Login lub e-mail Hasło   

Transpersonalizm Grofa - cz.I

Ośmielam się zaproponować Wam pierwszy fragment jednej z najważniejszych, moim zdaniem, książek XX wieku, a w Polsce niemal nieznanej. Jej autorem jest psycholog i filozof czesk...
Wyświetlenia: 1.230 Zamieszczono 30/05/2014

Ośmielam się zaproponować Wam pierwszy fragment jednej z najważniejszych, moim zdaniem, książek XX wieku, a w Polsce niemal nieznanej. Jej autorem jest psycholog i filozof czeskiego pochodzenia, od lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych. W książce "Poza mózg" poszerza on w sposób zdecydowany pole refleksji wyznaczone przez Freuda i Junga. Włącza on w to pole doświadczenia okołoporodowe i transpersonalne.

Autor wciąż pozostaje na marginesie mainstreamu badań psychologicznych ze względu na metody stosowane przez niego, czyli aplikowanie pacjentom środków zmieniających świadomość (głównie LSD). W najbliższym czasie postaram się opublikować jeszcze kilka innych, ważnych fragmentów tej książki.

Wilberowski opis zewnętrznego łuku ewolucji świadomości zaczyna się od fazy pleromatycznej – niezróżnicowanego stanu świadomości noworodka, dla którego nie  istnieje czas, przestrzeń i przedmioty i który nie zna granicy miedzy sobą a światem materialnym. Kolejna, faza uroboryczna rozwoju, ściśle związana z funkcjami odżywczymi, pociąga za sobą pierwsze prymitywne i niepełne rozróżnienie miedzy podmiotem a materialnym światem. Współwystępuje ona z wczesnym okresem oralnym w rozwoju libido. Faza tyfona charakteryzuje się pierwszym pełnym zróżnicowaniem, które stwarza "ja" organiczne, czyli ego-cielesne, opanowane przez zasadę przyjemności oraz instynktowne popędy i rozładowania. Okres ten obejmuje analne i falliczne stadium rozwoju libido. Nabywanie języka oraz umiejętności umysłowych i ideacyjnych wyznaczają zakres uczestnictwa werbalnego. Wówczas "ja" różnicuje się od ciała i pojawia się jako byt mentalny i językowy. Proces ten trwa następnie aż po fazę ego umysłowego, której towarzyszy rozwój liniowego, abstrakcyjnego myślenia pojęciowego oraz utożsamianie się z obrazem siebie. Zwieńczeniem typowego rozwoju osoby jest faza centaura, wyższego rzędu połączenie ego, ciała, persony i cienia. Poziom centaura jest najwyższym poziomem świadomości, jaki uznaje i poważnie traktuje mechanistyczna nauka Zachodu. Zachodni psychiatrzy i psycholodzy albo zaprzeczają istnieniu jakichkolwiek wyższych stanów, albo klasyfikują je jako patologiczne. Jednostki zainteresowane poznaniem wyższych stanów świadomości musiały w przeszłości zwracać się do wielkich mędrców oraz szkół mistycznych Wschodu i Zachodu. Przez ostatnie dziesięć lat psychologia transpersonalna podejmuje niełatwe zadanie włączenia mądrości filozofii i psychologii wieczystej w ramy pojęciowe zachodniej nauki. Praca Kena Wilbera stanowi poważny wkład w to dzieło.

U Wilbera model ewolucji świadomości nie kończy się na centaurze. Uważa on centaura za formę przejściową prowadzącą w stronę ponadosobowych sfer egzystencji, które tak znacznie przekraczają ego-umysł, jak on sam oddalił się od tyfona. Pierwsza z tych sfer rozwoju świadomości to niższy poziom subtelny, obejmujący strefę astralnoparapsychiczną. Na tym poziomie świadomość, dalej różnicująca się od ciała i umysłu, jest w stanie wyjść poza zwykłe zdolności pospolitego umysłu-ciała. Należą tutaj doświadczenia z pobytu poza ciałem (OBE), zjawiska okultystyczne, aury, wędrówki ciała astralnego, prekognicja, telepatia, jasnowidzenie, telekineza i pokrewne zjawiska. Wyższy poziom subtelny jest sferą autentycznej intuicji religijnej, symbolicznych wizji, odbioru boskich świateł i dźwięków, wyższych istot lub archetypowych postaci.

Poza wysokim poziomem subtelnym leży sfera przyczynowa. Jej niższy poziom obejmuje źródło form archetypowych – nadrzędną boską świadomość. W wyższej sferze przyczynowej wszystkie formy zostają ostatecznie przekroczone i zlewają się w bezgraniczną światłość Świadomości Bez Formy. Na poziomie absolutnej jedności świadomość osiąga całkowite przebudzenie do swojego stanu początkowego, który jest zarazem takością całego istnienia: gęstego subtelnego i przyczynowego. W tym punkcie cały bieg świata, chwila za chwilą, jawi się jako własne istnienie, na zewnątrz którego lub wcześniej nie ma już nic. Formy są równoznaczne z Pustką, a zwyczajne i nadzwyczajne czy też ziemskie i nadziemskie jest tym samym. Tak wygląda ostateczny stan, do którego dąży cała ewolucja kosmosu.

Kosmologia w modelu Wilbera wiąże się z procesem, który stanowi odwrotność powyższego. Opisano w niej w jaki sposób z pierwotnej jedności, dzięki postępującej redukcji i przyoblekaniu się wyższych struktur w niższe, stwarzane są światy zjawisk. Wilber podąża tutaj wyłącznie za tekstem Tybetańskiej Księgi Umarłych, czyli Bardo Thodol, która opisuje przechodzenie w chwili śmierci przez stany pośrednie, czyli barda.

Jednak najbardziej istotna i odkrywcza u Wilbera jest koncepcja projektu Atmana. Udało mu się niezwykle przekonująco wykazać, że na wszystkich poziomach ewolucji (z wyjątkiem początkowej jedności samego Atmana), siłę motywacyjną jednostki stanowi uporczywe poszukiwanie pierwotnej, uniwersalnej jedności. Z powodu wrodzonych ograniczeń rozwój przebiega sposób, który pozwala jedynie na niezadowalający kompromis, który tłumaczy niedostatki poszczególnych projektów, prowadzące do porzucenia danego poziomu oraz transformacji do następnej fazy. Każdy nowy poziom wyższego rzędu jest kolejną, chociaż bliższą Rzeczywistości, namiastką, tak długo, dopóki dusza nie spocznie w nadświadomości, czego przez ten cały czas nieustannie pragnie.

Wilber zastosował opisany model nie tylko do rozwoju jednostki ale także do dziejów ludzkości. W książce Eksplozja świadomości zaproponował radykalne wręcz przeformułowanie tak historii, jak i antropologii. Brak miejsca nie pozwala mi tutaj oddać sprawiedliwość dla jego wyjątkowego wkładu w psychologie transpersonalną, dlatego zainteresowany czytelnik powinien sięgnąć do źródłowych książek i publikacji Wilbera. Chciałbym jednak krótko nakreślić obszary, w których moje własne opracowanie i koncepcje, które omawiam, różnią się od jego modelu wbrew znacznej, skądinąd, zbieżności.

Wilber wykonał ogromną pracę, dokonując udanej syntezy pozornie nieprzystających do siebie faktów z nieprzebranego mnóstwa obszarów i dyscyplin. Posiada naprawdę encyklopedyczną znajomość literatury, jego analityczny umysł jest metodyczny i wnikliwy, a jasności jego rozumowania nie można lekceważyć. Może więc cokolwiek zaskakiwać, że nie wziął on pod rozwagę ogromnej ilości danych, zarówno ze źródeł starożytnych jak i współczesnych, które wskazują na wyjątkowe psychiczne znaczenie przeżyć okołoporodowych i urazu narodzin. Według mnie, znajomość dynamiki perinatalnej jest kluczowa dla każdego poważnego ujęcia takich zagadnień, jak: religia, mistycyzm, ryty przejścia, szamanizm czy psychoza. U Wilbera opis ewolucji świadomości zaczyna się od nie-zróżnicowanej, pleromatycznej świadomości noworodka, a kończy na ostatecznym złączeniu z Absolutem. Jego opis inwolucji świadomości, podążający ściśle za Tybetańską Księgą Umarłych, od absolutnej świadomości, nieskazitelnej, jaśniejącej Dharmakai, prowadzi przez trzy sfery barda do chwili poczęcia. W tym wyrafinowanym systemie, który wszystkie inne dziedziny dopracowuje w najdrobniejszych szczegółach, nie poświęcono najmniejszej uwagi złożoności rozwoju zarodkowego i kolejnych faz porodu.

Następna ważna różnica między moimi obserwacjami a modelem Wilbera dotyczy zjawiska śmierci. Dla Wilbera, pojęcie tanatosa łączy się z transformacją świadomości na wyższy poziom. Zrównuje on umieranie z porzuceniem całkowitego utożsamiania się z określoną strukturą świadomości, co pozwala wznieść się ponad te strukturę i przejść na wyższy poziom. Nie czyni żadnego rozróżnienia między umieraniem na poziomie rozwojowym a przeżyciem związanym ze śmiercią biologiczną. Podejście to wyraźnie kłóci się z obserwacjami z terapii psychodelicznej i innych form głębokiej autoeksploracji doświadczenia, gdzie wspomnienia zdarzeń zagrażających życiu, w tym także narodzin, stanowią kategorie o szczególnym znaczeniu.

Niniejszy materiał wyraźnie udowadnia, że niezmiernie ważne jest, aby odróżniać proces przejścia z jednego stadium rozwojowego na drugie od urazu porodowego i innych wydarzeń zagrażających przetrwaniu organizmu. Druga z obu wymienionych grup doświadczeń stanowi odmienny typ logiczny, znajdujący się w meta-pozycji względem procesów, które Wilber włączył do opisu tanatosa. Omawiane doświadczenia zagrażają istnieniu organizmu jako pojedynczej istoty, niezależnie od poziomu rozwoju świadomości. Dlatego wydaje się, że groźba śmierci podczas życia prenatalnego albo w trakcie porodu przyczynia się faktycznie do powstania poczucia odrębności i oddzielenia – a nie do jego zniszczenia, jak to sugeruje Wilber.

Moim zdaniem, koncepcja ludzkiej natury pozbawiona autentycznego dostrzegania wyjątkowej roli narodzin i śmierci musi być niepełna i niezadowalająca. Uwzględnienie tych elementów przyniosłoby modelowi Wilbera więcej logicznej konsekwencji i zwiększyło jego praktyczne znaczenie. Ze względu na ich brak, model ten nie jest w stanie wyjaśnić istotnych danych klinicznych, stąd omówienie jego implikacji dla terapii pozostaje najbardziej nieprzekonującą częścią dzieła Wilbera w oczach klinicystów, przywykłych do zajmowania się praktycznymi problemami psychopatologii.

Na koniec chciałbym wspomnieć o nacisku, jaki Wilber kładzie na liniowość i na radykalną różnice między fenomenami pre- i trans- (prepersonalne a transpersonalne oraz preegoiczne w przeciwieństwie do postegoicznych) . W zasadzie zgadzam się tutaj ze stanowiskiem Wilbera, choć absolutyzm jego stwierdzeń wydaje mi się nazbyt skrajny. Psychika posiada wielowymiarową, holograficzną naturę, zatem posługiwanie się do jej opisu liniowym modelem powoduje wypaczenia i zniekształcenia. Będzie to stanowiło poważny problem dla każdego opisu psychiki, który ogranicza się do metody racjonalnej i werbalnej.

Moje własne obserwacje wskazują, że kiedy ewolucja świadomości przechodzi ze sfer centaurycznych do subtelnych i poza nie, to nie podąża ona szlakiem liniowym, ale w pewnym sensie zawija się dookoła siebie. W trakcie tego procesu jednostka powraca do wcześniejszych etapów rozwoju, ale ocenia je z punktu widzenia dojrzałej osoby dorosłej. Jednocześnie uprzytomnia sobie świadomie pewne aspekty i własności tych faz, które były w nich zawarte, lecz napotykane podczas liniowego rozwoju pozostały niezauważone. Rozróżnienie miedzy pre- a trans- ma zatem charakter paradoksalny – nie są one ani identyczne, ani całkowicie różne od siebie. Jeśli powyższe ujęcie zastosujemy z kolei do problematyki psychopatologii, to różnica miedzy stanami rozwojowymi a patologicznymi może polegać bardziej na punkcie odniesienia, sposobie dochodzenia do nich i umiejętności zintegrowania ich w codziennym życiu, niż na samym charakterze występujących przy tym przeżyć. Szczegółowe omówienie powyższych zagadnień oraz pewnych innych kwestii, które podniosła ciekawa i inspirująca praca Wilbera musi poczekać na odrębną publikacje.

…pogmatwaną sytuację w zachodniej psychologii, z jej niemal nieprzebytą dżunglą rywalizujących szkół, można znacznie uprościć gdy zauważymy, że nie wszystkie one mówią o tym samym. Jak to stwierdzono w nawiązaniu do psychologii spektralnej, w psychice istnieją różne sfery i różne poziomy świadomości, z których każdy posiada określone właściwości i prawa. Zjawisk w psychice jako całości nie można więc redukować do jednego, wspólnego mianownika o ogólnej słuszności i zastosowaniu, a konkretnie do kilku podstawowych mechanizmów biologii i fizjologii. Oprócz tego świat świadomości obejmuje nie tylko wiele poziomów, ale także liczne wymiary. Dlatego każda teoria, która ogranicza się do newtonowsko-kartezjańskiego modelu świata i liniowego opisu, musi być niepełna i obfituje w wewnętrzne sprzeczności. Przypuszczalnie będzie ona też niezgodna z innymi teoriami, w których, wyraźnie nie dostrzegając niekonsekwencji, położono nacisk na odmienne, wyrywkowe cechy rzeczywistości.

Głównym problemem w zachodniej psychoterapii wydaje się więc fakt, że poszczególni badacze zwykle z różnych powodów koncentrowali uwagę na konkretnym poziomie świadomości, a swoje odkrycia uogólniali na całość ludzkiej psychiki. Z tego powodu są one z gruntu błędne, chociaż mogą pozwalać na praktyczny i wystarczająco dokładny opis

danego poziomu albo jakiejś jego głównej cechy. A zatem, mimo że na konkretnym etapie doświadczenia autoeksploracji można wykorzystać wiele istniejących systemów, to żaden z nich nie jest na tyle obszerny i pełny, aby uzasadnione było posługiwanie się nim w charakterze jedynego narzędzia. Naprawdę skuteczna psychoterapia i samopoznanie wymagają szerokiego zaplecza teoretycznego, bazującego na wiedzy o wielopoziomowej naturze świadomości, które przezwyciężałoby sekciarski szowinizm współczesnych podejść.

Cztery podstawowe zasady podejścia psychoanalitycznego: dynamiki, ekonomii, topografii i genetyczna, ściśle odpowiadają podstawowym koncepcjom fizyki Newtona.

Zasada dynamiki. W mechanice Newtona cząstki materialne i przedmioty wprawiane są w ruch przez siły różne od materii – a ich zderzeniami rządzą określone prawa. Podobnie w psychoanalizie wszystkie procesy psychiczne wyjaśniane są przy pomocy współdziałania i zderzania się sił psychicznych. Mogą się one nawzajem wzmacniać, hamować lub przeciwstawiać i tworzyć rozmaite układy kompromisowe. Wykazują określony zwrot, zmierzając w stronę ekspresji ruchowej lub oddalając się od niej. Najważniejszymi siłami składającymi się na dynamikę psychiki są motywacje popędowe. Freud zaadaptował również newtonowską zasadę akcji i reakcji, która głęboko oddziaływała na jego myślenie na temat przeciwieństw. Wielu psychoanalityków uważa te dążność do opisu różnych aspektów działania psychiki jako serii zjawisk przeciwstawnych za poważny niedostatek jego teorii.

Zasada ekonomii. Walor ilościowy mechaniki newtonowskiej stał się głównym powodem jej praktycznego sukcesu i prestiżu naukowego. Masa, siła, droga i prędkość dają się wyrazić w postaci możliwych do zmierzenia wielkości, a ich wzajemne związki i oddziaływania można przedstawić przy pomocy równań matematycznych. Mimo że Freud nie potrafił, choćby w przybliżeniu, spełnić rygorystycznych wymagań fizyki, to często podkreślał znaczenie gospodarowania energią podczas procesów psychicznych. Przypisywał on umysłowym reprezentacjom instynktownych popędów i przeciwstawiającym się im siłom ładunek o określonej porcji energii, czyli kateksje. Kluczowe znaczenie posiadał dla niego podział energii miedzy wejście, konsumpcje i wyjście. Funkcją aparatu psychicznego było niedopuszczenie do zatamowania tych energii i utrzymywanie wielkości całkowitego pobudzenia na możliwie najniższym poziomie. Wielkość pobudzenia została uznana za siłę napędową działającą u podłoża zasady przyjemności i przykrości, która odgrywała istotną rolę w poglądach Freuda.

Zasada topograficzna lub strukturalna. Podczas gdy w najnowszej fizyce odrębne cząstki materii ze świata zjawisk okazały się nierozdzielnie splecionymi, dynamicznymi procesami, to mechanika Newtona dotyczy pojedynczych cząstek materialnych i przedmiotów zajmujących przestrzeń euklidesową i w niej oddziałujących na siebie. Podobnie w opisach

topograficznych Freuda ściśle powiązane, dynamiczne procesy występują jako szczególne, pojedyncze struktury aparatu psychicznego, które oddziałują na siebie w przestrzeni psychicznej o właściwościach euklidesowych. Freud przestrzegał czasem, że pojęcia takie jak id, ego i superego, są tylko abstrakcjami, których nie należy brać dosłownie, i określał wszystkie próby odniesienia ich do konkretnych struktur i czynności mózgowia jako "mitologie mózgową" (Gehirnmythologie) . W jego pismach posiadają one jednak wszystkie cechy newtonowskich materialnych przedmiotów: rozciągłość, masę, położenie i ruch. Nie mogą zajmować tej samej przestrzeni, a zatem nie są w stanie poruszać się, nie przemieszczając innych. Ograniczają się nawzajem i wchodzą w zderzenia; mogą być hamowane, przytłaczane i niszczone. Pogląd szczególnie skrajny w tym ujęciu głosi, że wielkość libido, a nawet miłości, jest ograniczona. W klasycznej psychoanalizie miłość obiektu i miłość własna są wzajemnie sprzeczne i rywalizują ze sobą.

Zasada genetyczna lub historyczna. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech mechaniki Newtona jest ścisły determinizm – zderzenia miedzy cząstkami i podmiotami następują w liniowych łańcuchach przyczyn i skutków. Czasowoprzestrzenny opis zdarzeń został złączony z ich opisem przyczynowym we wspólną, możliwą do odtworzenia trajektorie. Początkowe warunki układu określają zatem jednoznacznie każdy jego późniejszy stan. Teoretycznie, jeżeli znane byłyby wszystkie zmienne, to pełna znajomość obecnego stanu układu pozwalałaby na jego dokładny opis w dowolnym momencie przeszłości i przyszłości. Koncepcja ścisłego determinizmu procesów psychicznych stanowiła jeden z głównych przyczynków teorii Freuda. Każde zdarzenie psychiczne było rozumiane jako skutek innych zdarzeń, a zarazem przyczyna następnych. Podejście psychogenetyczne w psychoanalizie stara się wyjaśniać przeżycia i zachowanie jednostki przy pomocy wcześniejszych faz ontogenezy i rodzaju nabytego przystosowania. Pełne zrozumienie obecnego zachowania wymaga zbadania tego, co je poprzedzało, zwłaszcza psychoseksualnych dziejów wczesnego dzieciństwa. Doświadczenia jednostki w kolejnych stadiach rozwoju libido, rozwiązanie nerwicy z dzieciństwa i konflikty wokół dziecięcej seksualności określają zatem w decydujący sposób całe późniejsze życie. Niczym mechanika newtonowska, klasyczna psychoanaliza posługuje się koncepcją możliwego do odtworzenia przebiegu w stosunku do instynktownych dążeń, które posiadają własne źródło, napęd, cel i obiekt.

Inną ważną własnością, która łączy psychoanalizę z nauką newtonowsko-kartezjańską, jest pojęcie obiektywnego i niezależnego obserwatora. Tak samo jak w newtonowskiej fizyce, obserwacja pacjenta może przebiegać bez jakiejś dostrzegalnej ingerencji w ten proces. O ile już w psychologii ego znacznie przekształcono tę koncepcję, to według klasycznej psychoanalizy, życiorys pacjenta w trakcie terapii nadal jest zupełnie jednoznacznie określony przez początkowe warunki historyczno-psychogenetyczne.

Podobne artykuły


158
komentarze: 114 | wyświetlenia: 71972
71
komentarze: 38 | wyświetlenia: 168459
59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14600
45
komentarze: 12 | wyświetlenia: 42187
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 19443
32
komentarze: 10 | wyświetlenia: 6739
29
komentarze: 9 | wyświetlenia: 5125
29
komentarze: 11 | wyświetlenia: 16716
26
komentarze: 24 | wyświetlenia: 7372
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2268
22
komentarze: 6 | wyświetlenia: 68020
21
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4373
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 33291
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4990
20
komentarze: 8 | wyświetlenia: 5619
 
Autor
Dodał do zasobów: Jan Stasica
Artykuł



  Noemi*,  01/06/2014

Badania Grofa wpisują się doskonale w działania zwolenników tzw. „chemicznej iluminacji” ( m/i A. Huxley) znanych ze swych doświadczeń ze środkami psychodelicznymi, orientalnymi religiami oraz praktykami medytacyjnymi czy szamańskimi technikami osiągania transu i ekstazy. Wynieśli oni przekonanie, iż otwierają one przed ludźmi nowe i nieznane dotychczas możliwości, nie tylko duchowe, ale także ter ...  wyświetl więcej

@Noemi*: Mnie bardziej interesuje ta droga jako sposób poznania niż "mistyka instant".

  Noemi*,  01/06/2014

@Jan Stasica: Dla mnie najdziwniejsze jest to, że zarówno mnich, jogin jak i fakir poprzez swoje "żmudne metody" wytwarzają samoistnie w swoim organizmie właśnie ową substancję, którą człowiek "czwartej drogi" zażywa w pigułce....

@Noemi*: To tylko znaczy, że możliwości ludzkiego organizmu są w zasadzie nieograniczone.

  Noemi*,  01/06/2014

@Jan Stasica:Tak i naukowcy wciąż nie potrafią wyjaśnić wielu zjawisk. Granica możliwości ludzkiego ciała nie została jeszcze jasno określona i wydaje się, że nieprędko tak się stanie. Człowiek wciąż jest zagadką. Skoro nauka nie potrafi wytłumaczyć źródeł pewnych zjawisk, może faktycznie ich istota tkwi w ludzkiej psychice?. A może wyjaśnienie jest jednak głęboko zakorzenione w naukowych zasadach, tylko nie potrafimy wciąż go znaleźć? Choć próbujemy od wieków…

@Noemi*: Psychika jest jeszcze wciąż, pomimo ogromnych osiągnięć Freuda i Junga, sferą tajemnicy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska