Login lub e-mail Hasło   

Świat po Fukushimie (2) - ewakuacja

Potężne trzęsienie ziemi i tsunami spustoszyły w marcu 2011 roku, leżące nad oceanem prefektury Japonii. W zasięgu katastrofalnego przypływu znalazły sie trzy elektrownie jądrow...
Wyświetlenia: 433 Zamieszczono 25/03/2015

Potężne trzęsienie ziemi i tsunami spustoszyły w marcu 2011 roku, leżące nad oceanem prefektury Japonii. W zasięgu katastrofalnego przypływu znalazły sie trzy elektrownie jądrowe, ale tylko w jednej z nich, Fukushima numer jeden (daiichi), systemy chłodzenia okazały się nieodpowiednio zaprojektowane. Elektrownia Fukushima posiadała sześć reaktorów, w dwu z nich stacje pomp umieszczono w wodoszczelnych budynkach - te reaktory zniosły trzesienie i tsunami - są sprawne, acz wyłączone. Japonia znana jest z trzęsień ziemi, od wieków potrafiła sobie radzić z katastrofami powodowanymi przez wstrząsy pierwotne i wtórne. Skutki katastrofy są rozpoznawalne wszystkimi zmysłami człowieka, zniszczenia widać, dym czuć węchem, słychać reakcje budynków na wstrząsy. W przypadku wybuchu reaktora, brak jest zmysłu ostrzegającego przed promieniowaniem. Pierwszy raz w historii ludzkości, na katastrofę naturalną nałożyła się druga, dotychczas nieznana, zawiniona przez człowieka. Jak trudno być musi tłumaczyć człowiekowi który ocalił dobytek cały, lub część, z trzęsienia ziemi, że musi wszystko to porzucić, uciekać !

Całymi latami obowiązywało twierdzenie, wyznawane nawet obecnie przez polskich entuzjastów energetyki jądrowej, głoszące że ryzyko radiacyjne maleje z kwadratem odległości od elektrowni, a trzy kilometry strefy ochronnej wokół elektrowni jądrowej jest zupełnie wystarczające dla bezpieczeństwa ludności. Katastrofa czarnobylska nie spowodowała istotnych zmian w podejściu do bezpieczeństwa mieszkańców, potrzebna była kolejna nauczka. Znamienny jest los mieszkańców Iitate, obszaru leżącego daleko od elektrowni - pozornie bezpiecznego.

Z przedstawionego wykresu wynika, jak wolno świadomość konieczności ewakuacji docierała do mieszkańców. Decyzję o ewakuacji strefy trzykilometrowej, a potem o rozszerzeniu jej do dziesięciu kilometrów, podjęto wystarczająco wcześnie, przed wybuchem pierwszego reaktora. Przyjęcie do wiadomości komunikatu o ewakuacji, uświadomienie sobie że doszło do katastrofy, to jeszcze nie jest ewakuacja. Wielu mieszkańców trzeba było ewakuować prawie na siłę. Głównie dotyczyło to osób starszych.

Ten obraz jest nieobcy ochronie środowiska, ludziom zaznajomionym z "operatami atmosfery". Niby dlaczego pyły i gazy z elektrowni jądrowej miałyby zachowywać się inaczej niż takie same ale nieradioaktywne pyły i gazy z fabryki nawozów, w której doszło do awarii filtrów na kominach ? Mieszkańcy Iitate padli ofiarą warunków atmosferycznych. Gdyby utrzymał się kierunek wiatru, a emisja z uszkodzonych reaktorów utrzymała na tym samym, wysokim poziomie - chmura mogła - po przekroczeniu gór i morza, sięgnąć Korei. Koreańczycy zaczęli wykupować preparaty jodowe. Przy aprobacie władz. Tymczasem wiatr zaczął kręcić w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara i strach padł na Tokio. Przed ewakuacją wielkich gęsto zaludnionych obszarów , uchronił Japonię szybki przeskok wiatru. Przez wiele tygodni radioaktywne pyły i para z polewanych wodą morską reaktorów były zwiewane nad ocean. Jak wysoki był poziom skażenia, przekonała się załoga amerykańskiego lotniskowca o napędzie atomowym, który płynąc w kierunku Japonii z zaoferowaną pomocą fachową, sam znalazł się w chmurze. Do dziś procesują się z rządem amerykańskim marynarze lotniskowca, którzy bez sprzętu ochronnego myli pokłady, a których stan zdrowia pogorszył się po tym incydencie.

Tymczasem przed ewakuowanymi stanęło widmo spędzenia kilku lat w pośpiesznie wybudowanych ośrodkach. Japonia, kulturowo odmienna od znanych nam wzorców, już raz przeżywała odtrącenie i stygmatyzację ofiar Hiroszimy, Nagasaki. Władze starają się by tym razem przebiegało to łagodniej. Już cztery zimy przeżyli ewakuowani w domkach-kontenerach. Jeżeli powiedzie się wielka akcja dekontaminacji, część z nich będzie mogła zaryzykować powrót w rodzinne strony.

 

W jaki sposób zmieniło się życie po awarii w Fukushimie ? W kilkuset miejscach na świecie ludzie przenosili (dbając o skalę) obraz radioaktywnej plamy i stref ewakuacji - na kalkę techniczną i przykładali do mapy okolic "swojej" elektrowni jądrowej. Dopasowywali do przeważającego kierunku wiatru, lub szukali najgorszego wariantu pogodowego. Młodsi używali oczywiście prezentacji komputerowych. W państwach dbających o życie i zdrowie swoich obywateli do modelowania użyto znacznie lepszego oprogramowania. Skutkiem są dyskretnie wprowadzane zmiany planów ewakuacyjnych i głośno reklamowane zmiany konstrukcyjne, zwielokrotniające układy awaryjne, bezpieczeństwa, monitorowania. Pozostaje jednak problem elektrowni zlokalizowanych w terenie głęboko zurbanizowanym.

Podobne artykuły


13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 3255
8
komentarze: 79 | wyświetlenia: 878
111
komentarze: 32 | wyświetlenia: 60309
54
komentarze: 55 | wyświetlenia: 32330
53
komentarze: 68 | wyświetlenia: 31099
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 63197
49
komentarze: 18 | wyświetlenia: 64732
39
komentarze: 50 | wyświetlenia: 23085
39
komentarze: 30 | wyświetlenia: 28583
37
komentarze: 9 | wyświetlenia: 28302
36
komentarze: 37 | wyświetlenia: 23142
34
komentarze: 21 | wyświetlenia: 26199
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska