Login lub e-mail Hasło   

Rozmawiaj o łóżku

Pozornie jest tak: łóżko, a szczególnie ekscentryczne łóżkowe pragnienia, to nie są rzeczy, o których się rozmawia.
Wyświetlenia: 731 Zamieszczono 19/04/2013

Pozornie jest tak: łóżko, a szczególnie ekscentryczne łóżkowe pragnienia, to nie są rzeczy, o których się rozmawia. To, co wykracza poza normę, powinniśmy załatwić sami ze sobą: w mrocznych fantazjach, w samotnych chwilach rozkoszy, o których się zapomina. Dzielimy swój seks na dzienny i nocny: w tym pierwszym jesteśmy świetnymi partnerami, którzy starają się jak najlepiej wpasować w oczekiwania drugiej strony, a także społeczeństwa, w tym drugim dajemy upust swoim mrocznym żądzom, o których nie chcemy mówić wprost. Zresztą, o seksie nie powinno rozmawiać się w ogóle,  bo o tym się nie gada, tylko przechodzi się od razu do rzeczy.

Oczywiście, taki podział jest krzywdzący. Czy swoje prawdziwe erotyczne Ja możemy tylko wyrazić w samotności, w poczuciu winy? Czemu wstydzimy się i postrzegamy jako zboczone wszystko, co choć trochę wykracza poza normę, przedstawianą w masowym kinie i lifestyle’owych pismach?

Cóż, masz prawo do tego, by masaż stóp Cię irytował, świeczki zapachowe drażniły, a wspólna kąpiel wydawała się idiotycznym marnotrawstwem czasu bądź przekroczeniem granic Twojej intymności. Nie trzeba być też przywiązanym do idei wspólnego zasypiania w śnieżnobiałej pościeli.

Idźmy więc o krok dalej: masz prawo pragnąć rzeczy i doznań niestandardowych. A teraz cały witz polega na tym, by potrafić o tym porozmawiać ze swoim partnerem. Tutaj zaczynają się schody: boimy się osądzenia, wyśmiania, niezrozumienia, opuszczenia. A także tego, że partner pomyśli, że skoro zgłaszamy jakieś uwagi do życia erotycznego, to znaczy, że do tej pory było ono niesatysfakcjonujące. Boimy się postawienia pod trybunałem miłości („Ale to dotąd ci się nie podobało? Co robię źle?”) albo pod trybunałem rozumu („Przecież to jest głupie/niepoważne/po co”). Mamy drugą tradycję wypierania ze wspólnego życia wszystkiego, co jest naddatkowe i niesystemowe. Cała rzecz w tym, by nauczyć się na nowo przeżywać to we dwoje.

Jak więc szukać języka do opowiadania o tym? Jak komunikować swoje potrzeby, by nie ranić w żaden sposób bliskiej osoby? Trzeba zacząć od fundamentalnego rozpoznania: aby kochać kogoś, musisz najpierw kochać siebie. Dopiero z perspektywy głębokiego szacunku dla siebie możesz stworzyć taką podstawę pod relację, w której dwie strony będą dla siebie nawzajem równie ważne. Jeśli chcesz kochać kogoś bez miłości własnej, kończysz jedynie na poczuciu winy i zawłaszczaniu. Relację trzeba pod tym kątem nieustannie monitorować i sprawdzać: czy wciąż jesteśmy dla siebie nawzajem równouprawnionymi podmiotami? Pomocne w tym jest bardzo proste ćwiczenie: spróbuj przez chwilę popatrzeć na siebie i swojego partnera z góry, jak antropolog. Jesteście w sklepie: zobacz, jak się zachowują (czy rozdzielają się, czy oglądają towary razem), kto częściej decyduje, jakich argumentów używają, kto płaci, w jakiej odległości od siebie są ich ciała, jak często na siebie patrzą, czy się uśmiechają, ile do siebie mówią, jakie komunikaty wymieniają. Dobrze jest wykonać to ćwiczenie czasem, kiedy jesteście z grupą znajomych, i porównać pewne normy komunikacyjne z innymi.

I opowiedz o swoich wrażeniach partnerowi. W przeciwnym wypadku nie ma to sensu. Wypracujcie sobie rytuały rozmowy. Zazwyczaj myślimy: „nie ma co gadać, trzeba przejść do rzeczy”. To znaczy do działania. Ale nie ma co się tak spieszyć. Od tego, czy nauczyciel się oboje inwestować w poprawianie jakości swojego związku zależy, czy będziecie w stanie przetrwać okres, kiedy napotkacie trudności.

Oglądajcie razem filmy. Tak, TE też. Zobaczcie, jak reagujecie na różne rozwiązania. Czytajcie razem książki. Tak, poradniki erotyczne (na przykład świetną rozmowę Wanat i Depki o perwersji).  Nie jest tak, że gadanie rujnuje całą magię. Że seks musi być spontaniczny i w żadnym wypadku nie wyuczony. Przeciwnie. Dopiero rozmowa i świadomy wysiłek w podnoszenie jakości związku uczynią Was prawdziwie szczęśliwymi razem. 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1305
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1049
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 968
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 756
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1015
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 418
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 850
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 397
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1359
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 960
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 616
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 440
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  19/04/2013

Przeliczyłem ,,tak'' i ,,nie'' i ostatecznie wyszło mi ,,nie''. Ale niektóre akapity całkiem do rzeczy. A tu muszę w zaintrygowaniu, pół-żartem, pół-serio zapytać, czy jeśli jestem - HIPOTETYCZNIE - zwolennikiem stosowania sznurów, to czy to podlega pod te ,,mroczne fantazje'', czy nie i jak tę mroczność należy w sumie rozumieć? :)

  koobe  (www),  19/04/2013

Mroczne jest to, czego sami nie chcemy ujawnić: to jedyny wyznacznik. A cała stawka polega na tym, by to, co mroczne, jakoś przepracować. Więc w kwestii sznurów HIPOTETYCZNIE zależy od tego, czy potrafisz o tym mówić.

  hussair  (www),  19/04/2013

@koobe: Z partnerką tak, z forum niekoniecznie - kwestia chcenia raczej niż potrafienia... Respekt, Koobe, ja tylko przedstawiam swoje widzenie spraw, nie roszczę sobie praw do prawdy jedynie słusznej, nie narzucam. Czołem.

  mojra  (www),  23/04/2013

Zaspokajanie popędu, bez miłości i czułości, sprowadza partnera do przedmiotu a małżeństwo do związku partnerskiego dwojga egoistów. Dziś kopulację można zastąpić neurostymulacją rdzenia kręgowego mając orgazm za naciśnięciem guzika. Przy ekstazie świętych orgazm to pikuś. Może więc świętość jest celem życia w celibacie!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska