Login lub e-mail Hasło   

Witamina D – lek życia

W Grecji nie buduje się ratunkowych oddziałów kardiologicznych. Mają tam też mniejsze problemy z zawałami serca i nadciśnieniem, gdyż mają dużo więcej słońca, a więc i witaminy D.
Wyświetlenia: 4.698 Zamieszczono 26/01/2016

Aż 90 proc. Polaków ma za mało witaminy D! A to oznacza większe ryzyko raka, chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy, cukrzycy, reumatoidalnego zapalenia stawów, stanów zapalnych jelit, astmy, chorób autoimmunologicznych i wielu innych. Niedobór witaminy D to większe o 57 proc. ryzyko przedwczesnego zgonu z różnych przyczyn.

Nazwano ją witaminą życia, choć właściwie witaminą nie jest, tylko hormonem. Do niedawna sądzono, że jej główną rolą jest dbanie o gospodarkę wapnia w organizmie, czyli o zdrowe kości, tymczasem ostatnie badania pozwoliły zrozumieć, że modyfikuje kilkaset ludzkich genów. „Witamina D sprawuje kontrolę nad komórkami, systemami i organami w naszym ciele. Włącza i wyłącza geny. To hormon sterydowy. Klasa sama w sobie” – wyjaśnia dr John Cannell, który razem z dr. Bruce’em W. Hollisem opublikował w 2008 roku pracę badawczą Stosowanie witaminy D w praktyce klinicznej. Inny pionier badań nad witaminą D prof. Michael Holic z kliniki dermatologicznej w Boston University musiał w 2004 roku zrezygnować z posady pod naciskiem środowiska dermatologów, gdy ogłosił, że słońce nie zabija, tylko pomaga leczyć choroby, w tym te najgroźniejsze jak nowotwory, a opalanie się – uwaga! – zmniejsza ryzyko raka! Bo to właśnie dzięki ekspozycji na słońce, a dokładnie mówiąc dzięki promieniowaniu UVB, rośnie poziom witaminy D w organizmie. Nie jest możliwe pokrycie zapotrzebowania na ten składnik z diety.

 

Naturalna chemioterapia

W rezultacie badań American Cancer Society wycofało się z wcześniejszych zaleceń bezwzględnego unikania słońca. Zespół prof. Edwarda Giovannucciego z Harvard University dowiódł, że na każdy przypadek nowotworu skóry spowodowany nadmiernym opalaniem się przypada aż 30 zachorowań na raka związanych z niedoborem słońca. Według specjalistów optymalny poziom witaminy D pozwoliłby uniknąć 17 rodzajów raka, m.in. okrężnicy, trzustki, płuc, jajników, piersi, prostaty. Związek między niedoborem witaminy D a ryzykiem zachorowania na raka potwierdziło ponad 200 badań epidemiologicznych. W przypadku kobiet po menopauzie witamina D może ograniczyć ryzyko wystąpienia raka o 60 proc. W przypadku typowego raka piersi ryzyko zmniejsza się nawet o 90 proc. – stąd niektórzy określają ten nowotwór mianem zespołu niedoboru witaminy D. Mężczyźni przebywający na słońcu co najmniej 20 godzin tygodniowo dwukrotnie rzadziej niż inni chorują na raka prostaty. Z kolei osoby, które często się opalają, są o 30-40 proc. mniej narażone na chłoniaki, nowotwór złośliwy układu chłonnego. Co ciekawe, badacze z Uniwersytetu Meksykańskiego w Albuquerque wykazali, że słońce zwiększa szanse przeżycia chorych na... czerniaka, bo sprawia, że nowotwór staje się mniej agresywny (przy łagodnej i stopniowej ekspozycji na słońce).

Witamina D hamuje namnażanie się nieprawidłowych komórek, stąd nie tylko chroni przed rakiem, ale też pomaga go leczyć. To dlatego, jak podejrzewają naukowcy, na nowotwory rzadziej chorują mieszkańcy południa Europy, u których poziom witaminy D jest wyższy. Im dalej na północ, tym częściej występuje aż 13 rodzajów raka. Według badania przeprowadzonego przez trzech specjalistów: W. Granta, C. Garlanda, M. Holicka, w samej tylko Wielkiej Brytanii byłoby o 22 tys. mniej zgonów z powodu raka, gdyby stężenie witaminy D w ogólnej populacji było wyższe.

 

Klucz do serca

„Czy wiesz, że w Grecji nie buduje się ratunkowych oddziałów kardiologicznych – takich, jakie powstają w szpitalach w każdym większym polskim mieście? – pyta wydawca książki dr. Sarfaza Zaidiego pt. Witamina D kluczem do zdrowia. – Nie potrzebują tych oddziałów, bo w odróżnieniu od Polski nie mają tam problemów z zawałami serca ani z nadciśnieniem. Owszem, Grecy są mniej zestresowani i przestrzegają innej diety, ale przede wszystkim mają dużo więcej słońca, które na powierzchni naszej skóry wytwarza witaminę D”.

Badacze odkryli, że jeśli przebywamy na słońcu, podnosi się poziom tlenku azotu we krwi. To powoduje obniżenie ciśnienia tętniczego. Zatem optymalizacja poziomu witaminy D okazuje się być skutecznym sposobem walki z nadciśnieniem. Zmniejsza też ryzyko chorób krążenia. W grupie 27 tys. osób w wieku ponad 50 lat, które nie miały wcześniej problemów z układem krążenia, ryzyko zgonu u badanych z niskim stężeniem witaminy D okazało się o 77 proc. większe niż u tych, u których poziom tej witaminy był duży.

 

Ochrona przed grypą i urazami

Gdy wirus grypy uderzył w stanowy szpital Atascadero w Kalifornii, żaden z 30 pacjentów dr. Johna Cannella nie zachorował. Lekarz podawał wszystkim witaminę D. „Ostatnie badania ujawniły znaczące dowody, że epidemie grypy, a może nawet zwykłe przeziębienie, jest spowodowane sezonowym deficytem witaminy D – pisze w swej pracy dr Cannell. – Jednym z najważniejszych genów regulowanych przez witaminę D jest gen odpowiedzialny za produkcję katelicydyny, naturalnie powstającego antybiotyku o szerokim spektrum”. To, że za zachorowanie na grypę może odpowiadać niedobór witaminy D, potwierdza fakt, że epidemie mają miejsce nie tylko w porze zimowej w krajach o klimacie umiarkowanym, ale występują też w krajach o klimacie tropikalnym w czasie pory deszczowej. Obie łączy nie chłód, tylko zachmurzone niebo, a co za tym idzie – obniżenie poziomu witaminy D, która wpływa na wytwarzanie przez makrofagi przeciwbakteryjnych peptydów, tłumaczy dr Cannell w swej pracy pt. On the epidemiology of influenza. Według niego suplementacja witaminą D w tym okresie jest skuteczniejszym i bezpieczniejszym sposobem ochrony przed infekcją niż inne profilaktyczne zabezpieczenia.

Zdaniem Billa Sardiego, pisarza medycznego, gdyby witamina D była lekiem, stałaby się najpopularniejszym medykamentem ze względu na korzyści, jakie daje. Profity czerpią również sportowcy. „Istnieją jasne dowody, szczególnie w literaturze niemieckiej, dotyczące czasu reakcji, równowagi, siły mięśni, wytrzymałości – wszystko to poprawia się wraz z witaminą D” – mówi Sardi. To może tłumaczyć, dlaczego w przypadku osób starszych przyjmujących witaminę D ryzyko upadku i zrobienia sobie krzywdy jest mniejsze.

 

Przełomowa wiedza

Amerykański magazyn „Time” oszacował, że witamina D to jeden z dziesięciu największych przełomów w medycynie. Tylko w 2012 roku opublikowano na świecie ponad 3000 artykułów medycznych dowodzących niezwykłego wpływu witaminy D na nasze zdrowie. Tymczasem cierpimy na jej niedobór. Przede wszystkim z uwagi na położenie geograficzne – od października do marca słońce znajduje się w Polsce zbyt nisko, by zaopatrzyć nas w niezbędną ilość promieni UVB. Ale nawet latem częste w naszym kraju chmury hamują promienie UVB. Zazwyczaj stosujemy kremy z filtrami, które blokują działanie słońca. By uzyskać optymalną dawkę witaminy D, należałoby codziennie na 20-30 minut wystawiać dużą część ciała na słońce między godziną 10 a 15, gdy promienie padają pod odpowiednim kątem, i to bez stosowania filtrów słonecznych. Osoby otyłe potrzebują więcej witaminy D, gdyż ta odkłada się w tkance tłuszczowej. Na jej niedobór narażone są bardziej osoby starsze, ponieważ z wiekiem maleje zdolność skóry do syntezy witaminy D, oraz osoby o ciemnej karnacji (melatonina w skórze działa jak filtr przeciwsłoneczny). Jej poziom zmniejszają też niektóre leki, np. steroidowe.

Jednak definicja deficytu witaminy D zmienia się niemalże co rok, w miarę jak badacze dostrzegają, że jej minimalny idealny poziom jest wyższy, niż uprzednio sądzili. Obecnie uważa się, że zdrowy człowiek powinien utrzymać poziom witaminy D między 40 a 70 ng/ml (w przypadku choroby nowotworowej i chorób serca niektórzy naukowcy wskazują poziom między 70 a 100 ng/ml), choć amerykańska organizacja D* Action zrzeszająca ekspertów od witaminy D określiła stan optymalny między 50 a 80 ng/ml. Z danych zgromadzonych przez D* Action wynika, że po przejściu ze stanu niedoboru do stanu optymalnego ryzyko wystąpienia różnych chorób obniża się diametralnie: zawału, białaczki, złamania i osteoporozy – o 50 proc.; astmy – o 63 proc.; raka trzustki, pęcherza moczowego i nerki – o 65-75 proc.; cukrzycy typu I – o 71 proc.; raka okrężnicy i stwardnienia rozsianego – o 80 proc.; raka piersi – o 83 proc.

 

D3 w duecie z K2

Jedynym sposobem sprawdzenia stężenia witaminy D jest badanie krwi (najwłaściwsze to 25[OH]D). Najbardziej wartościowa postać witaminy to D3 – właśnie taka powstaje w naszej skórze pod wpływem słońca. I taką formę witaminy najlepiej suplementować (cholekalcyferol). Według wytycznych dla Europy Środkowej powinniśmy suplementować witaminę D3 od września do kwietnia, a osoby otyłe oraz starsze (powyżej 65 lat) przez cały rok – u zdrowych osób dzienna dawka powinna wynosić od 800 do 2000 IU zależnie od masy ciała. Jednak zdaniem dr. Cannella i dr. Hollisa, żeby utrzymać przez cały rok poziom witaminy D między 40 a 70 ng/ml, dawka dzienna powinna mieścić się w granicach 2000-7000 IU. Osoby cierpiące na poważne schorzenia mające związek z deficytem witaminy D powinny stosować intensywniejszą suplementację i częściej monitorować poziom wapnia oraz witaminy D we krwi.

Według wielu naukowców ważne jest, by zażywając D3, suplementować dodatkowo inną witaminę – K2 w postaci MK-7. To ona gwarantuje, że wapń trafi do kości, a nie odłoży się w naczyniach czy organach. K2 MK-7 jest witaminą naturalną pozyskiwaną z natto – popularnej w Japonii potrawy z fermentowanych ziaren soi. Istotne są też proporcje między obiema witaminami – choć nie ma jeszcze oficjalnych zaleceń, zdaniem badaczy na każde 5000 IU D3 należy suplementować 100 mcg witaminy K2. Deficyt K2 może prowadzić m.in. do stwardnienia tętnic. Niektóre laboratoria wytwarzające nowoczesne suplementy diety oferują połączenie K2 MK-7 i D3 w jednym preparacie. Warto też wiedzieć, że zażywane suplementy wapnia bez towarzystwa witaminy K2 podnoszą ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych, o czym doniesiono w 2010 roku na łamach „British Medical Journal”.

 

Panaceum?

Witamina D zapewnia prawidłowe funkcjonowanie aż 36 organów. Jeff T. Bowles, pisarz medyczny, który wiele lat spędził na badaniu problemów związanych ze zdrowiem, mówi: „Przeczytałem lub przejrzałem wszystkie 52 tys. artykułów naukowych i badań dostępnych w bazie danych PubMed i dotyczących witaminy D i okryłem, że niski poziom witaminy D3 wiąże się z niemal każdą chorobą znaną człowiekowi, która nie jest spowodowana starzeniem lub genetycznymi mutacjami. Oto mała próbka tych przypadłości: autyzm, astma, cukrzyca, ciężka hipoglikemia, przewlekłe rany, stwardnienie rozsiane, toczeń, choroby nerek i płuc, 17 typów nowotworów, jaskra, plamki zwyrodnieniowe, choroba Crohna, zespół drażliwego jelita i wrzodziejące zapalenie okrężnicy, nadciśnienie, reumatoidalne zapalenie stawów, schizofrenia, alergie, gruźlica, choroby serca, wrzody, ubytki w zębach, choroba Parkinsona, udar, łuszczyca, migreny i wiele innych”.

Katarzyna Lewkowicz-Siejka

[Artykuł ukazał się w miesięczniku „Znaki Czasu” 11/2015].

 

Podobne artykuły


110
komentarze: 47 | wyświetlenia: 160131
70
komentarze: 59 | wyświetlenia: 16935
37
komentarze: 21 | wyświetlenia: 292559
73
komentarze: 18 | wyświetlenia: 28556
23
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1304771
23
komentarze: 19 | wyświetlenia: 8571
23
komentarze: 12 | wyświetlenia: 14573
22
komentarze: 6 | wyświetlenia: 91541
19
komentarze: 7 | wyświetlenia: 40713
18
komentarze: 11 | wyświetlenia: 48954
18
komentarze: 10 | wyświetlenia: 17800
18
komentarze: 6 | wyświetlenia: 86870
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Trebor,  26/01/2016

Przyznam szczerze, że nie znoszę statystyk, które odnoszą się do ogółu a w których nie wskazuje się materiału badanego - ilość badanych, wiek badanych, warunki badania, kto badał, kiedy badał, jak długo badał, jakimi metodami.
90% Polaków cierpi .... - strasznie propagandowo to brzmi.

A jak poczytamy dalej ...

"Czy wiesz, że w Grecji nie buduje się ratunkowych oddziałów kard

...  wyświetl więcej

@Trebor: Poprosiłem autorkę o komentarz do Pana komentarza. Cytuję:

"To jest artykuł edukacyjny, a nie publikacja naukowa, stąd brak opisu
specyfiki badań czy szczegółowych przypisów. Statystyki te przedstawił
dr Paweł Płudowski z Zakładu Biochemii, Radioimmunologii i Medycyny
Doświadczalnej Instytutu "Pomnik Zdrowia Dziecka" w Warszawie,
przewodniczący międzyna

...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: dziękuję za zaangażowanie :-)
Jednak jak chyba sam widzisz, niewiele to wnosi do całej sprawy. Artykuł powołujący się na statystyki a nie przytaczający (chociażby w przypisach) specyfiki badań każe (niestety) cały materiał traktować jak propagandę mającą na celu wywołać szok u czytelnika i głębsze zainteresowanie tematem.

Ja nie napisałem i absolutnie nie twierdzę

...  wyświetl więcej

@Trebor: Nie lubię zwyczajowego internetowego skracania dystansu bez wcześniejszego poznania się choć trochę. Wielu nie potrafi tego docenić i szybko wykorzystuje mówienie sobie po imieniu do miotania inwektyw. Jednak tych kilka wymienionych między nami komentarzy wystarcza mi, by skorzystać z Twojej propozycji. No to: Andrzej jestem:-)

  Kitek,  27/01/2016

@Trebor: Ogólnie sprawa wygląda w ten sposób, że statystycznie wieprzek, którego kawałek, dajmy na to golonkę, którą kucharz przyrządza nam na kolację i ten kucharz /to możemy być my/ mamy po trzy nogi. Jednak w wielu przypadkach musimy się podeprzeć statystyką. A teraz dalej: ilość badanych – 5 osób, wiek – od 5 do 50 lat, warunki – kuchenne, badał – kucharz/kucharka, badania z przed tygodnia i c ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Internet to trochę jednak inny świat gdzie zachowujemy swego rodzaju anonimowość stąd takie a nie inne podejście - brak wiedzy/pewności z kim tak naprawdę się koresponduję :-)

Ale jak wspomniałem - z pełnym szacunkiem :-)

@Kitek: przeczytaj moje komentarze powyżej a dowiesz się dlaczego "przyczepiłem" się wstępu i jaki jest mój stosunek do prawidłowego odżywiania i uzupełniania składników w naszym (ludzkim) organizmie.

Przekażę uwagę autorce.

Podstawowe pytanie brzmi dlaczego 90 % ma deficyt tej witaminy i od kiedy ta epidemia się zaczęła. Słyszałem, że kraje arabskie też mają ten problem.. Mój podstawowy konik to herbicyd ROUNDUP - są teorie które mówią, że wpływa na działanie enzymu CYP 450 w wątrobie odpowiedzialnego za metabolizowanie witaminy D. Napisałem trochę na ten temat na Eiobie: http://eiba.pl/4

Równie dobra jest vit c, którą się wycofuje bo jest za tania...

  Kitek,  27/01/2016

@sicario: Witaminę C wycofuje się ponieważ jest tania i bardzo dobra. Kupuję ją na kilogramy i zażywam około 4 gr. dziennie. mój znajomy nie może zażywać jej w takiej ilości, ponieważ dostaje biegunki.

Byłem ostatnio u lekarza((endokrynologa) i polecił mi zażywać witaminę D! naprawdę czuję zmianę - jestem mniej zmęczony, mam mocniejsze kości. Polecam zażywać, szczególnie że D trudno wchłania się z pokarmu i nie występuje w jedzenie zbyt często.

  Zbyszekg4  (www),  27/01/2016

@chwilowka online:
A można prosić o podanie co dokładnie (nazwa preparatu) i ile jest zażywane?

Tutaj link do artykułu o deficytach witaminy D w Arabii Saudyjskiej:
http://www.arabnews.com/news/519761
Jedną z tez tego artykułu jest spożywanie tzw żywności śmieciowej - ja będę obstawał przy swoim - Roundup - masowy herbicyd, obecny w moczu większości Polaków. Zwracam uwagę że Saudowie polegają na potężnym imporcie żywności, której obfitość zapewniła tzw zielona rewolucja, oparta na Roundupie...

  Kitek,  27/01/2016

@robertr: Byłoby dobrze zapoznać się z książką Zięby „Ukryte terapie”. W niej jest opisane wytwarzanie się wit. D pod wpływem światła słonecznego. Z książki wynika, że duże nasłonecznienie to jeszcze nie dowód na dużą ilość wit. D w organizmie.

  android  (www),  17/02/2016

Witamina D to teraz szał u lekarzy, wszyscy ją polecają, a niektórzy zalecają robienie drogich badań krwi na stężenie owej witaminy.

Czy są jakieś suplementy z witaminą D? Coś polecacie? i pytanie z innej beczki - czemu statystyki odnoszą się do Polaków? Czy Polacy są w tym wypadku gorsi/lepsi od reszty świata? Tylko u nas występują takie niedobory?

Teraz poszła fama, że GIF wycofuje określone serie popularnej wit. D.

Pysia77 Polacy wcale nie są gorsi, moja koleżanka mieszka w Anglii i tam zdarzają się lekarze którzy w ogóle nie zalecają witaminy d, nawet jak jest potrzebna, a jeśli chodzi o suplementy to ja używam vita d express, mam wyznaczoną dawkę i jej się trzymam

  adakan  (www),  24/04/2017

a czy ona może jakoś zaszkodzić? http://enowechwilowki.pl/

a lepiej przyjmować wit D w kapsułkach czy w płynie? http://pozabankowosc.pl/



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska