Login lub e-mail Hasło   

Różaniec bajpasem na wolną wolę grzesznika

Różaniec to świadectwo pokory, egzorcyzm uwalniający dusze, omijajacy wolną wolę grzesznika za którego się modlimy, by mógł otrzymać pomoc i łaski od Boga o które nigdy nie prosi
Wyświetlenia: 323 Zamieszczono 14/05/2017

 

 

Różaniec, który uchronił przed homoseksualizmem


 

Amerykański bloger Joseph Sciambra podzielił się z czytelnikami przejmującymi spostrzeżeniami na temat własnych zakrętów i błędów życiowych, a także na temat powrotu na łono Kościoła. To niezwykłe świadectwo – mężczyzna przyznaje bowiem, że różańcowa modlitwa jego ojca powstrzymała grzech homoseksualizmu syna.

 

Sciambra wychował się w rodzinie katolickiej, jednak jak sam pisze: „cień pornografii przykrył moje dzieciństwo i nastoletnie lata”. W latach 90-tych ubiegłego stulecia Sciambra funkcjonował w społeczności gejowskiej w San Francisco, po czym został aktorem w filmach pornograficznych. Po tym jak otarł się o śmierć powrócił na łono Kościoła. Dużą rolę w jego nawróceniu odegrał ojciec, a konkretnie… widok ojca modlącego się na różańcu.

 

Bloger przyznaje, że będąc dzieckiem mocno szanował, a wręcz czcił swojego ojca. Wiedział, że jego własne przetrwanie zależy właśnie od ojca. Jak sam pisze: „ojciec był dozorcą mojego materialnego szczęścia”. Kiedy ojciec przychodził zadowolony z pracy i przynosił słodycze, rodzina przeżywała radosny dzień: „wiedząc, że mój tata jest zadowolony, ja również byłem szczęśliwy”, wspomina Sciambra. Po czym dodaje: „kiedy zrobiłem coś złego ojciec się denerwował. I w tym momencie bałem się go, ponieważ wymierzał karę. Ale kochałem mojego ojca i wiedziałem, że on kocha mnie. W umyśle dziecka [ojciec] nie był człowiekiem, był bogiem. I to odległym bogiem”.

 

Ojciec Sciambry, jak sam go opisuje, był odważny, ambitny, głośny i silny. Autor nie dostrzegał tych cech u siebie. Uważał, że w obliczu ojca jeszcze bardziej się „kurczy”, jest po prostu chłopcem. W pobliżu ojca Sciambra czuł się bezpiecznie, ale niepewnie: „nie umiałem utrzymać równowagi na rowerze, nie umiałem daleko rzucać piłki, kiedy trzymałem młotek lub śrubokręt nieuchronnie uderzałem się w kciuk lub odkręcałem śrubę”. Autor wolał poświęcać swój czas na szkicowanie wyimaginowanych światów. Kiedy chłopcy w szkole wyśmiewali się z niego – upokorzony nieruchomiał i nie potrafił powiedzieć słowa w swojej obronie. Czuł się zawstydzony. Pewnego razu był, aż tak sparaliżowany, że się zanieczyścił. Chociaż ojciec o niczym nie wiedział, Sciambra był przekonany, że mężczyzna o wszystkim wie: „w jakiś dziwny sposób myślałem, że zawiodłem zarówno boga, jak i człowieka”, wyjaśnia.

 

W tamtych czasach, wspomina Sciambra, obraz Pana Jezusa prezentowany w szkole przypominał „nieco zniewieściałego, ciągle uśmiechającego się hippisa. Głosił jakieś mgliste doktryny o miłości, ale ostatecznie poddał się politycznym siłom nietolerancji i ucisku”. Autor wyznaje, że w czasach szkolnych jeśli jego ojciec był bardziej bogiem niż człowiekiem, tak spostrzegany Jezus był bardziej człowiekiem niż bogiem: „Jeśli mój ojciec wykraczał poza życie i w pewien sposób był przytłaczający, ten Jezus był przyziemny i w nadmiarze”. Sciambra przyznaje, że kiedy dorósł zaczął odczuwać pogardę w stosunku do Pana Jezusa jak i ojca. „Myślałem, że w homoseksualizmie odnajdę idealnego mężczyznę – kogoś kto będzie męski i potężny, ale także bezspornie akceptujący i współczujący”, wyjaśnia autor.

 

Sciambra nigdy nie odnalazł swojego „gejowskiego” boga, ponieważ jak pisze, wszyscy inni wokół niego szukali dokładnie tego samego: „im więcej oczekiwałem, im bardziej miałem nadzieję, tym bardziej stawałem się zdesperowany”. Rodzice blogera, a szczególnie jego ojciec nie potrafili zaakceptować tego kim stał się ich syn. Pewnego razu Sciambra testując granice akceptacji swoich rodziców przyprowadził do domu „dziwnie wyglądających gejowskich kolegów”. Ojciec mężczyzny wyraźnie stwierdził, że nie są oni mile widziani w jego domu. Scrimba tą słuszną postawę ojca uznał za kolejny cios, więc wyprowadził się z domu.

 

Kiedy mijały lata, autor jak sam pisze, stawał się coraz bardziej chory: „moje opcje się kurczyły, i teraz młodsza generacja samotnych chłopców patrzyła na mnie jako na potencjalnego wybawcę – jak na ich nowego boga. Przez chwilę wszedłem w tę rolę. Tylko po to, by stać się władczym i mściwym; traktując tak tych, którzy szukali mojej zgody w taki sam sposób jak ja kiedyś byłem wykorzystywany i złamany przez starszych mężczyzn. Nienawidziłem się i zacząłem zazdrościć moim utraconym przyjaciołom, którzy w cierpieniu umarli z powodu AIDS. Przynajmniej – myślałem - ich cierpienie się już skończyło”.

 

Pewnego dnia Sciambra leżał zapomniany w szpitalu na zimnym i twardym łóżku. Marzył o śmierci, podczas gdy jego matka w pobliżu modliła się do Pana Jezusa. „Przeklinałem ją, ponieważ w moim imieniu próbowała interweniować w Niebie”, pisze autor, „nie chciałem jej Boga. Zastanawiałem się bowiem, gdzie był całe moje życie?”. Wreszcie w trakcie swojej „patetycznej i bolesnej próby umierania”, Sciambra się wystraszył, spanikował. Zaczął wzywać Boga Ojca, który zesłał mu Swojego Syna: „Natychmiast poczułem Jego solidną i uspokajającą obecność. W pewnym sensie poczułem się tak, jak wtedy kiedy byłem chłopcem i mój tata był w pobliżu – czułem się bezpiecznie”. Po pewnym czasie niepokój jednak powrócił. Mężczyzna nie chciał już jednak wracać do nałogu.

 

Nie mając dokąd pójść, Sciambra niczym syn marnotrawny wrócił do domu: „Byłem zbyt zdezorientowany, wyczerpany i chory by świętować […] Chciałem uzyskać pomoc, chciałem odnaleźć prawdę, chciałem odzyskać życie. Chciałem dosięgnąć mojego ojca i chciałem dosięgnąć Boga”.

 

Początkowo ojciec Sciambry nie umiał odnaleźć się w tej sytuacji. Mężczyźni stronili od siebie. Bloger, jak pisze, pozostawał w swoim pokoju i modlił się do Pana Boga chociaż sam nie zdawał sobie sprawy, że to robi. Był ogarnięty bólem do tego stopnia, że nie mógł skoncentrować się na żadnej modlitwie, którą pamiętał z dzieciństwa. Zamiast tego błagał o pomoc. Przez następne kilka dni ogarnięty niepewnością, żył jak pustelnik.

 

Stopniowo zaczął opuszczać swoją pustelnię i poszukiwać odpowiedzi. Podszedł do biblioteki rodziców i bez zastanowienia wziął dwie książki – Biblię oraz Katechizm Kościoła Katolickiego, których nigdy nie czytał. Przez kolejne dni mężczyzna studiował te książki, przede wszystkim przebaczenie grzesznikowi przez Chrystusa, a także paragrafy z Katechizmu dotyczące homoseksualizmu. Odnalazł tam współczucie oraz siłę, która znajdowała się w Prawdzie. „Jezus nie był tam nieefektywnym słabeuszem, którego wyobrażałem sobie w czasach szkolnych. Stał pośród złoczyńców i pocieszał zranionych.  Ale nie pozostawił ich błądzących we mgle. Dał nam Swoje Słowo, z którym powinniśmy żyć i prawa, które powinny kierować każdą naszą myślą. Zaproponował nam wyście”, pisze Sciambra.

 

Kiedy bloger chciał odnieść na półkę dwie wspomniane wcześniej książki, w których teraz „znajdowała się cała jego wiara” zobaczył modlącego się ojca. „Nigdy wcześniej nie widziałem jak się modli. Podczas mojego samo-uwięzienia w świecie homoseksualizmu moi rodzice przeszli przez własną niewolę w świecie dywersji i nadmiaru. Jednak zrozumieli, że rozrzutność drogich win i niekończących się nocnych smakowitych wypraw po świecie to raczej niepełny posiłek. Zdecydowali się porzucić luksusy, co umożliwiła im determinacja mojego ojca.[…] Kiedyś wszystkie wysiłki mojego ojca skierowane były na cele materialne, teraz całą energię koncentrował na kwestiach niematerialnych”.

 

Sciambra jako dziecko nie umiał modlić się na różańcu, który w tamtych czasach z kolei kojarzył mu się z Madonną (piosenkarką), noszącą go na szyi. „Zacząłem to postrzegać jako profanację, ponieważ pochodzący z sacrum krucyfiks znajdował się zawsze pośrodku jej dużego dekoltu. Jednak w szorstkich, złączonych dłoniach mojego ojca, różaniec odzyskał swój prawowity sens i znaczenie”, wspomina bloger.

 

„Przez cały czas myślałem, że mój ojciec mnie nienawidzi, a on tymczasem modlił się i płakał przeze mnie. W tym akcie często wykonywanym samotnie i w ciszy było współczucie”, pisze Sciambra, po czym dodaje „podczas mojego tańca w jakiejś  gejowskiej dyskotece, mój ojciec się modlił. Kiedy oddawałem się grzechowi fizycznemu z jakimś bezimiennym mężczyzną, mój ojciec się modlił. Każdego dnia modlił się na różańcu i ja o tym nie wiedziałem”. 

 

Autor zauważa, że w czasie trwającej w jego życiu pustki, kiedy było mu wszystko jedno, ojciec mógł odnieść wrażenie, że modlitwy nie przynoszą skutku. Jednak pozostawał niewzruszony, upierał się i to zrodziło siłę i determinację, czyli te same cechy, które w dzieciństwie Sciambrze wydawały się tak agresywne: „zostały one przekształcone w środek służący mojemu zbawieniu przez Jezusa Chrystusa”.                          

  

 

Pierwotnie opublikowano na JosephSciambra.com

malk

Krucjata różańcowa 2 milionów Węgrów wyzwoliła państwo i przywróciła narodowi jego godność i suwerenność, trwa nadal, bo gdzie różaniec i biją dzwony stamtąd uciekają demony /swistak/



Read more: http://www.pch24.pl/rozaniec--ktory-uchronil-przed-homoseksualizmem--,51410,i.html#ixzz4h1ntacTJ

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 2083
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1094
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1783
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1472
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1015
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 920
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 821
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 601
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 510
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 333
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 905
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 305
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 560
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 672
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Swistak jak to jest. W różańcu 50 razy każemy zawsze dziewicy "módl się za nami grzesznymi". No to ona się modli. Jak się tak modli to ludzie są bardziej rozmodleni i modlą się więcej. No to ona wysłuchuje i jeszcze bardziej się modli. To powoduje wzrost nawróceń i klepanych paciorków. Te paciorki zmuszają Maryję do jeszcze bardziej intensywnej modlitwy, co powoduje zwiększenie odmawianych różańców. No to ona już ledwo zipie, ale się modli. A gdzie BÓG?

  swistak  (www),  14/05/2017

@Hamilton Starszy: Bóg to Twoje ciało, a życie to Duch Święty. Dla Ciebie, czyli ego na uwięzi rozumku, to ciacho dla szatana!

@swistak: coś pływasz. Aby dojść do tych wniosków musiałeś posiłkować się mózgiem. Potem go odrzuciłeś jako niepotrzebny. Musisz jednak dalej funkcjonować. Myślisz jelitem i odbytem? To jedyne wytłumaczenie efektów tych twoich teologicznych dociekań. Ale lataj na te kółka różańcowe. Nie wpadniesz w homoseksualizm. Jakiś pożytek będzie.

  swistak  (www),  14/05/2017

@Hamilton Starszy: To Ty stękasz, kwękasz i to co wydalasz świadczy o licznych hemoroidach w zwojach mózgowych.

@swistak: spojrzyj jak jesteś oceniany przez innych. Tak dużo i ładnie potrafisz pieprzyć o pysze, pokorze, moralności i innych debilnych duperelach.

@swistak: widocznie zbadałeś moje odchody organoleptycznie skoro wydałeś tak precyzyjną diagnozę. Będę ci wysyłał regularnie próbki. Smacznego. Wiem, że uwielbiasz padliny. Nie będę ci żałował. Mocz też ci wysłać na "zapitkę".?

  Kitek,  15/05/2017

@Hamilton Starszy: "Myślisz jelitem i odbytem?" A gówno prawda. On tak nie myśli. Froid pisał, że kobiety myślą organami, tzn. macicą, cyckami, pochwą i jeszcze by się trochę gadżetów znalazło. Natomiast mężczyźni często myślą główką umieszczoną na końcu dzyndzla wiszącego pomiędzy nogami. Ale czym myślą obrzezańcy, którzy się pomylili i wraz z napletkiem skosili główkę? O Boże Wielki i miłosierny ...  wyświetl więcej

@Kitek:"Froid" pisał bo potrafił. Tobie to niezbyt jak widać wychodzi. Ani pisanie ani czytanie. O rozumieniu nie będę wspominał ze zwykłej ludzkiej litości. Poszukaj dobrego hospicjum. Głupota z galopującą sklerozą to straszna rzecz. Miejmy nadzieję, że to nie jest zaraźliwe.

  Kitek,  15/05/2017

@Hamilton Starszy: Umyślnie napisałem nazwę „Froid” w ten sposób. Moja Czita pisze się Cheetah, ale dla takich głupków jak ty, którzy tego nie wiedzą taka pisownia jest poprawna. Froid pisze się Freud. Nie byłem pewien czy zwrócisz na to uwagą, ale tak postanowiłem napisać. Poprzednio używając wiersza napisałem ci, że twoja znajomość Talmudu jest na pięć – i tylko to. Poza tym jesteś wart mniej niż zero! TAK TRZYMAĆ!

@Kitek: już ci pisałem, że tobie nie dorównam. Jesteś tak mądry, przebiegły, inteligentny i błyskotliwy jak kocur w marcu. Tak mnie "załatwiłeś" z Froidem i tą Czitą co pisze się "Cheetah". Cherlak Holmes by tego nie wymyślił. A ty jak tak usiądziesz i się skupisz to jesteś gotów nawet w gacie nasrać. Tygodnik "Nasz Nocnik" ogłosi cię "Gamoniem Roku".

"Krucjata różańcowa 2 milionów Węgrów wyzwoliła państwo i przywróciła narodowi jego godność i suwerenność, trwa nadal, bo gdzie różaniec i biją dzwony stamtąd uciekają demony". Katolicy węgierscy to 37,1%. Ludność - ok. 9, 9 mln. Tam dzieci nienarodzone w łonie matki klepią zdrowaśki na różańcu. I wymodlili sobie Orbana, który jest wiernym Kalwińskiego Kościoła Reformowanego. Oni nie odmawiają różańca. Zostaniesz zastępcą Jacka Kurskiego w TVP do spraw siermiężnej propagandy religijnej.

  Kitek,  15/05/2017

@Hamilton Starszy: I dobrze dzieci robią, że już w łonach matek klepią różańce. Plemniki, które jeszcze nie zdążyły wsiąknąć w prześcieradła też klepią różańce i dzięki temu Węgry rosną w siłę, a ludzie żyją dostatniej. A nie tak jak w Polsce dzięki takim obrzezańcom jak ty oraz potencjalny Hamilton Młodszy, Średniomłodszy, Zamłodszy, Podmłodszy, Lekkomłodszy, Półstarszy, Średniostarszy, Podstarsz ...  wyświetl więcej

@Kitek: ćwierćmózgowcu wagi papierowej - w moje ślady idzie pani premier. Jest właśnie w Chinach. Z tą siłą węgierskiej gospodarki coś ci nie wyszło, bo są za nami prawie w każdej dziedzinie. Idź rozstrzelać winnych pod ścianę płaczu i popłacz sobie nad własną głupotą, bo przerobią cię na salami. Ciągle powtarzasz te same zwroty. Skleroza ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska