Login lub e-mail Hasło   

Koszty ekologiczne transportu drogowego

Transport drogowy to olbrzymie obciążenie dla środowiska. Jednak czy jest jakaś granica rozsądnie akceptowalnej ingerencji w środowisko? I czy można ją przesunąć w dół?
Wyświetlenia: 966 Zamieszczono 28/11/2014

Transport drogowy jest olbrzymim obciążeniem dla środowiska począwszy od samej drogi, która przecina nasze środowisko rzeką asfaltu i betonu (również wytwarzanego z ogromnymi kosztami środowiskowymi), po poruszające się dymiące spalonymi węglowodorami pojazdy. Jednym słowem horror. Oczywiście godzimy się wszyscy z tymi faktami, bo transport jest krwiobiegiem gospodarki i bez niego nie ma szans na utrzymanie standardu życia. Jednak czy naprawdę:

Nic nie da się zrobić?

Unia Europejska należy do światowych liderów polityki proekologicznej. Z jednej strony to dobrze, z drugiej dostajemy trochę po palcach, bo ci "nieekologiczni" są po prostu tańsi. Czasami, choć rzadko wychodzi nam to na zdrowie jak w przemyśle samochodowym, w którym europejska technika silników wysokoprężnych, dzięki ekologii właśnie, jest najlepsza. W rezultacie, wracając do pytania, czy nic nie da się zrobić, ciężko wskazać jak sytuację poprawić. Bo wskazać prawem- ma być tak a tak , jest łatwo, tylko co ze skutkami...wszystkimi (niedowiarkom polecam historię Locomotive Act, o której napiszę kolejnym razem)? Ostatnio czytałem dokument komisji parlamentu europejskiego opisujący możliwe drogi redukcji zużycia ropy naftowej. Wprawdzie podstawą do rozważań było nadmierne uzależnienie Unii od importowanej ropy, jednakże poszukiwane rozwiązania kierowały się już ekologią. Nie miejsce to na omówienie tego dokumentu. Jednakże warto zwrócić uwagę, że istnieją technologie oszczędzające atmosferę. Jeżeli Europa pierwsza zdecyduje się na podjęcie w tym zakresie rękawicy to mamy jeszcze szansę na połączenie ognia z wodą, tzn. uzyskania efektu ekologicznego i uzyskaniu prymatu w nowej technologii.

Czy to jest odpowiedź?

Jedyną technologią, która, moim zdaniem, ma szanse,  to samochód elektryczny. W tej chwili pałeczkę lidera trzymają (z innej strony zupełnie nieekologiczni) Amerykanie. I to zarówno wśród samochodów osobowych (TESLA S) jak i ciężarowych - na drogach Kalifornii rozpoczęto drogowe testy systemów do uzupełniania energii elektrycznej ciężarówek w czasie jazdy (Nota bene jest to system szwedzkiej SCANII). Odpowiedź na kluczowe pytanie brzmi więc: tak, da się wiele zrobić (co ciekawsze bez kosztów związanych z obniżaniem standardów transportu drogowego). Jednakże ciągle otwarte jest pytanie co konkretnie temu transportowi w osiągnięciu ekologiczności pomoże. Ponieważ pomimo entuzjazmu (mojego) co do napędu elektrycznego, pozostaje wiele nierozwiązanych kwestii, które mogą podważyć podane tu wnioski, a palmę wygranej osiągnie np. napęd wodorowy, ostatnio jakby trochę zapomniany.

Czyli jednak brak odpowiedzi?

Absolutnie jest odpowiedź i brzmi ona: zakaszmy rękawy i szukajmy intensywnie rozwiązania, tak by jeszcze my,a nie nasze wnuki mogły odczuć realną poprawę środowiska naturalnego tym razem wywołaną rewolucją w transporcie drogowym.

Autor jest właścicielem serwisu transportowego espedytor.pl

Podobne artykuły


10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 876
72
komentarze: 28 | wyświetlenia: 26174
42
komentarze: 6 | wyświetlenia: 16969
30
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4258
18
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2025
18
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2569
18
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2591
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 28353
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 12472
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 97028
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 6508
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 6825
13
komentarze: 17 | wyświetlenia: 8224
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska