Login lub e-mail Hasło   

Z opieką przymusową krótka polemika

Dbają o mnie. W sumie nie wiem kto dba, ale ważne, że to robi. Czy to politycy, czy ich oficerowie prowadzący, w tej właśnie chwili nie ma większego znaczenia. Dbają bym czuł si...
Wyświetlenia: 518 Zamieszczono 22/01/2014

Dbają o mnie. W sumie nie wiem kto dba, ale ważne, że to robi. Czy to politycy, czy ich oficerowie prowadzący, w tej właśnie chwili nie ma większego znaczenia. Dbają bym czuł się bezpieczny, by mi było ciepło i bym miał co jeść, żebym zdobył wykształcenie i mógł pójść do lekarza zupełnie za darmo! Ach jak szczęśliwym jestem człowiekiem, w Urzędzie Pracy dostanę pracę, a jak zechcę to i urlop wywalczony przez związek zawodowy i płacę minimalną. Przede mną Nowy Wspaniały Świat!

Co się jednak stanie, gdy zapragnę wykorzystać swe zdolności, by zarobić trochę pieniędzy, na przykład zrobię szafę i wystawię ją na ulicę by sprzedać? Pojawi się urzędnik i zapyta gdzie moja księgowość, czy mam pozwolenie na handel uliczny i faktury za materiały. Słusznie! Wszak bandytyzm gospodarczy musi być ukarany, nikt nie będzie okradał państwa! Przecież gdybym zarobił te pieniądze stałbym się bogatszy niż reszta, w związku z tym musiałbym zapłacić wyższy podatek. Podatek większy, ale czy otrzymałbym więcej od państwa? Oczywiście nie.

Słyszy się często, że nie powinniśmy "uszczęśliwiać na siłę". Moim zdaniem to motto nadaje się do umieszczenia wszędzie, nawet pod krzyżem w budynku sejmowym. Stwierdzenie, że socjalizm jest błędem myślowym nikogo nie przekona, mimo swej słuszności, nie pozostaje mi nic innego niż przedstawić wszystko za pomocą prostszych słów. Część czytelników pamięta zapewne reklamę, w której pada hasło "jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?", slogan trafia w sedno. Czy wyłożenie ogromnej ilości pieniędzy na walkę z ubóstwem przynosi skutek zbliżony do zamierzonego? A czy skutek ma walka z paleniem, piciem i narkotykami? Walka z globalnym ociepleniem? Na wszystkie powyższe musimy odpowiedzieć negatywnie. Ustanowione prawa są nieudolne i to w stopniu zatrważającym, często działają na szkodę. Ma to swój związek z pochodzeniem prawa i jego funkcją.

Jeśli jednostka ma prawo bronić swojego życia, wolności i własności, to logicznym jest, że to samo prawo posiada też grupa ludzi, prawo, jak i jego "obsługa", czyli sędziowie, policjanci czy żołnierze, są po prostu pracownikami zatrudnionymi przez grupę do spełniania tej właśnie funkcji. Zgodnie z "Prawem" Fryderyka Bastiata, prawo ogółu, które wynika z prawa jednostki, nie powinno użyć swej siły do zmuszania, przymuszania i ograniczania praw tej jednostki. Jeśli indywidualnie nie mamy prawa zabrać czegoś bez wiedzy posiadacza, albo nie możemy nakazać zrobienia czegoś, to tej mocy nie ma też prawo ogólne. Jeśli dobrze zrozumiemy to, co zostało wyżej napisane dojdziemy bez trudu do wniosku, że dzisiejsze prawo to bezprawie, to absolutne zaprzeczenie prawa.

Czym więc jest socjalizm, bo o tenże wciąż zahaczamy, to właśnie ów socjalizm ciśnie się nam na ustach przy tematach regulacji i państwa opiekuńczego. Pierwsi socjaliści, którzy tuż po rewolucji francuskiej tworzyli swe największe dzieła, to niestety nic więcej jak mędrkowanie niemądrych przed jeszcze mniej kompetentną gawiedzią. Władza "ludu pracującego" to tylko zmyślna praca introligatorska, księga jednak skrywa zupełnie inne treści. Autor wydaje się być świadom, że tylko nieliczni zajrzą do środka by zbadać osobiście czym jest socjalizm. Jeśliby odwołać się do Monteskiusza, to widać jak na dłoni, że socjaliści wcale nie działają dla ludu, oni się ludu boją lub nim gardzą - trudno określić. Obawiają się przyznać ludziom najbardziej podstawowe prawa. Jeden z nich prosił nawet, by udzielić mu wioski dla jego planistycznych zapędów, chciał sprawdzić system wytworzony w czeluściach swego umysłu. Pokazuje to wyraźnie, iż traktują oni ludzi jak garncarz glinę, jak stolarz deskę – tego rodzaju zależności zachodzą w rządach socjalistów pomiędzy rządzonym i rządzącym.

Tu do walki wkracza nasza największa broń – logika. Jeśli wierzyć bojownikom o wolność, w tym największym z XX w. - Leninowi i Hitlerowi – a potem wszelkim kontynuatorom ich myśli, na przykład feministkom (wszak Pani Bratkowska przyznała się publicznie do swego umiłowania komunizmu), to kobieta ma prawo decydować o swoim brzuchu. Rozumie się przez to, że wykonanie aborcji jest prawem kobiety lub feministki. Nie trzeba tu chyba tłumaczyć, że stoi to w sprzeczności z pojęciem prawa, które przedstawione jest wcześniej – prawa, jako siły zbiorczej, służącego do obrony życia, wolności i własności. Na moment jednak przyjmijmy, że piewcy wolności o czerwonym zabarwieniu mają rację. Skoro mają prawo do życia, które nie jest ich własnością – do życia dziecka, to dlaczego ja nie mam prawa chociażby do swojego i mojej własności? Dlaczego jeśli nie chcę być ubezpieczony w ZUS-ie rząd za kołnierz przyprowadza mnie przed drzwi pałacu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych? Dlaczego wmawia mi, że praca na umowie śmieciowej jest zła, nawet jeśli chcę na niej pracować? Twierdzą, że dla naszego dobra, ale nie dajcie się zwieść! Cóż więc chce osiągnąć państwo zmuszając nas do płacenia haraczu? Odpowiedzi po raz kolejny udzieli nam Bastiat – młot na socjalistów. Powody są dwa. Po pierwsze; nie ma takiej niegodziwości, której nie dopuści się, skądinąd łagodny i liberalny, rząd jeśli zabraknie mu pieniędzy. Drugim powodem, choć nie wyrażonym expresis verbis jest owa chorobliwa mania kierowania ludźmi, czynienie z ludzi bezmózgich mas, które niezdolne są do życia bez wielkich organizatorów.

Słowem podsumowania, myśl, która ciągle nam zagraża wykształtowała się jeszcze przed rewolucją francuską, przez wiele lat uległa transformacji, przybrała ludzką twarz, ale jej założenia pozostały bez zmian. Mania rządzenia i pomysł, że ludzie dążą nieuchronnie do samozagłady zepchnęły nas w otchłanie mroku, z którym teraz stajemy do walki. W zgodzie z zasadą, że aby zwyciężyło zło wystarczy obojętność ludzi dobrych, nic nie zmieni się dopóki nie dotrzemy do tekstów źródłowych, mądrości przodków i zaczniemy o tym mówić głośno i z przekonaniem. Walczmy więc o to, by w szkołach nie uczono, że Monteskiusz i Rousseau to wielcy, oświeceni myśliciele.

Pieczara wolnej myśli - blog

Podobne artykuły


12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1115
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 918
10
komentarze: 37 | wyświetlenia: 829
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 648
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 580
9
komentarze: 75 | wyświetlenia: 479
9
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1132
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 812
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 980
9
komentarze: 42 | wyświetlenia: 675
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 485
8
komentarze: 105 | wyświetlenia: 580
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska