Login lub e-mail Hasło   

Nieuzbrojonych łatwiej kontrolować

Przez całe lata policja wydawała pozwolenia po znajomości i dostawali je byli wojskowi, SB i milicjanci. Środowiska strzeleckie w Polsce apelują żeby poddać to weryfikacji.
Wyświetlenia: 1.167 Zamieszczono 28/11/2015
Nieuzbrojonych łatwiej kontrolować
 

Warto zwrócić uwagę kto w różnych momentach historii odmawiał nam prawa do posiadania jej. Otóż po pierwsze odmawiali nam go zaborcy, po drugie posiadania broni odmawiali nam komuniści czyli też zaborcy w pewnym sensie. Natomiast w momencie kiedy Polska była wolna, Polacy mieli prawo posiadania broni – uważa publicysta Łukasz Warzecha.

 

Komisja Europejska pracuje na nad projektem przepisów radykalnie ograniczających dostęp do broni palnej nie od dziś. Kwestia ta jednak w ostatnim czasie nabrała wyraźnego przyspieszenia. Dlaczego?

Pierwsza próba podobnej regulacji, którą przedstawiała Komisji Europejskiej komisarz Cecilia Malmström została odrzucona. Obecnie z biura komisarz Bieńkowskiej wyszła podobna regulacja, niestety wzbogacona o dodatkowe obostrzenia. Mamy do czynienia z druga próbą wprowadzenia zmian na fali strachu po zamachach w Paryżu oraz irracjonalnej paniki wywołanej tymi wydarzeniami.

 

Trzeba zadać pytanie o przyczyny podjęcia tej próby oraz o to, kto stoi za tak skonstruowanymi przepisami. Zaprzyjaźnieni eksperci wskazują na podobieństwo przepisów tej dyrektywy do niektórych pomysłów prezentowanych przez polską Komendę Główną Policji dotyczących obostrzeń w prawie do posiadania różnych rodzajów broni.

 

Pomysł dyrektywy jednak nie powstał w próżni. Wpisuje się on w pewne szersze ramy.

Mamy do czynienia z tendencją do rozciągnięcia na wszystkie możliwe dziedziny, a zwłaszcza na kwestie posiadania broni kontroli państwa. W uzasadnieniu do przedstawionego przez Komisję Europejską projektu odnajdujemy bardzo charakterystyczne zdanie - oczywiście nie posiadające żadnego pokrycia w rzeczywistości – „obywatele Unii Europejskiej polegają na swoich rządach dla zapewniania im bezpieczeństwa”. W tym zdaniu zawiera się cała chora filozofia stojąca za wspominanym projektem: tylko rządy mają posiadać absolutny monopol na używanie siły. Obywatele nie mają wobec tego żadnej potrzeby samoobrony, wobec tego prawo do niej należy im właściwie odebrać. To jest bzdura!

 

Twórcy dyrektywy doszli na przykład do wniosku, iż to kolekcjonerzy mogą stanowić źródło pochodzenia broni, w domyśle użytej przez terrorystów. Na poparcie tej hipotezy nie przedstawiono jednak żadnych dowodów. Tutaj oczywiście nie chodzi o nic innego jak o ograniczenie tzw. pozwoleń kolekcjonerskich.

 

Jak Pan ocenia reakcję polskich władz?

Odnotowałem tylko jedną świadomą reakcję - sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Jarosława Stawiarskiego. Zwrócił się on na Facebooku o przysyłanie do niego stanowisk, protestów, uwag do tej dyrektywy. Jednoznacznie stwierdził, że sam jest jej przeciwny. Natomiast jeśli chodzi o pozostałych polityków, to żadnej reakcji nie było.

 

A minister Mariusz Błaszczak?

Minister Błaszczak niestety poparł dalszą pracę nad tą dyrektywą w ramach Rady UE, Komitetu Ministrów Spraw Wewnętrznych. Są dwie możliwości wytłumaczenia tej decyzji.

 

Pierwsza jest taka, że zrobił to, co było zgodne czy jest zgodne z linią PiS, będącej partią raczej etatystyczną lubiącą kontrolę państwa nad obywatelami. To jest jednak moim zdaniem hipoteza mniej prawdopodobna. Bardziej prawdopodobne jest to, że pan minister Błaszczak w ogóle nie miał pojęcia nad czym głosuje. W czasie tego posiedzenia zajmował się innymi sprawami, równocześnie rozpatrywane były bowiem kwestie związane z imigrantami oraz kwestie bezpieczeństwa związane z zamachami w Paryżu. W biegu tych spraw wrzucono kwestie dalszych prac nad tą dyrektywą. Pan Minister uznał, że to jest zupełnie poboczna, nieistotna sprawa i zagłosował „za”. Co oczywiście - jeśli ta hipoteza jest prawdziwa - niezbyt dobrze o nim świadczy, bo powinien wiedzieć nad czym głosuje. Minister Błaszczak powinien także zainteresować się stanowiskiem innych państw. Warto przypomnieć, że Finlandia i Czechy głosowały przeciwko dalszym pracom nad tymi dyrektywami.

 

W publicznej debacie krąży niezliczona ilość mitów i półprawd w kwestii posiadania i dostępu do broni. Z czego mogą one wynikać?

Z niewiedzy i nieświadomości. Ja wielokrotnie toczyłem w internecie dyskusje z różnymi osobami na temat dostępu do broni. Poziom niewiedzy jest porażający. Ludzie nie mają pojęcia jakie przepisy regulują w tej chwili dostęp do broni, nie mają pojęcia jakie są postulaty środowisk strzeleckich. Często powtarza się frazę „powszechny dostęp do broni”, podczas gdy żadne poważne środowisko takiego postulatu nie artykułuje. Propozycje sprowadzają do po pierwsze obiektywizacji procedur, po drugie zmiany kategorii w jakich są przyznawane pozwolenia na broń, po trzecie do odebrania możliwości projektowania przepisów przez Komendę Główną Policji.

 

Zabierający głos w dyskusji nie znają statystyk przestępczości z użyciem broni w Polsce i na świecie. Nie wiedzą o tym, że w Polsce od dawna można kupić nawet bez rejestracji broń czarnoprochową która przecież również może zabić, a jednak nie widać jakiejś masy przestępstw z użyciem takiej broni na ulicach.

 

A jak na tym tle wypadają politycy?

Poziom świadomości jeśli chodzi o posiadanie broni, przepisy, sposób jej użycia jest naprawdę żenująco niski. Niestety dotyczy także polityków kierujących się absurdalnymi kliszami. W wielu przypadkach stoi za tym chęć utrzymania monopolu państwa na przemoc oraz  irracjonalna obawa, o  to, że jeśli więcej obywateli będzie mogło łatwiej kupić broń - podkreślam nie oznacza to żadnego „powszechnego dostępu”, to będziemy mieli rzezie na ulicach.

 

W obiegu medialnym pojawiają się argument, które z grubsza można sformułować: po co Polakom broń, to nie nasza tradycja itp.

Oczywiście to jest pseudoargument, który mnie niezmiernie irytuje. Przypominają się wywody polityków Unii Demokratycznej z początku lat 90. Kiedy Tadeusz Mazowiecki przegrał wybory prezydenckie przekonywano, że polskie społeczeństwo nie dorosło do demokracji. Sytuacja się powtarza, znów bowiem padają głosy: polskie społeczeństwo nie dorosło do tego, by mieć broń. Jakby na przekór temu środowisko strzeleckie cały czas się powiększa. Jest w tej chwili w Polsce około 30 tysięcy sztuk broni wydanej na pozwolenia do celów sportowych i ta liczba cały czas rośnie.

 

Oczywiście, że Polska ma tradycję posiadania broni. Natomiast warto zwrócić uwagę kto w różnych momentach historii odmawiał nam prawa do posiadania jej. Otóż po pierwsze odmawiali nam go zaborcy, po drugie posiadania broni odmawiali nam komuniści czyli też zaborcy w pewnym sensie. Natomiast w momencie kiedy Polska była wolna, Polacy mieli prawo posiadania broni. W II RP organem wydającym pozwolenie na broń nie był Komendant Policji na żadnym szczeblu tylko starosta powiatowy, czyli organ cywilny a nie policyjny. Policja jedynie rejestrowała broń ale nie decydowała o tym, kto może ją posiadać i bardzo wielu obywateli polskich oczywiście miało broń do prywatne użytku.

 

Co Pańskim zdaniem spowodowało obserwowany w ostatnim czasie wzrost zainteresowania strzelectwem wśród Polaków?

Wydarzenia na Ukrainie.  Dostrzegłem to także w swoim klubie. Ja zacząłem strzelać jeszcze przed rosyjską inwazją, ale niedługo po niej nastąpił lawinowy wzrost zainteresowania i przyrost członków.

 

Wpłynęła także na to nowelizacją ustawy o broni i amunicji z 2011 r. Zobiektywizowano wówczas kryteria przyznawania pozwolenia na broń do celów sportowych. Wielu ludzi zainteresowanych strzelectwem i chcących mieć broń zorientowali się że to jest ta metoda pozwalająca im wejść w posiadanie broni. Oczywiście policja nadal momentami próbuje utrudniać np. ograniczają liczbę sztuk broni na które wydaje pozwolenie, mimo, że nie ma do tego prawa. Mamy w tej chwili chyba ok. 15 tysięcy posiadaczy broni do celów sportowych w Polsce i myślę, że ta liczba będzie szybko rosła.

 

A co z bronią będącą w posiadaniu ludzi związanych z PRL? W rękach dawnych funkcjonariuszy jest jej całkiem sporo.

To jest częściowo prawda, jeśli chodzi o broń do celów myśliwskich, gdyż w kołach łowieckich rzeczywiście jest jeszcze sporo dawnych aparatczyków.  Jest to często wykorzystywane jako argument przeciwko myślistwu, co ja uważam za oczywistą bzdurę. Uważam, że myślistwo należy odwojowywać od tych ludzi, a nie je z tego powodu usuwać. Jeśli zaś chodzi o broń do ochrony osobistej, to rzeczywiście tak jest, choć z upływem czasu ta sytuacja ulega zmianie. Przez całe lata policja wydawała pozwolenia po znajomości i dostawali je byli wojskowi, funkcjonariusze SB i milicjanci. Dlatego środowiska strzeleckie w Polsce apelują żeby poddać to weryfikacji.

 

Krąży stereotypowy obraz posiadacza broni jako lubującego się w zabijaniu i znajdującego w tym przyjemność?

Jest to taki sam argument jakby powiedzieć, że ludzie którzy lubią jazdę konną lubią męczyć zwierzęta, Na ogół głoszący taki pogląd nie mieli kompletnie nic do czynienia ze strzelectwem, nawet nigdy w życiu nie byli na strzelnicy.

 

Ja sam, strzelając od ponad 3 lat, będąc posiadaczem broni widzę, że posiadacze broni i strzelcy, którzy się tym pasjonują, to są ludzie niezwykle odpowiedzialni. Nie ma na strzelnicach, zwłaszcza wśród osób posiadających własną broń kowbojów wymachujących pistoletem mówiąc "popatrz jak mam fajnego gnata". Takie zachowanie od razu dyskwalifikuje. Z całą pewnością na taką osobę wszyscy w środowisku strzeleckim w klubie zwrócili uwagę. Obchodzenie się z bronią na co dzień uczy odpowiedzialności.  Jeśli przeprowadzić kwerendę wypadków z bronią, nie przestępstw tylko wypadków, okazało, że do większości dochodzi w przypadku funkcjonariuszy, którzy mają broń służbowo. Natomiast takie wypadki się bardzo rzadko zdarzają w przypadku prywatnych posiadaczy broni. Bo to prywatny posiadacz broni umie się z nią obchodzić najlepiej, ma ją cały czas w domu, czyli przy rodzinie, w związku z tym wie jakie środki ostrożności zastosować .

 

Skoro wszystkie argumenty przemawiają „za”, skąd ten upór eurokratów?

Powtarzam – to jest przede wszystkim chęć zachowania kontroli nad obywatelami. Obywateli nieuzbrojonych się po prostu łatwiej kontroluje, są bardziej bezwolni, posłuszni. Wchodzimy jednak w tym momencie w dyskusję metapolityczną. Co warte odnotowania, współczesna Europa swoich obywateli w dużej mierze oducza odpowiedzialności, kwestie posiadania broni są po prostu pokłosiem tych tendencji.

 

 

 

Rozmawiał Łukasz Karpiel

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1445
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1103
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 806
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1061
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 372
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 651
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1126
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 478
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 862
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 456
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1010
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 666
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 601
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 728
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





swisak jak już wszyscy parafianie w Polsce będą mieli tę wymarzoną przez ciebie broń wybierz się na mecz Legia - Wisła. Jest nadzieja że przestaniesz bredzić na eiobie.

  Henear,  28/11/2015

Broń można sobie załatwić jeśli wie się gdzie szukać.
Nie ma potrzeby by pierwszy lepszy taką posiadał.
Jak już coś to bardziej zagrażają nam urzędnicy, no ale ich nie można tak zwyczajnie zastrzelić.
Konflikt trzeba rozwiązywać poprzez wytrącenie broni obu stronom tj. argumentów.
Wtedy wychodzi kto jest skrzywdzonym dzieckiem a kto podłym manipulantem.

U nas władza bardzo się boi, bo wie jaka jest, tak się boi, że posiadanie naboju jest przestępstwem. Wiem, brzmi to absurdalnie, ale takie niestety mamy prawo. Oczywiście u nas jest tak bezpiecznie, że niezależnie gdzie się mieszka, to broń w domu nie jest potrzebna, wystarczy posiadanie gromnicy. Ba, kiedyś, czyli niedawno, rolnik wyszedł z siekierą na komornika, komornik nic nie kumał, nawet teg ...  wyświetl więcej

  Trebor,  30/11/2015

"Nieuzbrojonych łatwiej kontrolować" - a jeszcze łatwiej kontrolować naród, gdy jest pijany. Ruskie coś o tym wiedzą

  Darwolf  (www),  01/12/2015

Obecnie prawo do posiadania broni jest przywilejem dla nielicznych. A powinno być z tym tak, jak z prawem jazdy: po zaliczeniu kursu strzeleckiego (bo co po broni, którą nie umiesz się nią posługiwać?) i zdaniu egzaminu powinna być dostępna dla każdego, za wyjątkiem skazanych za przestępstwa związane z użyciem przemocy i chorych psychicznie.
Odebranie prawa do obrony siebie, swoich bliskich ...  wyświetl więcej

  android  (www),  01/12/2015

Broń palna była czymś normalnym przez całe wieki w Polsce, każdy mógł ją mieć nawet w czasach zaborów, do czasów 2 RP (rewolwery i broń myśliwska nie wymagały pozwolenia).
Potem była okupacja niemiecka, która wprowadziła całkowity zakaz, a okupacja ZSRR tylko utrwaliła ten absurd który obowiązuje do dzisiaj.
A zakaz wrył się tak w świadomość społeczeństwa że uważają to za coś normalnego. A normalna sytuacja właśnie jest odwrotna - obywatel jest uzbrojony, bo jest suwerenny.

@android: suwerenny, wolny i często martwy, bo inny też jest wolny, suwerenny, ale szybszy.

  SlaRyb,  10/12/2015

Inny przykład debilizmu przepisów o broni. Broń czarno-prochowa jest dostępna bez pozwolenia i legalna, kusza zaś jest już bronią zabronioną. Ciekawe dlaczego?

  Trebor,  10/12/2015

@SlaRyb: bo żyjemy w Polsce ;-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska