Login lub e-mail Hasło   

Zmroziło mnie, gdy zrozumiałam o co chodzi w tej bajce.

A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie. Zuza, moja niespełna dwuletnia córeczka, dostała pod choinkę książkę z bajkami, w której zakochała się od pierwszego wejrzenia.
Wyświetlenia: 2.606 Zamieszczono 20/02/2013

Nic dziwnego, ilustracje są naprawdę śliczne i moje dziecko potrafi oglądać je godzinami. Przeglądając zazwyczaj opowiadamy sobie wymyślone historie, Zuzie jeszcze trudno jest się skupić na słuchaniu czytanego tekstu i woli bardziej aktywne opowieści.

Jednak pewnego wieczora Zuza była bardziej skłonna do czytania, i ze zdecydowaniem jakim może się wykazać jedynie dwulatek, oświadczyła że chce bajkę o syrence. Zaczęłam czytać i zimne dreszcze zaczęły biegać mi po plecach. Nie, nie było tam żadnych horrorów, chlastania siekierą, ani ścielących się na ziemi krwawych trupów. Było znacznie gorzej. Paskudne przekazy wsączające się wprost do podświadomości. Przyznaje się od razu, i to bez bicia, że mam bzika na punkcie metafor, symboli, sugestii, więc komentarze, że przesadzam albo patrze na wszystko z niewłaściwego punktu widzenia, mogą okazać się całkiem słuszne, ale... i tu zaczyna się cała zabawa.

Na pewno znacie bajkę o syrence, więc przypomnę ją tylko w kilku zdaniach. Śliczna syrenka mieszka szczęśliwie w wielkim oceanie. W pewnym momencie zauważa płynący statek, a na nim księcia. Rozpętuje się burza i książę wpada do wody. Syrenka ratuje go i z miejsca się w nim zakochuje. Uratowany książę budzi się na plaży i pierwszą osobą jaką widzi jest jakaś babeczka. Jest święcie przekonany, ze to ona go uratowała. Syrenka postanawia działać. Idzie do swojej babci i prosi ją o radę, a ta jej mówi, że tylko stara wiedźma może jej pomóc, ale to podstępna i niebezpieczna istota. Syrenka oczywiście idzie do wiedźmy, która mówi jej, że zrobi z niej kobietę i da nogi, ale każdy krok będzie wielkim bólem. Syrenka się godzi. Ale to nie wszystko, stara jędza zabiera syrence jej piękny głos i oznajmia na pożegnanie: pamiętaj, ale jak książę się z tobą nie ożeni, to rozpłyniesz się  w morskiej pianie. Syrenka godzi się na wszystko. Wypija napój i budzi się na plaży, a zamiast rybiego ogona ma już nogi. Książę ją dostrzega i zabiera ze sobą do pałacu, ale głowę ma ciągle zajętą szukaniem kobiety, która go uratowała. Bidna syrenka nie może mu powiedzieć, że to właśnie ona. W końcu książę znajduje kobietę, którą zobaczył na plaży i to z nią ma zamiar się ożenić. Syrenka popada w rozpacz. Na ratunek przychodzą jej siostry, dają nóż i mówią, że jak zabije księcia, będzie mogła wrócić z nimi do oceanu. Syrenka nie godzi się na ten czyn, skacze do wody i rozpływa w morskiej pianie.

A teraz kilka pytań.

Dlaczego syrenami są głównie kobiety, a właściwie pół-kobiety? W symbolach jungowskich woda kojarzona jest z podświadomością. Czy muszę przekonywać, że podświadomość i intuicja w bardzo naturalny sposób kojarzona jest z kobiecością? Mężczyźni błąkający się po polach podświadomości są rzadkością, chociaż nie mówię, że takowych nie ma.

Dlaczego syrena jest pół-rybą? Rybi ogon jako narząd, który pozwala swobodnie pływać, docierać w bardzo głębokie rejony, jednym słowem pozwala swobodnie czuć się w tym środowisku. Można powiedzieć, że jest symbolem intuicji.

Dlaczego pech, lub innymi słowy zakochanie, przydarza się najmłodszej syrence? Bo jest najbardziej niewinna, przy czym niewinność rozumianą nie jako „nic nie wiem o seksie” a raczej jako „widzę świat takim jaki on jest, nie przypisuję ludziom nadmiaru złych intencji” Syrenka wpada w szpony uczucia z chwilą gdy ratuje tonącego księcia. Stara psychologiczna prawda potwierdza, że im bardziej się w coś zaangażujemy tym bardziej nas to wciąga.

Dlaczego w ogóle go ratuje? Bo facet nie umie pływać, a metaforycznie rzecz ujmując, fatalnie znosi typowo kobiece środowisko podświadomości, symboli, emocji itp. Gubi się w tym nadzwyczaj szybko. Syrenka wyciąga go na brzeg. Oczywiście, facet jak to facet nie ma o niczym pojęcia. To też jest niezwykle prawdziwe. O ilu rzeczach, które robicie dla swoich facetów, on nie ma zielonego pojęcia?

Dlaczego syrenka chce wyjść z wody? Dlaczego godzi się na wyrzeczenie w imię bycia z facetem? Co w ogóle przekazuje ta bajka? Ja widzę tylko jedno: kobieta musi wyjść ze swojej skóry, co jest dla niej bolesne, zmienić swoją postać, by SPRÓBOWAĆ osiągnąć szczęście. Czy w ogóle jej się to uda, to inna sprawa.

Co robią stare baby w tej bajce? Zabierają poprzez udawanie, że dają. Są dwie, jedna to ukochana babcia syrenki. Więc co radzi jej ta mądra i ukochana osoba? Jakby nigdy nic, przyjmuje postawę typu: nie mogę ci pomóc, idź do wiedźmy. Udusiłbym taką babcie gołymi rękami. Niby niewiniątko, a pcha syrenkę w problemy. Drugą starą babą jest wiedźma. Ta postać przynajmniej jest jednoznaczna. Paskudna ale jednoznaczna. Daje jej nogi i zabiera słodki głos – żeby dziewczynie nie było za łatwo. Czy wy też odnosicie wrażenie, że młodym kobietom zbyt często zabierany jest ich głos? Jeśli ktoś jest zainteresowany zgłębieniem tego tematu, proponuję książkę „Biegnąca z wilkami”, rewelka.

Syrenka godzi się zapłacić ten lichwiarski procent, bo wierzy, że to postępowanie doprowadzi ją to do ukochanego. A do czego ją doprowadza? Zdecydowanie do zguby, bo książę wybiera kobietę, o której myśli, że go uratowała.

Czy syrenka musiała skończyć marnie? Niby nie, mogła zabić księcia i wrócić do oceanu, ale tak naprawdę wybór jest tylko pozorny.

Jakie nauki przekazuje ta baśń: wychodząc aktywnie na poszukiwanie swojego szczęścia, musisz odrzucić samą siebie, a i tak wybierze inną. O ludzie! Czy naprawdę chcę, żeby właśnie taką naukę z bajek odebrała moja córka?

Pech chciał, że tuż obok była Śpiąca Królewna. To dopełniło kielich mojego oburzenia, bo wtedy morał z tych dwóch bajek brzmiałby: leż jak deska, bo jak tylko się ruszysz, to skończysz marnie. Lepiej? Bo mi do tej pory włos na grzbiecie się jeży, a z gardła wydobywa się głuche wrrrr.

Aneta Zdrojewska

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1608
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 917
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1189
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 767
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1035
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 771
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Paweł Malec  (www),  20/02/2013

A to się Andersenowi dostało.:)

  Paweł Malec  (www),  21/02/2013

@Paweł Malec: Pamiętam, że dla mnie była to baśń o odmienności i cenie, jaką można za nią zapłacić. Nikt przecież nie kazał Syrenie żyć na lądzie, sama do tego dążyła, nie bacząc na liczne ostrzeżenia.
Andersen był pionierem - nikt nie pisał przed nim baśni w podobny sposób ( najczęściej spisywano tylko opowieści ludowe) a jego kunszt sprawia, że po dwustu latach baśnie nadal sprzedają się w księgarniach na całym świecie.:)

@Paweł Malec: Lecz za życia przymierał głodem, a za każdą baśń płacono mu grosze...

@Skalny Kwiat: W młodości. Po trzydziestce zdążył jednak odbyć kilkadziesiąt podróży po Europie, być gościem dworów królewskich i książęcych, odebrać kilka tytułów i orderów. :))

@Paweł Malec: To prawda, ale zamożnym nigdy nie był...

  Paweł Malec  (www),  21/02/2013

@Skalny Kwiat: Na to jego wydawcy nie mogli już pozwolić.:)

Może trzeba by wziąć pod uwagę życiorys Andersena, i w tym kontekście rozpatrywać bajkę? Facet miał w życiu przechlapane, a tego typu bajdurami zarabiał na przysłowiowy suchy chleb... Żadna z jego bajek tak naprawdę nie jest lukrowaną bułką, a przekazuje brud mentalności ludzkiej, w której idealistycznie czystymi myślami obdarzone są tylko dzieci... do pierwszej krzywdy im wyrządzonej... Tak na do ...  wyświetl więcej

Skalny Kwiecie, całkowicie się z Tobą zgadzam. Chodziło mi o to, że tak łatwo stracić czujność, co do treści, jakie wkładamy sobie i swoim dzieciom do głowy. Ba, często nawet nie zdajemy sobie sprawy, co wchodzi tam samo. Wiem, że dobre bajki nie powinny być lukrowanymi bułkami, ale odkąd mam swoje dziecko zaczęłam się zastanawiać na ile bajka pokazuje brutalną prawdę, a na ile wszczepia obawę prz ...  wyświetl więcej

@Aneta Zdrojewska: Podrzucę tu linka do mojej bajki... nie tylko dla dzieci, i która wcale nie ma happy endu, choć oczywiście, przesłanie miłości... http://eiba.pl/a7
Tu z kolei tłumaczyłam z angielskiego opowiadanie "The Giving Tree", bo jego przesłanie bardzo mi przypadło do gustu, a swego czasu tę bajkę czyta ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  21/02/2013

Nie ma to jak teletubisie

Wszystko zależy od poziomu intelektualnego odbiorcy. Moja Zuza je uwielbia :)

Prawie każda bajka Andersena to koszmar. Pamietam z dzieciństwa, że ich nie cierpiałam. Podswiadomie.

1. "W symbolach jungowskich woda kojarzona jest z podświadomością."
W symbolach freudowskich woda kojarzona jest z seksem. W układzie mężczyzna-kobieta z reguły to on jest zdobywcą a ona ofiarą.

2. "Dlaczego syrena jest pół-rybą?"
To raczej odnosi się do alegorii "łowienia" kobiet przez mężczyzn.

3. "Dlaczego w ogóle go ratuje?"
Bo też TEGO potrzebuje.

...  wyświetl więcej

@gwizdek: Fakt, to jest mądre, ale czemu takie koszmarne? Po co to fundowac dzieciom?

witam w klubie

@Aneta Zdrojewska: Andersen powinien łykac prozac.

Dziewczyny, większość dzieci lubi słuchać bajek z dreszczykiem, często wręcz się straszą wzajemnie. Baśnie Andersena są wspaniałym przyczynkiem do rozmów wychowawczo-filozoficznych o podłożu egzystencjalnym. Te bajki nie są przeznaczone dla maluchów, tylko raczej dla dzieci w wieku szkolnym - są lekturą w klasie bodajże drugiej... I słusznie. Dzieci często mają swoje odczucia co do czytanych tekst ...  wyświetl więcej

czy znasz symbol freudowski, który NIE jest kojarzony z seksem? :)

@Aneta Zdrojewska: Na szczęście, dzieci w trakcie czytania baśni nie mają raczej skojarzeń z freudowskimi symbolami czy jungowskimi archetypami...

@Skalny Kwiat: Rozwojowo prawidłowy wiek pierwszej miesiączki u dziewczynki to 8 lat... pierwsza polucja u chłopców - 10-11 lat. Symbolika freudowska w uświadamianiu seksulaności człowieka-dziecka, może odgrywać pewne znaczenie, by potem nie było nagłego zaskoczenia i wpadnięcia w tzw. błędne koło poczucia winy.

@Skalny Kwiat: A ja myśle, że to bajka o współużaleznieniu- wszystko idealnie pasuje- syrenka ratuje księcia...

@Skalny Kwiat: Druga klasa? Wtedy chyba rzeczywiście przeciętne dziecko jest gotowe do czytania podobnych baśni. Zgadzam się z większością treści tej publikacji: http://www.publikacje.edu.pl/p(...)nr=5079

@Paweł Malec: :)))

Nie rozumiem, co ciebie tak zmroziło? Bajka ta najwyraźniej uczy, że każda kobieta musi zdobywać swego księcia. A jeśli nie uda się jej - to powinna zniknąć! :D :P Lecz, jeśli jej się to uda, to są jeszcze inne mądrości życiowe, spisane jakieś 2000 lat temu. :))) .

  Paweł Malec  (www),  21/02/2013

@Robert Molnar: :)) Niektóre "mądrości życiowe" nie tracą na ważności od tysięcy lat.:)
http://www.youtube.com/watch?v(...)lQ1ZfJY

@Paweł Malec: Ale staroć odkopałeś, Pawle:) Hihi...

  hussair  (www),  21/02/2013

Na Swaroga...
Gdyby tak zacząć psychoanalizę ,,Muminków'', w których roi się od postaci traumatycznych i schizofrenicznych, to by dopiero wyszło... Andersen to pikuś.

No a Twoje bajeczki, husarzu? To by sie dopiero analizę zrobiło!

  elena  (www),  21/02/2013

Baśnie Andersena są poruszające ale zwyczajnie wiele z nich nie nadaje się dla dzieci. Przy nostalgii i brutalności, czego mogą uczyć?nie zawsze w życiu jest cukierkowo. Okrucieństwa, przemoc, to nie ugrzeczniony Disneyowski świat. "Dziewczynka , która podeptała chleb", czy naprawdę mocne "Czerwone trzewiki "Pamiętam głęboki smutek, po lekturze każdej z nich. Andersen jak i bracia Grimm byli podwa ...  wyświetl więcej

  Amicus,  21/02/2013

@e-lena: "Okrucieństwa, przemoc, to nie ugrzeczniony Disneyowski świat." Prawda. Jednak bracia Grimm, Andersen i in. autorzy są jeszcze dla dzieci "do przełknięcia". A co powiedzieć o rodzicach, którzy znęcają się nad swoimi pociechami, każąc im czytać np. Stary Testament? Tam się dopiero dzieje!

@Amicus: Nie tylko tam... a w "Bajkach z Tysiąca i Jednej Nocy" co się dzieje... pierwszą księgę wyniosłam z biblioteki rodziców podczas ich nieobecności i czytałam w piątej klasie... z latarką pod kołdrą... I na nic zdały się ostrzeżenia typu sekcja dla dorosłych...

  elena  (www),  21/02/2013

@Skalny Kwiat: "Księga Tysiąca i Jednej Nocy" Ty z latarką pod kołdrą, ja zwijałam w rulon koc i układałam wzdłuż szpary przy drzwiach, by ukryć swiatło przy nocnym czytaniu :)

  elena  (www),  21/02/2013

@Amicus: :)

@e-lena: Ja też zawieszałam koc na drzwiach, bo miały taką szybę karbowaną... to było dodatkowe zabezpieczenie, jak mi gaszono światło do spania...

  Areva,  21/02/2013

Poczytaj Kopciuszka ta bajka uczy jak posłusznie żyć pod butem Kata wierząc naiwnie że siedząc spotka ich szczęście.

Osądzanie przeszłości, w tym przesłania bajek nie przeznaczonych dla dzisiejszych pokoleń to jak oskarżenie jaskiniowca o brak scyzoryka.
Dobrze, że skojarzyłaś te rzeczy ale takich tradycji jest więcej. Cały wzrost cywilizacji czy ogólniej wszystkich kultur jest zależny od poświęcenia indywidualizmu na rzecz polityki plemiennej. Promocja postawy uniżającej dobro własne wobec zysku społeczn ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska