Login lub e-mail Hasło   

Przeciwko oprawcom sumień

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.naszdziennik.pl/mysl/62474,pr(...)en.html
Na Górnym Śląsku zemsta komunistów na ludziach „Solidarności” była bezwzględna. Pózniej by przetrącic kręgosłup Polaków jaką była Solidarność zniszczono wielki przemysł!
Wyświetlenia: 675 Zamieszczono 15/12/2013

Budynek Sądu Wojewódzkiego w Katowicach obstawiony zomowcami, na korytarzach pełno milicjantów. W małej salce trzech sędziów w mundurach, kilkanaście osób publiczności, w kącie smutny pan zapisujący coś w notesie, na środku jeden oskarżony.

Wiceprokurator Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Gliwicach kapitan Józef Lebiodzki (vel Lebiocki) czyta akt oskarżenia, domagając się 5 lat więzienia za „sporządzenie i kolportaż 39 ulotek zawierających fałszywe wiadomości co do działalności władz oświatowych, mogących wywołać niepokój publiczny lub rozruchy”.

To była jedyna taka sprawa w całej Polsce, sprawa dotykająca istoty „Solidarności”, gdy robotnicy upomnieli się o prawa dla nauczycieli. Był 20 marca 1982 roku. Co kilka dni zapadały wysokie wyroki za strajki w śląskich kopalniach i hutach, ale 5 lat za 39 ulotek przepisanych na maszynie przez kalkę na przebitkowym papierze robiło wrażenie. Przez salę przebiega szmer. Wstaje mecenas Jerzy Kurcyusz i rozpoczyna mowę obrończą…

W dawnej Fabryce Rowerów Apollo, wtedy filii nr 8 Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Czechowicach-Dziedzicach, blisko tysiącosobowa załoga, która praktycznie cała wstąpiła do „Solidarności”, wybrała na przewodniczącego komisji zakładowej Józefa Noszczyka zatrudnionego w dziale zaopatrzenia. Nigdy nie należał do PZPR, nienawidził komuny. Teraz cały swój wolny czas oddał „Solidarności”, został delegatem na wojewódzki zjazd związku w Katowicach, działał też w miejskiej komisji.

Rozliczyć się z każdej złotówki

Z jeszcze większą energią przystąpił do działania tuż po wprowadzeniu stanu wojennego – i to od pierwszych jego godzin. Już rano 13 grudnia 1981 roku był pod siedzibą Miejskiej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. Od jej skarbnika udało się uratować kilkadziesiąt tysięcy ówczesnych złotych. Nazajutrz w klasztorze Ojców Jezuitów zorganizował pierwsze spotkanie działaczy „Solidarności”, w mieście na razie internowano tylko przewodniczącego miejskiej komisji „Solidarności” Bolesława Stworę, później liczba zatrzymanych zwiększyła się do blisko 20 osób. Nigdzie nie udało się podjąć strajku.

Tymczasem spotkany przypadkowo kolejarz powiedział Noszczykowi: „Słyszałem, że macie zebrania w klasztorze…”. I tak skończyły się wieczorne spotkania. Jednocześnie dotarły informacje o pacyfikacji „Wujka” i zabitych 16 grudnia 1981 roku. Mimo iż początkowo represje w prowincjonalnym miasteczku były niewielkie, Noszczyk „rozkręcił” akcję pomocy. Siedziało już czworo przywódców strajku z pobliskiej kopalni „Brzeszcze”, znajomi działacze z Bielska-Białej, Tychów.

Za uratowane związkowe pieniądze kupił u gospodarza z rolniczej „Solidarności” wieprzka. Uwędził go u znajomego górnika z kopalni „Manifest Lipcowy”. Od niego słyszał opowieści o pacyfikacji jastrzębskich kopalń, gdzie ZOMO katowało kobiety, a górnicy niekiedy bez butów potrafili uciekać kilka kilometrów. I jak długo potem trzęsą się ręce, gdy wokół świstają kule i padają ranni koledzy, a zomowcy wyciągają z karetek rannych i lekarzy, rzucając się za nimi z pałami.

Jeden wieprzek wystarczył na kilkanaście trzykilogramowych paczek, rozwożonych potem po okolicy, dla żon aresztowanych górników z kopalni „Brzeszcze”, siostry Grażyny Staniszewskiej z Bielska-Białej (ta odwdzięczała się pierwszą „bibułą” wyjmowaną z pianina), działaczy „Solidarności” z Tychów, Lędzin. Kobiety ze strachem w oczach otwierały drzwi, odbierały paczkę i w zeszycie kwitowały jej otrzymanie. Wierzył, że zwyciężymy i w wolnej Polsce albo przynajmniej gdy wróci „Solidarność”, będzie trzeba rozliczyć się z każdej związkowej złotówki. Dopiero potem przyszła refleksja, że jednak jakichś zasad konspiracji trzeba przestrzegać.

Weryfikacja nauczycieli

Jednocześnie zaczął wydawać przepisywane na maszynie pisemko „Hunciak”, dla niepoznaki zaczął od numeru siódmego. I wtedy dotarła do niego informacja, że wśród nauczycieli przeprowadzane są weryfikacje.

W połowie stycznia 1982 roku zaczęto wzywać do Inspektoratu Oświaty i Wychowania w Czechowicach-Dziedzicach nauczycieli zaangażowanych w NSZZ „Solidarność”. W ciągu dwóch dni przesłuchano 17 osób z kilku szkół podstawowych i Zespołu Szkół Technicznych. Komisja weryfikacyjna pytała m.in. o stosunek do stanu wojennego, działalność w „Solidarności”, ocenę polityki prezydenta Ronalda Reagana.

Informacje o działaniach władz oświatowych wywołały wzburzenie w szkołach. Niemal natychmiast Noszczyk wraz z pięcioma innymi osobami przygotował kilkadziesiąt ulotek napisanych na maszynie na przebitkowym papierze z dużym stemplem „Solidarność”, które przed świtem rozrzucono przed szkołami 20 stycznia 1982 roku. Nauczyciele idący na lekcje znaleźli treść „Apelu”. Akcja spowodowała natychmiastowe zaprzestanie weryfikacji. Dyrekcje jeszcze tego dnia zawiadomiły bezpiekę, która wszczęła Sprawę Operacyjnego Rozpracowania „Beskid”.

Noszczyk popełnił jeden błąd. Zamiast wykorzystać starą, zdezelowaną maszynę, postanowił poszukać nowej i pożyczył ją od nauczyciela, przewodniczącego „Solidarności” w jednej ze szkół. Po rozrzuceniu ulotek nagle właściciel maszyny zażądał, za pośrednictwem swego kolegi, jej zwrotu. Noszczyk ją oddał i wkrótce znalazła się w rękach bezpieki. Ta zaczęła przesłuchania, dyrektorzy niektórych szkół sami typowali potencjalnych sprawców spośród swoich podwładnych. W końcu SB zatrzymała dwóch nauczycieli, a ci od razu sypnęli, komu pożyczyli maszynę.

Całą winę wziął na siebie

25 lutego 1982 roku bezpieka przyjechała po Noszczyka. Kapitan Edward Cichopek z katowickiej SB miał już szczegółowe zeznania, w których wymieniano „nieznanego mężczyznę” w towarzystwie Noszczyka, jego żonę jako osobę pośredniczącą w pożyczeniu maszyny. W takiej sytuacji ten – ratując pozostałych co najmniej pięć osób – całą winę wziął na siebie. I jeszcze bronił nauczycieli, od których miał maszynę.

5 marca 1982 roku zeznał, że sam zredagował tekst, a następnie w swoim mieszkaniu: „przepisał go 5-krotnie na maszynie, stosując papier przebitkowy. Jednocześnie wykonywał po ok. 5 do 7 egzemplarzy. Papier i kalkę zabrałem z miejsca pracy. (…) Następnego dnia chyba w czwartek… w godzinach rannych, tj. około godz. 6-7 było jeszcze ciemno, treść apelu osobiście rozniosłem do niektórych szkół. Były to szkoły podstawowe nr 4, 5, 2 i 7 oraz LO i Zespół Szkół Zawodowych… Moim celem było to, aby treść apelu dotarła do osób prowadzących weryfikacje i do władz oświatowych, aby zaprzestano tego typu weryfikacji”.

Kapitan Cichopek nie ukrywał, iż to mało wiarygodne, prawie niemożliwe ze względu na topografię szkół, ale machnął ręką, „niech będzie”, sprawę miał zamkniętą. Kolejny tak potrzebny mu sukces. Dwa miesiące później awansował na majora i został zastępcą naczelnika III Wydziału katowickiej bezpieki.

Noszczyk czekał na proces w Komendzie Wojewódzkiej MO w Katowicach, słynnym „Pentagonie”. Nocami, gdy spał, otwierały się drzwi i wpadał esbek czy milicjant z pałą i bił, gdzie popadnie. Nim się skulił przed ciosami, zdążył zobaczyć tylko białe trampki i spodnie od dresu… Nocne ćwiczenia sportowe, z czego słynął „Pentagon”.

Żona musiała jeszcze znaleźć odpowiedniego adwokata. Przydały się wcześniejsze kontakty nawiązane podczas rozwożenia rąbanki dla żon aresztowanych z kopalni „Brzeszcze”. Jedna z działaczek tamtejszej „Solidarności” Ewa Hebda poleciła mecenasa Jerzego Kurcyusza, w styczniu bronił tamtejszych górników. Przywódca strajku dostał tylko 4,5 roku, pozostali 3 lata.

Kurcyusz był jednym z nielicznych przedstawicieli śląskiej adwokatury, który uratował jej honor, nie zaprzedając się komunistom, a w stanie wojennym bronił skutecznie w wielu procesach politycznych. Przed wojną studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim, był wybitnym działaczem Młodzieży Wszechpolskiej, prezesem Bratniej Pomocy na UW, członkiem kierownictwa Stronnictwa Narodowego i Obozu Wielkiej Polski. Z powodzeniem zdobył mandat z ramienia ONR do Rady Miasta Warszawy. W czasie II wojny światowej przez cztery lata był szefem placówki łączności Rządu RP w Stambule. Po wojnie wrócił do Polski.

Teraz podjął się też obrony Józefa Noszczyka. Podczas jednej z rozmów od niechcenia tylko powiedział wyraźnie zniesmaczony: „Nauczyciele, inteligencja, a w śledztwie mówią wszystko jak dzieci, a tu zwykły robotnik i wie, jak się zachować”. Po tym, jak prokurator Józef Lebiodzki za 39 ulotek przepisanych na papierze przebitkowym żądał 5 lat, mecenas Kurcyusz obalał kolejne paragrafy.

Pisanie na maszynie nie jest powielaniem, to nie ulotki wywołały „niepokój publiczny”, ale autorzy weryfikacji, a ponadto Noszczyk nie rozpowszechniał fałszywych wiadomości. O tym zaświadczyli przybyli na proces nauczyciele, którzy potwierdzili fakt weryfikacji, m.in. Władysława Olejak, państwo Jurczykowie, państwo Antonikowie. Kiedy adwokat zdruzgotał akt oskarżenia wojskowej prokuratury, nokautując jego autora, wydawało się, że Noszczyk wyjdzie do domu. Tak się nie stało.

Zemsta za „Solidarność”

Na Górnym Śląsku zemsta komunistów na ludziach „Solidarności” była bezwzględna. Niespełna trzy miesiące wcześniej w pobliskiej kopalni „Wujek” zomowcy zastrzelili dziewięciu górników. Przed kopalnią stał drewniany krzyż z dziewięcioma górniczymi lampkami, a u jego stóp znicze, świeże kwiaty, wieńce od „Solidarności” śląskich kopalń, hut, fabryk, szkolne tarcze.

Autobusy komunikacji miejskiej, samochody, oddając hołd poległym, zatrzymywały się przed krzyżem i ruszały dalej. Komuniści przyspieszyli nawet budowę drogi, aby ruch skierować przesuniętą o kilkaset metrów od muru kopalni nową arterią, żeby ludzie nie widzieli tego krzyża…

Wyrok dla Józefa Noszczyka był bezwzględny. Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego na sesji wyjazdowej w Katowicach skazał go na trzy lata więzienia „za niezaprzestanie działalności w zawieszonym związku zawodowym ’Solidarność’” oraz rozpowszechnienie 40 ulotek, „w których lżył najwyższe organy władzy państwowej”.

Wyrok odbył w więzieniach w Raciborzu i Strzelcach Opolskich. Został zwolniony na mocy amnestii latem 1983 roku. Do końca lat 80. był zaangażowany w działalność w strukturach konspiracyjnych. Po 1989 roku założył niewielką księgarnię i marzył o Polsce, o jaką walczył. Tak jak wielu ludziom pierwszej „Solidarności” krótką nadzieję przyniósł mu rząd Jana Olszewskiego, a potem dopiero zwycięski 2005 rok. Ale to była też tylko chwila.

Jeszcze w zeszłym roku uczestniczył w manifestacjach w obronie Telewizji Trwam na ulicach Warszawy. Zmarł pół roku temu i spoczął na cmentarzu w Czechowicach-Dziedzicach, kilkadziesiąt metrów od grobu legendarnego, niezłomnego żołnierza wyklętego kapitana Henryka Flamego „Bartka”.

Cieniem na tej miejscowej tradycji walki o niepodległą Polskę kładzie się sowiecki pomnik przynoszący hańbę miastu. Tyle razy oblewany czerwoną farbą w PRL i stanie wojennym. Decyzję o jego usunięciu podjęła już dawno rada miasta, ale blokuje ją burmistrz. Porażająca tożsamościowa schizofrenia i małość włodarzy miasta, smutny spadek po latach komunistycznego zniewolenia. Stalinowski pomnik stoi bowiem u zbiegu ulic Niepodległości, Słowackiego i Józefa Piłsudskiego przy rondzie „Solidarności”, której uosobieniem byli właśnie tacy ludzie jak Józef Noszczyk.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 760
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska