Login lub e-mail Hasło   

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

A gdyby tak czasem spojrzeć od innej strony? Może zobaczylibyśmy, że czasem stanowisko zupełnie odmienne od naszego też może być słuszne.
Wyświetlenia: 312 Zamieszczono 11/08/2013

Czemu tak usilnie trzymamy się naszego zdania, podczas gdy nawet niewielka zmiana punktu odniesienia może zmienić zupełnie nasze postrzeganie danej sprawy.

Otóż właśnie. Kilka prostych przykładów z mojego podwórka:

- Kwestia rolników.

Gdy mieszkałam w mieście i pracowałam na etacie bulwersowało mnie, że rolnicy mają przywileje na KRUSie, że dostają dotacje unijne do upraw, że nie muszą płacić podatków i nie rozliczają się z Urzędem Skarbowym… itd.

Gdy zamieszkałam na wsi i zaczęłam prowadzić gospodarstwo moje zdanie gwałtownie uległo zmianie. Po pierwsze okazało się, że nie wiedziałam wszystkiego na temat rolnictwa, np. tego że:

- owszem KRUS jest tańszy, ale też bardzo niesprawiedliwy, nie zależy ani od wielkości gospodarstwa, ani od tego co na nim robisz i jakie masz dochody (podobnie jak ZUS u przedsiębiorców, tyle że przedsiębiorca jak mu nie idzie, czy nie ma sezonu – zawiesza działalność  i w czasie zawieszenia nie płaci – na KRUSie nie ma takiej możliwości), poza tym świadczenia z KRUSu są praktycznie zerowe w czasie choroby (obecnie kilka zł dziennie) i minimalne przy przejściu na rentę,

- dotacje dla rolników owszem są, ale to nie jest tak pięknie jak mówili w TV – wiele osób nie spełnia kryteriów, żeby się załapać, w dodatku są to wyłącznie zwroty części inwestycji w bliżej nieokreślonym czasie, nic się nie dostaje ot tak…

- rolnicy po osiągnięciu pewnego pułapu przychodów również rozliczają się z US i wchodzą w podatek VAT, a ponieważ obecnie wiele wypłat od odbiorców plonów odbywa się za pośrednictwem banków – rolnicy często w ten VAT wchodzą,

- rolnictwo to loteria – nie ma możliwości ubezpieczenia plonów (tzn. można, ale ceny takich ubezpieczeń są nierealnie wysokie, nie wiedziałam tego wcześniej), nigdy nie przewidzisz jakie ceny będą na dane płody rolne w następnym roku itp.,

- uprawa ziemi to ciężka praca – nie tylko fizyczna, wymaga dobrej organizacji, specjalistycznej wiedzy i planowania – dziwne, prawda?

No i teraz mam inne zdanie na temat rolników nierobów – uważam, że to trudna praca, często wiążąca się z ryzykiem, że w danym roku nie będzie z ziemi dochodu. No ale nikt nikogo nie zmusza do bycia rolnikiem. No i nie przeczę - i w tej branży nie brak cwaniaczków i oszustów.

- Kwestia założenia rodziny i bycia na swoim.

Gdy byłam świeżo upieczoną stażystką i nie myślałam o założeniu rodziny uważałam, że rodzinę każdy zakłada na własną odpowiedzialność – nie masz kasy nie mnóż się, bulwersowałam się, że ktoś żąda dłuższych urlopów macierzyńskich, wsparcia finansowego dla wychowujących matek, przywilejów dla rodzin z dziećmi. A teraz zmieniłam zdanie, bo w wieku prawie trzydziestu lat uznałam, że czas na rodzinę (bo też przyszło coś w rodzaju instynktu macierzyńskiego, no i świadomość, że ile jeszcze będę zwlekać – do czterdziestki? pięćdziesiątki?,  a poza tym zakochałam się zwyczajnie i na dobre ). Wzięłam ślub - wykończyliśmy dom, mieliśmy dobrze rokującą firmę, ziemię do zagospodarowania, było ok finansowo. No i urodziłam córeczkę. I super. Tyle, że zaczął się kryzys, więc było różnie, czasem nie mieliśmy zleceń, ja z małym dzieckiem, bez macierzyńskiego (moje zaniedbanie – byłam na wtedy na niższym ZUSie dla nowych przedsiębiorców i nie wiedziałam, ze będąc na macierzyńskim dostanę świadczenia w wysokości 350 zł, z tego musiałam opłacić składkę na ubezpieczenie zdrowotne do ZUS, więc zostało mi 100 zł, nie wiedziałam, ze świadczenia są tak niskie, bo w czasie ciąży, ja głupia torba, nie korzystałam ani razu ze zwolnienia lekarskiego ). Zaczęliśmy się rozglądać za dodatkową pracą, ale wiadomo – kryzys i pracy nie było, więc postanowiliśmy się bardziej rozprzestrzenić z naszą działalnością – było trudno. Nie wspominam już o podwyżkach cen – każdy, kto sam robi zakupy i płaci rachunki, zauważył jak bardzo wszystko podrożało. I w tym trudnym okresie nieraz przyszło mi do głowy, że nasze Państwo nie pomaga przeciętnej rodzinie w żaden sposób, polityka państwa absolutnie nie jest prorodzinna. My sobie poradziliśmy, bo mamy też rodzinę, która nam nieraz pomogła w trudnych chwilach, a i my się  nie lubimy poddać. Są jednak sytuacje, gdy rodzina potrzebuje choćby chwilowego wsparcia, czy przywilejów, aby móc funkcjonować. Ja za moją przedsiębiorczość – za to że założyłam firmę i sama zajęłam się swoim zatrudnieniem, a nie czekałam aż mi ktoś dogodzi odpowiadającą mi pracą, dostałam figę z makiem. No ale nikt mi nie kazał iść na swoje… Tyle, że jeśli Państwo nie zacznie zachęcać młodych ludzi do zakładania rodzin, nie zrobi czegoś, aby mieli oni poczucie stabilizacji i możliwość rozwoju – to przyrost naturalny raczej nie wzrośnie, a młodzi ludzie nie powrócą z emigracji. Wiele młodych ludzi nie zakłada rodziny w Polsce, bo się po prostu boi, że się obudzi z ręką w nocniku. W wielu przypadkach nie jest tak, że myślą tylko o sobie i swojej wygodzie i dlatego nie chcą mieć dzieci. Oni myślą racjonalnie – nie podejmują wyzwania, jakim jest rodzina, ponieważ obawiają się, że nie są w stanie mu sprostać. Podobnie jest z założeniem własnej działalności - ludzie w naszym kraju boją się, że nie podołają wygórowanym obowiązkom "papierologicznym" i nie dadzą rady zarobić na świadczenia odprowadzane z tytułu prowadzenia własnej działalności.

- Zatrudniać młode kobiety czy nie.

Gdy szukałam pracy wściekałam się na potencjalnych pracodawców, że pytają, czy mam męża i  czy planuję dzieci (byłam świeżo upieczoną mężatką w tym okresie) i oczywiście odchodziłam z kwitkiem. Uważałam, że nie maja prawa o to pytać i powinni oceniać moje kompetencje, a nie plany na bliżej nieokreśloną przyszłość. Byłam rozgoryczona, gdy dowiadywałam się, że zamiast mnie pracę dostała studentka z drugiego roku, bez doświadczenia, bez wykształcenia.

Teraz sama mam firmę i małe dziecko. Jestem potencjalnym pracodawcą i mamą, która wie, jak absorbująca jest opieka nad dzieckiem. Wiem też, że jak pracownik pójdzie na zwolnienie, to pracodawca pierwsze 30 dni wypłaca mu pensję i płaci świadczenia z własnej kieszeni, mimo że w tym czasie zostaje faktycznie bez pracownika. Wiem jak to jest, gdy pracownik nie przyjdzie nagle do pracy bo "coś" – on ma prawo i ma stałą pensję, a ja wtedy muszę sama zarobić na siebie i na chorego pracownika. I teraz mam już inne zdanie – też nie zatrudniłabym młodej kobiety, która ma w perspektywie małżeństwo i dziecko. Rzeczywistość.

A nasze państwo chroni tylko niedysponowanego pracownika – nie zabezpiecza w żaden sposób pracodawcy. W tym kraju nie wspiera się ludzi przedsiębiorczych – raczej się ich "upupia" głupimi przepisami, licznymi obciążeniami i obowiązkami wobec mnogich w naszym kraju urzędów.

Mogłabym podać jeszcze kilka innych przykładów, ale nie będę już marudzić. Wniosek jest jeden: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ja, po tych kilku zmianach własnego punktu odniesienia, staram się nie zabierać głosu w sprawach, które mnie nie dotyczą i których nie doświadczyłam – bo można się bardzo pomylić. Słysząc inne zdanie na temat, który mnie dotyczy, od osoby znajdującej się w innym położeniu, próbuję je uszanować i zrozumieć. Choć czasem jest trudno, ponieważ ludziom zdarza się mieć poglądy naprawdę debilne… Czasem ludzie prezentują postawy bardzo dziwne i irracjonalne, ale to już problem socjologów, psychologów, a i zdarza się, że również psychiatrów.

Na dotyczące nas problemy patrzymy zwykle bardzo subiektywnie i często ślepo bronimy swoich racji, nie zwracając uwagi, że czyjaś odmienna opinia wynika z innej sytuacji i doświadczeń życiowych osoby, która ją wygłasza. Może być tak, że mamy inne zdania, ale oba są słuszne. A dodatkowo my sami często zmieniamy własne zdanie, bo zmienia się nasza sytuacja życiowa, dojrzewamy lub uwsteczniamy się (bo to też się zdarza niestety) i świat staję się inny. I chyba na tym polega dojrzałość, żeby tą zmienność zaakceptować, a nie stać przy swoim i być upartym jak osioł w imię źle pojętej obrony własnych przekonań i źle rozumianej konsekwencji – jestem konsekwentny, więc nie zmieniam zdania!  - trochę to głupie dla mnie – ja tam zmieniam zdanie, bo jestem otwarta na logiczne i życiowe argumenty.

I tego Wam życie – bądźcie otwarci na poglądy innych, ale nie wstydźcie się pokazywać swojego punktu widzenia, ani tego, że czasem się on zmienia. Tak bywa.

Anetta Stępnik

Podobne artykuły


42
komentarze: 97 | wyświetlenia: 4700
39
komentarze: 24 | wyświetlenia: 3928
29
komentarze: 34 | wyświetlenia: 6054
24
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2562
24
komentarze: 31 | wyświetlenia: 3391
23
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2058
23
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2210
22
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1957
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3219
21
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1406
21
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1429
21
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1022
21
komentarze: 19 | wyświetlenia: 2044
21
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2192
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Koledzy i Koleżanki z Eioby, właśnie przybyła nam nowa Autorka o bardzo trzeźwym - ten artykuł jest tego dowodem - spojrzeniu na świat. Warto głosować i komentować.

  Remter,  12/08/2013

Grabie zawsze grabią do siebie - nigdy od siebie. Słuszność zawsze jest tam gdzie nasze "ego" widzi swoje racje. ... dlatego spójrzmy obiektywnie na system emerytalno - rentowy jaki obowiązuje w Krusie ... Składka kwartalna wynosi zaledwie 249 zł na kwartał - dla obszaru do 50 ha areału czyli 83 zł m-cznie. Samo zatrudniony płaci w ZUS-ie co miesiąc ; zdrowotną 261,73 ( przy czym odliczyć z podatk ...  wyświetl więcej

@Teresa Rembielińska: co do Krusu - faktycznie regulacje prawne na ten temat pozostawiają wiele do życzenia - nie ważne jaki masz dochód z i areał z gospodarstwa, nie różni się on (teraz wpłacono zróżnicowanie składki zdrowotnej, ale jest jeszcze daleko do sprawiedliwości w tym zakresie).
Co do ZUS- u - prowadzę własną działalność na ZUSie - znam ten ból, o którym Pani pisze i zgadzam się z ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska