Login lub e-mail Hasło   

NIESAMOWITE! By przeżyć wystarczyła jej Eucharystia i łyżeczka wody.

NIESAMOWITE! By przeżyć wystarczyła jej Eucharystia i łyżeczka wody. Charyzmat czy anoreksja? Teresa Neuman Fragment książki pt. "12 tajemnic chrześcijaństwa, k...
Wyświetlenia: 524 Zamieszczono 21/04/2016

NIESAMOWITE! By przeżyć wystarczyła jej Eucharystia i łyżeczka wody. Charyzmat czy anoreksja?

 
 
NIESAMOWITE! By przeżyć wystarczyła jej Eucharystia i łyżeczka wody. Charyzmat czy anoreksja?
Teresa Neuman

Fragment książki pt. "12 tajemnic chrześcijaństwa, które rzuciły wyzwanie nauce".

Wobec przypadku Teresy Neumann medycyna okazała się bezsilna. Ta niezwykła kobieta przez wiele lat spożywała jedynie Eucharystię, zwilżając język łyżeczką wody. Czy to możliwe? Co o takich przypadkach mówi nauka?

Inedia polega na całkowitej, stałej lub czasowej, rezygnacji z pożywienia i napojów. To zjawisko wyjątkowe, ale rzeczywiste, którego nie należy mylić z postem praktykowanym przez chrześcijan w czasie Wielkiego Postu ani z muzułmańskim ramadanem.

To wyrzeczenie pojawiało się od początków chrześcijaństwa, jednak ze względu na braki i nieścisłości w źródłach średniowiecznych z okresu od III do IX wieku mamy prawo tego typu przypadki dość rzadko brać za naukowo uzasadnione.

Przypadek Teresy Neumann

Czy to możliwe, aby Teresa Neumann (1898–1962) przez trzydzieści pięć lat niczego nie jadła ani nie piła? Owszem, jakkolwiek może się to wydawać nieprawdopodobne, Teresa Neumann przez trzy i pół dekady nie przyjmowała żadnych pokarmów ani napojów. Mamy tu do czynienia właśnie z inedią całkowitą potwierdzoną ścisłymi badaniami naukowymi, którym pacjentka dobrowolnie się poddała.

Urodzona w Konnersreuth w Niemczech Teresa Neumann była bawarską katoliczką, z pochodzenia wieśniaczką. W wieku dwudziestu lat na skutek pogarszającego się stanu zdrowia dotknął ją paraliż. W tamtym czasie miały miejsce jej pierwsze doświadczenia mistyczne.

Teresa była najstarszą córką z jedenaściorga rodzeństwa, pobożną, ale bez predyspozycji do cudowności. U Neumannów dominował chłopski zdrowy rozsądek. Teresa uczęszczała do szkoły podstawowej, a później pomagała w pracach domowych.

 10 marca 1918 roku pośpieszyła z pomocą sąsiadom, których stodoła stanęła w płomieniach. Teresa spadła wtedy z drabiny. Lekarz stwierdził poważne lumbago, zwichnięcie drugiego i trzeciego kręgu lędźwiowe-go oraz ucisk na splot nerwów rdzeniowych. Kobieta była sparaliżowana.

Do 1919 roku pięciokrotnie się przewróciła. Dwa z tych upadków spowodowały urazy czaszki. Teresa została unieruchomiona w swoim pokoju. W następnych miesiącach jej stan uległ pogorszeniu – pojawiły się: głuchota, utrata wzroku, mutyzm, spazmy i konwulsje, głębokie odleżyny, ropne zapalenie ucha środkowego itd.

<<< OTO 12 TAJEMNIC CHRZEŚCIJAŃSTWA KTÓRE RZUCIŁY NA WYZWANIE WSPÓŁCZESNEJ NAUCE!!! >>>

Od kwietnia do czerwca 1918 roku Teresa przebywała w szpitalu na obserwacji oraz była poddawana badaniom. Sama podjęła decyzję o skróceniu czasu hospitalizacji, ponieważ wówczas odczuwała jeszcze apetyt, a tamtejszy lekarz, doktor Goebel, poddawał ją diecie „nie do zniesienia, pomimo licznych dodatkowych posiłków przynoszonych jej potajemnie przez siostry i przyjaciół”1.

 

Na łożu boleści Teresa doznawała ekstazy i rozmaitych wizji… W każdy piątek i podczas świąt liturgicznych na jej rękach, stopach i czole pojawiały się stygmaty. Mówiła nieznanymi sobie językami, na przykład aramejskim, którego poziom doktor Franz Xaver Wutz, profesor uniwersytetu w Eichstätt, oceniał jako znakomity.

W 1918 roku Teresa dowiedziała się, że pewien niemiecki seminarzysta ma zamiar zrezygnować z po-wołania, ponieważ cierpi na poważny obrzęk gardła. Modliła się za tego mężczyznę. Objawy choroby u przyszłego duchownego zniknęły, a następnie w tajemniczy sposób wystąpiły u Teresy. Nikt nie potrafił tego wytłumaczyć. Pacjentka nie była w stanie niczego przełknąć. Kiedy przyjmowała komunię świętą, opłatek zwilżano wodą.

Teresa wyzdrowiała nagle 29 kwietnia 1923 roku, w dniu beatyfikacji Teresy z Lisieux, którą otaczała szczególną czcią. Od Bożego Narodzenia 1922 roku do 1926 roku jej inedia nie była pełna; Teresa spożywała filiżankę płynu tygodniowo (sok owocowy, kawę, buliony itp.). Stopniowo ograniczała tę ilość, a począwszy od 1927 roku całkowicie zaprzestała jedzenia i picia. Od 1926 roku do września 1927 roku przyjmowała tylko wodę w ilości łyżeczki do kawy, aby zwilżyć hostię. Od września 1927 roku (kilka miesięcy po wizji Chrystusa przemienionego) do 1962 roku jej inedia stała się całkowita; przez trzydzieści lat żaden lekarz, naukowiec, przyjaciel, duchowny ani inna osoba przychodząca do wezgłowia Teresy nie ujawniła niczego wątpliwego ani podejrzanego.

Z przypadkiem Teresy zapoznały się władze nazistowskie. Hitler miał podobno życzyć sobie jej śmierci, był jednak przesądny, więc zobowiązał Gauleitera Holtzeschubera, aby ją chronił. Ponieważ Teresa nic nie jadła ani nie piła, a przede wszystkim dlatego, że okazywała wrogość wobec reżimu, naziści odebrali jej karty zaopatrzeniowe. Teresa zgadzała się na liczne drakońskie kontrole, które jej narzucano. Wszystkie wykazały brak jakiegokolwiek oszustwa.

Procedura naukowa zastosowana w 1927 roku jest niepodważalna: przez czternaście dni i czternaście nocy przebywająca pod stałym nadzorem Teresa nie spożyła niczego. Pierwsze „badanie kliniczne” przeprowadził w Konnersreuth na prośbę papieża Piusa XI w pierwszych dniach 1927 roku włoski franciszkanin Agostino Gemelli (1878–1959), kapłan i lekarz, członek Papieskiej Akademii Nauk. Stwierdził on całkowitą abstynencję, poza kilkoma kroplami wody umożliwiającymi codzienne przyjmowanie hostii.

 – Z czego pani żyje? – rzucił do Teresy.  – Ze Zbawiciela! – odpowiedziała.

W maju 1927 roku wielebny Anton von Henle, biskup Regensburga, powołał trzyosobową komisję, której przewodniczył wikariusz generalny Scheglmann. Wyznaczono jej trzy zadania: przekonanie ojca Teresy, aby wyraził zgodę na hospitalizację córki, przesłuchanie ojca Nabera, proboszcza w Konnersreuth, i przeprowadzenie ścisłej obserwacji.

2 i 3 czerwca 1927 roku członkowie komisji przybyli do Konnersreuth. Wobec sprzeciwu rodziców Teresy odnośnie do hospitalizacji w obecności osób przybyłych do pokoju stygmatyczki wikariusz von Henle nakazał, aby obserwacje medyczne przeprowadzano w domu rodzinnym pacjentki. Prałat powołał do tego doktora Ottona Seidla, głównego chirurga szpitala w Waldsassen, do którego 28 lipca dołączył doktor Gottfried Ewald, psychiatra i profesor uniwersytetu w Erlangen, luteranin. Obaj byli nastawieni sceptycznie wobec sprawy.

Lekarzom przydzielono do pomocy cztery pielęgniarki franciszkańskie z Mallersdorf, którym kazano złożyć przysięgę. Nie spuszczały Teresy z oczu przez czternaście dni i czternaście nocy.

Zalecenia doktora Seidla były bardzo surowe: Zakonnice podzielą się na dwie grupy sprawujące nadzór […]. Każda grupa otrzyma zeszyt, w którym będą zapisywały poczynione obserwacje. Teresa Neumann nigdy ani na chwilę nie będzie pozostawiona sama, czy to w dzień, czy w nocy, u siebie, w kościele ani w drodze. Przez cały czas obserwacji nie będzie korzystała z toalety, a w razie konieczności użyje wiadra toaletowego.

Nie zaniedbano żadnego szczegółu:

Zakonnicom przypadnie obowiązek mycia Teresy Neumann. Do tego celu nie będą używały gąbki, ale kawałka materiału, zmoczonego, a następnie wykręconego tak, aby nie był wilgotny. Ilość wody do płukania jamy ustnej będzie zmierzona przed użyciem i ponownie po wypluciu do kieliszka. Podobnie odmierzana będzie ilość wody konieczna do połknięcia hostii. Wszystkie wydzieliny: mocz, wymiociny, kał będą zbierane, a następnie ważone, mierzone i dostarczane mi do zbadania. Stale będą przeprowadzane następujące kontrole: ważenie, mierzenie temperatury i pulsu. Na idealnie czyste płytki zbierzemy kilka kropli krwi wydzielanej w piątek [dzień męki Pańskiej]. Ponadto w innym dniu tygodnia będziemy pobierać krew przez nakłucie płatka ucha, aby określić poziom hemoglobiny. […] Zakonnice rozciągną swoje obserwacje na życie religijne Teresy Neumann, jej relacje z bliskimi i osobami z jej otoczenia, a także z odwiedzającymi.

Wymagano nieustannej ostrożności i obiektywności: „Jeśli pojawi się najmniejsza wątpliwość albo najmniejsza trudność z powodu jakiegokolwiek sprzeciwu lub oporu, zostanę o tym natychmiast powiadomiony na piśmie, słownie lub telefonicznie”.

Wyniki badań okazały się wyzwaniem dla rozumu; mimo braku stałego i płynnego pożywienia poza niewielkim kawałkiem hostii przez prawie trzydzieści sześć lat stan zdrowia Teresy nie pogorszył się, nie doszło też do zmian metabolicznych.

 

Doktor Otto Seidl, „typ naukowca, dla którego liczył się obiektywizm”, co już wcześniej znalazło wyraz w jego intelektualnej spójności, ogłosił streszczenie wyników badań w postaci trzydziestu pięciu stron maszynopisu. Dokument upubliczniono i wydano w 1927 roku5.

Od godziny 12.30 13 lipca do godziny 13.00 28 lipca 1927 roku Teresa przyjęła tylko trzy kawałki hostii, czyli w sumie 0,39 grama, lekko zwilżone wodą (około 45 mililitrów wody, czyli trzy łyżki w ciągu dwóch tygodni).

Jej waga (na początku eksperymentu wynosiła 55 kilogramów) utrzymała się przez cały ten okres, a wyniki badań krwi pozostały w normie. Żadne nie wykazały najmniejszych odchyleń w liczbie białych i czerwonych krwinek. Brak pożywienia nie miał żadnego wpływu na stan zdrowia pacjentki.

Mamy zatem do czynienia ze zjawiskiem, które zbija z tropu: Teresa traciła 4 kilogramy w każdy piątek, kiedy uczestniczyła wewnętrznie w męce Chrystusa. W następnych dniach wracała jednak do poprzedniej wagi, nie jedząc nic! W środę odzyskiwała wagę początkową (w czwartek 28 lipca ważyła na przykład 55 kilogramów): „Wyniki pomiarów były zaskakujące: ujawniły wahania wagi, która co tydzień obniżała się, a następnie wzrastała i była dokładnie taka sama na początku i na końcu doświadczenia”.

Co jeszcze bardziej zaskakujące, całkowicie zaniknęły funkcje trawienne i wydalania! Próby dożywiania za pomocą sondy gastrycznej nie powiodły się – powodowały wymioty i inne dolegliwości.

30 lipca 1927 roku doktor Seidl przesłał swoje wnioski biskupowi Regensburga: „Na podstawie obserwacji zakonnice i ja sam zyskaliśmy pewne przekonanie o tym, że nie jest możliwe, aby w czasie dochodzenia Teresa Neumann połknęła cokolwiek innego niż świętą hostię, kilka kropel wody, które umożliwiały jej przyjęcie, i w czasie zabiegów higienicznych jamy ustnej niewielką ilość wody, nieprzekraczającą w sumie nawet 10 mililitrów”.

 „To osobliwe. Jedni mówią o naciąganiu, inni o urojeniach. Nic z tego nie jest prawdą. Jakiekolwiek oszustwo zostało wykluczone” – podsumowywał lekarz7. Doktor Seidl nie zlekceważył żadnego szczegółu: „Ba-danie moczu oddanego w czasie dochodzenia wykazało, że mamy do czynienia z osobą, która nie je; analiza próbek krwi zbieranych w każdy piątek pozwoliła stwierdzić, że materiał ten nie różni się w niczym od krwi pobieranej w normalnym stanie; badanie wymiocin wykluczyło obecność w nich jakichkolwiek substancji odżywczych”.

Dodatkowo lekarz wspominał: „Aby uniknąć jakiegokolwiek możliwego błędu, Teresę ważono codziennie w tym samym ubraniu, ale bez butów”.

Wreszcie za sprawą doktora Ewalda doceniono tak-że osobowość badanej kobiety:

Obserwacja Teresy Neumann potwierdziła tylko powszechnie panującą opinię o jej nieskazitelności, można było jednak zauważyć w niej ludzką niedoskonałość. Nie stwierdzono, aby Teresa Neumann albo jej rodzice czerpali jakiekolwiek korzyści finansowe z wydarzeń w Konnersreuth.

Inedia Teresy utrzymywała się aż do 1962 roku. Niektórzy próbowali wyjaśnić to zjawisko, twierdząc, że osoba nieaktywna, o ile nie obłożnie chora, potrzebuje do życia znikomej liczby kalorii dziennie! Takie tłumaczenie jest nieadekwatne, ponieważ Teresa nie przyswajała właściwie żadnych kalorii! Przede wszystkim jednak pozostawała aktywna i świadoma, na co wskazuje naoczny świadek Helmut Fahsel: „Nie widać po niej żadnego śladu zmęczenia, nie jest ono większe aniżeli to doznawane na skutek ascetycznych postów. Jej aktywność fizyczna i mentalna są zaskakujące…”.

Doktor Richard Diener, opiekujący się Teresą chirurg dentysta, podkreślał zdumiewający fakt:

Zęby wcześniej zniszczone, o rozmaitych kształtach, teraz błyszczały, były gładkie i bez uszczerbków. Jednorodny wygląd wszystkich pozostałości uzębienia był jedyny w swoim rodzaju. Myślałem, że oglądam kamienie pod wodospadem. Według moich przemyśleń w jej jamie ustnej musiało od kilku lat – można tu mieć na myśli czas od 1926 roku, od którego zaprzestała przyjmowania posiłków – nastąpić zatrzymanie wcześniej mocno po-suniętego procesu rozkładu […]. Nie mogłoby do tego dojść, gdyby w ustach pacjentki była obecna normalna flora bakteryjna wywołująca rozkład i gnicie. W jamie ustnej Teresy nie występowały już czynniki wywołujące próchnicę, ponieważ nośnikiem niszczących zęby mikroorganizmów jest pokarm spożywany przez człowieka. W tym wypadku mamy do czynienia z brakiem odżywiania.

Najważniejsze zarzuty

Nie istnieje żadne naturalne wytłumaczenie przedstawionego zjawiska: z naukowego punktu widzenia nie jest możliwe powstrzymywanie się od przyjmowania jakichkolwiek pokarmów i napojów przez trzydzieści pięć lat. Po dwunastu dniach bez odżywiania organizm zaczyna się wyniszczać. Pojawiają się nie-odwracalne następstwa: awitaminoza, schorzenia kości i mięśni, dysfunkcje układu oddechowego i ser-ca, wątroby i nerek itd. W najcięższych przypadkach dochodzi do śmierci.

Niektórzy wciąż utrzymują, że opisane zjawisko jest niemożliwe. W XIX wieku Pierre Janet wspominał o „histerycznej anoreksji”. Współcześnie Jacques Maître mówi o „micie inedii”.

W takim ujęciu inedia byłaby formą autosugestii. Są to hipotezy interesujące, a jednocześnie ujawniające nieznajomość faktów. Fakt bowiem istnieje dziś – namacalny, konkretny, chociaż rzadki – i istniał w przeszłości. Przykład Teresy Neumann jest przekonujący, gdyż możliwy do zweryfikowania.

Oczywiście należy odróżnić inedię od anoreksji będącej zachwianiem równowagi umysłowej, pociągającym za sobą często długotrwałą utratę apetytu oraz różne problemy behawioralne. Z kolei post oparty na abstynencji ma charakter czasowy. W kronikach mistyków pojawia się od V wieku. Praktykowali go asceci (między innymi mnisi), naśladując Jezusa poszczącego na pustyni (Mt 4, 1–11). Uważa się, że post jest związany z wyrzeczeniem się nadmiaru dóbr materialnych i sprzyja wzrostowi duchowemu.

W odróżnieniu od osób doświadczających inedii asceci nigdy nie pozostawali przez lata bez jedzenia i picia. Anorektycy natomiast cierpią na zaburzenia psychopatologiczne, czego nie można stwierdzić w przypadku Teresy Neumann. Jej inedia pozostawała pod kontrolą badaczy. Nikt nigdy nie wykrył u tej kobiety najmniejszego elementu oszustwa ani symulacji.

Możemy jednak zadać pytanie: jaką funkcję miałoby pełnić owo zjawisko? Według katolików inedia nie jest fizycznym wyczynem, lecz nieznanym nauce znakiem tego, co nadnaturalne – zapowiedzią przyszłej transfiguracji istoty ludzkiej.

Inaczej mówiąc, inedia Teresy to nie efekt jej osobistego wysiłku, ale charyzmat. Wedle tradycji judeochrześcijańskiej Chrystus spędził czterdzieści dni na pustyni kuszony przez diabła, nie pijąc nic ani nie jedząc na znak tego, że „nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”11 (Mt 4, 4).

Z perspektywy religijnej inedia jest rodzajem wypełnienia słów Chrystusa: „Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć” (Ap 7, 16). To antycypacja nie-znanego stanu pod „nowym niebem” i na „nowej ziemi” (por. 2 P 3, 13). Spożywanie jedynie kawałka hostii tym mocniej to podkreśla: gdy Kościół sprawuje Eucharystię, łamany jest „jeden chleb, który jest lekarstwem na nieśmiertelność”12.

O ile jednak Kościół zaleca post wedle stanu i zdrowia każdej osoby, o tyle nie wymaga całkowitego powstrzymywania się od spożywania pokarmów i napojów! Taka próba z góry byłaby skazana na niepowodzenie.

Tekst pochodzi z książki Patricka Sbalchiero „12 tajemnic chrześcijaństwa, które rzuciły wyzwanie nauce”. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

Podobne artykuły


16
komentarze: 110 | wyświetlenia: 651
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 956
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 380
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 897
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 961
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 509
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1649
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 732
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 498
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 430
11
komentarze: 24 | wyświetlenia: 455
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 446
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 990
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 919
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 780
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł

Powiązane tematy





moze byla tak gruba ze do konca zycia spalala sam tluszcz

Lipski napisz do ojca Rydzyka i episkopatu jak niewiele trzeba by głosić dobrą nowinę.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska