Login lub e-mail Hasło   

Abdel Sellou "Tu as changé ma vie…"

Intouchables - Nietykalni...
Wyświetlenia: 1.025 Zamieszczono 26/04/2013

Film "Nietykalni" widziałam w zeszłym roku. Historia sparaliżowanego Philippe’a Pozzo di Borgio wywarła na mnie duże wrażenie. Zwłaszcza, że w dzisiejszym świecie kult młodości, sprawności i niezależności sprawia, że ludzie chorzy są na marginesie życia. Pracowałam kiedyś w hospicjum i jedno z wielu doświadczeń jakie wyniosłam z tego miejsca, jest normalność, której chorzy potrzebują. Pamiętam, że życie za murem szpitala toczy się zwykłym rytmem. Do moich obowiązków, poza sprzątaniem sal i karmieniem pacjentów, należało również spełnianie "życzeń" przebywających tam chorych. Nauczyłam się nieodkładania na później niczego, bo później mogło już nie nastąpić. Chorzy bardzo cierpieli, ale chcieli ostatnie dni życia spędzić w miarę normalnie. A życzenia były prze najróżniejsze: jeden pan poprosił o .. piwo, bo rodzina uważała, że może mu zaszkodzić, jakby na kilka dni przed śmiercią mogło mu jeszcze coś zaszkodzić... Jedna pani chciała mieć ufarbowane włosy na pogrzebie, więc zrobiłyśmy jej szałową rudą fryzurkę. Bardzo jej się podobał nowy wygląd i cieszyła się. Dla małej dziewczynki przemycałyśmy przez kilka dni psa...  

Ale wracając do książki - jej bohaterem prócz Philippe’a Pozzo jest młody algierski imigrant -Abdel Sellou. Tu zaczyna się historia przyjaźni wykluczonych ze społeczeństwa ludzi. Abdel należy do świata ludzi, których społeczeństwo nie akceptuje, bo... ma inny kolor skóry, inną religię wyznaje, nie ma wykształcenia, nie ma pieniędzy. Jest postrzegany przez pryzmat swojego pochodzenia i nie ma możliwości pokazania swojej wartości. Jego godność zostaje podeptana przez ludzi z tzw. dobrych domów. Ale wystarczy pomocna dłoń  i zaufanie ze strony  Philippe’a, aby Abdel okazał i dał w zamian miłość, współczucie i to, co mamy najcenniejszego - nasze człowieczeństwo. Philippe i Abdel potrzebują siebie nawzajem, aby być szczęśliwymi ludźmi, wbrew chorobie, biedzie, wbrew innym, wbrew priorytetom tego świata. Można mieć pieniądze i być nieszczęśliwym, bo zabraknie zdrowia. Można wreszcie nie mieć nic, ale być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, bo bogactwo kryje się we wnętrzu. Tylko czasem ten świat i ludzie nie dostrzegają prawdziwego piękna człowieka. Nie potrafimy zobaczyć tego piękna w sobie, ani w innych, nie chcemy i nie umiemy dać go drugiemu człowiekowi. A często tak niewiele potrzeba - uśmiech w windzie, dobre słowo w tramwaju czy zwykłe "dzień dobry" w sklepie. A mimo to, wciąż są ludzie wykluczeni, niestety z naszej winy...
"Nigdy nie przejmowałem się tym, czy mam robotę, traktowałem ją z lekceważeniem i rzucałem, gdy tylko przyszła mi na to ochota. Tutaj nie miałem ustalonych godzin pracy, nie miałem prywatnego życia, nie widywałem się z moimi kumplami. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Dlaczego zostałem? Nie byłem bohaterem ani siostra miłosierdzia. Zostałem, bo przecież nie jesteśmy zwierzętami, tylko istotami ludzkimi..."

Tak często zapominam o tym... Jestem człowiekiem, i życie to coś więcej, niż suma rzeczy kupionych, niż ilość zjedzonych czekoladek, ani tym bardziej wielkość zarobków i powodów do przechwalania się i popisywania przed znajomymi. Życie to piękno każdej chwili, tu i teraz. Żyć pełnią tego, co w każdym momencie daje nam Bóg, los, czy świat...  Możemy mieć wiele rzeczy, ale być najbardziej nieszczęśliwymi i samotnymi osobami na ziemi. Możemy być wykluczeni, nietykalni i biedni, a mimo wszystko być pięknymi i wartościowymi ludźmi, którzy świadomie stawiają kolejne kroki w podroży zwanej życiem. Abdel jest takim człowiekiem. Jak mawia: "apetyt na życie pochodzi z serca". A ja jestem głodna życia, prawdziwego, prostego, zwyczajnego życia! Co mnie łączy z Abdelem? Na mojej drodze też spotkałam  prawdziwych ludzi, którzy niczym Philippe uczyli mnie prostoty istnienia. Teraz  potrafię to dostrzec, wtedy nie dosyć, że nie byłam tego świadoma, to nie mam już nawet okazji podziękować tym osobom, bo ich już nie ma. Abdel pisze:
"Taki byłem pewny siebie, tak w sobie zadufany, że nawet nie zauważyłem, że on stopniowo zmieniał mnie"

Każde spotkanie z drugim człowiekiem zmienia nas, oby na lepsze... To zależny od naszego serca, odwagi bycia sobą i miłości do wszystkiego, co można określić prostym słowem - ŻYCIE. Nic wielkiego, a jednaj największe zadanie na świecie - pozostać człowiekiem i żyć najpełniej, jak można... Mimo bólu, cierpienia, odrzucenia i niesprawiedliwości. Zwyczajnie żyć i być sobą!  Intouchables...
 
 
Anna M.
 
 
zapraszam :)

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1306
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1050
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 969
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 756
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1016
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 419
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 850
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 398
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1362
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 961
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 616
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 442
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  mojra  (www),  26/04/2013

Człowiek, człowiek über alles! Bóg Jezus służy do mycia nóg apostołom?

Piękna recenzja:) Bardzo spodobało mi się zdanie "apetyt na życie pochodzi z serca"

@violetbutterfly: Popieram, kto raz był w hospicjum już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem. Mam przyjaciółkę , która pracuje na onkologii dla dzieci, to ona mi powiedziała, że boga nie ma- powiedziała mi kiedyś, że już nawet nie ma łez dla następnych dzieci, bo wszystko wypłakała, ale z pracy nie odejdzie, bo wie, że jest im potrzebna.

@Krzysztof Mrozowski: Krzysztofie, Boga nie ma na zewnątrz, On jest w nas... Jesteśmy tutaj na Ziemi pozostawieni sami sobie z narzędziami rozumu, wolnej woli, intuicji i sumienia... Tylko od nas zależy jak przeżyjemy to życie i jak wykorzystamy dane nam talenty - możemy wzajemnie sobie pomagać lub szkodzić, kochać lub wykorzystywać, ratować lub zabijać... Ten świat jest dualny i musimy sobie w ni ...  wyświetl więcej

@Skalny Kwiat: Troszeczkę nie łapię twojej myśli: piszesz On jest w nas.... a za chwilę Jesteśmy tutaj na Ziemi pozostawieni sami sobie, taka mała niekonsekwencja, albo jest z nami w nas, albo go niema w nas bo jesteśmy pozostawieni sami sobie. Co do reszty zgadzam się z Tobą, to ludzie kreują ten świat, tworząc, niszcząc, płodząc i zabijając, jednocześnie usprawiedliwiając swoje postępowanie wyimaginowanym Panem.

zapraszam na mój blog i do pozostawienia również tam komentarza

http://annamatysiak.blogspot.com/

dziękuję :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska