Login lub e-mail Hasło   

Zamachowiec chroniony przez służby i rząd USA zmarł jako wolny człowiek

Carriles był poszukiwany za ataki przy użyciu bomb na hotele w Hawanie, a także za zamach na kubański samolot cywilny w 1976 roku, w wyniku którego zginęły 73 osoby.
Wyświetlenia: 240 Zamieszczono 17/06/2018

Były pracownik CIA, Luis Posada Carriles, poszukiwany przez Kubę i Wenezuelę za zamachy i ataki terrorystyczne, zmarł 23 maja 2018 roku w Miami, w amerykańskim stanie Floryda. Bill Weinberg, redaktor witryny „Countervortex”, wcześniej znanej jako „World War 4” zwraca uwagę na sprzeczny język w jakim amerykańska i latynoamerykańska prasa opisuje zmarłego 90-latka. W wiadomościach o jego śmierci „Miami Herald” pisze o Carrilesie jako „bojowniku”, wenezuelska TeleSur mówi o nim bardziej otwarcie i przewidywalnie jako o „terroryście”. Na najbardziej „ekstremalną perwersję” miało zdaniem Weinberga pozwolić sobie BBC, która nazwała go „aktywistą”.


Po rewolucji socjalistycznej na Kubie w 1959 roku, dobrze sytuowana rodzina Carrilesów ucierpiała, a on sam wygnany przez „nowy porządek” poświęcił życie zbrojnej działalności kontrrewolucyjnej. Carriles był poszukiwany przez Kubę za ataki przy użyciu bomb na hotele w Hawanie, a także przez Wenezuelę za zamach na kubański samolot cywilny w 1976 roku, w wyniku którego zginęły 73 osoby. Kolejne administracje Stanów Zjednoczonych odmawiały ekstradycji Carrilesa, a on od lat mieszkał w rejonie Miami. W 2014 roku nie niepokojony senior otrzymał nawet medal przyznany mu przez Cuban History Academy na Miami Dade College. Chociaż Carriles miał pewne problemy prawne, po tym jak został oskarżony o okłamywanie urzędników imigracyjnych z USA, po kilku latach został uniewinniony.  Resztę swojego życia spędził w komfortowych warunkach na Florydzie. Niechęć dla jego ekstradycji często tłumaczono niebezpieczeństwem jakie czyhało na niego na Kubie i w Wenezueli; mimo to nigdy nie pokuszono się o zarzuty, wyrok i ulokowanie go w placówce penitencjarnej na terenie Stanów Zjednoczonych za liczne zamachy i ataki terrorystyczne potwierdzane chociażby w tajnych notach FBI i CIA.

Od momentu opuszczenia Kuby, Luis Posada Carriles, zwany „ojcem chrzestnym kubańskiej przemocy na uchodźctwie” zaangażowany był w skrytobójcze i najczarniejsze ataki prowadzone przez władze Stanów Zjednoczonych oraz prawicowe dyktatury i oligarchie w Ameryce Łacińskiej. Według niego samego, jedyne co robił, to walczył po prostu o wolność Kuby.

Posada Carriles zaangażowany był we wspieraną przez amerykański wywiad nieudaną operację w Zatoce Świń w 1961 roku, która miała obalić Fidela Castro. Później współpracował przy szeregu porwań, tortur i zniknięć, które weszły do kanonu Operacji Kondor. Archiwa terroru Carrilesa wiążą go z działaniami wymierzonymi w działaczy lewicowych na terytorium Peru, Kolumbii i Wenezueli. Carriles był prawdopodobnie obecny także na spotkaniu, na którym zadecydowano o zamachu na życie Orlando Leteliera, byłego ministra w rządzie chilijskiego prezydenta Salvadora Allende. Letelier zginął wraz ze swoim asystentem w zamachu bombowym na ulicach Waszyngtonu, stolicy USA. Sam Carriles później, za czasów administracji Ronalda Reagana stał się ważnym amerykańskim kontaktem i aktywem operacyjnym w Ameryce Środkowej. Amerykański rząd prowadził w tamtym czasie półtajną walkę z lewicowym rządem sandinistów w Nikaragui poprzez tworzenie i finansowanie rebeliantów Contras, prowadzących bezpardonowe operacje wymierzone w cywilów, obfitujące w pozasądowe mordy, palenie wsi i tortury. Posada Carriles otrzymywał w tamtym czasie 3 tysiące dolarów miesięcznie od generała Richarda Secorda, za nadzorowanie ruchu zaopatrzeniowego dla Contras w Nikaragui.

Najbardziej uderzającym jest jego bezpośredni związek z atakiem na samolot cywilny Douglas DC-8 wykonujący lot 455 dla kubańskich linii lotniczych. Raport FBI przypisuje Carrilesowi Posadzie uczestnictwo w dwóch spotkaniach w Caracas w towarzystwie Moralesa Navarrete i Franka Castro, w trakcie których zapadła kluczowa decyzja o terrorystycznym strąceniu samolotu. Lot z punktem startowym na Barbadosie miał zakończyć się na Jamajce. 6 października 1976 roku dwie bomby zegarowe usadowione na pokładzie samolotu eksplodowały zabijając wszystkie 73 osoby znajdujące się na pokładzie.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: bbc.com, countervortex.org, telesurtv.net, miamiherald.com, esquire.com, nsarchive.gwu.edu
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Podobne artykuły


46
komentarze: 32 | wyświetlenia: 145552
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 26120
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 5860
27
komentarze: 37 | wyświetlenia: 61164
23
komentarze: 5 | wyświetlenia: 19655
22
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3758
20
komentarze: 2 | wyświetlenia: 3688
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 54076
19
komentarze: 10 | wyświetlenia: 16386
17
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1746
18
komentarze: 12 | wyświetlenia: 21059
 
Autor
Artykuł



No widzisz, Castro to nikogo nie zabił, ci komuniści to mili ludzie, jeden jest nawet gdzieś prezydentem.

"W ciągu ostatnich 50 lat z Kuby wyemigrowało ponad 2 mln osób. Ok. 1,6 mln z nich - do Stanów Zjednoczonych. W czwartek weszła w życie decyzja prezydenta USA Baracka Obamy o zakończeniu polityki umożliwiającej nielegalnym imigrantom z Kuby stały pobyt w USA."

...  wyświetl więcej

Cóż ...
Kuklińskiego chcieli podrzucić NAM na utrzymanie ...
Ale chyba szczęśliwie zmarł przed wielką kłótnią USA - Polska ...
W jego sprawie ...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska