Login lub e-mail Hasło   

Ostatni Mistrzowie

Ginące zawody świata
Wyświetlenia: 1.117 Zamieszczono 20/05/2016

Franciszek Sosna/foto.K.Zieba

Kaletnik, folusznik, tapicer, krawiec to jedynie kilka pozycji z ciągle powiększającej się listy zawodów ginących. Obecny rozwój technologiczny i automatyzacja produkcji stawia rzemieślników w nierównej konfrontacji z produkcją na masową skalę. Ten proces, jak i kolejne które z niego wynikają, sprawiły że dziś szacuje się iż za około 15 lat zawody te mogą po prostu zniknąć.

Nie ulega wątpliwości, że każdy z wyżej wspomnianych zawodów jest potrzebny. Jednak kto dzisiaj myśli o tym, by z zepsutym paskiem pójść do kaletnika lub chcąc kupić garnitur, zamawia go u krawca? Obecnie kupujemy częściej ale to co jest tańsze, masowe. Co za tym idzie, bardziej opłacalne jest kupienie kolejnej nowej rzeczy niż jej naprawa. Pamiętajmy także, że na gotowy produkt zamówiony u rzemieślnika musimy poczekać kilka czy kilkanaście dni, gdy w sklepie mamy go od razu. Dla współczesnego człowieka, który jest niecierpliwy i ciągle brakuje mu czasu, wizyta u rzemieślnika nie jest jakąkolwiek alternatywą.

Warsztat na Powstańców

Na końcu ulicy Powstańców w Chorzowie, zaraz obok kościoła św. Jadwigi, swój warsztat kaletniczy prowadzi Franciszek Sosna. Klienci mogą odwiedzać go w tym miejscu już prawie od 40 lat, dziś to ja jestem jednym z nich. Już na wejściu czuje się niezwykłą atmosferę tego miejsca. Chyba niewiele zmieniło się tutaj od początków działalności, lecz właśnie to tworzy ten niezwykły urok. W powietrzu unosi się zapach skór, wszędzie pełno materiałów i nici. Największą uwagę przykuwają trzy pięknie zdobione maszyny, które w dalszym ciągu służą panu Franciszkowi przy pracy. Kiedyś była to praca bardziej dochodowa. I mimo że w mieście było jeszcze kilka innych warsztatów, zamówień było tyle że prace przenosiło się do domu. Jednak i dzisiaj pan Franciszek nie może narzekać na brak klientów, ponieważ naszą rozmowę raz po raz przerywa jakiś klient. Głównie przychodzą z zepsutymi paskami, zamkami w torebkach, czasem przeszyć skórzany materiał, a stali klienci żeby po prostu porozmawiać. Nic dziwnego, że klienci tak często wracają, pan Franciszek to osoba z ogromną charyzmą która zaraża optymizmem. Znając swoich klientów zawsze pyta o samopoczucie, pożartuje.

Problemy ginących zawodów

Pan Franciszek otwarcie mówi o tym, że nie widzi przyszłości dla rzemieślników. Tyle się teraz tego importuje z Chin, nie opłaca się naprawiać. Brak klientów to podstawowy problem dla przedstawicieli ginących zawodów. Po co zamawiać coś u krawca, gdzie trzeba zebrać miary, przychodzić na przymiarki i dopiero po miesiącu odebrać gotowy strój. Jest łatwiejsza droga. Wchodzimy do sklepu, wybieramy co nam się podoba, mierzymy kilka rozmiarów, płacimy i koniec. Wszystko załatwione w godzinie, jeśli jesteśmy wybredni to w kilka. Przez brak klientów rzemieślnik nie ma dla kogo pracować, warsztat nie generuje zysków, a czynsz za wynajem niestety trzeba zapłacić. Warsztaty zazwyczaj znajdują się w kamienicach, te znów mają rożnych właścicieli i to od nich zależy wysokość czynszu do zapłaty. Zazwyczaj są to spore sumy, ze względu na to że równie dobrze na miejscu warsztatu mógłby prowadzić działalność np. kolejny sklep odzieżowy.

Co w przyszłością

Mimo że pan Franciszek jest już na emeryturze, dalej pracuje w swoim warsztacie i dopóki zdrowie pozwoli nie zdecyduje się na zmiany. Kocha to co robi, związał się z ludźmi którzy go odwiedzają. Zawsze to jakieś zajęcie, urozmaicenie dnia. Trzeba w życiu pracować, coś z siebie dawać. Następcy nie ma, chociaż jeszcze kilka lat temu były co do tego plany. Jednak synowie pana Franciszka założyli własną firmę, on sam nawet nie chce nikomu przekazywać warsztatu. Obecnie nie szkoli się już kaletników. Nawet jeśli ktoś zdecydowałby się na taki zawód, trudno będzie mu znaleźć odpowiednią szkołę. Zresztą zawsze odbywało się to w inny sposób. Miało się swojego mistrza, który uczył wszystkiego co potrzebne, a potem uczeń zajmował jego miejsce. Należy też wspomnieć że nauka tego zawodu jest ciężka, wymaga dużo cierpliwości i również zdolności. Potrzeba wiele czasu by dobrze nauczyć się konkretnego rzemiosła. Jednak czy jest sens kiedy przyszłość w tym zawodzie jest niepewna?

Światełko w tunelu

Niektórzy w ginących zawodach wypatrują dla siebie szanse na przyszłość. Rzemieślnictwo samo w sobie jest ogromną sztuką, teraz ma być jednak sztuką w całym tego słowa znaczeniu. Nowe pokolenie rzemieślników chce tworzyć rzeczy unikatowe, często wiążące się z tradycjami danego regionu. Szczerze kibicuje tej idei, bo nie wyobrażam sobie by nagle miały zniknąć takie miejsca jak warsztat pana Franciszka.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2192
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1219
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 546
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 797
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 643
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 681
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 490
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 983
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





No nie wiem czy akurat tapicer to ginący zawód.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska