Login lub e-mail Hasło   

Wspomnienie o Zygmuncie

Już więcej niż trzy lata minęło od dnia, w którym odszedł, a ciągle go mile wspominam. Był moim przyjacielem opiekunem i mentorem, który pomógł mi odnaleźć...
Wyświetlenia: 532 Zamieszczono 26/10/2018

Już więcej niż trzy lata minęło od dnia, w którym odszedł, a ciągle go mile wspominam. Był moim przyjacielem opiekunem i mentorem, który pomógł mi odnaleźć się w środowisku barkarzy Żeglugi Bydgoskiej i nie tylko w nim. Uporządkował moje poglądy na wszystkie dziedziny życia, często zastrzegał że nie jest omnibusem, chociaż w pewnym sensie nim był. Był też wyjątkiem wśród bydgoskich barkarzy, bo nie ukrywał zazdrośnie swojej wiedzy i bardzo się cieszę, że spotkałem go na swojej drodze życiowej, która dzięki niemu zrobiła się trochę jaśniejsza i mniej kręta.

Nigdy nie zapomnę jak razem jeździliśmy nocami metrem po Berlinie Zachodnim, łowiliśmy na wędki dziwne karpie koło EHS-u, bawiliśmy się na festynach w Dorsten i Munster albo w belgijskim miasteczku Izegem położonym daleko na zachód od Brukseli. To miasteczko to najbardziej na zachód położony punkt, do którego dopłynąłem barką, jednocześnie nasza barka była pierwszą polską jednostką, którą tam widzieli. Był to 1989 rok, zawieźliśmy tam ładunek cykorii, a świętowaliśmy nasz przyjazd hucznie przez trzy dni. Poznaliśmy wielu mieszkańców miasteczka i z częścią z nich byliśmy po imieniu.

Nie zapomnę też nieocenionej pomocy Zygmunta w Marien Hospital w Wesel, gdy paskudnie skręciłem nogę w śluzie. Tylko dzięki Zygmuntowi udało mi się przejść procedury szpitalne i po zaopatrzeniu powrócić na barkę i zdrowieć na niej, chociaż nie mogłem chodzić. Na szczęście wieźliśmy wtedy towar do Zwolle i płynęliśmy po rzece IJssel bez śluz, więc nie było żadnych kłopotów.

 

Zygmunt taki już był, pomagał bezinteresownie tylko dlatego, że ktoś pomocy potrzebował nie trzeba go było o to prosić. Ciągle gnała go ciekawość nowych miejsc, ludzi, historii … To on pokazał mi tunel pod Mitellandem w Wolfsburgu, to z nim pierwszy raz przeszedłem tunel pod rzeką w Rotterdamie, chcieliśmy wjechać na wieżę ale cena wydała nam się za duża, to z Zygmuntem zwiedziliśmy katedrę w Koloni … Nawet gdy barka stała w mało atrakcyjnym miejscu potrafił znaleźć interesujących ludzi do rozmowy lub brydża. Dziwił się barkarzom, którzy cały czas wolny na postojach spędzali z upodobaniem siedząc w sterówkach swoich barek, uważał że szkoda na to życia.

Podobne artykuły


14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 993
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 699
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 536
14
komentarze: 45 | wyświetlenia: 1810
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 833
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 578
13
komentarze: 26 | wyświetlenia: 1072
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 706
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 692
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 569
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 862
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 672
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 488
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 299
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  26/10/2018

To prawdziwe szczęście spotkać kogoś takiego na swojej drodze. Warto pielęgnować piękne wspomnienia. :-)

  barkarz  (www),  26/10/2018

@greenway: Masz rację, nie przytrafia się to każdemu.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska