Login lub e-mail Hasło   

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...

Drogi czytelniku, zanim przeczytasz ten felieton, zrób coś dla mnie – zaparz w swoim ulubionym kubku kawę albo herbatę i usiądź w fotelu i zamknij oczy.... A potem zacznij czytać.
Wyświetlenia: 757 Zamieszczono 17/04/2013

Jeśli spełniłeś moją prośbę, to wiedz, że właśnie pozwoliłeś sobie na luksus – na moment zwolniłeś w swoim zabieganym życiu. Zrobiłeś coś na co zwykle nie masz czasu, prawda? Nie martw się, nie jesteś wyjątkiem. Nawet ja piszę ten felieton w biegu, myśląc o tym, że jest już późno, a ja jeszcze muszę się spakować przed jutrzejszym wyjazdem i zastanawiając się, który to raz z rzędu obudziłam się rano niewyspana. Jeśli nie wiesz o czym mówię i należysz do grona tych szczęśliwców, którzy mają czas na przyjemności i relaks, gratuluję Ci i już zaznaczam, że właściwie możesz odłożyć ten artykuł. Jeśli jednak poczucie ciągłego zagonienia nie jest ci obce, to…

 Ty i ja, oboje żyjemy w świecie, który stawia na szybkość i efektywność. Latamy coraz szybszymi samolotami, jeździmy coraz szybszymi pociągami i samochodami, a nawet na mieście jemy głównie w fast foodach. Ba, nawet coraz rzadziej spacerujemy – zamiast tego mamy szybki jogging. Zakupy robimy w wielkich centrach handlowych, które mają jeden olbrzymi plus – wszystko, absolutnie wszystko, można znaleźć w obrębie jednego budynku. Gdzieś po drodze wmówiono nam, że do szczęścia potrzebna jest znajomość pięciu języków i dwa dyplomy w kieszeni – bo przecież bez tego nie znajdziemy pracy i nie będziemy mogli się realizować. Niestety, nikt nie zaznaczył, że realizować można się na wiele sposobów, niekoniecznie pnąc się po szczeblach kariery w wielkich korporacjach i zarabiając coraz większe sumy. Doszliśmy już do takiego etapu, że nawet kilkuletnie maluchy, oprócz przedszkola, biegają na szereg zajęć pozalekcyjnych – i jak wynika z badań, spędzają łącznie na takich zajęciach nawet do 3 godzin dziennie, co dla kilkulatka jest sporym wyczynem, ale i obciążeniem.

Cały ten pośpiech oczywiście ma swoją cenę – lekarze biją na alarm, bo coraz młodsi ludzie lądują w szpitalach z objawami zawału serca czy udaru. Jak potwierdzają specjaliści, wszystkiemu winien jest stres, od którego nie można się już chyba uwolnić i coraz mniejsza ilość czasu, którą poświęcamy dla siebie. Nie chodzimy do lekarzy na badania kontrolne, nie mamy czasu na uprawianie sportów, nie próbujemy nawet uciec od stresu i się wyciszyć – ciągle gdzieś gonimy, licząc, że nasz organizm jeszcze wytrzyma i nie zacznie się buntować przeciwko nam samym.

Mam świadomość, że to co opisuję jest może troszkę przekoloryzowane, że nie dotyka całego społeczeństwa, a i ci, którzy są ciągle zagonieni, różnią się od siebie. Niektórzy nie czują nawet zmęczenia, inni tęsknią za odpoczynkiem. Obserwując moich znajomych, rozmawiając z nimi wiem, jak rozpowszechnione jest to zjawisko i że choć chcieliby żyć inaczej, zwolnić i zacząć się cieszyć codziennością, to świat wymusza na nich takie życie – bo jeśli odpuszczą, na ich miejsce od razu pojawi się ktoś nowy, a oni pójdą w odstawkę. To smutne, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – czasami sami jesteśmy sobie winni naszego zagonienia. „A przecież życie po to jest, żeby pożyć…” 

Podobne artykuły


15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1137
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 622
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1341
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1090
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 786
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1103
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1234
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1220
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 648
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1347
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1052
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 396
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 345
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Piję ziółka i czytam dla relaksu... Obserwacje całkiem słuszne... bijmy na alarm i nie poddajmy się wyścigowi szczurów pod presją powszechnych przekonań na temat "jacy być powinniśmy" ;)

>> (...) usiądź w fotelu i zamknij oczy.... A potem zacznij czytać.<<

Niestety, nie umiem czytać z zamniętymi oczami. Musiałem otworzyć. :)

  swistak  (www),  18/04/2013

Wystarczy często pytać Boga, czy podoba mu się to co chcemy zrobić, bo On wie dlaczego dusza chciała inkarnować i jakie ambitne cele sobie postawiła. Przeważnie jest to zadanie mentalnego uwolnienie się od wszelkich ambicji, która jak wiemy, zrujnowała Boski pokój w niebie, przywrócony wyrzuceniem Lucyfera.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska