Login lub e-mail Hasło   

(N.Ś.-12) - Horyzont zdarzeń - Akrecyjny dysk

Pochylona, zerkając na jezioro, zaczyna przemieszczać się dalej wzdłuż zakręcającego w bok płaskowyżu. Zabiera ze sobą także kładkę, chociaż nie przewiduje już jej użycia. Ma do...
Wyświetlenia: 187 Zamieszczono 11 dni temu

Pochylona, zerkając na jezioro, zaczyna przemieszczać się dalej wzdłuż zakręcającego w bok płaskowyżu. Zabiera ze sobą także kładkę, chociaż nie przewiduje już jej użycia. Ma do przejścia ponad setkę kroków, więc woli swojego skromnego dobytku, ciągle przywiązanego do kładki, nie pozostawiać poza zasięgiem rąk.

Zatrzymuje się na wysokości pierwszych drzew. Nie dlatego jednak, że jest to cel podróży. Znowu słyszy głosy, podobne tamtym łysym. Dochodzące z dołu i nie strach wywołujące tym razem.

Zaczyna odczuwać złość na nich, za ciągłą ucieczkę i lęk, z niemałym trudem powstrzymując się przed głośnym psioczeniem. Dźwięki, wśród których najbardziej irytujące są śmiechy, budzą w niej nawet ochotę, na zrzucenie im w odwecie kładki na łby. I bezsensowność takiego pomysłu nieco ją odpręża.

Siada na skale, ledwie dwa kroki od przepaści, złorzecząc im jeszcze w duchu, by zaraz uspokoić się racjonalnym stwierdzeniem, że przecież nie wie nawet, co ma im tak naprawdę do zarzucenia. Stara się zneutralizować wpływ tamtych na nastrój, przyglądając się drzewom.

W zasięgu wzroku, bez wychylania się, widzi jedno oddalone na odległość podobną do użytego przy wspinaczce, do którego czubka zdołałaby doskoczyć. Uznaje, że gdyby jakiejś innej Wiedźmie udało się w tej chwili wejść na szczyt, mogłaby z powodzeniem przed nią uciec. Wystarczyłby niewielki rozbieg. Przy tym uważa, że podobny manewr w wykonaniu tamtej, z racji wiotkości szczytu drzewa, zakończyłby się podobnie jak u martwej.

Z poprawionym humorem obrzuca spojrzeniem kolejne i w gąszczu trzeciego w oddaleniu od ściany, spotyka inne oczy.

Patrzą na nią tak, jakby ich właścicielka ze wszystkich sił pragnęła, by Suka zniknęła. Rozpłynęła się w nicość, runęła w dół, odeszła. Cokolwiek, byleby tylko nie patrzyła w te małe, przerażona oczki.

Ich właścicielka jest widoczna cała i równie całościowo zaczyna drżeć. Malutka postać, wywołująca w Suce opiekuńczy odruch i dławiącą kulę wzruszenia w gardle. Doskonale widzi, że mała jest przerażona i chociaż to nie ona spowodowała, że znalazła się tak wysoko nad ziemią, to widzi i rozumie, że obecny strach wywołała już niewątpliwie.

Biorąc pod uwagę ciągłą obecność tych na dole, których bezwiednie po zróżnicowaniu głosów naliczyła przynajmniej trzech, przeciwdziała natychmiast spodziewanemu atakowi paniki i płaczu, uspokajającym, łagodnym spojrzeniem i położeniem palca na ustach. Wskazuje także na dół, robiąc groźną minę, a po powtórzeniu wszystkiego trzykrotnie, malutka, o rysach łagodnie odmiennych do dotychczas przez Sukę spotykanych, w końcu ostrożnie kiwa główką, w geście zrozumienia i się nieśmiało uśmiecha. I nie jest sama.

Dopiero po doprowadzeniu małej do stanu jako takiej równowagi, dostrzega szerokie pasy skóry pod jej ramionami, łączące ją z inną, większą postacią. Ta druga, stojąca na konarze i trzymająca się oburącz pnia, z pochyloną głową próbuje obserwować tych na dole. Jak Suka sądzi, z racji gęstwiny gałęzi, z marnym skutkiem albo na odwrót, właściwym, biorąc pod uwagę fakt, że ewidentnie się przed tamtymi ukrywają. Ryzykuje i podpełznąwszy pod krawędź, szybko wystawia głowę, z jednoczesnym, równie szybkim wycofaniem. Powtarza to dwa razy, upewniając się, że z dołu nie patrzą do góry i już uważniej i jednym ciągiem próbuje ocenić, co tamci kombinują.

Widocznym okazuje się nieobozowanie i nie są to łysi, ale ci drudzy. Siedzą w kucki, sprawiając wrażenie śmiertelnie znudzonych. Świadczą o tym patyki w ich dłoniach, którymi grzebią bez celu w ziemi bądź kruszą na kawałeczki, by dodatkowo zemleć zaciśniętymi pięściami i rozrzucić zezłoszczonym zamachem dokoła. Cicho rozmawiają, podnosząc chwilami głos, ale te wybuchy wyraźnie wymuszanej wesołości, stają się coraz rzadsze, a ożywiają, dopiero gdy ponownie rozlega się odgłos silnika łodzi. Suka się cofa i napotyka oczy drugie.

Tutaj także strach jest czytelny. To jej jednak nie niepokoi, lecz rezygnacja i żałość. Ta ostatnia podszyta nienawiścią. Druga z postaci, w której widzi podobieństwo do rysów tamtych, najwyraźniej rozważa opcję zejścia. Jakby byli mniejszym złem, od zadawania się z widoczną na szczycie. Operacja gestów zostaje więc powtórzona, lecz tutaj skutek tak dobry, jak przy malutkiej nie jest.

— Nic nie rób! — decyduje się odezwać, praktycznie ledwie tchnieniem. — Pomogę wam. — Nie wie, czy została zrozumiana, tym bardziej że łódź jest coraz bliżej i dominuje swym dźwiękiem nad otoczeniem. Uznaje jednak, że tak, gdyż ukrywający się pozostają w jednym miejscu.

Ponownie i powtarzając poprzednie czynności, wystawia głowę na ryzyko. Nie zauważa nikogo, więc kieruje wzrok ku płynącym, obdzielając także spojrzeniem, po kolei, wszystkie prześwity między roślinnością.

Widzi skrawki brzegu i doczekuje także łodzi, w której wyhamowującej bieg, dolicza się zaledwie dwóch postaci. Później czeka w napięciu na nią w drodze powrotnej i gdy widzi pięciu tym razem, oddycha z wyraźną ulgą.

— Odpłynęli wszyscy — informuje półgłosem. — Policzyłam...

><><><><><><><><

Akrecyjny dysk

><><><><><><><><

Większa z nowo poznanych patrzy na nią nieufnie, zerkając raz po raz w dół, jakby chciała pokonać odległość do ziemi szaleńczym skokiem. Suka, z pozoru niezwracająca na to uwagi, zastanawia się tymczasem nad sposobem wciągnięcia ich do siebie.

— Mają zamknąć ten teren — informuje, wskazując za siebie. — Jeżeli chcecie się ukryć...?

— To przed tobą się ukrywamy! — przerywa jej.

— Przede mną...?! — dziwi się Suka, próbując nawet wydobyć z zakamarków świadomości, coś na kształt ironii. — Znasz mnie...?

— Takie, jak ty...! — pada nienawistne i rozżalone. Zbyt głośne, co tamta sama rozumie, trwożnie milknąc, przepraszająco i z czułością popatrując na swą towarzyszkę.

— Znasz inne... Suki? — pyta Suka z nadzieją i zaciekawieniem. — Musicie zejść na dół i dotrzeć tu. — Wskazuje najbliższe grani drzewo. — Mam linę. Rzucę wam jeden koniec i kiedy się nią obwiążecie, wciągnę was tutaj...

— Po co?! — pada w odpowiedzi wrogie pytanie. — To tacy, jak ty chcą zabrać Milę ze sobą...!

Długo milczy, gdyż te ostre słowa nie tyle ją zabolały, jako kolejna niesprawiedliwość, ile zawstydziły. Nie rozumie do końca dlaczego, lecz w oczach postaci widzi oskarżenie, które zdaje się poparte jakimiś faktycznymi zdarzeniami.

Na razie tego nie ogarnia, przypominając sobie w zamian coś innego.

— Nie pamiętam, kim jestem — mówi przepraszająco. — Ale nie jestem z nimi i zanim nie uznali, że jestem martwa, mówili, że zostałam skazana — wyjaśnia, szybko dodając. — Tego też nie rozumiem, ale nie jestem z nimi! — zakańcza z mocą.

Mniejsza patrzy na nią ze współczuciem, większa, nadal nieufnie, lecz wyraźnie rozważając jej słowa.

— Musicie się pośpieszyć — Suka się niecierpliwi, przeczuwając, że im dłuższa zwłoka, tym pewniejsze zagrożenie. — Chcę pomóc...

Cd- (N.Ś.-13) - Akrecyjny dysk

Podobne artykuły


19
komentarze: 47 | wyświetlenia: 2012
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1333
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2182
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 391
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 471
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1115
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1292
14
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1341
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2101
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 976
13
komentarze: 221 | wyświetlenia: 812
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1093
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1601
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Koriolan,  10 dni temu

Fajne :-)))
Mimo większej liczby postaci zdolalas utrzymać jedną perspektywę :-)))
Czyta się gładko i ciekawie ....
Dobry kawałek :-)))
.
Hmm ...
Trochę dziwnie składasz zdania. Orzeczenie na końcu. Jakbyś długo był w Niemczech ...
.
Hmm ...
Dziwnie też składasz zdania. Np "Widzi skrawki brzegu i doczekuje także łodzi, w której wyhamo ...  wyświetl więcej

@Koriolan: Ja tam nie mam się do czego przyczepić, mnie się dobrze czyta ... Może dlatego że nie czytałem tylu książek co Ty i nie mam utrwalonych wzorców jak powinno to być napisane ;)
Czytam i się tym delektuje ... :)

  Koriolan,  10 dni temu

@pokrzywiony: mi też się podoba ...
Ale Felka jest ciekawa krytyki, opisu itd.
To piszę co czuję :-)
Gdyby nie chciała tobym nie pisał :-)

@Koriolan: moi przodkowie pochodzą z dzisiejszej Litwy, heh. Myślę, że to raczej styl narracji. Ale przyznaję, że lubuję się wręcz w takich poprzestawianych i poplątanych zdaniach. Pewnie uroiło mi się, że to poetyckie, czy coś:-)))

  Koriolan,  10 dni temu

@Felicjanna: nie ma sprawy ... To odmienny, ciekawy sposób wyrażania się ... Ciekawy tylko byłem czy naturalny czy specjalny ...
Jak by nie było podoba mi się. To Twoja indywidualna, charakterystyczną oryginalna cechą :-)))

@Felicjanna: Pisz kochanieńka, pisz ... lubię to czytać ;)

@pokrzywiony: całą noc pisałam, ale nie to. Cdn na pewno i dzięki za wsparcie-:)

@Felicjanna: Ja mogę jedynie napisać jak to odbieram, czasem ten odbiór jest powodowany chwilą i może się zmienić w kolejnej ..., obiektywnie tekstów oceniać nie potrafię, nie mam do tego przygotowania. Twoje teksty mi pasują tylko tyle mogę napisać ;)

@pokrzywiony: i po to są pisane-:)

  Isabel  (www),  10 dni temu

Opisy zupelnie jak w "Thirteen hours" by Deon Meyer. Do czegos prowadza i ciagle na to cos sie czeka. Oby zakonczenie bylo rownie dobre.

@Isabel: Jak nie... s... zepsuję, to będzie, hehe. Póki co ani słowa nie mam c. d., ale nastąpi. Zamysł jest i taki dosyć trudny...

  Koriolan,  10 dni temu

@Felicjanna: e tam ...
Nie jest ważny koniec rzeki ... Ale jej piękno poruszania się :-)))

@Koriolan: w tym wypadku, racja 100%. Tajemnicza ta rzeczka, tylko wyboista i strasznie mnie telepie w podróży. Może przez tę walkę o życie, nie widzę dobrze krajobrazów. Dziko tu, obco i... pięknie-:)

@Koriolan: a sposób wyrażania się? Mam nadzieję, że wystarczająco charakterystyczny, bym nigdy więcej nie musiała czytać Dyla, że piszę jako Wróbel czy inny osobnik. Może nie najłatwiejszy, niezbyt atrakcyjny, ale swój.

  Koriolan,  10 dni temu

@Felicjanna: hi hi hi ...
Widzę, że Dyl Ci mocno wbił się. Pupę.
Ale kto ma miękką pupę ... To wiadomo :-)))
Warto wiedzieć "kim jestem" ... To daje ZAJEBISTĄ moc ...
Żadna drzazga Cię nie rusza :-)))
Ale kto to zrozumie ???

@Koriolan: to nie to. Raczej było mi przykro, że ktoś mnie bierze za kogoś innego

  seta1212,  7 dni temu

@Felicjana: hipnotyzujesz wrażeniem, że stan zagrożenia jest walorem unikalnej fabuły niepokojącej drażniącej niewątpliwej, hmmm ciekawe

@seta1212: wszechobecne zaszczucie. Na ogół nie zwracamy nań uwagi, bo zwyczajnie zwariowalibyśmy

  Koriolan,  6 dni temu

@Felicjanna: hmm ...
Wydaje mi się, że to inaczej było ... Ale niech będzie :-)))
Ciężko jest przyczaić się od zwracania uwagi na czyjąś opinie :-)))

@Koriolan: widzę, że wnikliwie badasz, heh. Dobrze-:)

@Felicjanna: hi hi hi ...
Nic nie badam specjalnie ... Po prostu widzę :-)))
Hmm ...
Ciągle mówię, że wrażliwość, zrozumienie to świadomość. Zwiększanie świadomości zwiększa zrozumienie, wrażliwość, delikatność :-)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska