Login lub e-mail Hasło   

Pierwsze prawo magii, czyli dlaczego według T. Goodkinda wierzymy kłamstwom?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.obiektywizm.pl/pierwsze-prawo(...)mstwom/
Artykuł pierwotnie został opublikowany na łamach portalu Obiektywizm.pl
Wyświetlenia: 871 Zamieszczono 07/02/2017

Tekst jest pierwszym z serii artykułów poświęconych twórczości Terry’ego Goodkinda − pisarza fantasy i zdeklarowanego zwolennika filozofii obiektywizmu.

Cytat:

"− Pierwsze prawo magii: ludzie są głupi […] podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań – przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać. […] Ludzie potrzebują wroga, żeby się zjednoczyć we wspólnym celu. A wtedy łatwiej nimi kierować. Poczucie wspólnego celu jest o wiele ważniejsze niż prawda. W gruncie rzeczy prawda nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli się boisz, że coś może się okazać prawdą, to znaczy, że dopuszczasz taką możliwość. A dopuszczenie możliwości czegoś to pierwszy krok do uwierzenia w to."

Cytat jest długi, lecz specjalnie dobrałem taki, który w jak największym stopniu odzwierciedla istotę pierwszego prawa magii, pochodzącego z książki o tym samym tytule, rozpoczynającej cykl „Miecz Prawdy”.  Jest ono ciekawym wyjaśnieniem, dlaczego nawet racjonalni ludzie mogą wierzyć w kłamstwa. Wyjaśnienie  na pozór proste: wierzymy w kłamstwa, bo albo chcemy, żeby to była prawda, albo boimy się, że to może być prawda. Jednak kryje się za tym coś więcej, ale o tym napiszę poniżej.

Kłamstwa mogą pochodzić nie tylko z zewnątrz. Są nimi także wszelkie próby zafałszowania rzeczywistości przez nas samych. Nikt nie oszukuje sam siebie dla samego faktu oszukiwania.  Pierwsze prawo magii tłumaczy, dlaczego przyjmujemy fałsz za prawdę.

Jednym z uzasadnień jest chęć, aby coś było prawdą.  Wystarczy ludzka niestaranność, aby pominąć jakieś aspekty, które – choć z pozoru nieistotne – mogą zetrzeć w proch naszą wizję rzeczywistości. Ten przykład dotyczy kłamstw, które stwarzamy sobie sami.  I wcale nie muszą być to oszustwa świadome, stworzone w celu zachowania spokoju. Mogą to być także przekonania, w których żyliśmy od dawna. Zakorzenione w naszym umyśle od lat, wykrzywiają nasze postrzeganie świata. Przekonania te tworzą indywidualny filtr, przez który (niekoniecznie świadomie) człowiek interpretuje obserwowane wydarzenia.

Ciekawym przypadkiem jest  sytuacja zmiany poglądów danej osoby na jakiś temat; są tutaj dwie możliwości. Pierwsza to nabycie dodatkowej wiedzy w temacie, w którym nie mieliśmy wcześniej własnych przekonań. Druga  to otrzymanie informacji sprzecznej z naszymi dotychczasowymi przekonaniami. Druga z sytuacji ma zazwyczaj burzliwy charakter. Nie jest czymś odkrywczym stwierdzenie, że zmiana poglądów na daną kwestię odbywa się stopniowo. Pomijając konieczność zrozumienia i przyswojenia argumentów, musi zajść także proces zżycia się z nowo odkrytą prawdą. Owemu oswojeniu się z nową prawdą niemal zawsze towarzyszy emocjonalne starcie z świadomością, że wcześniej dobrowolnie tkwiliśmy w błędzie. Starcie to może być tak gwałtowne, że zdecydujemy się nasz światopogląd podporządkować naszemu ego.  

Nowo poznana prawda nie musi koniecznie zaburzać  naszego wewnętrznego poczucia własnej wartości, lecz mimo to nie przyjmiemy jej ze względu na to, że  byłaby ona dla nas zwyczajnie niewygodna.

Powyższe rozważania dotyczą sytuacji, w których prawda jest jasno weryfikowalna. Sytuacje takie dotyczą np. praw natury bądź faktów minionych. Gorzej jest w sytuacjach, w których rozstrzygnięcie problemu nie jest oczywiste i nie da się go przedstawić w postaci zero-jedynkowej. Przykładem takich sytuacji mogą być kwestie społeczne. Nie podlegają one bezpośrednio prawom logiki,  działanie w społeczeństwie w dużej mierze opiera się na spekulacjach, a wiedza, która nie podlega ścisłej weryfikacji, może być znacznie sprawniej zmanipulowana, ze względu na wspomniany problem z bezpośrednim dowodzeniem.

Powyżej przedstawione zostało działanie owej magicznej reguły w nietypowy (względem przedstawionego w książce) sposób. Czas jednak przejść do typowo rozumianego kłamstwa – świadomego wprowadzania nas w błąd przez drugą osobę.

Goodkind przedstawił to w następujący sposób: Miecz Prawdy, magiczna broń stosowana przez Poszukiwaczy Prawdy, ma niezwykły sposób działania. Gdy posługujący się nim (nazywany dalej Poszukiwaczem Prawdy) jest całkowicie pewny racji swoich działań, oręż jest w stanie zniszczyć wszystko. Jednak jeśli w umyśle poszukiwacza pojawi się choćby cień zwątpienia − nie jest w stanie drasnąć celu. Dlatego dzierżący miecz musi mieć absolutną pewność swoich przekonań. Wyznaczony do roli poszukiwacza Richard Cypher staje przed zadaniem  rozeznania właściwej drogi i rozsupłania prawdy z węzłów fałszu. Jego główny przeciwnik − Rahl Posępny − umieszcza go w takim labiryncie myślowym.

Owym pierwszym prawem Rahl posługuje się przez cały pierwszy tom. Pokazał ludziom wspólnego wroga, przeciwko któremu mogli się zjednoczyć. Zdobywali dla niego nowe tereny,  a on sam w tym czasie mógł spokojnie i niepostrzeżenie realizować własne cele. Nie miało znaczenia, że cel przedstawiony przez Rahla ludziom był fałszywy.  Nie dbali o prawdę. Ważne, że mieli motywację do wspólnej walki.

Choć wszyscy ludzie dysponują rozumem, nie zawsze z niego korzystają. Bezmyślność jest łatwiejsza, choćby i dlatego, że myślenie również jest jakąś czynnością, wysiłkiem; podejmując się go, możemy trafić na prawdę, która nie zawsze jest nam przyjazna. Strach przed rzeczywistością niezgodną z naszymi oczekiwaniami może powodować wewnętrzne wyjaśnienia, których ogólny zarys można sformułować według wzoru: nie, to na pewno nie tak, tak naprawdę jest zupełnie inaczej.

Ale równie dobrze może się trafić ktoś, kto nas oswoi z takim myśleniem. Da nam to, czego chcieliśmy − potwierdzenie, że jest ktoś inny, kto też tak uważa. Da poczucie złudnego komfortu. Odsunie od rzeczywistości i przygarnie ciepło w świat fałszu − ten, w którym fakty nagięte są do naszych potrzeb, ten przytulny świat. Taka osoba szepcząca słodkie kłamstwa może być kluczowa przy zmiękczaniu umysłu. Nawet, jeśli ktoś nie jest całkowicie pewny jakiejś racji, zawsze może się znaleźć inna osoba, która umiejętnie zrobi wrażenie osoby pewnej takich przekonań. I będzie w stanie przekonać swoją ofiarę, podając elementy pasujące do jej układanki. Chwiejna osoba staje się łatwym celem. A kiedy widzi stwierdzenia pozornie pasujące do własnej wizji,  kłamstwo stanie się już dla niej prawdą.

Percepcja staje się wszystkim. Największe znaczenie ma fakt, że komuś się coś wydaje − to jest motyw jego działań. Na zasadzie percepcji opiera się także magia miecza − nie ma znaczenia, czy obiekt ataku jest elementem zła; ważny jest natomiast pogląd dzierżącej go osoby.

Przekonanie o słuszności danego czynu czyni oprawcę jeszcze bardziej niebezpiecznym. Jeśli uważa, że jego ofiara zasłużyła na śmierć, będzie potrafił być bardziej bezlitosny. Dobrym przykładem są choćby terroryści i bojówkarze islamscy. Podobnie jak i w prawdziwym świecie, tak i w książce mamy do czynienia z bojówkami. Bojówki to specjalne oddziały składające się z czterech żołnierzy, nasyłane przez Rahla Posępnego w celu wyniszczenia spowiedniczek, jedynego realnego ruchu oporu. Wykorzystując percepcję, Rahl zjednał sobie ludzi. Zdobywał miasta bez walki; wkraczały do nich jego oddziały zwane Ludową Armią Pokoju. Ludność na ich cześć rzucała kwiaty i mordowała tych, którzy tego nie robili; same wojska nie robiły nic w tej sprawie.

Pierwsze prawo magii było również tym, co obróciło się przeciw Rahlowi Posępnemu. Był tak pewny swojej wygranej, że zignorował swojego przeciwnika. Nie chcąc zdradzać zbytnio fabuły, zawrę tu jedynie informację, że Richard posiadał wiedzę potrzebną Rahlowi do realizacji jego planu (i był jedyną osobą dysponującą taką wiedzą). Rahl był też święcie przekonany, że tamten został magią zmuszony do mówienia prawdy. Rzeczywistość jednak okazała się dużo bardziej przewrotna.

A jak ochronić się przed działaniem pierwszego prawa? Cały problem polega na tym, że nie da się przed nim w pełni ochronić.    

„Cały sekret polega na tym, że nie ma żadnej ochrony. Muszę być zawsze czujny, zawsze pamiętać, że również ja jestem na to podatny i nigdy nie wolno mi arogancko zakładać, iż mnie to nie dotyczy. Nieustannie muszę pamiętać, że także ja mogę zostać ofiarą”.

Największa pułapka, w jaką wpadł Rahl, polegała na ślepej wierze we własną nieomylność. Wiarę w to, że nikt nie jest w stanie go oszukać, że tylko on potrafi ludziom dyktować zasady. Nie będzie błędem stwierdzenie, że − odrzucając możliwość bycia oszukanym przez kogokolwiek − człowiek pada ofiarą samego siebie (o działaniu prawa względem samego siebie wspominałem już na początku artykułu). Świadomość, że w każdej chwili możemy paść ofiarą kłamstwa, jest tu kluczowa.  Część pierwsza owego prawa wskazuję siłę myślenia życzeniowego, bo jako motywację wskazuje pragnienie, aby coś było prawdą. I niezależnie od tego, w jaki pesymizm się popadnie, zakładając zawsze opcję najgorszą z możliwych, nie zapewni nam to jeszcze ochrony przed drugą motywacją: strachem. Możemy ot tak, na wszelki wypadek, przyjąć, że zakładamy tę gorszą opcję. Efekty takiej decyzji będą oczywiście zależne od realiów i skali zjawiska, z którym mamy do czynienia. Jednak przeciwna strona może w ten sposób przekonać nas do wycofania się z działania, co z kolei da jej większe pole manewru, a również nasza bierność może nieść za sobą negatywne skutki. Oprócz udzielenia biernego przyzwolenia na rozprzestrzenianie się zła, motywowani strachem możemy też wpaść w pułapkę polegającą na czynieniu tzw. mniejszego zła. Ale nadal będzie to zło, ponieważ np. polityk będzie nas zwodził, że jeśli nie będziemy robić tak-a-tak, to czeka nas katastrofa. W podobny sposób Rahl Posępny próbował mamić Richarda.

 

Goodkind niejednokrotnie stosował podobne iluzje, pokazując przy tym uleganie ułudzie. Nasi bohaterowie, wędrując przy granicy zaświatów, niejednokrotnie byli wzywani przez martwych podających się za duchy bliskich im osób, powodując w nich radość ze spotkania z wytęsknionymi osobami i odciągając od ich misji w świecie życia. Jedynie dzięki resztkom woli udawało im się wyzwolić z sideł projekcji własnych pragnień. Gdy pewna wiedźma przybrała postać matki Richarda, przed uwierzeniem w jej realność uratował go jedynie trzeźwy osąd − świadomość, że ona już od dawna nie żyje.

Dodatkowym problemem utrudniającym rozdzielenie prawdy od fałszu jest czas. Osądu musimy przecież dokonać w jakimś odcinku czasu. Ale w świecie rzeczywistym czasu nie zawsze starcza na racjonalny wybór. Presja jest dodatkowym czynnikiem ogłupiającym.

Tym, co warunkuje cele działania, jest percepcja. Nikt nie działa w oderwaniu od własnych przekonań. Te jednak nie zawsze są zgodne z rzeczywistością. Zaczynając od tego, że każdy inaczej interpretuje sytuacje: przez filtr własnych wspomnień, doświadczeń czy nawet zwracając uwagę na inne aspekty, nawet dwie racjonalne osoby mogą dokonać odmiennych wyborów. Punkt widzenia świata kształtowany jest nawet przez profil zainteresowań. Punkt widzenia może być kruchy. Skażony przez wprowadzenie do umysłu fałszywych treści. Dlatego tak ważne jest, aby umysł był przenikliwy. Aby być czujnym i analizować docierające do nas treści. Dlatego bądźmy rozważni, kiedy dokonujemy zakupów, uważajmy na chwyty marketingowe. Bądźmy rozważni, gdy polityk podejmuje szkodliwe działania i tłumaczy nam, że w przeciwnym wypadku byłoby jeszcze gorzej. Mając do czynienia ze wszelkiej maści politykami, sektami czy różnego rodzaju handlarzami próbującymi wcisnąć nam swój produkt, miejmy na uwadze, czy kierowane przez nich treści nie są tworzone specjalnie pod nas. Tak, aby umysł, słysząc magiczne treści, ostudził się na chwilę i przemyślał… czy one nie są takie wspaniałe, melodyjne właśnie po to, żebyśmy je przyjmowali.

Miejmy czujny umysł. Bądźmy mądrzy i odważni.

Nie bójmy się walczyć o prawdę.

 

AUTOR: PAWEŁ TAŁAJCZYK

Podobne artykuły


70
komentarze: 34 | wyświetlenia: 135208
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 6675
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 20024
32
komentarze: 10 | wyświetlenia: 98829
31
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1857
31
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5008
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3063
26
komentarze: 17 | wyświetlenia: 20805
29
komentarze: 31 | wyświetlenia: 59831
24
komentarze: 21 | wyświetlenia: 2825
22
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1168
22
komentarze: 9 | wyświetlenia: 25368
22
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2774
 
Autor
Artykuł



I teraz jestem zachęcona do sięgnięcia po książki Goodkinda... :)

Ja jestem przeciw ...
Pisałem już o tym.
Rodzi się dziecko. Wujek pochyla się i mówi "jaki piękny bobasek". A w duchu myśli 'boże jaki pomarszczony, czerwony i śmierdzący brzydal. Nigdy nie chcę mieć dzieci.'
Dziecko to czuję i myśli ...
*jaki popieprzony świat.
Ale cóż ...
Trafiłem między wrony ..."
.
I tak to leci tysiącami lat w kółko ...

  Kitek,  11/02/2017

"− Pierwsze prawo magii: ludzie są głupi […]” – to nie jest prawo magii.
Pierwsze i podstawowe prawo magii brzmi (słowa A. Crowley’a): wola jest całym prawem.

@Kitek: tu nie mowa o Crowleyu tylko o pisarzu fantasy ;)

@Skalny Kwiat: dlaczego według ......... wierzymy kłamstwom?
Kwituszku, ktos taki jak ty, powinnas wiedziec, ze to .....wola boska.....
przekazana nam przez Vatykan, episkopat i ostatecznie lokalnego proboszcza.
Tak nakazuje pismo......swiete ! Nastaw, sorry napraw, sie albowiem koniec tuz....tuz........



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska