Login lub e-mail Hasło   

Nie wybieRak

Ponoć organizm ludzki jest zaprogramowany na 120 lat, a to jak długo „pożyjemy”, zależy w głównej mierze od nas.
Wyświetlenia: 320 Zamieszczono 18/05/2016

Ponoć organizm ludzki jest zaprogramowany na 120 lat, a to jak długo „pożyjemy”, zależy w głównej mierze od nas – tak pisze w swojej książce „Zarządzanie własnym zdrowiem” profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach – Henryk Bieniok.

Kupiłem tę książkę za całe 5 zł na studenckim kiermaszu książek, leżała sobie taka samotna przez nikogo niezauważona. I wtedy podszedłem ja, otworzyłem ją, zmierzyłem wzrokiem spis treści i znalazłem – „Rola psychiki w powstawaniu nowotworów”. „Biorę” – pomyślałem.

Możemy skrócić żywot papierosami, alkoholem, złą dietą, brudnym powietrzem, negatywnymi myślami, stresem, schabowym, sokiem 100%, ciasnymi spodniami itd. I wiele w tym prawdy. Każdy z nas się śmieje – „ a tam jeden papieros, jeden kieliszek, jedna flaszka”, natomiast życie − jak to ktoś słusznie powiedział – to dokonywanie wyborów. Dlaczego o tym piszę, dlaczego podjąłem taki temat? Bo miałem raka, bo u mojej mamy pojawił się jakiś „łagodny” guzek(guz to nowotwór, jeszcze inaczej „rak”)na płucach, a chrzestna niedawno przeszła operację wycięcia, więc jest to dla mnie przede wszystkim temat znany i aktualny.  Z jakiego powodu napisałem „łagodny” w cudzysłowie? Ponieważ słowa niewiele znaczą, dopóki nie są zapisane na papierze i opatrzone podpisem lekarza, a nawet wtedy bywa i tak, że stan nowotworu się zmienia. Nie lubię też głosić wszem i wobec, że miałem raka, bo mój przypadek skończył się bez żadnego uszczerbku na zdrowiu, a to co wiele ludzi przeżywa na oddziałach onkologicznych jest nie do opowiedzenia.

Jest to kwestia nie tak odległa, jak się wydaje
Na spotkaniach „dla ambitnych”, o których zorganizowanie poprosiliśmy księdza Rafała Śpiewaka w ubiegłym roku akademickim, a który wprowadził nas w świat „kreowania informacji”, „cyfrowej demencji”, „doktryny szoku” i tego − jak najogólniej mówiąc wygląda w dzisiejszych czasach ciemniejsza strona dziennikarstwa, mediów czyli czwartej władzy − usłyszałem wiele rzeczy, ale tylko jedną powtórzę: „pojedźcie ze mną na tydzień, na oddział onkologiczny w Gliwicach, to zobaczycie czym są wasze problemy w porównaniu do problemów innych ludzi”.

Ks. Rafał Śpiewak na pierwszym swoim wykładzie przestrzegał nas — młodych studentów, aby rozważnie dążyć do wyznaczonego sobie celu, nie być zaślepionym, do końca wierząc, że wszystko uda nam się tak, jak to sobie założyliśmy. Przytoczył on wtedy historię studenta, który skupiał się wyłącznie na odniesieniu sukcesu, aż do momentu, gdy zaskoczyła go poważna choroba – białaczka. Spowodowała, że jego marzenia legły w gruzach, a jego ostatni dzień życia, nie był już tak nierealnie odległy.

Jeden z mądrzejszych ludzi, jakich poznałem w ostatnim czasie, a który także wykładał na naszym Uniwersytecie w Katowicach – Fryderyk Karzełek – powiedział, że młodzi ludzie nie szanują zdrowia,  za co przyjdzie im zapłacić(dosłownie) na starość. To bardzo obrazowe słowa, właśnie takich należy używać, aby przemówić komuś do rozsądku. Szczególnie, że żyjemy w czasach natłoku informacji gdzie wiele rzeczy nam umyka, podczas gdy jednocześnie odpisujemy na smsa, pracujemy na laptopie, oglądamy telewizję, słuchamy radia i gotujemy obiad. Tempo życia też je skraca. Młodzi ludzie chcą żyć „krótko, ale intensywnie”, ale dlaczego by nie żyć długo i intensywnie?

 Sytuacja chorych studentów
Kwestia ta jest pomijana w tzw. niezbędnikach informacyjnych, gazetkach czy biuletynach uczelnianych. Ale przecież każdy z nas może zachorować. Życie potrafi zaskoczyć, podczas gdy nic nam nie dolega, a wręcz niemożliwym wydaje się być nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Młodzi ludzie, a w tym konkretnym przypadku studenci – to grono postrzegane jako żywiołowe, kreatywne i przede wszystkim wiecznie uśmiechnięte. Będąc taką osobą, czymś normalnym jest, że nawet nie dopuszcza się do siebie myśli o możliwości zachorowania czy jakiegoś wypadku. Każdy skupia się na przyszłości, lecz tylko w tym jednym z dwóch − pozytywnym świetle. Nie wszystko może być tak idealne jak byśmy oczekiwali. Statystyki są na to najlepszym i niepodważalnym dowodem, bowiem ludzie chorują nieustannie, a również nieszczęśliwych wypadków nigdy nie ubywa. Należałoby zapytać: co jeśli taka przypadłość dotknie nas?

O chorobach niechętnie się rozmawia − są one raczej ukrywane. W wieku seniorskim kwestie zdrowotne to prawie podstawowy temat rozmów, jednak u młodych jest zupełnie inaczej. Unikają mówienia, ze strachu przed niespodziewanymi, czasem dziwnymi reakcjami. Może również ze strachu przed odrzuceniem. Ludzie w tych kwestiach się różnią, jedni wolą się z tym nie obnosić, drudzy uważają to, za coś całkowicie normalnego – („przecież wszyscy chorują”.)
Kto kiedykolwiek chorował wie, że chorych otacza się „szczególną troską”. Dla niektórych jest to uciążliwe i niechętnie dzielą się złymi informacjami, w obawie przed ciągłym wypytywaniem „jak zdrowie”, czy chociażby nienaturalnym spojrzeniem. To jak zareagują nasi wykładowcy, jest więc nie do przewidzenia.
Czy możemy liczyć na jakąkolwiek pomoc?

W zależności od wyboru studiów stacjonarnych czy niestacjonarnych, większość czasu prawdopodobnie  spędzimy na uczelni. Lecz co w przypadku gdy „zdarzenie losowe”, nie pozwala nam być na zajęciach? Czy dla takich studentów uczelnia przewiduje jakiś specjalny tok nauczania? Czy studenci mogą skorzystać z jakichś wyjątkowych przywilejów, aby pogodzić studia i chorobę? Z tym pytaniem skierowałem się do naszych członków Parlamentu Studenckiego.
Dziekanat
Ze zdobytych informacji dowiedziałem się, że możemy zostać potraktowani w przeróżny sposób. Najgorszym przykładem może być chłopak, który w nieszczęśliwym wypadku stracił nogę. Pomimo dostarczenia wszelkich dokumentów zaświadczających zaistniałą okoliczność, poproszono go o stawienie się w dziekanacie w celu zweryfikowania ich prawidłowości(a może raczej zobaczenia czy faktycznie stracił nogę). Wielu z pewnością uznałoby to za absurd, lecz jak udało mi się ustalić „studenci na każdym kroku próbują w jakiś sposób ułatwić sobie życie, dlatego wszelkie informacje muszą być dokładnie weryfikowane”. Jeśli chodzi o jakiekolwiek przywileje czy przysłowiowe „pójście na rękę”, to kwestia ta jest zależna przede wszystkim od rodzaju choroby. Dlatego może dojść do różnego respektowania wśród władz uczelnianych.
Nie zwątpić.

Niestety wszystkie nasze pasje, ambicje i marzenia nikną w obliczu zagrożenia stanu zdrowia, a będąc bardziej pesymistycznym – w obliczu śmierci.  Do świadomości chorego, zaczyna docierać wiadomość, że „wszystko może się wydarzyć”. Jak więc, w obliczu zagrożenia życia nie zwątpić w jego sens i mieć siłę wstawać z łóżka rano, a co dopiero uczyć się? Wiedząc, że można umrzeć jest się wręcz przekonanym, że zdobyta wiedza „już do niczego się nie przyda”. Nieustanny natłok myśli może spowodować depresję, czy załamanie nerwowe.  W skrajnych przypadkach może nawet być potrzebna pomoc psychologa.
Czy naprawdę mogę zachorować?
W odniesieniu do statystyk z ostatnich lat młodzi ludzie najczęściej mają problemy z białaczką, chorobami nowotworowymi oraz schizofrenią, która najczęściej powiązana jest z zaburzeniami depresyjnymi.
Chciałbym się skupić na najpoważniejszych dolegliwościach, a mianowicie śmiertelnych tj. nowotworach.
Jako, że ludzie młodzi nie myślą o potencjalnych zagrożeniach, taki obrót sprawy jest dla nich sporym ciosem. „Przecież nic nas nie boli”, „czujemy się świetnie”, „nie mamy na to czasu”. Tymczasem zanika profilaktyka, a osób badających się jest niewiele, co stosunkowo najczęściej ogranicza szanse odkrycia i wyleczenia nowotworu na czas.  Nieważne czy będzie to przypadek „raka” kości, tarczycy, trzustki czy płuc. Nie stosujemy się do zaleceń lekarzy, aby często się badać i tym samym ograniczamy swoje szanse. U młodych mężczyzn, według statystyk, najbardziej możliwe jest zachorowanie na raka jąder, natomiast u młodych kobiet – raka piersi. W obydwu przypadkach wcześnie wykryte mogą być całkowicie uleczalne, natomiast spore żniwo zbiera również rak płuc. Statystycznie więcej w grupie kobiet, niż mężczyzn. Wynika to z tego, że ostatnimi czasy palenie papierosów stało się modne wśród pań, podczas gdy u mężczyzn ten wskaźnik wyraźnie zmalał.
Dlaczego chorujemy?
Przyczyny powstawania nowotworów są w dalszym ciągu niejasne”- usłyszymy najczęściej od lekarza. Powodem może być dosłownie wszystko. Zmiana może być uwarunkowana genetycznie, możemy potknąć się i uderzyć lub zupełnie przypadkowo odkryć zmianę nowotworową podczas jakiegoś pośredniego badania, jak na przykład zdjęcia rentgenowskiego. Oczywiście trudno, co jakiś czas robić prześwietlenie całego ciała, więc po prostu tego nie robimy.
Złe nawyki
Z niewłaściwego stylu życia można wywnioskować wiele. Na przykład, że jego radykalna zmiana może pomóc w uniknięciu zachorowania, czy to poprzez zaprzestanie palenia papierosów lub picia alkoholu. Niestety nie do końca jest to prawdą. Osoby − wydawałoby się całkowicie wolne od nałogów, a na dodatek uprawiające jakąś aktywność fizyczną − również zostają dotknięte przez nowotwory. Dlaczego? Tutaj wracamy do punktu wyjścia: Przyczyny powstawania nowotworów w dalszym ciągu są niejasne.
Mimo wszystko zdrowie jest najważniejsze, bez niego wszystko inne staje się nieistotne. Dlatego też studia i nauka, w razie choroby będą musiały zaczekać, ponieważ to czy będziemy mogli pogodzić je z chorobą, niestety nie jest już zależne od nas.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1604
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 917
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1188
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 767
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1035
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 769
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





System edukacji to prawdziwa choroba ... kiedyś przyjmowałem do pracy w gazecie na stanowisko agent reklamy osobę, która ukończyła dwa kierunki studiów. Na co i po co komu była ta nauka? Dla zaspokojenia własnych ambicji - ktoś powie - ale ambicje ... dla samych ambicji ... to jeszcze gorsza choroba ... nieuleczalna!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska