Login lub e-mail Hasło   

Katolicka krucjata w natarciu

Ciągle słyszymy w mediach o agresywnych i bezpardonowych atakach na Kościół Katolicki. A jak jest naprawdę? Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnim czasie mamy nieb...
Wyświetlenia: 2.394 Zamieszczono 20/11/2013

Ciągle słyszymy w mediach o agresywnych i bezpardonowych atakach na Kościół Katolicki. A jak jest naprawdę? Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnim czasie mamy niebywały wprost wzrost aktywności ewangelizacyjnej Kościoła Katolickiego. Ewangelizacji prowadzonej bezpardonowo, agresywnie i nachalnie.

Na naszych oczach odbywa się w Polsce „Nowa Ewangelizacja”. Zresztą Kościół katolicki zupełnie nie ukrywa tych działań, wręcz przeciwnie, nie napotyka na żadne przeszkody, czy utrudnienia ze strony władz lokalnych np. Tym bardziej dziwią słowa i rozpaczliwe wołanie o agresywnych atakach i dążeniu do marginalizacji Kościoła w Polsce. Jest dokładnie odwrotnie.

Wydaje mi się, ze nigdy wcześniej po ’89. roku ekspansja ideologiczna Kościoła Katolickiego nie była tak agresywna. Kościół zawsze chciał się liczyć i liczył się w polityce i u polityków, również w społeczeństwie, jednak w obliczu pojawiających się jak grzyby po deszczu dowodów na przestępcze działania funkcjonariuszy kościoła, jak choćby malwersacje finansowe, homoseksualizm i pedofilia księży katolickich, część społeczeństwa, jak i cześć polityków zaczęła się od Kościoła dystansować.

Dystans oznacza neutralność, natomiast hierarchowie i wpływowi księża, tudzież zakonnicy natychmiast ową „neutralność” przetłumaczyli wiernym, jako „agresywne ataki na Kościół Katolicki”, a żeby bardziej „złapało”, nawet na „agresywne ataki na katolików”.

Próby ograniczania wpływów przez Kościół Katolicki, oznacza bowiem dla hierarchów „agresywny atak”. Jednak od czego dwa tysiące lat doświadczeń? Kościół zastosował natychmiast działania wyprzedzające. Działania, które nie mieszczą się w wyobraźni normalnego człowieka, nie jestem pewien (mam co do tego wątpliwości), czy zawsze mieszczą się w granicach prawa, a przede wszystkim nie mieszczą się w granicach przyzwoitości.  

Było już w najnowszej historii Polski kilka takich momentów. A to przy okazji wprowadzania religii do szkół, a to przy okazji konkordatu, umieszczania symboli religijnych w instytucjach publicznych, czy ustawy aborcyjnej. Były to jednak incydenty, Kościół usiłował pouczać co prawda polityków z ambon kościelnych, ale poza wymienionymi przypadkami (może coś pominąłem), nie wpychał się za bardzo w nasze ustawodawstwo np. Sytuacja zmieniła się diametralnie pod koniec życia Jana Pawła II kiedy nastąpiła moda, a wręcz „konieczność” wystawiania  pomników, popiersi, tablic, kamieni pamiątkowych żyjącemu jeszcze papieżowi oraz nazywanie jego wciąż żyjącym jeszcze imieniem ulic, placów, szkół, parków, itd.. Dla wielu Polaków oznaczało to koniec mitu głoszonego wszem i wobec o legendarnej wręcz, niespotykanej skromności Karola Wojtyły. Pamiętają bowiem jednego tylko człowieka, który pozwalał stawiać sobie pomniki za życia – Józefa Wissarionowicza Stalina. Po śmierci papieża-Polaka te działania znacznie przybrały na się. Próżno dziś szukać miasteczka, czy wsi polskiej, gdzie nie ma „pamiątki” po naszym papieżu, a w większości tych miejsc, jest tych pamiątek więcej niż jedna. Na przełomie wieków powstała też cała masa symboli milenijnych, głównie potężnych krzyży na rondach, placach, na pagórkach i szczytach górskich.

Od kilku lat nieubłaganie spadały statystyki nowych powołań kapłańskich i trzeba było coś z tym zrobić. Trzeba było nasilić „nową ewangelizację”. A ostatnio nasilona krytyka Kościoła paradoksalnie pomogła mu, podpowiedziała w pewnym sensie, usprawiedliwiające hasło „Atak na Kościół Katolicki”. To hasło to kapitalny pretekst do ewangelizacyjnych działań tej instytucji.

Jak grzyby po deszcze powstają w Polsce miejsca kultu religijnego. A to Chrystus-gigant w Świebodzinie, krasnal-gigant Jan Paweł II w Częstochowie, a to świątynia Sanktuarium Bożego Narodzenia w Krakowie-Łagiewnikach, albo monstrualnych rozmiarów Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie, czy kompleks kościelno-basenowy „Republika Maryjna” Tadeusza Rydzyka w Toruniu i wiele, wie innych świątyń, pomników, krzyży-kolosów, itp. Za komuny począwszy od lat 70 szczególnie, po nastaniu Edwarda Gierka powstało w Polsce tysiące nowych kościołów rzymskokatolickich, i powstawały nadal po ’89, powstają aż do dziś. W moim mieście, w ostatnich kilkunastu latach powstało pięć całkiem nowych kościołów, jeden powstał lat temu dwadzieścia parę i dziś jest ich razem 11. A w ostatnich dwudziestu kilku latach liczba mieszkańców mojego miasta spadła o kilka (do ok. 10) tys. osób.

Tak mi się te powstające kościoły skojarzyły z działalnością Komisji Majątkowej, w ramach której, hierarchowie co do centymetra niemal policzyli, co im państwo polskie po wojnie zabrało. I jestem ciekawy, czy w taki sam skrupulatny sposób państwo policzyło, ile gruntów pod budowę kościołów, pomników i krzyży państwo polskie „musiało” dać Kościołowi za darmo, lub za bezcen? Ciekawe by było zorientować się, na jakiej zasadzie Kościół nabywał grunty pod budowy tysięcy świątyń. Pamiętamy wszyscy znamienną scenę z filmu „Karol. Człowiek, który został papieżem”, w której to scenie kardynał Wojtyła broni krzyża postawionego w Nowej Hucie i woła do zgromadzonych: „Tu powstanie kościół nasz!”. I ten kościół tam powstał. Czy ktoś pytał wówczas o jakieś zagospodarowanie przestrzenne? Czy ktoś kupował jakieś grunty? Jak wygląda to dzisiaj? Nie wiem, być może, ale jeśli nawet, to były to opłaty symboliczne, albo żadne. Dość powiedzieć, że za 22 h działkę w Toruniu pod budowę Republiki Maryjnej redemptoryści zapłacili 10 lat temu 4 mln zł. Kilka lat późnie, za nieco ponad półhektarową działkę na obrzeżu centrum mojego miasta, firma inwestycyjna zapłaciła 5 mln zł. Powstały tam dwa supermarkety, Netto i Jysk. W dodatku firma musiała powalczyć o ten teren w przetargu.

Osobną sprawą w tej ekspansji terytorialnej Kościoła Katolickiego w ostatnich latach jest stawianie wszędzie, gdzie się tylko da krzyży. A stawia się je ze szczególną bezwzględnością wszędzie tam, gdzie nie tylko nie ma krzyża, ale jest jakiś inny symbol, z którym Kościołowi nie po drodze. Świetnym przykładem jest tu głośne ostatnio zniknięcie ze schroniska na górze Ślęza rzeźby, figury, Światowida, głównego boga naszych prasłowiańskich przodków. Nikomu on nie przeszkadzał, aż do czasu ostatnich „agresywnych ataków na Kościół Katolicki”. Po tych agresywnych atakach na Kościół Światowid pewnie się zawstydził i zniknął – zapewne będą tłumaczyć katolicy, chociaż tajemnicą poliszynela jest, że stał na tym miejscowy proboszcz. Jakimś cudem ostatnio w schronisku bywali turyści wyjątkowo gorliwi w miłości do Chrystusa i domagali się usunięcia przedmiotu, przyczyny herezji. Jednak rzeźba Jezusa z pobliskiego kościoła zawstydziła się jeszcze bardziej niż Światowid i też zniknęła nazajutrz po ulotnieniu się kolegi po fachu, czyli „po wierze”. Na każdym wzgórku jest jakiś krzyż, jakiś JPII, kapliczka, czy nie wiadomo co i wciąż powstają nowe.

W moim mieście, w ostatnią niedzielę odbyła się akcja „Z dobrą nowiną na ulicach”, będąca częścią zakrojonej na szeroką skalę akcji Kościoła Katolickiego „Nowa Ewangelizacja Miast”. Chodziły po osiedlu chordy księży i nawiedzonych pomagierów i namawiały ludzi, „którzy nie pojawiają się w kościele” do nawrócenia, a potem odbył się uroczysty koncert. Jako żywo przypomina mi to łowienie duszyczek przez sekty religijne.

Ciągle w mediach czytamy, słyszymy i widzimy absurdy typu: „W regulaminie szkolnej stołówki jest punkt nakazujący modlitwę przed posiłkiem”, „W uchwale rady miasta Strategia Rozwoju Kultury Lublina pojawiło się słowo „Dekalog” po wielogodzinnej dyskusji, a to hymn szkoły publicznej jest peanem na cześć błogosławionego Jana Pawła II, bo szkoła nosi jego imię, więc to jej obowiązek wobec tego wielkiego człowieka, a to policjanci nie mogą pracować w spokoju, bo nie mają krzyża w swoim pokoiku, co jest szykanowaniem i inne idiotyzmy. Lekarze i aptekarze nie przestrzegają prawa i nie respektują recept dzięki nadrzędności klauzuli sumienia nad przepisami prawa i lekarskim kodeksem etycznym

W Polsce jedynym chyba w Europie kraju obowiązuje wciąż święta inkwizycja. Praktycznie wszystko bowiem, można podciągnąć pod paragraf 196 KK: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Czujecie: „Przedmiot czci religijnej”! Samo brzmienie tego artykułu powinno obrażać prawdziwego katolika, ze o hierarchach nie wspomnę.

I w czasie apogeum tej katolickiej krucjaty w Polsce działa w Sejmie zespół parlamentarny „Stop ateizacji Polski”. I tak się zastanawiam, czy ci nasi politycy naprawdę tego nie widzą, czy im to zwyczajnie… „wisi”. Obstawiam to drugie, bo przecież oni w kosmosie nieżywą, a ekspansja dzieje się w całym kraju, coraz bardziej bezpardonowo, na bezczelnego, z coraz większym nasileniem. Ten zespół parlamentarny może już spokojnie zmienić swoją konspiracyjną nazwę ze „”Stop ateizacji Polski”, na „Naprzód Nowa Ewangelizacjo Polski”.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1581
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1198
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 946
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 540
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 869
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  20/11/2013

Możesz być spokojny, bo bez łaski Boga nikogo nie da się nawrócić. Ktoś w końcu musi atakować KK, by ten się uświęcał w męczeństwie i męstwie!

Polscy hierarchowie przywykli do tego by traktować wiernych tak jak to robili za feudalizmu, zaborów, sanacji czy socjalizmu. Wierzące masy dają na tacę, klękają i czapkują. Hierarchowie dobrze zdają sobie sprawę z tego, że zagrożeniem dla kościoła jest liberalizm i dlatego starają się opanować umysły wiernych, stąd ta mnogość symboli religijnych w życiu świeckim. Liberalizm ich przeraża, bo pomim ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  20/11/2013

@Krzysztof Mrozowski:
Te 90% katolików w Polsce to pobożne życzenie hierarchów KK. Oni liczą "pogłowie" wg sakramentów, szczególnie tych których człowiek doświadcza nie mając wyboru: chrztu, komunii, bierzmowania. Gdyby liczyć owieczki wg ściśle określonych katolickich wymagań, było by ich znaaacznie mniej. Wystarczyło by odjąć np. rozwodników.

@andrzejs: Jedyną miarodajną i wiarygodną metodą policzenia katolików polskich byłoby wprowadzenie dobrowolnego podatku wyznaniowego na wzór niemiecki.
Propozycja obecna, która nie zubaża bezpośrednio kieszeni wierzącego podatnika lecz budżet państwa wynik ten wypaczy. Jedynie zażarci antyklerykałowie nie przekażą złotówki na darmozjadów. Cała reszta będzie płacić.

  wurkut,  21/11/2013

Są różne dziwne zespoły parlamentarne, nie wiem, czemu akurat ten ma specjalnie kłuć w oczy.

Parlamentarny Zespół ds. Łuszczycy ,
Parlamentarny Zespół Szachowy,
Parlamentarny Zespół Miłośników Motocykli i Samochodów.

@wurkut: Bo jest to zespół "przeciw", gdyby powstał parlamentarny zespół przeciw zmotoryzowaniu Polski to też byłby dla mnie kuriozalny. Zespoły parlamentarne maja coś wnosić, a nie przeciwdziałać.

@Krzysztof Mrozowski: A co takiego wnoszą te przeze mnie wymienione?

@wurkut: Nie wiem co wnoszą, może mechanizmy pozwalające wprowadzenie zmian prawnych umożliwiających sprawniejsze leczenie łuszczycy, może udogodnienia dla młodzieży szachowej, może parlamentarni miłośnicy motocykli i samochodów pochylą się nad absurdami dotyczącymi funkcjonowania motoryzacji w naszym kraju. Nie wiem, może to są tylko kółka zainteresowań ( chociaż tworzenie takich w miejscu pracy ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Od zajmowania się łuszczycą są dermatolodzy a nie posłowie. Problemem może być dostęp do dermatologów, ale tak samo długo czeka sie na wizytę u kardiologa, urologa czy gastroenerologa. A jak nie jest to przypadek nagły, nawet u chirurga. Oczywiście w ramach NFZ, bo prywatnie to nie problem. Gdyby zespół maił zajmować się ogólnie dostępnością leczenia, to co innego, ale zespół ...  wyświetl więcej

@wurkut: Problemem może być dostęp do dermatologów, @Krzysztof Mrozowski: może mechanizmy pozwalające wprowadzenie zmian prawnych umożliwiających sprawniejsze leczenie łuszczycy.
Własnie o tym pisałem, nie pisałem, że posłowie mają leczyć. Nie wiem po co są zespoły parlamentarne, ale wiem, że jeden powstał po to by przeciwdziałać ateizacji Polski, a to jest dla mnie kuriozum.
Być moż ...  wyświetl więcej

  *Karo*  (www),  21/11/2013

a wg.mnie kościół nigdy tak nisko nie stał jak obecnie i nie miał tylu problemów!

@*Karo*: I mam nadzieję, że to będzie miało wymierne skutki w niedalekiej przyszłości.

@Krzysztof Mrozowski: I ja też mam te nadzieję... tylko ciekawe, kiedy te ich przekręty i prawdziwe powody "ewangelizacji" dotrą do świadomości Polaków...

Gwoli ścisłości ewangelizacja, to głoszenie Ewangelii i propagowanie chrześcijaństwa, a nie wrogiego chrześcijaństwu, Bogu i ludziom, złodziejskiego katolicyzmu. To co robi KK, to zwykłe naganianie do sekty. To wredne, antyspołeczne i antychrześcijańskie działania nie mające z Bogiem, Ewangelią i chrześcijaństwem nic wspólnego. Nie ma z nimi nic wspólnego cały ten tak zwany katolicki "kościół".


KK i chrzscijanstwo nigdy nie mialo nic wspolnego z bogiem, bo go nigdy nie bylo !
Bog istnial tylko w ludzkiej wyobrazni, jak Zeus, czy Swiatowid.
Natomiast bardzo realni byli wszelkiej masci "sludzy boga" we wszech czasach.
Czesc z nich, ta fanatycznie przekonana, mogli byc uczciwymi ludzmi bo dzialali
z calkowitym, lecz mylnym, przekonaniem ze ktos, gdzies ta ...  wyświetl więcej

  eugen,  22/11/2013

Kościół "stoi" w miejscu tylko mentalność ludzi się zmienia. Zaczynają obserwować i dostrzegać - to co było od dawna dla nich normalne i akceptowane, teraz jako odstępstwo od nowych zasad i odczuć.
"Okulary religijne" się ludziom wytarły -najwyższy czas na ich wymianę.

Andrzejs ! To nie krucjata ewangelizacyjna ! To marketing - wszak bez milionów wiernych (dziesiątek milionów) beneficjenci KK nie mają przychodów. Nie idzie o rząd dusz, ale jak zawsze i wszędzie o panowanie i pieniądze.
I tak będzie , bo nie zabraknie ludzi o duszach niewolników, którzy dadzą się manipulować spryciarzom. Najsilniejszy wszak argument to : bo Bóg tak chce !!

  andrzejs,  24/11/2013

@blackader:
Dokładnie tak... Tak uważam. Staerałem się trochę... "zmniejszyć" wagę "zarzutów", żeby nie było, że jestem jakimś zajadłym..., bo nie jestem. Jestem ochszczony, po komunii, bierzmowaniu, dopiero po '89 (choć wcześniej doznawałem upokorzeń za strony..., ale nie seksualnych, tylko egzystencjalnych - "nie jesteś ładny, nie możesz być ministrantem", np. i wiele innych), Sorry, nie będę dalej pisał, bo się... przepraszam. Już. O.k. Dobra.

@blackader: Pełna zgoda...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska