Login lub e-mail Hasło   

Nadzieja zawsze umiera ostatnia

W niniejszym artykule przedstawię tylko z pozoru podobne przypadki. Po ich głębszej analizie są skrajnierożne i przynoszą inne rozstrzygnięcia.
Wyświetlenia: 293 Zamieszczono 10/05/2016

Bez nóg, bez rąk, bez ograniczeń
Poznań, a dokładnie INEA Stadion, gościł niezwykłego człowieka. To jeden z najbardziej znanych na
świecie mistrzów sztuki motywacji - Nick Vujicic. Ludzie zachłysnęli się jego hartem ducha i życiodajną
energią, którą rozsiewa wokół siebie. Patrząc na jego życie i stan fizyczny nasuwa się jedna trafna
konkluzja. Każda inna sytuacja, nawet ta najbardziej trudna, okazuje się błaha i prosta do przejścia.
Nawet, gdy pierwotnie wydawała się być bez wyjścia.


32 letni Nick Vujicic innego życia niż to swoje po prostu nie zna. Urodził się bez obu rąk i nóg, jedynie z
jedną zdeformowaną stopą. Mężczyzna pomimo braku rąk i nóg jest samodzielny. Przy pomocy
zdeformowanej stopy potrafi pić ze szklanki, czesać się, golić, myć zęby, pisać, posługiwać się
komputerem i telefonem, a nawet grać w golfa, surfować czy grać na perkusji.


Na zewnątrz widzimy bardzo okaleczonego fizycznie człowieka, który jak sam mówi docenił to,co ma. On,
jak ten nieliczny, znajduje się na wysokim szczycie ludzi sukcesu, mimo swoich znaczących ograniczeń i
ułomności. Polska w porównaniu z innych krajów równocześnie na tle innych nacji jest tak zaściankowym
państwem, że musi najbardziej czerpać z zachodu. Vujicic przyjechał do Polski, by skutecznie
motywować, a robi to ten, który sam lekko nie ma. Napędza ludzi do efektywnego działania, niezależnie od
stanu faktycznego osoby z różnoraką niepełnosprawnością.


W wieku 10 lat przeżywał ciężkie chwile, zmagał się z depresją wynikającą z bolesnego szkalowania ze
strony otoczenia. Myślał o samobójstwie poprzez utopienie. Ale nie chciał przysporzyć jeszcze większego
bólu swoim rodzicom. Postanowił zawalczyć o siebie w wyjątkowy sposób, mianowicie poprzez siłę,
inspirację czy radość. Nie trzeba być doskonałym, żeby spotkać doskonałą miłość.

Za biedny by żyć, za bogaty by umrzeć

Na gdańskiej Zaspie mieszka 39 letni Jan Robert, cierpiący na porażenie mózgowe. Jest osobą dorosłą,
ale nie mówi, nie siedzi, sam się nie przewróci na bok. Choć jest niepełnosprawny, nie może odebrać karty
parkingowej, do której oczywiście jest uprawniony, bo musi zrobić to osobiście. Czy to kpina? A może
absurd? Urzędnicza bezduszność wola o pomstę do nieba. Ciężko chory człowiek jak zwykle musi
udowadniać wszystkim, jak bardzo jest niepełnosprawny.


Od pewnego już czasu nic dobrego w środowisku osób z niepełnosprawnością się nie dzieje, a ten stan
jeszcze długo na lepsze się nie zmieni.Niezależnie od sytuacji, wszystko jest wynikiem ludzkich zdarzeń i
czynów. Nie było by tak źle, gdyby nie ludzie i ich złośliwości wobec innych. Gdyby był uśmiech, empatia,
było by dużo lżej na umęczonej duszy nie jednego człowieka.


Wielokrotnie podkreślam to w swoich artykułach, że niepełnosprawność to nie jest wada osoby ją
dotkniętą, nie można przez to się ograniczać w kontakcie ze światem. Nie zaprzeczam, ten świat nie
należy do tych idealnych, tym bardziej trzeba umieć stawiać mu czoła.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2015
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1760
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1166
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1081
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1017
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 998
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 325
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 930
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 739
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1070
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 598
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 918
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska