierżawy" mającej bogactwa naturalne. Chcę to powiedzieć Ruskim: "Nie bądźcie naiwni, okrążenie to instrument, który wykorzystuje się przeciw Rosji".

 Po dziś dzień wielu naszych oponentów nie wierzy w istnienie tajnego rządu światowego i nazywa to wymysłami chorej świadomości. Tak samo 20 lat temu większa część planety nie dopuszczała myśli o samoistnym rozpadzie ZSRR. Normalnemu człowiekowi jest trudno pojąć, że ktoś jest w stanie unicestwić kilka miliardów ludzi z powodu swoich diabelskich ambicji - NOWY PORZĄDEK ŚWIATA (NWO). Ale nie wszystko jest takie trudne w tym królestwie. Nawet jeśli na całym świecie będzie wprowadzony podatek od życia, to jedynym rzemiosłem jakim dysponują właściciele krzywych luster jest "sprzedaż strachu". A strach to tylko emocja. Ale najgłupszą rzeczą w tej "bramie Machera" jest to, że my go kupujemy.

 Przedstawiamy wam osiągnięcia współczesnej nauki. To jest "OGNAT", organiczna matryca przy stworzeniu której udało się nam odtworzyć fazę dzieciństwa. Ona ściśle współgra z wiekiem zleceniodawcy. Film SF Michaela Bay - "The Island"; W tej chwili obserwujecie 1 etap rozwoju "OGNATu". Za 12 miesięcy będzie on gotowy do zbioru. "OGNAT" jak matka zastępcza dla waszego dziecka, może dać wam nowe płuca lub młodą skórę. Wszystko genetycznie zgodne z waszym ciałem. Zgodnie z prawem eugeniki z 2015 roku wszystkie nasze "OGNATy" utrzymywane są w stanie życia wegetatywnego. Nigdy nie zyskują świadomości, nigdy nie myślą, nie cierpią, nie czują bólu, radości, miłości, nienawiści. To jest produkt panie i panowie, którego pod żadnym względem nie należy uważać za człowieka.

 Film Alexa Jonesa "ENDGAME"; Zbudowany przez tę tajną grupę kamienny monument w stanie Georgia jest świadectwem planów elity, globalnej religii, globalnego prawa z sądem i armią aby je wymuszać. W kamieniu jest wygrawerowane, że populacja ludzi nigdy nie powinna przekraczać 500 milionów. Przodkowie dzisiejszych członków tej grupy kontrolowali przygotowania na planecie nie jedno stulecie. Teraz w ostatecznej fazie przygotowują się do stworzenia światowego rządu co jest marzeniem każdego tyrana w dziejach całej historii. Koncepcja "NWO" precyzowana była przez stulecia, lecz w drugiej połowie XX wieku gra ruszyła na serio. Prezydent George Bush senior posługiwał się tym pojęciem wiele razy w swoich przemówieniach i jasno dawał do zrozumienia, że naprawdę życzy sobie zobaczyć taki porządek... w rodzaju ogólnospołecznego albo globalnego kierownictwa, w którym każdy człowiek na planecie Ziemia w końcowym rezultacie podporządkuje się przepisom sformułowanym na poziomie międzynarodowym. To wielka myśl: "Nowy Porządek Świata".

 Imperia budowane przez podbój są stare jak cywilizacja. Babilon, Egipt, Grecja. Wszystkie te imperia były tworzone z myślą władzy nad światem. Szlachta podobnie jak i klasa kupiecka była finansowana przez prywatne banki. Wiele izb finansowych finansowało obydwie strony konfliktu. Wyrafinowane siatki szpiegów dały rekinom finansjery wyraźne korzyści, powoli i pewnie zdobyć kontrolę nad rządami.

 

18 czerwca 1815 roku agenci brytyjskiej rodziny Rothschildów przyglądali się polu bitwy, jak cesarz Napoleon desperacko walczył by uratować swoją armię wziętą w kleszcze armii brytyjskiej. Agent Rothschildów zdołał dostarczyć informację o porażce Napoleona, przez Lorda Wellingtona, Nathanowi Rothschildowi. 20 godzin wcześniej niż nowina dotarła do Londynu. Nathan, głowa rodziny Rothschildów, puścił plotkę na giełdę Londyńską, że Napoleon wygrał wojnę. Akcje spadły o 98% i Rothschild był w stanie wykupić całą brytyjską gospodarkę, płacąc pensa za każdego funta. Gdy nowina o klęsce Napoleona ostatecznie dotarła do Anglii, akcje od razu wzrosły. Wielka Brytania stała się teraz bezspornym liderem Europy, a Rothschild nią kierował.

 

Kartel bankowy od 1800 roku finansował obie strony prawie każdej wojny i oczywiście otrzymywał spory procent od kredytowania rządów uczestniczących w wojnach, które pomagał wywoływać i kreować. Powstanie i upadek III Rzeszy zrujnował Europę. Elita ponownie stwierdziła, że tylko globalne zarządzanie może ocalić ludzkość od nadchodzącej zagłady. Tym razem elicie udało się stworzyć organ światowy. W kwietniu 1945 w swoim sztabie w San Francisco zwycięzcy II Wojny Światowej utworzyli Organizację Narodów Zjednoczonych. Siedzibę wzniesiono w Nowym Jorku na ziemi ofiarowanej przez Johna D. Rockefellera. Pierwszym krokiem 3 etapowego planu było stworzenie Unii Europejskiej. Zjednoczyć Europę próbowano już wiele razy ale wszystkie te próby były bardzo niepopularne. Tam gdzie Napoleon i Hitler ponieśli klęski używając siły, tam globaliści używając podstępu wykonali swoje zamiary. Jak tylko utworzono UE pod przykrywką umów handlowych utworzone zostaną Unia Północnoamerykańska i Unia Azjatycka. Trzy połączone Superpaństwa stworzą rdzeń Rządu Światowego, podczas gdy ONZ będzie służyć jako organizacja regulująca i kontrolująca kraje Trzeciego Świata.

 Grupa Bilderbergów składa się z przywódców wszystkich zespołów okrągłego stołu, które kierują poszczególnymi państwami. Obrazem światowej struktury władzy jest ogromna piramida na której szczycie są tylko elity elit.

 Sądzę, że większości ludzi jest trudno pojąć w jaki sposób tak mała grupa 125 mężczyzn i kilku kobiet kontroluje populację 6 miliardów. W rzeczywistości jest to prostsze niż wam się wydaje. "Kto by kiedyś dopuścił myśl, że złamiemy ZSRR? A udało się, po prostu opłaciliśmy dysydentów i już. Przytrafiła się tam planowana rewolucja i kraj się rozpadł". (Michael Ledin - ekspert polityki zewnętrznej USA).

 Ot tak cudownie i prosto: wciągnęli na listę płac dysydentów i rozwalili. Widać dysydenci u nas mieli wielkie wpływy we władzy w epoce rozkwitu socjalizmu. By rzucić światło na tę sytuację: w tamtym czasie zmieniliśmy się już (z narodu) w SPOŁECZEŃSTWO.

 

"A naród nie mający świadomości narodowej staje się nawozem na którym wzrastają inne narody" - P. Stołypin

 

 W dowolnym społeczeństwie gorsza jest zawsze większość. To takie prawo tego świata. Jeśli wziąć jakąkolwiek społeczność i wybrać najpiękniejszych, najlepszych, to gorsza zawsze będzie większość. Ktoś pojedynczy będzie najmądrzejszy, najbardziej utalentowany, najbardziej zaawansowany, najbardziej wykształcony, czyż nie? Nie może być większość lepszych. Tak się po prostu nie zdarza. Tak. Dlatego większość jest zawsze gorsza. Jak można za kryterium brać zdanie większości?

 Nasi Przodkowie zalecali nam "jedno-głośność". Czyli, że z pomocą "kopnego prawa" - to od słowa: "w kupie, w zespole", wszyscy dochodzili do jednej myśli, do jednakowego poglądu. W jaki sposób się to działo? Po pierwsze trzeba wiedzieć kto ma prawo głosu. Weźmy na przykład narkomanów, jak można narkomanowi powierzyć prawo głosu? Albo alkoholikowi? (albo prostytutce) No tak. Przecież to jasne, że nie można im powierzać naszego losu. W demokracji oni mają prawo głosu. Nasi Przodkowie powiadali, że prawo głosu może mieć tylko ten mężczyzna, który swoim życiem udowodnił, że może on uporządkować przestrzeń wokół siebie. Czyli wtedy, gdy ma dobre gospodarstwo, ma silną rodzinę, zdrowe potomstwo, wiedzie prawidłowe - dobre życie. Jest gospodarzem, Gospodarzem przez wielkie "G".

On już udowodnił, że ma jakieś pojęcie o tym. Oznacza to, że można mu powierzyć prawo głosu. Kobiecie nie jest potrzebne włączać się politykę. Ona "wyszła za mąż", jest za mężem, powierza niejako - przekazuje władzę swojemu mężowi. To nie są jej problemy. Ona mówi: "Niech męża boli głowa o to, jak rozwiązywać problemy społeczne." To nie jej sprawa. Tak samo ci starsi ludzie, którzy odeszli już jakoś od życia społecznego. Oni nie mieli prawa głosu, liczył się natomiast ich głos doradczy. Czyli oni dzielili się swoją mądrością, swoim doświadczeniem. Byli doradcami. Oni żyli już na utrzymaniu swoich dzieci, a gospodarz zawsze powinien być jeden.

 Bywały wiece na których zbierali się wszyscy czyli starcy, kobiety i dzieci... - wszyscy. Były u nas dzwony/gongi na placach. Każdy do nich mógł podejść, uderzyć w niego i spowodować zebranie wiecu. Gdy zbierali się wszyscy to dzwonnik oświadczał: "Jest taki a taki problem i trzeba go rozwiązać". A na Kopę przychodzili już prawdziwi mężczyźni, którzy nie będą powodowali straty czasu. Te oto "Kopne Prawo" czy też "Krąg Kozaczy" wzięli od nas Japończycy - Jakuza. Dlaczego oni doszli do władzy? Oni zepchnęli państwowe rządy. Wszystko podporządkowali sobie, produkcję, handel a potem powiedzieli: "Weźcie sobie pod kontrolę wodociągi i kanalizację to my weźmiemy urlop". W ten sposób oni doszli do władzy.

 Czy można powiedzieć, że zasada kopnego prawa, i mechanizmy dzierżawy, jest analogią do tego, co my tutaj nazywamy miejscowym samo-zarządzaniem? Tak naturalnie, tylko z tą różnicą, że oni mają procentowy rozdział głosów, a u nas jest 100 procent zgody podczas głosowania. Widziałem w praktyce jak się to odbywa, to ma bardzo silny wpływ. Jeśli chcesz złożyć jakiś wniosek to powinieneś po prostu wstać i powiedzieć: "Mówię na chwałę Prarodzica, Bogów i Naszych Przodków". Nie na swoją, ale na ich chwałę bo ich sławię. I człowiek, który zechce wnieść coś szkodliwego po prostu nie będzie mógł tego zrobić. Każdy Ruski człowiek ma sumienie. Sumienie po prostu nie pozwoli. Dawno temu w kozactwie istniała funkcja "jasaulic", nie było żadnego "szefa" (rus. jesauła), był "jasaulic". Stare prawo nazywano "jasa", czyli "jasne", "zrozumiałe - jasa". On powinien trzymać "jasę u lic" (lico - twarz). Jest to ten człowiek, który wymagał dopełnienia "jasy" na kopie albo w kręgu kozaczym. To był obowiązek "jasaulica". On prowadził ten krąg. Dbał o porządek, o przestrzeganie "jasy". Jeśli nie umiesz utrzymać się w ryzach i przemawiać godnie to krąg nie jest miejscem dla ciebie. I od razu przewodniczący daje znać i wszyscy wiedzą, że ktoś od rzeczy mówi, że ponoszą go ambicje. - Podczas przedstawiania jakiejś myśli...|- Dokładnie tak! Przede wszystkim, jeśli on powiada: "Mówię na chwałę Prarodziciela, Bogów i naszych Przodków" to będzie na pewno mówił niezależnie i z sensem. Jeśli jednak on sam ma wątpliwości to nigdy nie wstanie i nie powie, po prostu sumienie nie pozwoli. Sam to obserwowałem, to jest zadziwiające ale to działa.

 Tak, to działa ale pod warunkiem, że do władzy idzie człowiek odpowiedzialny, z wysoką etyką, ma zamiar przynieść korzyść ludziom i jednogłośnie ufają mu ci, którzy go wybrali. Pytanie, czy obecnie wybierani odpowiadają tym kryteriom jest retoryczne. Wybrańcy obecni to zwycięscy w bitwie - w naszym wypadku politycznej. To "polityczni wybrańcy", a nie "wybrańcy narodu", dlatego też ich troski - bez dwóch zdań - nie są narodowe. Wszak oni idą do władzy, by troszczyć się o interesy grup, które ich wypromowały i dla których najważniejsze są osobiste dochody. Dlaczego więc opłacamy ten cały cyrk? Aby potem zachwycać się żeńskim stylem walki wręcz? RAZEM JESTEŚMY NIEPOKONANI (napis); Czy nie lepiej - póki nie jest za późno nakierować swoje możliwości porozumienia na zapewnienie bezpieczeństwa narodowego? Abyśmy nie musieli wypierać wiarołomnych wrogów podczas nieoczekiwanej napaści? A skoro o wrogach mowa, pewne dawne powiedzenie brzmi:

 

"Nie mamy przyjaciół i nie mamy wrogów - mamy tylko nauczycieli".

 

 Czego nas nauczyli nauczyciele podczas II wojny światowej? Trybunał w Norymberdze osądził wykonawców, a co z podejmującymi decyzje? Czy nie dlatego, że nie nazwano i nie ukarano prawdziwego zła naszą planetą wstrząsają do dziś rozmaite wojny i różnokolorowe rewolucje? Czy będziemy dalej demokratycznie opierać się na zdaniu większości?

 

GRY BOGÓW

 

 Młodzi chłopcy od najmłodszych lat obok nauczenia sztuk rodowych, tradycji i zawodu, wszyscy byli szkoleni w sztukach wojennych, gdyż kim byś nie był, oraczem, kowalem, każdy winien umieć bronić swojego Rodu. Początkowo istnieli "kozaczi", to jeszcze przed Świętosławem. "Koz-riaczi" to był "na koniu rączy". Były to straże konne, szybkie jak ptaki... które patrolowały konno wyszukując zagrożenia. Kozacy to - z grubsza mówiąc współczesnym językiem - wojska pogranicza. Nazywano ich też "przeszukującymi", czyli obrońcami granic. Zauważmy, że te właśnie funkcje kozacy wypełniali za czasów Katarzyny, Piotra, Igora, Świętosława, Olgi, wtedy też ochraniali rubieże. I gdy ktoś napadł następowało stosowne przeciwdziałanie. Gdy ochronili granicę to dochodzili Konstantynopola mówiąc:

"Nie wolno do nas wchodzić, opłaćcie materialny uszczerbek jaki spowodowaliście napaścią". Stąd jako napomnienie były te tarcze przybite do wrót miasta. Wszyscy pamiętają tylko o tarczy Wieszczego Olega, prawda? A tych tarcz przybitych przez naszych do wrót Konstantynopola było bardzo wiele.

 Kozactwo jako takie, tak naprawdę nawet w wojsku Ordyńskim było osobnym pododdziałem. To byli ludzie żyjący na pograniczach, na przejściach głównych, na rzekach. Chronili i wspierali wojsko. Gdy zachodziła konieczność przeprawy to pomagali dokonywać tego. To po pierwsze. Lecz nie każdy wojownik mógł być kozakiem. O ile zazwyczaj żołnierza można było nauczyć, że tak powiem posługiwać się zbroją, strzelać z łuku i to zupełnie wystarczyło... o tyle dla kozaka w pierwszej kolejności niezbędna była pewna bystrość, gdyż nieustannie stykał się na granicach z nieznanymi sytuacjami. Ta intuicyjna inteligencja, czyli umiejętność znajdowania wyjścia z każdej sytuacji, tego nie da się wyuczyć, to często bywają umiejętności wrodzone, to raz. Po drugie: konieczne było specjalne przygotowanie. Ja mówiłem o "charakternikach". Większość kozaków, którzy rekrutowali się do kozactwa, do ochrony pogranicza, oni władali centrum "HARA", a poprzez to władali intuicją, czyli przeczuciem... że może wystąpić zagrożenie. Doskonale wyczuwali to zagrożenie. I te oto 3 zdolności były ze sobą związane. Realizowane były właśnie w kozactwie jako takim. U nas po dziś dzień w różnych miejscach przetrwały szkoły, które jakoś starają się rozwinąć te jakości w młodych ludziach, w potomkach kozaków. One istnieją. Choć jest to już przetransformowane, często prowadzone jest pod egidą chrześcijaństwa... ale korzenie tak czy siak są nasze, dawne - Starowiercze.

 Jeśli następowały nieustanne zagrożenia i napady to podejmowano decyzję o zebraniu drużyny... czyli wybierano ich z rodzin i ich zadaniem było ochraniać ziemię i pracę swoich krewnych. Przypuśćmy, że ojciec mógł dać jednego syna dla drużyny - lub dwóch, gdy miał ich dużo... Do tego on nie tylko synów dawał do drużyny, dawał także konia i wszelką broń wojenną i wyżywienie - (A. Hiniewicz - Staroruska Cerkiew Starowierców). To samo czynił każdy Ród. Oni utrzymywali na wojennej służbie swoje własne dzieci. Czyli żadnych tam wojskowych opłat nie było, żadnych danin nikt nie pobierał.

 

I zauważmy, że taka oto drużyna ochraniała wszystko.  A dlaczego?

A dlatego, że tam ich ojcowie, matki, dziadkowie, bracia i siostry. Jeśli oni ich nie ochronią to kto inny to zrobi?

 

 Jeśli nie możesz pomóc własnym synem w obronie, to pomagaj czym możesz. Dlatego w nakazach było zalecenie: "Darujcie dziesiątą część dostatku waszego Bogu Rodu Jedynemu, setną część wodzowi i jego drużynie, żeby ochraniali was i Ziemię waszą" - PRZYKAZANIE SWAROGA. "Darujcie setną część wodzowi i jego drużynie". To znaczy darować! Nie oddawać pod przymusem. Cały krąg to 144, tak? I 1/144 majątku to było to, co na wypadek wojny, na wojenne potrzeby. Takiego pojęcia jak "najemnictwo" do czasu wprowadzenia Chrześcijaństwa nie było. Każdy chronił swój Rodowy obszar, swój Rodowy dom, posiadłość czy miasto. A tych, którzy okazali się być najlepszymi ze wszystkich w dziedzinie obronności, tych potem wybierano starszymi w drużynie. A starszy w drużynie nazywał się "KONiaź", co potem zmieniło się na pojęcie "kniaź". On był starszy - wybrany z drużyny. "KON" to przyjęty system dawnego bractwa bojowego. Dalszą częścią słowa jest "Jaź" czyli "chroniący ziemię". Czyli "KNIAŹ" to ten, który chroni "KON", chroniący ziemię.

 Kozactwo jest, było i będzie. To jest we krwi, a nie "na papierach". A jeśli chodzi o to, że dziś ktoś z Moskwy stara się stworzyć formalne struktury kozactwa, to są to tylko przebierańcy. Ich nawet nazywa się "milczki", a prawdziwe Kozactwo nie podporządkowuje się temu wszystkiemu, czyli jak było ono w podziemiu tak i zasadniczo pozostaje w podziemiu. Jak nam powiadali Przodkowie? Od wieków było tak, że każdy człowiek był Kozakiem, każdy był oraczem i każdy wojownikiem. To jest sedno kozactwa. I kiedy trzeba pomachać szabelką to jej użyjemy. Ludzie Ruscy zawsze są gotowi. U nas pojęcie honoru (czci) zawsze było wyżej życia. Jeśli jest Kozakiem, to co za różnica jaki będzie miał certyfikat - białe kozactwo, czerwone czy też wojsko jakieś. To jest w naszym wnętrzu. Znaczy to, że wszyscy jesteśmy Kozakami. My wszyscy, ludzie biali, zawsze byliśmy wojownikami, jesteśmy i będziemy. Było przecież pojęcie "cześć", "cze", to energia życia, "si", "czi/chi" - dziś tak to się nazywa. Nasi Przodkowie - nasi oficerowie mówili: "mam cześć...", czyli mam tę życiową energię. I jeśli będę postępować niesprawiedliwie, nieprawidłowo, przeciw sumieniu - to stracę cześć. Nie będzie we mnie tej siły. Dlatego właśnie "cześć" była ponad życie.

 

RUSKI SAMOOBRONNY STYL WALKI (BEZKONTAKTOWY) - frag. filmu J. Sieriejewa "Wojownicy ducha". Umiejętności walki bezkontaktowej, odczucia jakie się pojawiają są bardzo specyficzne. Często po prostu nie da się ich opisać - (uczeń szkoły A. Biełousowa). Po prostu wiesz, że twoje ciało cię słucha o tyle, o ile pozwala na to sam operator. Poza tym bardzo jest to podobne do wejścia w rzekę... w której nurt płynie w rozmaitych kierunkach. I poszczególne części twojego ciała mogą się kierować wbrew twojej woli... w dowolnym kierunku jaki zażyczy sobie człowiek władający tobą. Tak czy siak nie władasz swoimi mięśniami, tak jakbyś miał szkielet zupełnie innego człowieka, a ten porusza się poza tobą tak jak ktoś mu każe.

- W jakiej odległości powinien się znajdować ten, który włada twoim ciałem?

- To nie ma znaczenia;

- Czyli on może być bardzo daleko? Oczywiście. To zależy od poziomu.

- Kogo lub czego?;|- Od poziomu operatora.

- A ty sam potrafisz kierować? Nie. Rzecz w tym, że są to umiejętności, które są bardzo ściśle rozdzielane - komu dawać, a komu nie... W ten sposób... nie dostaną się one w niewłaściwe ręce lub też w ręce człowieka, który jeszcze niezbyt dobrze wie, gdzie i kiedy je stosować... i według lojalności wysokim ideałom, co do których nie ma jeszcze przekonania.

- A można władać myślami?| - Można. Nazywa się to "zamroczenie". Ja rzadko to stosuję - (Anatol Biełusow - szef służb operacyjno-ratowniczych Straży Pożarnej i Ratownictwa MBD-FR). Rzecz w tym, że mi za coś takiego dziadek dał po uszach, jeszcze w dzieciństwie. Ja wtedy, no cóż ... bardzo przesadziłem z pewnymi sprawami. Dziewczyny szły i podniosły spódnice, doszło to do dziadka i dostałem po uszach. Bo można używać tego, aby zyskać na czasie lub odwrócić uwagę, albo podobne, ale nie wolno używać na cywilach. O pewnych sprawach nie powinno się nawet opowiadać, pokazywać itd. Mówiąc inaczej, niektóre sprawy powinny pozostać tajemnicą. Można czytać myśli ale konieczna jest stabilna, absolutnie stabilna psychika.

 Film (bieg w przepasce) Jurija Azarionka z cyklu: "MĘŻCZYŹNI"; Co to takiego "Kozacka samoobrona"? Kozacka samoobrona... są to subtelne praktyki Kozackie... które możesz zastosować w absolutnych warunkach walki. Są takie rzeczy, że człowiek może wpływać na drugiego człowieka na odległość. Czy to na dużą - na przykład ktoś do mnie podchodzi, ja jakoś na to reaguję... albo bez szkody albo jakoś bardziej poważnie.

- Wczoraj to widziałem, kiedy...|- Właśnie, dałem ci przykład praktyczny.|...kiedy w ramach ćwiczeń, starałem się uderzyć cię w twarz. Zajmowałem się kiedyś wschodnimi sztukami walki, potem pojawił się Ruski styl, więc zajmowałem się Ruskim stylem, którym ty władasz doskonale. Stąd też nasze spotkanie. Wczoraj starałem się naprawdę cię uderzyć, a moja pięść przelatywała obok brody. Zdziwiony wymachiwałem rękami i nie rozumiałem co się dzieje. Jedni kozacy mają swój styl, konni kozacy swój, ale największą tajemnicą jest...|- To jest "charakternik". - "Charakternik"|- Tak. "Charakternik". Od słowa charakter. Co rozumieć przez słowo charakter? To zależy od regionu, tak jak opowiadał mi mój dziadek Iwan, charakternik w odróżnieniu od kozaka - ...nie mówimy o pospolitych ludziach itd. - powinien jednakowo czynić. Tu jest ta różnica... Wszystko BARDZO dobrze. Czyli Kozak winien działać dobrze, a ty musisz BARDZO dobrze. Wszystko powinien robić tak samo, czyli bardzo dobrze spać... bardzo dobrze kochać, bardzo dobrze orać swoją ziemię, bardzo dobrze się weselić, bardzo dobrze się cieszyć. - A ty będziesz bardzo dobrze walczyć.|- Tak. (Runa H - char - harmonia, równowaga); Tak jak słowo charakter oznacza STABILNY. Charakter to STABILNOŚĆ.

 

HA ... Boska siła twórcza

RA ... blask mądrości

K ... jako

T ... mocno

ER ... tworzenie w procesie działania

Hara, H'Aryjec, Haryzma, Han, Harczi (potężny), Harakiri...

 

 W Słowiano-Aryjskiej tradycji jest takie pojęcie jak "centrum Hary". Jest to centrum anatomiczne i jedna z energetycznych matryc ciał człowieka. Tą wewnętrzną myślo-formę nazywa się też "żywot" (dziś ros. "brzuch/żołądek"). W tradycji Hinduskiej ta czakra nosi nazwę "Manipura". Od prawidłowego działania tego centrum zależy wiele, miedzy innymi charakter. Lecz charakter człowieka określają nie tylko genetyka i edukacja. O niebo ważniejsze jest świadome zastosowanie doświadczenia, które człowiek zgromadził w swoich poprzednich wcieleniach. Mówiąc po Rusku:

 

"Jak wypełnił on swoje życiowe zadania i rozliczył swoje zobowiązania wobec Rodu". Oto, dlaczego tak zwane "zdolności wrodzone" są różne u wszystkich.

 

 Jeśli człowiek jest czysty i wolny od długów to jego wola i zdolności mistyczne stają się przedmiotem nie tylko dumy, lecz szczególnej uwagi otoczenia.

 Film Aleksandra Mierżanowa "NAPAŚĆ NA ŚWIADOMOŚĆ"; To stanowi konkretne zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa. W szczególności zagrożenie dla przywódców państwa, którzy mogą być pod wpływem zdalnej manipulacji ...- (Borys Ratników - gen. major).

 (Osoba z zawiązanymi oczami gra w bilard) Rozbijaj! Może w dziesiątą. Może w żółtą, w pół-żółtą - Wygląda na cyrkową sztuczkę lecz są to realne możliwości człowieka, alternatywne postrzeganie czy też widzenie - (Władimir Broników). Przed oczami mam teraz ekran. Ćwiczyłem by ten ekran się pojawił. Ekran wewnętrznego widzenia, na nim można widzieć rozmaite przedmioty, na przykład kule bilardowe. Można i w kolorach, obraz jest barwny. Można rozjaśnić, można przyciemnić. Można to robić na kilka ekranów.

 Pomimo, że klasyczna nauka nie potrafi wyjaśnić natury i mechanizmu alternatywnego widzenia to przyznaje ona, że wielu ludzi posiada tę zdolność.

 Jeden z rozpracowanych przez nas pomysłów jest ludzki internet, gdy dwaj ludzie mogą komunikować się na odległość. Jesteście dziś gośćmi Instytutu Psychologii Eksperymentalnej. Człowiek kładzie się na taką ławkę i powoli z pomocą konkretnych psychotechnik pogrąża się w pierwsze stadium hipnozy, potem w drugie i w trzecie stadium hipnozy. I w tym stanie można mu otworzyć oczy i pokazać fotografię dowolnego człowieka. Można zjednoczyć ze swoją świadomością, a także podświadomość swoją i tego człowieka i potem właśnie przez takiego operatora można prowadzić rozmowę, kontaktować się z tym człowiekiem. A można też (gdy to niezbędne) nie tylko zadawać pytania, lecz także wpływać na niego i dawać mu wzorce określonych zachowań - (Gieorgij Gorozin - gen. major obronności).

 Jest bardzo wielu znanych polityków, których zachowania są sterowane - (Maina Poljaczenko - laboratorium naukowo badawcze psychologii przy KGB ZSRR). Istnieją całe wielkie laboratoria ściśle do wpływania na polityków. Jeszcze długo będzie to uważane za pseudonaukę. Póki co nie uznają realnego istnienia tych faktów. Póki korzystają z tego spec-służby to kto się przyzna, że to działa?

 Gdy ktokolwiek nazywa cokolwiek fałszywą nauką, to jest to metoda kierowania świadomością ludzi. Po prostu ograniczyć ich wiedzę z lewa czy z prawa. To czyni się cały czas. Tym zajmują się i teraz i nie tylko w sferze ludzkich możliwości. Istnieje cała gama opatentowanych i unikalnych, gotowych do użycia projektów od metod przekazywania różnego typu energii aż po technologie nauczania. Lecz zamiast je upowszechniać kontynuujemy wydobycie nafty, a dbałość o jakość wykształcenia ogranicza się do podwyższania zarobków nauczycielom... i wprowadzaniu czegoś na kształt żłobka - czyli człowieka odciąga się od motywacji światopoglądowej i narzuca się banalne zainteresowania pieniężne. Unikalne technologie są skrywane, a uwagę człowieka nakierowuje się na wąskie specjalizacje.

 Film Aleksandra Mierżanowa "ZEW OTCHŁANI"; Twórcą technologii psychomanipulacji był prof. Igor Smirnov. Swoją unikalną metodę opracowywał pod uważnym okiem Łubianki (KGB). Po dziś dzień 90% jego autorskich zaświadczeń publikuje się tylko z użyciem numerów identyfikacyjnych. Nawet nazwy jego odkryć są utajnione. Tuż przed swoją śmiercią profesor przyznał, że stworzył straszną broń, którą można nazwać "celową zmianą osobowości". Moi koledzy i ja stwarzamy broń - oczywiście, że jest to broń do walki z chorobami człowieka - (Igor Smirnow - profesor Ros. Akad. Nauk Fizycznych). Myślę, że ktoś ze złą wolą mógłby ją użyć również w innych celach... na przykład jako broń w celu porażenia, ograniczenia - to jest możliwe. Technicznie jest to jak najbardziej możliwe.

 Załóżmy, że człowiek doświadczył jakiegoś stanu emocjonalnego i z tego powodu zaczęła się rozwijać astma i inne jakieś problemy... (Elena Rusałkina, zast. dyrektora NCC, docent psychotechnologii), a jeśli usuniemy tę emocję to zniknie i astma. Ot i wszystko. To jest to co my robimy - zamieniamy wartość dominującą.

 Można to zrozumieć, że według swego specyficznego - profesjonalnego światopoglądu używają to organy bezpieczeństwa. Współczesny świat nie jest prosty. Lecz gdy zainteresowani finansowo i konkurujący uczeni dezorientują ludzi to jest to przestępstwo.

 UWAGA SEKTA!; Tym samym jest udział ludzi duchownych w działaniach z użyciem środków masowego przekazu oznajmiających o jakoby sianiu zagrożenia przez totalitarne sekty. Zdumielibyście się znajdując na czarnej liście przywódców sekt na przykład wszystkim dobrze znaną na świecie szkołę Szczetinina. A co dopiero wzmianki o Centrach Słowiańsko-Wedyjskich. Tak, spotykamy w naszym życiu szumowiny, ale one są kroplą w morzu w porównaniu do długiego spisu rozmaitych stowarzyszeń nazwanych sektami tylko dlatego, że wspierane przez państwo organizacje religijne widzą w nich zagrożenie utraty swojego obiektu manipulacji. Czyż nie jest to przejaw nawrotu średniowiecznej inkwizycji? Znajdujące się poza systemem - a przez to poza kontrolą - stowarzyszenia stanowią dla władzy zagrożenie. Są one wolne, zawsze mogą powiedzieć, że "król jest nagi" i obnażyć krańcowo bezwstydną i królewskich rozmiarów korupcję. A za przekupnością zawsze majaczy cień upiora. On to ustanawia specjalnie wychowanych i bezwolnych królów, aby ich rękami materializować swoje pasożytnicze praktyki.

 Na współczesne jakoby odkrycie AIDS Stany Zjednoczone wydały ponad 50 miliardów $. Pomimo tak ogromnej sumy wirus AIDS, który by odpowiadał przyjętym standardom po dziś dzień nie został zidentyfikowany. "AIDS nie jest problemem lekarzy i wirusologów lecz pseudo - naukowym terroryzmem" - powiedział włoski uczony Luigi de Marchi. Peter Useberg - 7 krotny laureat nagrody Amerykańskiego Państwowego Instytutu Ochrony Zdrowia już ponad 10 lat bezzasadnie podlega zakazowi publikacji naukowych i wystąpień w TV tylko dlatego, że okazał się przeciwnikiem tej mistyfikacji. "W 1996 roku" - powiada Antoni Brink - "zajmowałem się tworzeniem prawa w RPA, gdy na naszego prezydenta Thabo Mbeki najsilniejsze naciski wywierała firma GLAXO WELCOME - lider w produkcji preparatów na AIDS". Antoniemu Brink udało się wpłynąć na decyzję prezydenta RPA. Nie wiedział jeszcze wtedy z kim zadziera. Przekazał prezydentowi Thabo Mbeki pakiet dokumentów. Dowodziły one tego, że GLAXO-WELCOME zwyczajowo prowadziła kampanię pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia. A oto stwierdzenie laureata nagrody Nobla Carey Moulis: "Miną lata i ludzie nazwą teorię AIDS tak samo głupią jak ludzi, którzy wyklęli Galileusza". UWAGA! Światowa Organizacja Zdrowia.

 

GRY BOGÓW

 

 Nasi wszyscy Przodkowie rozumieli, że jesteśmy dziećmi Boga i uczymy się tutaj w tym świecie, aby stać się takimi samymi Bogami - (Aleksiej Trehlebov, znawca Wed, pisarz - ROSJA). Czyli każdy z nas prędzej czy później będzie władał taką oto planetą. Będzie tworzył planety, będzie zapalać słońca - sam będzie miał ciało jak słońce. Będzie tworzyć galaktyki i meta-galaktyki. Czyli my według swojej natury jesteśmy twórcami… - właśnie twórcami, czyli tymi, którzy tworzą cały ten wszechświat. A tutaj się uczymy - tak jak uczniowie. Planeta Ziemia to żywa istota, która też przechodziła drogę ewolucji tak jak my. Prędzej czy później my również się takimi staniemy. Nasz Jariło Trójświatły to też rozumna Istota, która przeszła ewolucję jaką i my przechodzimy. I każdy z nas otrzyma ciało słońca - najpierw gwiazdy, a gdy utworzy ona 9 planet to będzie już słońcem. My przecież też mamy ciało zespolone - jest wiele istot wewnątrz nas. Całe mnóstwo przecież. Spójrzmy jakie ciało stworzyliśmy. I tak stopniowo my rozszerzamy swoje ciało - porządkujemy przestrzeń coraz bardziej - w skali kosmicznej. Każdy człowiek ze Słowiano-Aryjskich narodów dobrze wiedział, że to jego cel. A tutaj on się tylko szkoli. To jest sens tego - to po prostu ośrodek treningowy gdzie się uczymy wszystkiego.

 

 A Wedy powiadają tak: "Nie ma innej drogi osiągnięcia duchowej doskonałości niż wypełnienie przeznaczonych nam zadań stosownie do poziomu swojego rozwoju ewolucyjnego". Czyli każdy z nas ma swoje zobowiązania i musimy je wypełnić. Jeśli pokonujemy te wyzwania prawidłowo to ewolucja postępuje "pełną parą". Jeśli natomiast wypełniamy jakieś cudze zadania to nasza ewolucja się zatrzymuje. Dlatego też Wedy uczą: "Wypełnić choćby źle lecz osobiście swoje wyzwanie to wiele cenniejsze niżeli cudze zadanie doskonale". Aby to pojąć należy rozwiązać podstawową kwestię: "KIM JA JESTEM?".

 

 Ludzie identyfikują się z narodowością, z płcią, z wiekiem, miejscem zamieszkania albo z miejscem w społeczności - prawda? To wszystko bzdury, chybione spojrzenie. Dziś jest tak a jutro w innym wcieleniu będzie inaczej - to nie jestem "ja". To tylko maska za którą się chowamy. A moje "JA" i "JA" innych - koniec końców wszyscy to pojmą, że jest tym samym "JA". Kiedyś każdy człowiek doskonale wiedział, że jedyny sposób w jaki może przynieść sobie pożytek to nieść dobro innym. Ponieważ jeśli wziąłem cokolwiek dla siebie to dziś to jest ale jutro - gdy opuszczę to ciało - zniknie. Ale jeśli cokolwiek dałem drugiemu człowiekowi, a on to przyjął - cokolwiek to jest czy duchowo czy materialnie czy emocjonalne - nieważne. To co ja przekazuję drugim - i jeśli daje im to korzyść to właśnie to zostaje ze mną na zawsze. Naturalnie jeśli komuś robię krzywdę to ona także pozostaje ze mną na bardzo długo dopóki nie naprawię tego. Dlatego też wszyscy rozumieli te zasady. Zasady wzajemnej więzi karmicznej, zasady związku przyczyny i skutku. Dlatego też nie byli dla siebie wrogami. Oni doskonale rozumieli swoją duchową budowę. Dobrze wiedzieli w jaki sposób przynieść sobie dobro.

 Wszystko ma swój początek w rodzinie (rus."siemJA" - 7 JA). Rodzina to "JA" w siedmiu osobach. "Ja" to mój ojciec, mój dziad, mój pradziad - "Ja" to mój syn, mój wnuk, mój prawnuk. To wszystko "JA" - to siedem "JA". Ja i mój syn to jedno i to samo. To jeden organizm. Dalej ujmujemy to już w kopach ale to wszystko "JA". Jeśli komukolwiek niosę pożytek to samemu sobie go niosę. Jeśli krzywdę robię to sam sobie ją robię. To się nazywa soviest (rus."sumienie" sovmiestnaja viest - "wspólna wiedza"). Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że to wszystko jestem "JA". I gdy każdy miał tego świadomość to i porządek był. Kto chce być sam sobie wrogiem? Dziś ludzie po prosu nie znają tych zasad. Dlatego myślą sobie: "Tak, mogę sobie robić co mi się żywnie podoba i żadnej odpowiedzialności nie poniosę". Aby tylko wymigać się od paragrafu prawa (rus:"zakon"). A myśmy mieli "KON". "KON" ma związek z "jasą" (jasnością, przejrzystością) albo z wiedzą. A to co było "ZA-KONem" to już tak jakby mgła była. Dlatego też w "zakonie" (tam gdzie prawo) są złodzieje. W "Konie" nie mogło być, w zakonie tak. Oni byli poza "Konem".

 Powiadamy: "Każdy ma swoją drogę". Mówimy też, że jest droga jasna i droga ciemna. Na pierwszy rzut oka wszystko zrozumiałe: jest to co dobre i jest to co złe. Lecz pojęcie "dobro" i "zło" bywa względne. A to dlatego, że "dobry" i "zły" to nie "jasny" i "ciemny". Zatem gdzie my idziemy i dlaczego nasze drogi nazywane są jasnymi lub ciemnymi? Tak naprawdę to nic trudnego: droga może być oświetlona wiedzą, a może też ginąć w mrokach niewiedzy. Pamiętacie zwrot: "Ich droga w mroku"? Kościelno - Słowiańskie słowo "mrok" pochodzi od staroruskiego "morok", które oznacza nie brak światła lecz utratę świadomości lub też złudzenie. Słowo "światło" sprowadzono dziś do pojęcia fizycznego ale pochodzi ono od słowa "wiedzieć". Tak więc człowiek "wiedzący" (światły) wie dokąd idzie a niewiedzący jest w mroku lub też omdleniu (rus:"obmorok"). Jaka to droga? Temu, który idzie jasną drogą towarzyszy twórczość i rozwój. Natomiast ciemna ścieżka jest w niewiedzy. Idący tą drogą może działać tylko tam, gdzie już zapalono pochodnię. To znaczy korzystać z cudzych osiągnięć. Nie jest zdolny tworzyć samodzielnie - może tylko naśladować i kopiować. W ten oto sposób droga jasna jest drogą tworzenia i rozwoju, a ciemna to ruch w stronę konsumpcji, gdzie "byt określa świadomość". Oto przy okazji ujawniły się nam cele. Wolą Bogów okazujemy się jednością i czas już zrozumieć, że pasożyt mimo, że stworzenie sprytne to jednak niedorozwinięte. On ogłupia nie dzięki rozumowi ale z powodu swej niedoskonałej natury. I jeśli gojowi brak doświadczenia to może się poddać mrokowi i popaść w tę zarazę konsumpcji (napis: PIWO). Oto dlaczego nasi Przodkowie poświęcali taką uwagę czystości duchowej i żyli nie według prawa lecz według "konu stworzenia".

 Istnieje pojęcie "światopoglądu" czyli tak jakby duchowej kultury ku której się skłaniasz. I jest też pojęcie, które można nazwać duchową polityką, a to już w zasadzie można nazwać religią - (Władimir Kurowski - główny wołchwa Wedyjskiego prawosławia - UKRAINA). Tak jest wtedy, gdy człowiek uznaje prawa prawdy albo w wyniku jakiejś wygody... - dlatego by mieć jakieś większe przychody albo jeszcze coś innego i płaci za to swoją duszą. Wszyscy wiemy o prawach karny albo też karmy, jak powiada tradycja Hinduska i za takie wybory człowiek nie otrzyma nic miłego. Czas religii się kończy - zaczyna się czas wiary jako wiedzy czyli dążenie do poszukiwania światopoglądu to znaczy... głębokiej duchowej świadomości jedności i wielo-przejawienia podróży życiowej, która powinna przejawić się w pierwszej kolejności w ten sposób, że człowiek... zaczyna dostrzegać siebie nie jako kęs mięsa, który żyje na jakieś tam planecie i o coś tam walczy. Powinien zacząć pojmować siebie jako wieczną duszę, która przychodzi tutaj jak do klasy szkolnej - wielokrotnie uczyć się tutaj, życie za życiem. Dlatego też ta dusza powinna być otwarta aby usłyszeć nauczyciela. Wszechświat - ta przestrzeń jest dla nas tym nauczycielem. Kiedy usłyszymy tego nauczyciela to zaczynamy rozumieć, rozpoznawać szlak - długi jak tor kolejowy ginący w oddali. Celu podróży nie widać.

 Gołym okiem widać, że kulturę naszego społeczeństwa koniecznie trzeba wskrzesić z kultury relacji rodzinnych. Nie poprzez podręczniki szkolne, nie przez uświadomienie seksualne i rozdawnictwo prezerwatyw lecz poprzez zdrowe pradawne tradycje. Zdrowa rodzina to zdrowe społeczeństwo. To przecież wie każdy, ale czy Wy wiecie - panowie ministrowie? Niech się urzędnicy nie obrażą za szczere słowa: "Wy - jak to powiada Zadornow - każdy z osobna dobry człowiek, ale razem?". Pośród rządzących i przedsiębiorców jest niemało uczciwych ludzi z którymi można i trzeba współpracować. Jak to się mówi: "nie płacą ratami lecz gotówką". Takich ludzi nie jest trudno rozpoznać po ich czynach ale oni znajdując się wewnątrz systemu nie zawsze mają możliwość wpływać na systemowe rozwiązania. Dlatego potrzebne im wsparcie. Przede wszystkim powinni być oni dobrze informowani. Niełatwo to zrobić ale oni są naszą ochroną na tyłach frontu - mającą podwójną wartość. Nie należy bić się z systemem. Mamy naprawdę możliwość wskrzesić rozkwitającą dzierżawę (Słowiańska społeczność). W pierwszej kolejności u nas - u narodu, który jest jej zalążkiem - inaczej zginiemy. Na pierwszy rzut oka takie zmiany wydają się niemożliwe, ale to tylko takie wrażenie.

 W następnej części filmu poznamy mądre instrukcje naszych Przodków i to jak według nich działać we współczesnym świecie. Społeczności nie da się stworzyć w sposób sztuczny. Ona tworzy się poprzez relacje Rodowe, gdzie istnieje największe zaufanie wzajemne oparte na więzach krwi. Można zebrać przyjaciół ale fundament dzierżawy to niezależna społeczność Rodowa mająca swój początek w rodzinie. Tak samo jest ze samostanowieniem, które nie może być narzucone czy też wybrane odgórnie. Samo-władza pojawia się w naturalny sposób tam, gdzie są harmonijne relacje. Nie ma możliwości zniszczenia harmonii świata jeśli stworzona jest dobrowolnie. Harmonia umiera tam, gdzie już się jej nie tworzy.

 

Świat

 

Wyrażamy wdzięczność Asgardskiej Szkole Duchowej w Omsku za pomoc w tworzeniu serialu.

 

GRY BOGÓW

 

Autor i reżyser SIERGIEJ STRIŻAK

 

... my ogarniamy wieczność".

 

Napisy: michalxl600, khorovod, DGorov9

 

Koniec części pierwszej, aktu ósmego.

Podobne artykuły


17
komentarze: 77 | wyświetlenia: 2197
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1220
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 548
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 797
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 644
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 682
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 490
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 984
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Elba,  18/12/2012

Wiara w przyrodę i to wszystko, co opisują Wedy ma swoją kontynuację w buddyźmie, dlatego jest on zakazany przez KRK, który ogniem i mieczem oraz podstępem wykorzeniał ją wśród Słowian. Jest to wiedza i praktyka nakierowana na osiągnięcie osobistego Wyzwolenia, a wywodząca się z obserwacji Świata Przyrody i Istot go zamieszkujących, czyli Natury. Opisuje Wszechświat najpełniej jak to możliwe odwoł ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska