Login lub e-mail Hasło   

10 miejsc do czytania

Postanowiłam zrobić rachunek sumienia i przemyśleć, jak czytać więcej.
Wyświetlenia: 581 Zamieszczono 30/04/2013

Czy są jakieś sytuacje, w których jeszcze nie czytaliście? Może nie odkryliście jeszcze sprzyjających okoliczności? A może są miejsca albo sprzęty domowe, które okażą się bardzo sprzyjające lekturze, a jeszcze ich nie wykorzystaliście?

Dlatego zebraliśmy w listę miejsca i okoliczności, w których można się oddawać lekturze, tak, żeby zobaczyć, gdzie jeszcze można próbować czytać – by książek w naszym życiu było jeszcze więcej!

Do dzieła – gdzie czytamy?

  1. W łóżku: łóżko wygrywa w cuglach wszystkie plebiscyty na najlepsze miejsce do lektury. Można czytać leżąc na plecach, na brzuchu (z poduszką pod brodą), na boku. Do tego jeszcze otulić się ciepłym kocem i tak oto powstaje optymalne środowisko do czytania. Czy istnieje relacja między ciepłem a lekturą? Może da się to w naukowy sposób zbadać: czy na łóżku zawinięci w kołdrę tworzymy kokon, który oddziela nas od zewnętrznej rzeczywistości, ogranicza bodźce z otoczenia i pozwala zatopić się całkowicie w świecie książki?
  2. W środkach komunikacji publicznej: tramwaje, autobusy i pociągi aż się proszą o to, by chwilę (krótszą lub dłuższą) podróży spędzić podczas lektury. Tym bardziej, że możemy dzięki temu uczynić pożytecznym jałowy czas dojazdu do pracy. Warunki do czytania bywają przeróżne: raz trafia się na grupę wracającej ze szkoły młodzieży, która puszcza kontrowersyjną muzykę z komórki na cały autobus, kiedy indziej na wspólnotę kulturalnych pasażerów, którzy solidarnie zatapiają się w książce lub rozmyślaniach.
  3. Przy jedzeniu: zdarzają się takie wypadki. Tu zdania są podzielone: jedni twierdzą, że jedzenie jest rodzajem sztuki lub zmysłowej rozkoszy, której trzeba całkowicie poświęcić swoja uwagę. Inni, że książce należy absolutnie oddać swoje zdolności percepcyjne, a nie kazać dziełu rywalizować z kotletem. Dla tych, którzy mają mniej ortodoksyjne podejście do jednej lub drugiej kwestii, czytanie przy jedzeniu pozostaje opcją.
  4. W kuchni, podczas gotowania: monotonne mieszanie można umilać sobie dobrą książką. Coś tam pyrkoli pod pokrywką – kontrolnie przesuwamy po tym łyżką w nadziei, że się uspokoi. Przyjemne z pożytecznym. Odpada u tych, którzy gotować nie potrafią. Ci mogą co najwyżej poczytać na kuchennym blacie, ale tu już jednak nie to samo.
  5. W wannie: w wannie zdaje się działać mechanizm podobny do koca: otuleni pianą, w cieple, zamykamy się na świat i zatapiamy w książce. By czytać w ten sposób, trzeba mieć (a) wannę, (b) zimna krew, by zaryzykować opcję zawilgocenia książki. Opcja z prysznicem to nie to samo. A skoro jesteśmy już w tych okolicach…
  6. W toalecie: Henry Miller opisał to zjawisko w Książkach mojego życia (dodajmy jednak, że pisarz nie pochwala tej procedury i jest czytelniczym purystą: czyta się jedynie w stanie najwyższego skupienia). Do czytania w toalecie stosunek można mieć różny, ze względów bądź ideowych, bądź ideologicznych, niemniej sama opcja pozostaje. Pamiętajcie o myciu rąk!
  7. W czytelni: zdaje się, że wbrew swojej nazwie, czytelnie nieszczególnie przyciągają miłośników książek. Wiele bibliotek robi wszystko, by zniechęcić czytelników do spędzania tam zbyt wiele czasu, ale jest masa świetnych, dobrze zarządzanych placówek, gdzie obsługa pomoże, doradzi, i nie zachowuje się, jakby jej głównym zadaniem była ochrona książek przed czytelnikami.  To jedna sprawa. Inna, że standardowe wyposażenie czytelni (stoły, drewniane krzesła) nie do końca sprzyja temu, co nazwalibyśmy rozkoszą (czy chociaż komfortem lektury). Dawajcie więc znać, jeśli znacie czytelnie przyjazne prawdziwym czytelnikom.
  8. W kolejce, na przystanku i w poczekalni: kiedy czekamy, czas się dłuży. Kiedy czytamy, czas płynie szybko. Ci, którzy nie mają problemu ze skupieniem się w warunkach umiarkowanego hałasu, mogą wyciągnąć z powyższego zestawienia sensowny wniosek. Gdy mróz i ciemno, co bardziej zdeterminowani poszukują światła pod pobliskimi latarniami albo posługują się latarką (czytnik wiele ułatwia). Ale pamiętajcie: w takich warunkach nasze czytanie jest narażone na żywioł przygodności i przypadkowych spotkań. Kto nigdy nie odbył dziwnej rozmowy w kolejce, ręka do góry. No właśnie.
  9. Na tzw. świeżym powietrzu: balkon, kocyk, hamak, albo bezpośrednio: na trawie, łące i plaży. Łono natury jest jak oderwanie się od życia codziennego. Łono natury obiecuje przyjemne z przyjemnym: rozkosz czytania i radość bycia poza murami. I do tego jest bardzo zdrowo, bo słońce, świeżość, a nawet nierzadko opalenizna.
  10. W fotelu, czyli trochę jak łóżko, ale inaczej: czym dla doświadczenia lektury różni się fotel od łóżka? Pytanie to nie jest bynajmniej łatwe, tym bardziej, że rzadko który czytelnik siada w fotelu „po bożemu”, czyli jakby na krześle, tylko miękcej. Czytelnik się skula, siada po turecku i właściwie robi sobie z fotela małe łóżko. Dlatego najbardziej ekscytującym sprzętem z tej grupy jest oczywiście szezlong, który prócz intrygującej nazwy, przywołującej na myśl coś między skorupiakiem a narzędziem chirurgicznym, posiada jeszcze najbardziej optymalny kształt do czytania. Łączy wszystkie zalety siedzenia i leżenia. I można się na nim skimać.

Gdzie jeszcze? Jak jeszcze? Macie jakieś pomysły? 

[tekst na podstawie artykułu na mojej stronie]

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 457
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 462
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1712
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 504
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 731
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 954
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 616
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 478
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 570
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 309
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 439
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 580
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 309
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 368
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 615
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  11/05/2013

,,Przy jedzeniu: zdarzają się takie wypadki.,, He, he... No comments. ;)
Ale w kolejce i na przystanku nie czytałbym na pewno, zbyt dekoncentrujące. A instynkt wojownika każe czuwać, taksować otoczenie, nie dać się zaskoczyć Siuksom czy Tatarom. ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska