Login lub e-mail Hasło   

"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!" Nick Vujicic

Jest mi wstyd.... Wstydzę się tego, że często narzekam, że los jest dla mnie niesprawiedliwy...
Wyświetlenia: 3.277 Zamieszczono 07/09/2013




autor: Nick Vujicic

tytuł: "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!"

 
tytuł oryginału:Life Without Limits


wydawnictwo: Aetos
data wydania:   2012
liczba stron: 288
 
 
moja ocena: 6! / 6







 "Nick Vujicic cierpi na fokomelię – rzadkie schorzenie objawiające się brakiem kończyn. Jednak ten niezwykły młody człowiek pokonał niewyobrażalne ograniczenia wynikające z jego niepełnosprawności. Dziś prowadzi aktywne życie, podróżuje po całym świecie i występuje jako mówca motywacyjny, niosąc nadzieję i inspirację milionom ludzi. Nick angażuje się w działalność charytatywną, a równolegle kieruje własną firmą, prowadzi szkolenia biznesowe, przemawia na międzynarodowych konferencjach i spotyka się z głowami państw".
.
Jest mi wstyd.... Wstydzę się tego, że często narzekam, że los jest niesprawiedliwy, że jest za ciężko, że inni mają lepiej. Świat wygląda jednak zupełnie inaczej niż podpowiada nam nasza samolubna natura... Książkę Nicka Vujicica zaczęłam czytać kilka dni temu i ...  wróciłam do "pionu". Czasem trzeba zderzyć się z rozpędzonym pociągiem, aby zauważyć, jak piękne jest życie. Dla mnie takim pociągiem jest właśnie historia Nicka. Wyrwałam się z marazmu i narzekania. Podczas lektury zaznaczyłam kluczowe fragmenty i teraz planuję do nich wrócić. Myślę, że książka "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń" będzie mi towarzyszyła w moim życiu. Nick stał się moim przyjacielem, choć nie wie o moim istnieniu. Czuję, że zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny, udzielał mi rad, których niestety wcześniej nie słuchałam uznając, sama sobie poradzę. W moim pamiętniku zapisałam:  "wiem, jak żyć, ale tak nie żyję"... Dlaczego? Lenistwo, obawa, że będę śmieszna, lęk przed opinią innych. Nick, podobnie jak Beata Pawlikowska, odnalazł drogę do szczęścia. Choć to zupełnie inny szklak, bo prowadzi przez wiarę, cel jednak pozostaje ten sam -życie bez ograniczeń narzuconych przez strach...  Możemy siedzieć z założonymi rękami i tupać nóżkami, jak małe dziecko. Tymczasem człowiek bez rąk i nóg pokazuje, co zrobić, by zacząć żyć bez ograniczeń. Dla mnie to książka o odrzuceniu lęków chorej duszy! To książka o pozbyciu się krępujących nas więzów, stereotypów i odcięciu się od paraliżującej działanie opinii innych osób.
.

Zostałam sama w domu na cały weekend, pierwszy wolny od wielu tygodni. Cieszyłam się tym bardziej, że ostatni tydzień był bardzo ciężki. Miałam lekcje od 8.00 do 15.20 praktycznie bez przerw, bo zdecydowaną większość godzin mam w klasach 0-3. Początkowo byłam zagubiona, zła, co prawda dumna z moich maluszków, zadowolona z rozmów z rodzicami pierwszaków podczas wywiadówek, ale i bardzo zmęczona. Powoli opracowałam technikę wklejania komunikatów maluchom (w ilościach hurtowych), a także udoskonaliłam strategię odprowadzania dzieci do rodziców i przeprowadzania maluchów z klasy do klasy. Po tygodniu poznawania talentów dzieci, niekoniecznie do nauki, w piątek czekało mnie jeszcze spotkanie z Księdzem Arcybiskupem. Po ostatniej lekcji dosłownie "wyskoczyłam" z jeansów i t-shirtu i wbiłam się w coraz ciaśniejszy (doprawdy nie wiem dlaczego) kostium, elegancką koszulę i stawiłam się na spotkaniu katechetów w ramach wizytacji naszej parafii. Potem jeszcze spotkanie z kolegą, kawa i niestety duża ilość czekoladek, a wieczorem zasnęłam przy komputerze (miałam napisać plany wynikowe). Potrzebuję czasu dla siebie... Nadszedł upragniony weekend, znajomi postanowili wykorzystać chyba ostatnie słoneczne dni i wyjechali nad morze, więc wyłączyłam telefon i ponownie czytam książkę Nicka Vujicica.
.
Kupiłam też książkę Chrissie Wellington "Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie". Rozwijam się... kolejny krok przede mną... żeby potem nikt nie mówił, że nie jestem asertywna, zbyt emocjonalnie podchodzę do wszystkiego i daje się wykorzystywać innym...
Sobotni poranek...
kawa, sałatka owocowa, książka i ja....
 .
Anna M.


.
LINKI
.
.

 

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1777
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1041
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1325
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1011
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 696
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 550
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 946
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1226
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1106
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 802
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1060
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 892
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Areva,  08/09/2013

Problem nie jest to że szans nie dajemy nienarodzonych kalek po przez aborcję. Problemem jest to że my nie dajemy w ogóle szans już narodzonym kalekom wyrwania ich z niewoli domowej która ich kalectwo zamknęło. Ten chłopak miał szczęście -bo miał wsparcie. Ale gadaniu że Bóg lubi cierpienie to tak jak obiecywać umierającemu na śmierć że damy jeść. Dla kobiety i kalek ateistów taka pociecha i pomoc ...  wyświetl więcej

  adammm,  15/09/2013

@Areva: o kurczę,... dobrze to ujęłaś....Osoby niepełnosprawne są odizolowane od społeczeństwa, zamknięte w swoich domach, bez większych szans na pomoc. Jeżeli już ją mają to od najbliższych i swojej determinacji. Ja cieszę się, że na paraolimpiadach zdobywają więcej medali i ucierają nosa tym idolom sportowym.

@Areva: Lubię Twoje spostrzeżenia.

Mocny artykuł..

Dziwnie się czuje po przeczytaniu..

Książka jest super. Polecam każdemu. Bardzo motywująca. Dzięki niej wielu osób zaczęło dosłownie żyć.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska