Login lub e-mail Hasło   

Potyczki Brunona - Topielica

Potyczki będą krótkimi opowiadankami zawierającymi podteksty. Każda jest niezależnym utworem.
Wyświetlenia: 637 Zamieszczono 18/12/2017

Był zły i zmarkotniały. Balbina ostatnio tylko miny stroiła, bez żadnych dwuznacznych podspojrzeń i ciągle czekał na znak oczywisty, nie zwracając uwagi na zachęcające uśmiechy innych panien. Ona albo żadna z wioski. No, chyba że...

Dziwnym był fakt widywania nieznajomej wyłącznie przez dzieciaki. Dorośli, na opowieści o nieziemsko pięknej dziewczynie z bagien albo się naśmiewali, albo maluchy leli i zakazywali do bagien się zbliżać. Do tych, które jego brat Maciek niszczył właśnie, zaczynając kopać kanał regulujący rzeczkę, mający zabrać mokradłom dopływ wilgoci.

Od tego zresztą czasu malcy ją widywali, a raz i sam Bruno. I nawet na nią zawołał, lecz uciekła.

Teraz sobie o tym przypomniał i chociaż miał dziś iść do Czarka, uznał, że klecha musi poczekać i bezwiednie zawędrował za wieś, gdzie sierotka Marysia gąski pasała.

>>><><<<

Gąski owszem pasły się nieopodal rzeczułki i już się przeraził, bo nigdzie Marysi widać nie było, gdy ta nagle wynurzyła się z rzeczki, a w chwilę za nią tamta.

Nie zauważyły go, patrzyły w drugą stronę.

— Teraz tam — Popielatowłosa wskazała drugi, zabagniony brzeg. Bruno zmartwiał.

— Ale tam mi nie wolno, mamusiu? — zaszczebiotała sierotka. Bruno poczuł, że włosy stają mu dęba.

Nie spanikował jednak. Nie po to wuj na niego wrzeszczał podczas szkoleń, czasami nawet dopuszczając się obrazy, by mogła go wyprowadzić z równowagi pierwsza napotkana topielica. Miał wszak zostać wojownikiem, a może nawet rycerzem i zachowanie zimnej krwi, było w treningu uważane za równie ważne, jak władanie orężem. Ale właśnie Marysia odwróciła nieco głowę i ujrzał jej twarz. I owładnęła nim zgroza, gdyż dziecko wyglądało na zachwycone towarzystwem.

— Marysiu! — zawołał. A gdy ta obejrzała się na niego, dodał opanowanym, lecz rozkazującym głosem: — Wyjdź na brzeg, proszę...!

Dziecko zawahało się. Stojąca obok zwróciła na Bruna mieniącą się gniewem twarz. Była taka, jak zapamiętał, a nawet piękniejsza, nieco tylko zeszpecona zjadliwą złością.

— Spieprzaj dziadu! — usłyszał.

— Ale to jest Bruno, mamusiu! — zaprotestowało zaskoczone dziecko, zaraz jednak uśmiechając się szeroko i wołając: — No tak, ale ty przecież go nie znasz...!

— I nie chcę znać! — rzuciła kobieta. — Idziemy do domu!

Bruno nie widział ich dłoni, ale domyślał się, że duża trzyma mocno małą za rączkę pod powierzchnią wody i nie zamierza zdobyczy wypuścić. Że zdążyła już stęsknionemu ciepła dziecku wmówić wieczną szczęśliwość u boku ukochanej mateczki. Marysia nie miała pojęcia o tej obłudzie, była zbyt blisko tamtej. Bruno, z oddali, jakkolwiek również zauroczony powabem kobiety, pod obliczem niewątpliwej urody widział zachłanność i żądzę. Mordu? Odwetu wynikłego z osamotnienia? Nie zastanawiał się w tej chwili nad powodami działania topielic, choć coś tam o takich słyszał. Mała była blisko, w zasięgu i wydawała się jeszcze do odratowania. Powoli zaczął ku nim iść. Zdeterminowany i nieugięty.

Twarz tamtej wykrzywił grymas wściekłości.

— To moje dziecko i zrobię z nim, co zechcę! — oświadczyła złowrogo.

Pomimo młodego wieku Bruno postanowił, że nie będzie z nią dyskutował. Przekonywanie topielicy do racji innych niż jej własne, uznał za niedorzeczność. Patrzył tylko na Marysię i do niej przemawiał, mając nadzieję, że nie jest za późno i chociaż najprawdopodobniej okaleczone psychicznie, to zdoła jeszcze dziecko, ze szponów diablicy wyrwać.

— A może pójdzie z nami...? ­— topielica zmieniła strategię.

— O tak, mamusiu, tak! ­— uradowała się dziewczynka, gdy nad jej głową posyłano chłopcu podszyte nienawistnym wyzwaniem spojrzenie. Twarz upiora zaczęła się przy tym nieznacznie zmieniać i Bruno miał nadzieję, że Marysia zdoła uchwycić ten rzeczywisty stan albo przynajmniej dostrzeże, jak bardzo, ta pozornie gładka twarz wygląda, gdy ukazuje część prawdziwej siebie.

— Patrz na mnie, Marysiu! — nakazał dziecku, wchodząc do wody.

— Nie oddam jej! — zawołała topielica.

Pozornie, nie zwrócił na nią uwagi. Zbliżył się do małej i wyciągnął rękę.

— Daj!

Marysia z wahaniem, zdezorientowana jego powagą, posłuchała i podała mu drugą dłoń. W tym samym momencie odwracając się do „mamusi", z przepraszającym spojrzeniem, zwilgotniałych niebieskich ocząt. I zamarła, gdyż pokraka nie zdołała ukryć do końca, malującej się na twarzy nienawiści.

Był to krótki i dla niedoświadczonego dziecka niezbyt czytelny obraz. Ot, ujrzała rozgniewaną „mamusię", co przecież widokiem niezwykłym nie było w wiosce, gdyż zdarzało jej się widywać inne matki, z wyrazami prawdziwej furii na twarzach. Ale to wystarczyło, by spróbowała uwolnić drugą z matczynego uścisku. Nie zdołała.

Topielica trzymała mocno, pewna siebie i silna w swym środowisku, lecz Bruno ustąpić nie zamierzał. I chociaż zapowiadało się na trudne i długotrwałe starcie, i korciło go zawołać o pomoc, nie zrobił tego. Wiedział, że wielu na jego miejscu, tak właśnie by postąpiło, lecz sam uważał takie zachowanie za słabość i zwykłą hańbę. Topielica była ostatnim tworem, przed którym chciałby się czymś podobnym popisać, a poza tym słyszał o opowieści, w której ratujący skrzyknął sąsiadów i źle się to dla dziecka skończyło. Jednocześnie ani myślał odpuszczać i pozwolić topielicy wciągnąć małą w bagno.

Zanosiło się na długą walkę, a  Marysia mogła ucierpieć najbardziej.

>>><><<<

kolejny z cyklu: Potyczki Brunona - Smok

Podobne artykuły


15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1087
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1707
14
komentarze: 56 | wyświetlenia: 1167
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1488
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 886
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1520
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 210
12
komentarze: 75 | wyświetlenia: 730
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 435
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 560
12
komentarze: 32 | wyświetlenia: 466
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 828
12
komentarze: 16 | wyświetlenia: 293
11
komentarze: 13 | wyświetlenia: 870
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Fajny fragment opowiadanka.
Skrytykował bym ale zastanowiłem się i zrozumiałem, że nie wiem do czego dążysz. Owszem wiem, że pisałaś do szuflady a teraz wyszłaś z tym pisaniem na świat ... Ale nie wiem dokąd zmierzasz :-))) gdybym to wiedział, mógłbym spersonalizować swoje uwagi ...
Ogólnie opowiadanie fajne ale też trochę kolczaste. Brak mu profesjonalnej gładkości. Już to nieraz p ...  wyświetl więcej

wyrwane i niedopowiedziane.- styl, cóż... pracuję nad tymi technikaliami, ale zbytnie szlifowanie zatraca przekaz, więc raczej dużo lepiej nie będzie. Forma znana i... chyba lubiana- takie luźne pseudo nawiązanie do bajek...

@Felicjanna: hmm ...
Wiem, że to kłucie w dupę to Twój styl ... Charakterystyczny i rozpoznawalny. Piszesz coś takiego (tak to czuję) że jak zniknie kłucie w tyłek to i Ty znikniesz ... Mam w tyłku co sądzą inni.
Zastanawiam się ...
Po prostu słucham teraz świetnego autora. Powieść idzie gładko i czysto ....
Jego styl to ŚWIAT jaki buduje w swym opowiadaniu. Jest tak ci ...  wyświetl więcej

@Felicjanna: ok ...
Oleję Cię ...
Dlatego, że opowiadanie ma styl i treść ...
Jeśli stylem nadrabiasz treść to ...
.
Miłego dnia słońce :-)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska