Login lub e-mail Hasło   

W każdym z nas jest coś z szaleńca.

Szaleńców na tym świecie nie brakuje. Jedni twierdzą, że jest ich coraz więcej, inni że coraz mniej. Jeszcze inni sądzą, że szaleństwo jest czymś normalnym, ponieważ wszy...
Wyświetlenia: 584 Zamieszczono 15/06/2017

Szaleńców na tym świecie nie brakuje. Jedni twierdzą, że jest ich coraz więcej, inni że coraz mniej. Jeszcze inni sądzą, że szaleństwo jest czymś normalnym, ponieważ wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy szaleńcami. Ci z kolei, którzy mówią, że szaleńcami nie są, prawdopodobnie są większymi szaleńcami od pozostałych. Problem szaleństwa otacza nas ze wszystkich stron, więc może i jemu samemu warto przyjrzeć się zarówno z przodu, z tyłu, jak i z każdego innego kąta.

Do dyskusji o szaleństwie trzeba się jednak przygotować. Nie można tak po prostu stwierdzić czy ono jest, czy go nie ma, a jeśli jest to gdzie, a jeśli nie ma, to dlaczego wydaje się, że niektórzy z nas mają nierówno pod sufitem. Szaleństwo wymaga wyjątkowego zgłębienia tematu, a już idealną opcją byłoby powołanie się na jakieś autorytety. A chyba nie ma większego autorytetu w świecie szaleńców niż hrabia Pongrácz István. Hrabia Pongrácz István to taki typ człowieka, który spotyka się raz na sto lat. Albo i rzadziej.

Legenda głosi, że żyjący w XIX w. węgierski hrabia był właścicielem zamku w Niedzicy, znajdującym się obecnie na terenie Polski. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że hrabia Pongrácz nie do końca wiedział, w którym wieku żył. Albo wiedzieć nie chciał. W jego mniemaniu on sam i wszyscy otaczający go ludzie żyli i funkcjonowali w głębokim średniowieczu. Zamek ten był więc jedynym takim miejscem, w którym czas zatrzymał się na dobre. Hrabia bowiem zadbał o to, aby średniowiecze wyglądało jak średniowiecze. Zatrudnił więc rycerzy, by zamku pilnowali, służących, którzy mu usługiwali oraz za kwotę sześciuset forintów kupił z przejeżdżającego przez okolicę cyrku drugorzędną (a może nawet i trzeciorzędną) aktoreczkę o wdzięcznym imieniu Estrella, którą zamierzał poślubić i uczynić panią swego zamku. Opływająca w luksusie kobieta, nosząca przepiękne szaty (rodem ze średniowiecza) oraz rzucająca (dosłownie) pieniędzmi na wszystkie strony świata (co czyniła wraz z hrabią raz dziennie, gdy na dziedzińcu zamku zbierały się dzieci), nie zamierzała zrezygnować z życia, jakie jej zaproponowano. A przynajmniej do czasu.

Kiedy bowiem zorientowała się, że z hrabią Pongráczem na spełnione życie małżeńskie liczyć nie mogła, postanowiła uciec z innym hrabią, niejakim Károlyem Behenczym, który obiecał jej zapewnić wszystko to, czego każda cyrkowa aktorka potrzebowała. Jednak ani on, ani ona nie wiedzieli, że hrabia Pongrácz z kobiety swojego zamku zrezygnować nie zamierzał. Ruszył więc z całą armią na pojedynek z hrabią Behenczym, by w końcu wrócić do swego zamku z zakładnikiem o niewinnym imieniu Apolka. I, jak się okazało, nie tylko imię było niewinne. Apolka była młodym, niewinnym dziewczęciem, które pewnie samo nie wiedziało, co robiło na tym świecie i dlaczego zostało zabrane do zamku, w którym życie wyglądało inaczej niż wszędzie. Apolka wiele rzeczy nie rozumiała, ale za to rozumiała jedno: jak bardzo kochała hrabiego Pongrácza. Ciężko powiedzieć, jaką miłością żywiła największego szaleńca w kraju, a może i w Europie, a także jaką miłością on żywił ją.

Kiedy w końcu Apolka została nową panią w jego zamku, hrabia Pongrácz postanowił zająć się prowadzeniem interesów. Idee średniowieczne mogły co prawda wydawać się nieco ograniczone, jednak nie dla bystrego umysłu hrabiego Pongrácza. Jego sposób rozumowania był bardzo prosty. Tak prosty, jak logika panująca w średniowieczu. Doszedł do wniosku, iż prędzej czy później słońce przestanie świecić. Wszystko kiedyś się kończy, wszystko umiera, więc i na słońce przyjdzie czas. Na ziemi nastanie ciemność i ludzie potrzebować będą światła. Hrabia Pongrácz postanowił zatem wyprodukować świece. Dużo świec. Tak dużo, aby starczyło dla całego narodu, za który jako pan i władca zamku czuł się odpowiedzialny.

Produkcja ruszyła więc na całego, a on czuł, że moment wygaśnięcia słońca zbliżał się nieubłaganie. Pewnego dnia został ciężko ranny i zachorował. Pomimo troskliwej opieki, jaką sprawowała nad nim Apolka, jego stan pogarszał się coraz bardziej. Czując nadchodzącą śmierć, nakazał przygotowanie trumny. Trumny dużej. Bardzo dużej. Tak dużej, by mogła pomieścić jego samego siedzącego na koniu, który miał mu towarzyszyć w ostatniej podróży. I dzień ten w końcu nadszedł. Gdy śmierć zabierała hrabiego ze świata żywych, spełniło się to, co przeczuwał od dawna: „Słońce gaśnie” – mówił. „Przygotujcie świece”.

Czy wszystkie wyprodukowane świece sprzedano? Pewnie tak. Bo ludzi takich jak hrabia Pongrácz tylko ze świecą można szukać. A jakim on był szaleńcem? Na pewno wyjątkowym. Historia o wszystkich jego średniowiecznych dziwactwach została spisana przez Mikszátha Kálmána w książce pt. „Oblężenie Bystrzycy” (tytuł oryginału: Beszterce ostroma). O szaleństwach i szaleńcach zawsze warto czytać. Chociażby po to, by przekonać się, jak mało nam do nich brakuje.   

Więcej podobnych artykułów: www.isabelfuentesguerra.com/blog

Podobne artykuły


19
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1255
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1713
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1202
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1673
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 944
14
komentarze: 20 | wyświetlenia: 986
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1053
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 711
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 871
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ...,  18/06/2017

Do tej pory nie rozstrzygnąłem kwestii, czy jestem szaleńcem czy też nie jestem, a może to wiara wyznacza granicę szaleństwa ? Przykładowo wspomniany hrabia wierzył że zgaśnie słońce, pewnie kiedyś to ono zgaśnie, ale czy warto na to czekać ze świecą ?

  Isabel  (www),  18/06/2017

@Krzywy ogórek: Każdy z nas czeka na co innego: mniej lub bardziej realnego. A im mniej realne jest to, na co czekamy, tym za większych szaleńców jesteśmy uważani.

  ...,  18/06/2017

@Isabel: Z im dłuższej perspektywy patrząc, tym trudniej oddzielić realne od nierealnego i możliwe od niemożliwego ;)

  Isabel  (www),  18/06/2017

@Krzywy ogórek: Si, senor!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska