Login lub e-mail Hasło   

11 września - niewygodne fakty

11 września - niewygodne fakty Coraz więcej światowej klasy badaczy zadaje sobie pytanie: Co tak naprawdę wydarzyło się 11 września 2001 roku w Nowym Jorku? Teorii na ten...
Wyświetlenia: 1.165 Zamieszczono 01/04/2016

 

11 września - niewygodne fakty

Coraz więcej światowej klasy badaczy zadaje sobie pytanie: Co tak naprawdę wydarzyło się 11 września 2001 roku w Nowym Jorku? Teorii na ten temat powstało już mnóstwo.

Jedną z nich(teorią spiskową), stale podtrzymywaną od początku i oficjalną aż po dzień dzisiejszy jest porwanie samolotów przez terrorystów oraz uderzenie w najbardziej "pancerne" na kuli ziemskiej wieżowce. Większość społeczeństwa na całym świecie „łyknęła” propagandę serwowaną przez światowe media, a każdy kto, zadawał niewygodne pytania lub odkrywał nieznane dotąd fakty był inwigilowany oraz szykanowany przez służby. W dalszej kolejności, co było i tak mniejszą „karą” osobę dochodzącą do prawdy przedstawiano jako szaleńca, najgorszą zaś było  „jego tajemnicze zniknięcie”. Taka jednostka nie miała prawa bytu i funkcjonowania w społeczeństwie. Temat „World Trade Center” miał być tematem zamkniętym. Ale nawet przeciętni obywatele, omamieni „medialną papką”, zaczęli zadawać pytania. Najczęściej powtarzające się brzmią następująco: Dlaczego przed „zamachami terrorystycznymi” przeprowadzano remont wind? Dlaczego świadkowie słyszeli eksplozję materiałów wybuchowych? Dlaczego strażacy przed zniszczeniem budynki mówili o wybuchach bomb oraz silnych eksplozjach wewnątrz budynku?

            Pytań jest mnóstwo, te trzy wyżej przytoczone są najczęściej zadawanymi. Większość świadków,  którym udało się przeżyć 11 września nie ma wątpliwości,  że nie był to zamach terrorystyczny tylko skrupulatnie przygotowana zbrodnia ( według niezależnych badaczy w budynku podłożono bomby termobaryczne. co będzie wyjaśnione w niniejszym tekście). No właśnie, skoro budynek był zaprojektowany tak, że 30(!) samolotów mogłoby w niego uderzyć i nic by się nie stało – to jak można wytłumaczyć to, co zdarzyło się 11 września?

           Do napisania niniejszego tekstu zainspirowała mnie książka Wojciecha Manna pt. „ Minuta po północy. Ludobójstwo WTC”. Autor "Ludobójstwa" w sposób niemalże perfekcyjny wypunktował wszystkie kłamstwa przedstawione przez amerykańskie władze, światowe media oraz przekupnych publicystów i pisarzy - wszystkich kłamców, którzy na krzywdzie niewinnie zamordowanych ludzi robili interes zarabiając bagatelne sumy i jednocześnie okłamując opinię publiczną - wszystkich tych, którzy chcieli zataić prawdę o tym tragicznym dla całego świata dniu.  Mój artykuł przedstawia istotne fakty potwierdzające tezę, iż WTC było zaplanowanym i ohydnym ludobójstwem, wymierzonym w niewinnych ludzi. Tekst napisałem właśnie z myślą o tych, którzy zostali zamordowani tego pamiętnego dnia – stanowi pamięć dla wszystkich ofiar oraz ich rodzin. Zobowiązuje się do pisania prawdy i ujawnienia tego, co wydarzyło się 11 września w Nowym Jorku. Tak długo, dopóki świat nie pozna prawdziwych faktów dotyczących  waszej śmierci, kolejne pokolenia będą odsłaniać krok po kroku kurtynę kłamstwa, aż do momentu, kiedy zostanie ona odsłonięta w całości  i kiedy winni waszej śmierci zostaną ujawnieni oraz ukarani.

Wrogie Niebo

vxgvxvxvxx

Fot. 1: Widok WTC z lotu ptaka, czy taka ilość dymu i skala wybuchu mogła być przyczyną uderzenia samolotów w najbardziej „pancerne” wieżowce świata? To jest fizycznie niemożliwe.

Cofamy się zatem w czasie do pamiętnego poranka z dnia 11 września 2001 roku, kiedy to od godziny 8:46, przez 102 minuty w Nowym Jorku działy się niewyjaśnione dotąd zjawiska. W ciągu dwóch godzin w najbardziej „pancernym” na kuli ziemskiej budynku ginie około 2800 osób – ich śmierć przez lata była owiana tajemnicą, dopóki prawda nie zaczęła stopniowo wychodzić na jaw. Wielokrotnie pojawiało się porównanie do tragedii niezatapialnego „Titanica” i do wydarzeń, do jakich doszło w trakcie, kiedy statek zderzył się z górą lodową. Już wtedy opinia światowa wprowadzała obywateli w błąd, dotyczący faktów tych tragicznych wydarzeń – masa ludzi została zmanipulowana. Pasażerowie „Titanica” nie zginęli z powodu tego, że statek zderzył się z górą lodową, tylko dlatego, że zostali uwięzieni na statku i nie mieli możliwości uratowania się -byli ubezwłasnowolnieni i skazani na śmierć w lodowatej wodzie. Chodź oba wydarzenia dzieli prawie 100 lat, to łączą je dwa istotne aspekty – brak możliwości ewakuacji z miejsca zagrożenia i oczekiwanie na śmierć niewinnych ludzi . Ofiary World Trade Center ginęły na skutek uwięzienia ich na dwudziestu piętrach i jak się później okazało, w wyniku zaplanowanej zbrodni. Bo zebrane dotąd materiały dowodowe wskazują, że to nie samoloty zabiły tych ludzi, tylko zaplanowany spisek – pracownicy WTC byli uwięzieni w swoich biurach i nie mieli możliwości ucieczki.
Za winnego zbrodni 11 września uznano Osamę Bin Ladena (bogatego szejka który robił interesy z …rodziną Bushów) i rozpoczęto polowanie na światową skalę. Wezwanie Busha do wojny z terroryzmem służyło tylko po to, aby przykryć to co naprawdę wydarzyło się 11 września w Nowym Jorku. Przyjrzymy się zatem faktom, obalając spiskową teorię dziejów, serwowaną opinii na całym świecie jako "wszelaką prawdę".
Co działo się przez 102 minuty w Nowym Jorku 11 września 2001 roku? Ludzie uwiezieni w wieżowcach nie zginęli z powodu uderzenia samolotów w budynek – tylko na skutek skrupulatnie przygotowanej zbrodni wymierzonej w ludzkość. Zobaczmy jak wyglądała chronologia wydarzeń z 11 września.

Anatomia zbrodni

cvxvxvxvxn

Fot. 2: Tłumy gapiów wdychają najważniejszy dowód zbrodni  -chmura piroklastyczna powstaje tylko i wyłącznie na skutek użycia materiałów wybuchowych.

Ulice przepełnione są tłumami gapiów, ocalałych, strażaków, policjantów oraz przedstawicieli służb - wszyscy w panice obserwują to co się dzieje na niebie, kiedy to kolejne samoloty uderzają w wieże WTC. Mało osób zdawało sobie wówczas sprawę, że ulice Nowego Jorku pokryła piroklastyczna chmura, które powstaje tylko i wyłącznie na skutek detonacji materiałów wybuchowych(!) oraz starcia na pyłu, betonu, gipsu, szkła i innych elementów.  Wojciech Mann w swojej książce opisuje również jeden charakterystyczny szczegół dotyczący piroklastycznych chmur,mianowicie taki, że powstają one tylko w dwóch przypadkach: erupcji wulkanów i kontrolowanych wyburzeń. Z tym drugim  mieliśmy do czynienia 11 września. Zwróćmy uwagę, że budynek przy normalnych upadku, gubiłby elementy upadając w dół. W przypadku WTC cały beton został spalony przy kontrolowanych detonacjach niszczących kolejne piętra – uważa Mann . Pisząc o WTC można by było zacytować całą książkę Wojciecha Manna, po to, aby poznać fakt po fakcie anatomię wydarzeń, ale ja przytoczę tylko jej najważniejsze fragmenty. Wieże World Trade Center składały się z 90,000 ton betonu a po detonacjach nie znaleziono ani jednej jego części – ani jednego kawałka betonu! Zatem sproszkowanie betonu i gipsu może powstać tylko i wyłącznie przez użycie ogromnej ilości materiałów wybuchowych! Mieliśmy wiec sytuacje paradoksalną - ludność Nowego Jorku po wysadzeniu budynku wdychała najbardziej istotny dowód tej okrutnej zbrodni.
Kryształowymi dowodami dotyczącymi każdego wydarzenia są relacje świadków. W przypadku World Trade Center świadkowie w większości słyszeli detonacje materiałów wybuchowych. Jim Lundberg był jednym z ratowników sił powietrznych, odpowiedzialnych za pomoc uwięzionym w budynkach ludzi. Emerytowany już ratownik, posiadający z racji pełnionego przez siebie stanowiska ogromną wiedzę na temat materiałów wybuchowych, zauważył na miejscu zdarzenia dwa istotne, być może najistotniejsze dla tych wydarzeń substancje, pierwiastki chemiczne – był to zapach siarki oraz duża ilość pyłu. Lundberg stwierdził, iż źródła te pochodziły z materiałów wybuchowych – ratownicy używali je na treningach, dlatego mógł łatwo określić, co było przyczyną zawalenia się budynków. „Byłem w Poughkeepsie w stanie Nowy York 11 września 2001 roku i poszedłem na miejsce zdarzenia w następną sobotę by się rozejrzeć, i było tam zbyt dużo pyłu – silny zapach siarki jak z ładunków wybuchowych, które używaliśmy na treningach”[1].  Przyjrzymy się  teraz  relacjom innych świadków, którzy widzieli lub słyszeli zniszczenie budynku przez materiały wybuchowe. Zobaczmy, co o 11 września mówili ocalali:
” Bomba, pomyślała Dianne DeFontes, gdy odzyskała przytomność umysłu. O 8.46.30 była w biurze prawnym na osiemdziesiątym dziewiątym piętrze w wieży północnej World Trade Center 1. Wstrząs był tak silny, że spadła z krzesła. Drzwi się otworzyły, mimo że były zamknięte na zasuwę. W innej części tego piętra Walter Pilipiak, prezes Cosmos International, maklerskiej firmy ubezpieczeniowej, właśnie otworzył drzwi do swego biura. Akane Ito podniosła głowę znad biurka i pozdrowiła go. Pilipiak nie zdążył nawet otworzyć ust, by powiedzieć „dzień dobry"; poczuł uderzenie w tył głowy i zatoczył się w kierunku ściany. Na Ito posypały się płytki z sufitu. Gdy doszli do siebie, pomyśleli, że eksplodowała bomba”[2].
„Caleb Arron Dack, konsultant komputerowy, biorący udział w konferencji Risk Waters w sali „Windows on the World", zadzwonił przez komórkę do żony Abigail Carter. „Jesteśmy w «Windows on the World» -powiedział - wybuchła bomba". Nie mógł połączyć się z policyjnym numerem alarmowym. Chciał, aby Abigail zadzwoniła w jego imieniu pod 911. Prawdopodobnie bombę podłożono w toalecie ”[3].
„Nicole De Martini właśnie przełknęła ostatni łyk kawy i wstała, by pożegnać się z mężem i pójść do swojego biura w wieży południowej. Wtedy oboje usłyszeli głośny huk gdzieś wyżej i poczuli, że budynek się zakołysał. Nicole zobaczyła rzekę ognia rozlewającą się za oknem pokoju Franka. To bomba, pomyśleli oboje. Albo wybuchła maszynownia, w której stosowano olej jako paliwo. Nic innego nie mogło działać z taką siłą, jaką oboje poczuli. Mieli wrażenie, że wybuch nastąpił bezpośrednio nad nimi. Windy kiwały się jak wahadła”[4].
„Modica był adiutantem Johna Paolilla, komendanta batalionu do zadań specjalnych. Paolillo, który biegał w maratonie, już po dwudziestu piętrach daleko wyprzedził Modicę. Teraz Modica siedział razem z dwoma strażakami równie jak on wyczerpanymi wchodzeniem po schodach. Ledwie zdążyli trochę odetchnąć, gdy runęła wieża południowa. Modica o tym nie wiedział, ale na podstawie wstrząsu przypuszczał, że gdzieś poniżej nich wybuchła bomba”[5].
„Na podstawie tego, co zobaczył, Reiss był pewien, że ktoś zdetonował dużą bombę. To prawda, że małe bomby - materiały wybuchowe ukryte w magnetofonie lub w walizce - mogą spowodować rozerwanie samolotu w powietrzu, ale niszczące działanie zależy w tym wypadku w mniejszym stopniu od bomby, a w większym od wysokości. To nie wielkość bomby decyduje o rozerwaniu samolotu, lecz uszkodzenie kadłuba na pułapie ponad 10 tysięcy metrów, ponieważ działa wówczas niszczycielska siła wynikająca z różnicy ciśnienia wewnątrz i na zewnątrz samolotu. Taka różnica ciśnień nie powstaje na górze nawet tak wysokich wieżowców jak wieże centrum handlu, dlatego niszczycielska energia bomby zależy w tym wypadku wyłącznie od jej wielkości”[6].
A teraz odpowiedzmy na pytanie, jeśli w budynku rzeczywiście były materiały wybuchowe, to jaki materiał ćwiartował po kolei wieże World Trade Center? Badacze wskazują jednoznacznie na termit(mieszanina tlenku żelaza(II) diżelaza(III) Fe3O4 i glinu używana do spawania i jako bojowy środek zapalający. Zapalony proszek aluminiowy odbiera tlen z tlenków żelaza, czemu towarzyszy wydzielanie olbrzymich ilości ciepła (temperatura ponad 2000°C). Topiące się żelazo, tworzy spoinę) . Wszystkie badania z miejsca zbrodni czyli z gruzów WTC wykazywały cząsteczki termitu. O tym, że to termit przyczynił się do tak silnych eksplozji świadczy również zatopiona stal, którą odnaleziono w ruinach wieżowca. Pożar World Trade Center trwał do 13… grudnia 2001. Taki długi okres czasu wynikał z tego, iż stopiona i rozżarzona przez termit stal utrzymywała swoją temperaturę. Poniższe zdjęcia z miejsca tragedii podtrzymują tezę, iż to termit spowodował zawalenie się wieżowców.

113

Fot. 3 : Użycie termitu przyczyniło się to zniszczenia kolumn budynku, zdjęcie obrazuje użycie materiałów wybuchowych

vzvvv

Fot. 4: Kolejne zdjęcie z miejsca zbrodni, widzimy jak eksplozje materiałów wybuchowych przyczyniły się do zniszczenia budynków

Thermite material

Fot. 5: (Mikrofotografia czerwono-szarych cząstek z badanych próbek 1-4 pyłu WTC, odpowiednio obrazy (a)-(d). Obraz mniejszy, wstawiony na fotografii d), pokazuje krawędź na której widoczna jest szara warstwa. Czerwono-szare cząstki przytwierdzone są do aluminiowego piedestału za pomocą taśmy z przewodzącego węgla w celu umożliwienia obserwacji pod mikroskopem elektronowym (SEM). - See more at: http://www.bibula.com/?p=17015#sthash.sx8T9DqN.dpuf )

Red Gray Layers

Fot. 6: (Większe powiększenie obrazu BSE jednego z cząstek na poprzednim obrazie. Warstwa czerwona, widoczna jako ciemniejsza, położona jest na dolnej szarej warstwie. - See more at: http://www.bibula.com/?p=17015#sthash.sx8T9DqN.dpuf )
NASA pięć dni po wybuchach przeprowadziła oględziny gruzowisk. Jej eksperci stworzyli tzw. Mapę termiczną. Mark Loizeaux był prezesem jednej z firm (Controlled Demolition) odpowiedzialnych za usuwanie gruzów z miejsca zbrodni[7]. Jego opinia potwierdza relacje świadków, iż budynek został „zaminowany”. Stwierdził on jednoznacznie, że w wieżowcu, a dokładniej u jego podstaw nie było żadnych pożarów. Fakt ten świadczy o użyciu materiałów wybuchowych. Stalowe belki zostały pocięte przez termit na kawałki, ładunki wybuchowe które zostały umieszczone w piwnicach według relacji świadków były najmocniejsze. Dosłownie tuż przez zawaleniem się betonu, zauważono, że z wież wydobywał się biały dym – nie ma wątpliwości, iż był to właśnie efekt zastosowania materiałów wybuchowych i cięcia stali.

therm3

Fot. 7: Dowód na użycie termitu, kurz i widoczny biały dym tlenku aluminium

therm4

Fot. 8:  Na fotografii widzimy czystą biel oraz brak oznak palenia paliwa silnika odrzutowego. Ten biały kurz pojawia się od wschodniej ściany wieży, z poziomu i strony zajętej przez pracownię komputerową.

Profesor Steven Jones, doktor fizyki, potwierdza tezę , iż 11 września budynek został „wysadzony” na skutek bomb, a nie uderzeń samolotów. Zwrócił on uwagę na stopiony metal, baseny płynnej stali znajdujące się pod wieżam, co świadczyłoby o reakcji termitu, czego efektem jest stopione żelazo. Wszystko to pasuje do tej „śmiertelnej układanki”, czego efektem była śmierć niewinnych cywili. Steven Jones nie ma wątpliwości, że był to spisek wewnętrzny i że wykonawców zbrodni należy szukać wśród osób mających dostęp do budynków[8].

Musieli zginąć

Rudolph Guliani, amerykański polityk, był burmistrzem Nowego Jorku w latach 1994 – 2001. Jego działanie związane z WTC, które zostanie opisane w dalszej części tekstu, możemy uznać za działanie celowe, mające na celu zatarcie śladów zbrodni. To wręcz niebywałe i nieracjonalne, że osoba sprawująca tak wysoką funkcję i mająca tak ogromne możliwości ustalenia tego, co wydarzyło się naprawdę, działała najbardziej na szkodę śledztwa związanego z wydarzeniami 11 września. Dwa tygodnie po zamachach WTC Giuliani zabronił fotografowania ruin! Decyzję tę uzasadnił, iż WTC jest miejscem…przestępstwa. W dalszej kolejności nakazał szybko wywieźć ruiny – co zatem kierowało tym człowiekiem? Powyższe zdjęcia ukazują, iż w gruzach WTC znaleziono duże ilości stopionej stali oraz betonu a także, ścięte kolumny. Gdyby nie zakaz fotografowania, naukowcy mogliby określić, co dokładnie wydarzyło się 11 września. Dzięki decyzji Gulianiego, zatuszowano (po części) najważniejsze dowody.

giuliani

Fot. 9: Burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani (po lewej), tuszujący w późniejszym okresie ślady zbrodni, tutaj na zdjęciu z pracownikiem służb odnawiającym WTC

W kwestii wydarzeń z 11 września bardzo ważne są zeznania Darii Coard, strażniczki WTC, która w wywiadzie dla czasopisma Newsday przytoczyła chyba najistotniejszy fakt, potwierdzający tezę, iż w najbardziej pancernych wieżowcach na kuli ziemskiej podłożono bomby. Otóż przed 11 września przez 2 tygodnie specjalny oddział prowadził tam „prace”, nie wiadomo do końca z jakich powodów i w jakim celu. W dniach 8-9 września w wieży numer 2 nie było prądu – kilka dni przed „zamachami” wyłączono monitoring oraz działanie elektrycznych zamków. W maju 2001 roku przeprowadzono remont wind, które przylegały do rdzenia, dlatego umieszczono ładunki wybuchowe bez podejrzeń pracowników WTC.
Co działo się zatem w dalszej kolejności, kiedy budynek został wysadzany w powietrze a zdezorientowani ludzie ginęli uwięzieni w swoich biurach? Napisanie tej części tekstu było dla mnie najtrudniejsze. W kwietniu 2002 roku wywieziono 185 tysięcy gruzu, a był to najbardziej istotny dowód, iż WTC było zaplanowaną zbrodnią. Gruzy WTC na skutek szybkiej decyzji Gulianiego zostały przewiezione do państw arabskich! (Indie, Chiny). Najważniejsze dowody wywożono na ciężarówkach – w ten sposób tuszowano ślady zbrodni. Mimo tak ogromnego wysiłku wszystkich służb nie wszystkim udało się zamknąć usta. Cofamy się zatem ponownie do 102 najstraszniejszych minut w dziejach Ameryki. Lot 11 uderza w Wieże północną, po czym ewakuowani zostają pracownicy z budynków WTC6 i WTC7. W momencie ewakuacji ludzi z tych budynków, ludziom z wieży północnej i południowej zabroniono opuszczać biura – kazano im zostać w budynkach! Dochodzimy w tym punkcie do relacji najważniejszego świadka tych wydarzeń – Dana Bauchmana. To co opisuje ocalały pracownik WTC mrozi krew w żyłach. Bauchman pamięta doskonale zachowania i działanie urzędników administracyjnych, którzy odradzali(!) i zabraniali(!) opuszczać wieżowiec 100 osobom uwięzionym na 75 piętrze. Bauchman oczywiście nie posłuchał ich i dzięki temu przeżył – udało mu się uciec z miejsca zbrodni. W wieży południowej poprzez system nagłaśniający, sugerowano pracownikom, że są bezpieczni i mogą wracać do pracy(!). Pracownikom WTC 1 i WTC 2 w wieżach, w które uderzyły samoloty kazano zostać na swoich miejscach. To był celowy mord, tych ludzi zwyczajnie zabito, po to, aby liczba ofiar wywoła zamierzony szok. Oni musieli zginąć w trakcie wysadzania budynków[9].
Wydawałoby się, że to po tym co napisałem, nie mogło się wydarzyć  w tej sprawie nic straszniejszego. Ale to dopiero początek góry lodowej: cofamy się w czasie do dwóch bardzo istotnych dla WTC lat, 1971 i 1993. W 1971 roku wieże WTC (pierwsze 64 piętra) zostały pokryte azbestem – miało to pomóc w trakcie wybuchu pożaru. Osoby pracujące przy przygotowywaniu i budowaniu zabezpieczeń uznały, że wystarczą 4 godziny, aby za pomocą helikopterów ewakuować ludzi z dachów wież. Z kolei w 1993 roku dokonano w WTC zamachu bombowego – 28 osób ewakuowano wtedy z dachu Wieży Północnej.
Co stało się zatem 11 września? Wszystkie drzwi na dachach wież zostały skrupulatnie „zaplombowane” tak, że nikt i nic nie miało fizycznego prawa przedostać się na dach wieżowca. W wieży północnej, powyżej 91 piętra znajdowało się około 1350 osób – nikt  nie przeżył, a przecież można ich było uratować. Na dachu nie wylądowały żadne śmigłowce, nie przygotowywano operacji ewakuacyjnej uwięzionych w wieżowcu ludzi – droga ucieczki została celowo zablokowana tak, aby pozbawić wszystkich życia. Obserwując działania służb, można stwierdzić, iż w sposób „perfekcyjny” pozbyto się świadków tego tragicznego wydarzenia. W momencie, kiedy Wieża Północna ulegała zniszczeniu, powinno się ewakuować stamtąd strażaków. Doszło tam do niebywałego incydentu – strażakom zablokowano radia, uniemożliwiając w ten sposób ich ewakuacje i zostawiając ich na pewną śmierć. Pozbyto się zatem niewygodnych świadków – 121 uwięzionych pracowników służb ratowniczych zostało skazanych na śmierć – tak właśnie wyglądało ludobójstwo WTC.

Fot. 9 : Uwięzieni w budynkach pracownicy WTC nie mieli możliwości ucieczki, dlatego "ratowali się" skacząc z okien na pewną śmierć.

Coraz więcej pytań

11 Września w Nowym Jorku zostaje zamordowanych 2752 ludzi – nawet po śmierci bezczeszczono ofiary, odmawiając większości z nich pochówku. Wszystkie dowody, znajdujące się w miejscu zbrodni wywieziono tak szybko, że na wysypisku Fresh Kills znaleziono 1148 zwłok! Co jest jeszcze bardziej bulwersujące w tej sytuacji to to, że 1148 zwłok nie zostało w ogóle zidentyfikowanych. Na skutek detonacji materiałów wybuchowych zmasakrowano Bogu ducha winnych ludzi – po czym próbowano zataić tak ohydną zbrodnię ( śmiało można użyć tu porównania do zbrodni katyńskiej). 11 września Ameryka została zdradzona, milionom ludzi na całym świecie zrobiono pranie mózgu, jakoby WTC było tylko i wyłącznie „przypadkiem terrorystycznym”. Może i było, ale nie przez pilotów – zamachowców. Jedną z informacji zostawiłem na „deser”. Word Trade Center dokładnie miesiąc przed zamachem zostało wydzierżawione Larry’emu Silversteinovi – pisze Wojciech Mann. Był on osobą odpowiedzialną za wszystko, czyli również za utrzymanie budynku oraz jego ochronę. Silverstein od razu rozpoczął redukcję etatów i zwalnianie pracowników – odeszli niemalże wszyscy, którzy dotychczas pracowali. Silverstein wydzierżawił wieże, a po zamachu zażądał dwa razy więcej niż wynosiła polisa ubezpieczeniowi (około 7 miliardów!). To wszystko składa się na elementy zbrodniczej układanki, w której to co najbardziej istotne, zostało w tym tekście ujawnione.
Nie ma wątpliwości, że sprawa WTC nie została jednak do końca wyjaśniona. Opierając się na relacji świadków tego tragicznego wydarzenia oraz analizy badaczy zajmujących się tą sprawą, możemy sami wyrobić sobie opinię. Zgromadzone dotąd materiały potwierdzają tezę, że budynki WTC zostały wysadzone w powietrze na skutek umieszczonych tam bomb. Relacje osób, którym udało się uciec z miejsca tragedii, oględziny miejsca i badania naukowców powielają tę tezę – WTC było zaplanowaną zbrodnią. Determinacja w dochodzeniu do prawdy z 11 września doprowadziła opinię publiczną do „osłupienia” i przyczyniła się do stopniowego ujawniania nieznanych dotąd faktów. Kurtyna kłamstwa krok po kroku odsłania nieznane dotąd fakty, jednak droga do ujawnienia całej prawdy jest jeszcze daleka. Analizując opinie badaczy  "tajemnicy WTC" warto przytoczyć również fragment wypowiedzi jednego z amerykańskich naukowców(dotyczy ona wspomnianego przeze mnie w tekście termitu),, Dr Nielsa Harriat. badającego wydarzenia z 11 września:
„We wszystkich próbkach pyłu powstałego podczas destrukcji Światowego Centum Handlu [WTC], jakie badaliśmy, stwierdziliśmy wyróżniające się czerwono-szare cząstki. Cząstki te wykazują znaczne podobieństwo we wszystkich czterech próbkach. Jedna próbka została pobrana przez mieszkańca Manhattanu w około dziesięć minut po upadku drugiej wieży WTC, dwie z nich dnia następnego, a czwarta około tygodnia później. Właściwości tych cząstek były analizowane za pomocą mikroskopii optycznej, mikroskopii metodą skaningu elektronowego (SEM), spektroskopii rozpraszania energii promieniowania X (XEDS), oraz kalorymetrii opartej na metodzie skaningu różnicowego (DSC). Czerwony materiał zawiera głównie ziarna tlenku żelaza o wielkości ok. 100 nm, podczas gdy płytkopodobne struktury zawierają aluminium. Oddzielenie składników przy pomocy ketonu metylowo-etylowego wykazało obecność elementarnego aluminium. Tlenek żelaza i aluminium są w czerwonym materiale ściśle ze sobą zmieszane. Podczas zapłonu w aparacie DSC cząstki te wykazywały dużą, lecz wąską egzotermię, występującą przy temperaturze 430 stopni Celsjusza, znacznie poniżej temperatury zapłonu termitu konwencjonalnego. W resztkach powstałych w wyniku zapłonu owych szczególnych czerwonych cząstek często obserwuje się liczne kuliste cząstki, bogate w żelazo. Stwierdzono, że czerwona warstwa owych cząstek jest to wysokoenergetyczny materiał termitow”[10] .

Już wkrótce może wybuchnąć „nowa bomba” w kwestii World Trade Center. Lider republikanów, kandydat na prezydenta USA, Donald Trump zapowiedział, że jeśli wygra wybory ujawni nieznane dotąd światowej opinii fakty dotyczące wydarzeń z 11 września.  „Zaatakowaliśmy Irak ale oni nie zniszczyli World Trade Center" – powiedział  w trakcie kampanii w Bluffton[11]. Możemy być więc świadkami przełomu w najbardziej po Smoleńsku tajemnicy XXI wieku – odkrycie nieznanych dotąd faktów przyczyni się do wznowienia śledztwa na temat wydarzeń z 11 września 2001 roku i napisze historię świata na nowo.

[1] Mann W. „Minuta po północy. Ludobójstwo World Trade Center”, s.2
[2] Dwyer J., „ 102 minuty walki o życie w wieżach World Trade Center”., Wydawnictwo Albatros, s. 34
[3] Dwyer J., s. 37
[4] Dwyer J., s. 37
[5] Dwyer J., s. 228
[6] Dwyer J., s. 37
[7] http://www1.ae911truth.org/news-section/41-articles/867-how-it-was-done-911-and-the-science-of-building-demolition.html
[8] Mann W., s. 18
[9] Mann W., s. 37
[10] http://www.przyszloscwprzeszlosci.pl/teraniejszo/76-ciekawostki/1188-yellowstone-niepokojca-seria-trzsie

[11]  http://www.fronda.pl/a/trump-obiecuje-wyborcom-jesli-wygram-wybory-poznacie-prawde-o-tym-kto-tak-naprawde-zniszczyl-world-trade-centre,66485.html 

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1521
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1024
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 954
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 893
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 796
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 676
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1020
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 718
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 478
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 733
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska